Marta Ulatowska
Studentka II roku na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytorstwo na
Uniwersytecie Wrocławskim.
Praktykantka wrocławskiego wydawnictwa – Biuro Literackie.
Animatorka kultury w mieście Chodzież.
Blogerka, fotomodelka, pasjonatka sztuki (przede wszystkim pisarskiej, filmowej oraz teatralnej).
Dane kontaktowe:
e-mail: martau12237@gmail.com
telefon: 697 025 010
TWÓRCZE PISANIE
Zieleń krzewu porasta
domek z drewna
Ogień tu tańczy
*
Odcięli od nieba
Korona upadła
Cisza w atmosferze
***
Wielu zagubionych
Wchłaniających lekki wanilinowy dym, ulatniający się w próżni
Nie wiedzieć po co błądzących...
Wiecznie świadomych.
Dryfują między lodem a ogniem
Wpadając w ogłuszające kłęby szarości
A potem budzą się z niemego koszmaru
I duszą się powietrzem.
Wielu przebudzonych
Poszukując szeptów w butelkowej przestrzeni
Wchłaniają łakomie tylko ciszę...
Wiecznie przestraszonych.
Biernie trwający w rozpadającej się krainie cierpienia
Która przeobraża się z gąsienicy
W szklanego motyla.
Ballada o Koźle
Miasteczko, mała osada -
Jak co noc czyjś pies potwornie ujada.
Mgła jak manna kaszka spowiła ród
Co nieopodal jeziora wybudował gród.
Lekka mżawka nie przeszkadza gromadzie
Która zebrała się w karczmie na obradzie.
I powiadają sobie z cicha
Historie straszne do kielicha.
Pewna stara panna, chorowita snadnie
Chrząknęła i oto pierwsze słowo padnie:
Było zbyt ciemno, by określić kształta
Potwora, co przypominał czarta,
Lecz sierść jego śnieżna, brudem znaczona.
Ciężka, rogata głowa na ciele osadzona
Wydymał pysk i bucha dymem z nosa
W stronę najbliższego mu młokosa.
Bo po to właśnie wstaje co roku o tej porze
By w noc bezksiężycową, w groźnej atmosferze
Przyjść i porwać dziecko w ofierze.
Ostry nóż trzyma w kopyto-dłoni,
Każdego szkraba bez trudu dogoni.
Lecz po co przychodzi -
Ja nie wiem.
Ale o dziatki bać się trzeba -
To pewne.
Powiało chłodem,
Nawet wino nie grzeje.
A pomiędzy ludem
Blask świec coraz to mocniej mdleje.
Do świtu bliżej,
Już dawno snu pora
A trunek wchodzi gorzej -
Chwieje się głowa.
Nostalgiczny nastrój towarzystwo dopada
Zamiast szukać pomocy, rozwiązania.
Kto żyw, niechaj biada!
Jest to kreatura nie do okiełznania!
Tak właśnie stara panna straciła syna
Ślicznego jak aniołek blondyna.
Którego dusza do dzisiaj mamrocze
I po świecie się tułacze.
Noc wy
Cisza.. Jak drobny pył zawisa w powietrzu.
Noc jest
Magiczna. Bo wszystko czuje się
Bardziej, głosy duszy nie giną w zgiełku dnia.
Nocą słowa stają się
Puszyste jak koty.
Ciche, skradają się, mruczą.
Klamstwa chowają się jak myszy.
Łatwiej jest powiedzieć prawdę.
Nocą słychać je
W całej dzielnicy.
A największe zbrodnie łagodnieją
W jej czerni.
Wiersz o istocie artysty
Jestem artystą.
Nie sadystą.
Choć co prawda wyczerpuję temat do końca.
Jestem artystką.
Nie dentystką.
Choć wyrywam z głowy wszystko, co pomysłowe.
Jestem art.
To nie fart!
Ciężką pracą umysłu i giętkością pomysłu
Wraz z tutejszą techniką i dobą profesjonalizmu -
Tworzę.
Jestem?
Jeśli już to kim?
Człowiekiem.
Renesności.
(Renesności - słowo powstało z połączenia słów renesans i współczesność; ma to odwoływać się
do tego, iż aktualnie można spotkać ludzi renesansu)
TEKSTY WCZEŚNIEJSZE
PUBLIKOWANE
- http://portalchodzieski.pl/art/103/sekcja-dziennikarska-mdk
- http://argumenty-portal.blogspot.com (internetowa gazeta; już nie istnieje)
- http://cock-art.blogspot.com/
- tłumaczenie na blogu roku 2012 - http://maniaszycia.blogspot.com/
Spowiedź licealnego artysty
Niesamowite jest to, że aby (tu autentycznie wylewam herbatę z cytryną i miodem i sprzątam
jakieś 5 minut) sklecić te kilka zdań, kiedy mam na myśli prozę, bądź kilka wersów, kiedy najdzie mnie
pomysł na wiersz, muszę szczerze posmutnieć. Nie tak aktorsko, by wzbudzić te emocje. Nie. One muszą
przyjść naturalnie. Impuls. Akcja-reakcja.
To czarujące : kulić się pod kołderką i zaprzyjaźniać się z ciszą, której na co dzień tak nam brak.
Mnie brak. Bo wcale nie jestem tylko szałaputnikiem. 50 % melancholii znajdzie się w tych rudych lokach.
Bo można rzec, że swego rodzaju jestem artystą. Usycham bez płodów mej wrażliwości. Popadam wtedy w
tą szarą codzienność, bo dla mnie - niezwykłego człowieka - kolory istnieją wtedy, kiedy tworzy się sztuka.
Popadam w chore nałogi (jem słodycze, wybieram się na piątkowe imprezy, leniuchuję). To są chyba właśnie
te mroczne potwory, które pożerają ludzką wrażliwość i empatię, a w szczególności zabijają wyobraźnię
artystów.
Człowiek się psuje. Gnije. I to turpistyczne określenie pasuje tu idealnie. Istnieje miliard dowodów
na to, że człowiek bez sztuki nie jest człowiekiem. Rozkłada się. Cofnijmy się wstecz. Pierwsze ślady
rodzącej się sztuki sięgają prehistorii. Jaskinia Lascaux we Francji to pierwsza galeria sztuki, a malowidła
naskalne to pierwsze obrazy. Ludzie prehistorii nie tylko potrzebowali jedzenia, ale także wyeksponowania
swoich doświadczeń. Starożytny Egipt to nie tylko zachłanne państwo, dbające o poszerzanie swoich granic,
ale również najsłynniejszy twórca jednej z najbogatszych kultur na świecie. Nawet ludy germańskie
wykształtowały odmienną religię wraz z kulturą. Ze sztuką łączy się wrażliwość, a co za tym idzie jej
propagatorzy, a także przeciwnicy. W epoce oświecenia znaleźli się sentymentaliści, którzy walczyli z
dominującym racjonalizmem, zabijającym ludzką uczuciowość. Także w pozytywizmie można spotkać
zagubionych romantyków, czego dowodem są literackie postacie Wokulskiego oraz Emmy Bovary. To
wszystko składa się w całość.
Kwintesencja ludzkiej egzystencji. "Sztuka? No chyba sobie kpisz!" - właśnie tak to teraz wygląda.
Dzisiaj walczymy o władzę, posadę, pieniądze, uznanie, sławę. To wszystko wykorzystujemy czysto
egoistycznie. Zapomniano jak mawiano w antyku "non omnis moriar" ("nie wszystek umrę"). Właśnie po to
jest sztuka. Po to istniejemy. By kolejnym pokoleniom dać wskazówkę jak powstrzymać się od zatracania się
w zasadzkach współczesnego świata.
Młodzież ratuje poezję
W poniedziałkowe popołudnie wyszłam z domu na jesienny spacer, by
rozprostować kości i zaczerpnąć świeżego powietrza. Powszechnie mówi się, że w
naszym małym mieście nic się nie dzieje i zanim dotarłam pod Chodzieski Dom Kultury
- też odnosiłam takie wrażenie. Z budynku wydobywały się przyjemne dla ucha dźwięki,
wręcz magnetyzujące. Ruszyłam w stronę wejścia, pokonując kilkadziesiąt stopni w
błyskawicznym tempie. Sięgnęłam po klamkę ciężkich, mahoniowych drzwi i poczułam
magię ze środka.
Ostatni widzowie pospiesznie wchodzili do kinowej sali. To i ja wślizgnęłam się
do środka. Po omacku dotarłam prawie pod scenę. W końcu oczy przyzwyczaiły się do
egipskich ciemności. Wzrok oglądających rejestrował tylko nikłe światło ze sceny.
Dźwięki wprowadzały widzów w atmosferę patetyczności oraz marszu. Wszystko to za
sprawą chłopca, króry wystukiwał rytm na bębnie. Nagle na scenę wkroczyła pewnym
krokiem nieco starsza od niego dziewczyna, która sięgnęła po mikrofon :
- Jestem dekadentem, ponad filistrami...
Takiego wiersza jeszcze nigdy nie czytałam, a raczej słyszałam. Po pierwszym wykonie
dotarło do mnie, że biorę udział w wydarzeniu kulturowym, które polega na
przetransformowaniu treści wiersza w utwór muzyczny. Po kolejnym utworze opartym na
tekście Jana Twardowskiego na scenie pojawili się dwaj dystyngowani młodzieńcy.
Wytłumaczyli nam całą ideę Koncertu Poetyckiego (jak się okazało). Poinformowali nas
także, że po koncercie poprzez zakup kubków, książek oraz innych gadżetów, będzie
można wesprzeć akcję "Bilet dla Brata", której celem jest zbiórka pieniędzy dla chorego
chłopczyka. Dane tegoż dziecka wydały mi się nieważne - liczy się idea. Nastąpiły
kolejne utwory : Stachura, Herbert, Miłosz. W życiu nie wyobraziłabym sobie lepszego
poniedziałkowego popołudnia.
W ten sposób młodzież obala stereotyp bezużytecznego młodego pokolenia;
niekulturalnego, bez zainteresowań, uzależnionego od wszelakich używek. Organizuje
różnego rodzaju wydarzenia na terenach swoich gmin i powiatów - koncerty poetyckie,
charytatywne, muzyczne. Okazuje się, że młodzi potrafią dbać o literaturę i nie
pozostawiają jej - zapomnianej oraz zakurzonej, na półkach.
INNE
- wywiad - https://www.youtube.com/watch?v=aUwwsZ7hOhs
- komentarz do sztuki teatralnej mojego autorstwa
Portfolio
Portfolio
Portfolio

Portfolio

  • 1.
    Marta Ulatowska Studentka IIroku na kierunku Kultura i praktyka tekstu: twórcze pisanie i edytorstwo na Uniwersytecie Wrocławskim. Praktykantka wrocławskiego wydawnictwa – Biuro Literackie. Animatorka kultury w mieście Chodzież. Blogerka, fotomodelka, pasjonatka sztuki (przede wszystkim pisarskiej, filmowej oraz teatralnej). Dane kontaktowe: e-mail: martau12237@gmail.com telefon: 697 025 010
  • 2.
  • 3.
    Zieleń krzewu porasta domekz drewna Ogień tu tańczy * Odcięli od nieba Korona upadła Cisza w atmosferze
  • 4.
    *** Wielu zagubionych Wchłaniających lekkiwanilinowy dym, ulatniający się w próżni Nie wiedzieć po co błądzących... Wiecznie świadomych. Dryfują między lodem a ogniem Wpadając w ogłuszające kłęby szarości A potem budzą się z niemego koszmaru I duszą się powietrzem. Wielu przebudzonych Poszukując szeptów w butelkowej przestrzeni Wchłaniają łakomie tylko ciszę... Wiecznie przestraszonych. Biernie trwający w rozpadającej się krainie cierpienia Która przeobraża się z gąsienicy W szklanego motyla.
  • 5.
    Ballada o Koźle Miasteczko,mała osada - Jak co noc czyjś pies potwornie ujada. Mgła jak manna kaszka spowiła ród Co nieopodal jeziora wybudował gród. Lekka mżawka nie przeszkadza gromadzie Która zebrała się w karczmie na obradzie. I powiadają sobie z cicha Historie straszne do kielicha. Pewna stara panna, chorowita snadnie Chrząknęła i oto pierwsze słowo padnie: Było zbyt ciemno, by określić kształta Potwora, co przypominał czarta, Lecz sierść jego śnieżna, brudem znaczona. Ciężka, rogata głowa na ciele osadzona Wydymał pysk i bucha dymem z nosa W stronę najbliższego mu młokosa. Bo po to właśnie wstaje co roku o tej porze By w noc bezksiężycową, w groźnej atmosferze Przyjść i porwać dziecko w ofierze. Ostry nóż trzyma w kopyto-dłoni, Każdego szkraba bez trudu dogoni. Lecz po co przychodzi - Ja nie wiem. Ale o dziatki bać się trzeba - To pewne. Powiało chłodem, Nawet wino nie grzeje. A pomiędzy ludem Blask świec coraz to mocniej mdleje. Do świtu bliżej, Już dawno snu pora A trunek wchodzi gorzej - Chwieje się głowa. Nostalgiczny nastrój towarzystwo dopada Zamiast szukać pomocy, rozwiązania.
  • 6.
    Kto żyw, niechajbiada! Jest to kreatura nie do okiełznania! Tak właśnie stara panna straciła syna Ślicznego jak aniołek blondyna. Którego dusza do dzisiaj mamrocze I po świecie się tułacze.
  • 7.
    Noc wy Cisza.. Jakdrobny pył zawisa w powietrzu. Noc jest Magiczna. Bo wszystko czuje się Bardziej, głosy duszy nie giną w zgiełku dnia. Nocą słowa stają się Puszyste jak koty. Ciche, skradają się, mruczą. Klamstwa chowają się jak myszy. Łatwiej jest powiedzieć prawdę. Nocą słychać je W całej dzielnicy. A największe zbrodnie łagodnieją W jej czerni.
  • 8.
    Wiersz o istocieartysty Jestem artystą. Nie sadystą. Choć co prawda wyczerpuję temat do końca. Jestem artystką. Nie dentystką. Choć wyrywam z głowy wszystko, co pomysłowe. Jestem art. To nie fart! Ciężką pracą umysłu i giętkością pomysłu Wraz z tutejszą techniką i dobą profesjonalizmu - Tworzę. Jestem? Jeśli już to kim? Człowiekiem. Renesności. (Renesności - słowo powstało z połączenia słów renesans i współczesność; ma to odwoływać się do tego, iż aktualnie można spotkać ludzi renesansu)
  • 10.
    TEKSTY WCZEŚNIEJSZE PUBLIKOWANE - http://portalchodzieski.pl/art/103/sekcja-dziennikarska-mdk -http://argumenty-portal.blogspot.com (internetowa gazeta; już nie istnieje) - http://cock-art.blogspot.com/ - tłumaczenie na blogu roku 2012 - http://maniaszycia.blogspot.com/
  • 14.
    Spowiedź licealnego artysty Niesamowitejest to, że aby (tu autentycznie wylewam herbatę z cytryną i miodem i sprzątam jakieś 5 minut) sklecić te kilka zdań, kiedy mam na myśli prozę, bądź kilka wersów, kiedy najdzie mnie pomysł na wiersz, muszę szczerze posmutnieć. Nie tak aktorsko, by wzbudzić te emocje. Nie. One muszą przyjść naturalnie. Impuls. Akcja-reakcja. To czarujące : kulić się pod kołderką i zaprzyjaźniać się z ciszą, której na co dzień tak nam brak. Mnie brak. Bo wcale nie jestem tylko szałaputnikiem. 50 % melancholii znajdzie się w tych rudych lokach. Bo można rzec, że swego rodzaju jestem artystą. Usycham bez płodów mej wrażliwości. Popadam wtedy w tą szarą codzienność, bo dla mnie - niezwykłego człowieka - kolory istnieją wtedy, kiedy tworzy się sztuka. Popadam w chore nałogi (jem słodycze, wybieram się na piątkowe imprezy, leniuchuję). To są chyba właśnie te mroczne potwory, które pożerają ludzką wrażliwość i empatię, a w szczególności zabijają wyobraźnię artystów. Człowiek się psuje. Gnije. I to turpistyczne określenie pasuje tu idealnie. Istnieje miliard dowodów na to, że człowiek bez sztuki nie jest człowiekiem. Rozkłada się. Cofnijmy się wstecz. Pierwsze ślady rodzącej się sztuki sięgają prehistorii. Jaskinia Lascaux we Francji to pierwsza galeria sztuki, a malowidła naskalne to pierwsze obrazy. Ludzie prehistorii nie tylko potrzebowali jedzenia, ale także wyeksponowania swoich doświadczeń. Starożytny Egipt to nie tylko zachłanne państwo, dbające o poszerzanie swoich granic, ale również najsłynniejszy twórca jednej z najbogatszych kultur na świecie. Nawet ludy germańskie wykształtowały odmienną religię wraz z kulturą. Ze sztuką łączy się wrażliwość, a co za tym idzie jej propagatorzy, a także przeciwnicy. W epoce oświecenia znaleźli się sentymentaliści, którzy walczyli z dominującym racjonalizmem, zabijającym ludzką uczuciowość. Także w pozytywizmie można spotkać zagubionych romantyków, czego dowodem są literackie postacie Wokulskiego oraz Emmy Bovary. To wszystko składa się w całość. Kwintesencja ludzkiej egzystencji. "Sztuka? No chyba sobie kpisz!" - właśnie tak to teraz wygląda. Dzisiaj walczymy o władzę, posadę, pieniądze, uznanie, sławę. To wszystko wykorzystujemy czysto egoistycznie. Zapomniano jak mawiano w antyku "non omnis moriar" ("nie wszystek umrę"). Właśnie po to jest sztuka. Po to istniejemy. By kolejnym pokoleniom dać wskazówkę jak powstrzymać się od zatracania się w zasadzkach współczesnego świata.
  • 17.
    Młodzież ratuje poezję Wponiedziałkowe popołudnie wyszłam z domu na jesienny spacer, by rozprostować kości i zaczerpnąć świeżego powietrza. Powszechnie mówi się, że w naszym małym mieście nic się nie dzieje i zanim dotarłam pod Chodzieski Dom Kultury - też odnosiłam takie wrażenie. Z budynku wydobywały się przyjemne dla ucha dźwięki, wręcz magnetyzujące. Ruszyłam w stronę wejścia, pokonując kilkadziesiąt stopni w błyskawicznym tempie. Sięgnęłam po klamkę ciężkich, mahoniowych drzwi i poczułam magię ze środka. Ostatni widzowie pospiesznie wchodzili do kinowej sali. To i ja wślizgnęłam się do środka. Po omacku dotarłam prawie pod scenę. W końcu oczy przyzwyczaiły się do egipskich ciemności. Wzrok oglądających rejestrował tylko nikłe światło ze sceny. Dźwięki wprowadzały widzów w atmosferę patetyczności oraz marszu. Wszystko to za sprawą chłopca, króry wystukiwał rytm na bębnie. Nagle na scenę wkroczyła pewnym krokiem nieco starsza od niego dziewczyna, która sięgnęła po mikrofon : - Jestem dekadentem, ponad filistrami... Takiego wiersza jeszcze nigdy nie czytałam, a raczej słyszałam. Po pierwszym wykonie dotarło do mnie, że biorę udział w wydarzeniu kulturowym, które polega na przetransformowaniu treści wiersza w utwór muzyczny. Po kolejnym utworze opartym na tekście Jana Twardowskiego na scenie pojawili się dwaj dystyngowani młodzieńcy. Wytłumaczyli nam całą ideę Koncertu Poetyckiego (jak się okazało). Poinformowali nas także, że po koncercie poprzez zakup kubków, książek oraz innych gadżetów, będzie można wesprzeć akcję "Bilet dla Brata", której celem jest zbiórka pieniędzy dla chorego chłopczyka. Dane tegoż dziecka wydały mi się nieważne - liczy się idea. Nastąpiły kolejne utwory : Stachura, Herbert, Miłosz. W życiu nie wyobraziłabym sobie lepszego poniedziałkowego popołudnia. W ten sposób młodzież obala stereotyp bezużytecznego młodego pokolenia; niekulturalnego, bez zainteresowań, uzależnionego od wszelakich używek. Organizuje różnego rodzaju wydarzenia na terenach swoich gmin i powiatów - koncerty poetyckie, charytatywne, muzyczne. Okazuje się, że młodzi potrafią dbać o literaturę i nie pozostawiają jej - zapomnianej oraz zakurzonej, na półkach.
  • 18.
    INNE - wywiad -https://www.youtube.com/watch?v=aUwwsZ7hOhs - komentarz do sztuki teatralnej mojego autorstwa