ŻYWOT I BOLESNA MĘKA PANA NASZEGO           JEZUSA CHRYSTUSA                  (fragment dotyczący starego testamentu)     ...
Melchizedech ofiaruje chleb i wino    Abracham otrzymuje Sakrament Starego Przymierza    Jakub    Józef i Azent    Arka Pr...
które przypatruje się obrazom i je sobie tłumaczy na swójsposób, nie troszcząc się o to, co ten lub ów obrazprzedstawia. P...
Z początku wszystkie te chóry wychodziły z owego wyższegosłońca jakoby w zgodzie i miłości. Naraz spostrzegłam, żejedna cz...
Po tej akcji chórów anielskich przekonałam się, że odtądmocnymi pozostać i już więcej rozlecieć się nie miały.Poznałam też...
Dotychczas wszystko było szare, teraz stawało się corazjaśniejsze, podobne do wschodu słońca. Było tak, jako jest naziemi ...
przynajmniej większych, widziałam tylko jedne, a widziałam,że stały osobno, jak na zagonach w ogrodzie, podzielone nagatun...
Widziałam, że Adam nie był stworzony w raju, lecz w okolicypóźniejszej Jerozolimy. Widziałam, jak w postaci jaśniejącej ib...
leżącego na lewej stronie, a lewą ręką opartego na brodzie.Pan Bóg zesłał sen na niego, a podczas tego snu był wzachwyceni...
promieniami, a w pośrodku serca widziałam jaśniejącąchwałę, a w niej mały obrazek, jakoby trzymając coś w ręku.Zdaje mi si...
Drzewo żywota i drzewo wiadomościWśród jaśniejącego ogrodu widziałam wodę, a w tej wodzierzekę, połączoną z jednej strony ...
Nieco dalej, na prawo od drzewa wiadomości, widziałammały, jajowaty, nieco spadzisty pagórek z połyskującychczerwonych zia...
sobie wielką tajemnicę prawa Bożego i związku ze sobą.UpadekWidziałam Adama i Ewę po raz pierwszy razemprzechadzających si...
przystąpiła do nich jakaś postać lśniąca, jakoby mężapoważnego, pokrytego siwym włosem, i zdawało mi się, że tapostać wszy...
mu naprzeciw, a potem znowu się wróciła; wahała się, byłaniespokojną. I znowu poszła, jakoby chciała przejść kołodrzewa; z...
tym o rzeczach, których dokładnie, oddać nie potrafię. Wążzdawał się być postacią i figurą ich woli, na wzór istoty, zktór...
zaś co do zezwolenia na grzech, wielka w nich nastąpiłazmiana. Lecz wąż był w nich, istota węża ich przeniknęła,dostał się...
w nim stało się naturą, był panem ujarzmionym iskrępowanym przez sługę własnego, z którym odtąd pasowaćsię i walczyć musi....
ziemię i do powietrza; widziałam, że wiele złością ich byłonasyconym i przez nich opętanym.Pierwszy człowiek był wzorem Bo...
wszechmocą Swoją mógł był inaczej uczynić. Widziałam, żeuczynił to z nieskończonej doskonałości, litości isprawiedliwości,...
pomóc może, a ponieważ wskutek ludzkiej zarozumiałościpowątpiewano o Boskiej mocy Elizeusza i jego łaski, przetoteż łaska ...
był oziębły i zarozumiały, więc nic nie zrobił. Trzeci byłwprawdzie niezręczny, ale pracował za to pilnie i z prostotąnad ...
zabobonną sumiennością nawet tacy używają, którzy wtajemnicach Kościoła katolickiego same tylko formybałwochwalstwa widzą,...
Pomiędzy aniołami spostrzegłam rodzaj monstrancji, przyktórej wszyscy budowali i działali. Ta monstrancja podobnabyła do w...
nieprzyjaznej złe, odsunięte przez aniołów, do rozwojuzbawienia służyło. Tak widziałam, jak starozakonnaświątynia, występu...
Jezusa Chrystusa aż na Joachima i Annę, ową najczystszą inajświętszą parę małżeńską wszystkich czasów, z którejnarodziła s...
poznali. Widziałam, że pozostawieni sami, się modlili.Rozłączyli się, a padłszy na kolana, wznieśli ręce do góry,płacząc i...
Rodzina AdamaWidziałam, jak Adam i Ewa przyszli w okolicę góry Oliwnej.Ziemia wyglądała, inaczej aniżeli dzisiaj; pokazano...
Nie przypominam sobie, czy pszenicę i winną macicęwidziałam w raju. Nie rosło też w raju nic takiego, co bycelem pożywania...
uchwycić było można. Ciało ich było piękne, jasno żółtawe,jak jedwab, włosy czerwono-żółtawe, jak złoto. Adam nosiłtakże d...
na tym miejscu jest środek ziemi, także wiedziałam długośćtego miejsca na północ, południe i zachód, lecz jużzapomniałam.K...
Pan Bóg pokazał mu także okolicę, w którą miał uciekać.Ponieważ zaś Kain powiedział: więc umrę z głodu — ziemiabowiem dla ...
uczynku Kaina, a było po cierpieniach jego można poznać, żeciężko musi pracować i że jemu osobiście nic się udać niechciał...
drzewach, tak samo, jak to widziałam u innych opętanych.Umieli najdziwaczniejsze wyprawiać rzeczy, ale to wszystkobyło kug...
bramy wejścia, a z nim jeszcze ktoś inny (Eliasz), skąd przedsądem ostatecznym znowu przyjdzie. Także potomkowieChama po p...
razem wyszli, w namiotach. Posiadał też ołtarz, na którymPanu Bogu ofiary składał. Noe i jego rodzina nie budowaliżadnych ...
dziecku leżała. Nie żywili go mlekiem, lecz owym korzeniem.Ta roślina, gdy rośnie w górę, dosięga wysokości mężczyzny;gdzi...
weszli do arki. Więc było w arce więcej aniżeli sto ludzi, abyło tyle potrzeba już ze względu na liczne zwierzęta, któreco...
był czerwono powleczony, a na powłoce czerwonej leżałabiała. W sklepionym pudełku miał kilka kości Adamowych,które podczas...
Izaakowi. Wydawało mi się, że klątwa, którą rzucił Noe naChama, jakby czarna chmura spadła na niego, zaciemniającgo. Nie b...
Noe podczas ofiarowania, przypominały mi Mszę św.Składały się one z modlitw i odpowiedzi, Noe przechodził tona tę, to na o...
wśród nich także owo dziecię Mosocha, Homa, który równieżbył w arce. Hom już był dorosły. Widziałam później, żezupełnie in...
swoich używającego. Widziałam ich na górach, z których raztu, raz tam wybuchał ogień i zdaje mi się, że owo naczynieskłada...
tyle par ludzkich wraz z zwierzętami, drzewami i roślinamiosadzał. Objeżdżając wielkie obszary ziemi, narzędziem,które nos...
wszelką prawdę przekazał był Noemu, którego ojcem istróżem wszystkiego dobrego nazywał. Z Noego zaś wszystkoprzeszło na ni...
potrzebował żadnego wypędzać ludu, wszystko odbywało sięspokojnie; tylko budowano i osadzano. Barwa ciała rodu,którego był...
tablicach z kamienia i łyka różne napisał prawa; jedna długagłoska nieraz całe zdanie oznaczała. Ta mowa pochodzi odmowy p...
Wieża BabelWieża Babel była dziełem pychy. Budujący chcieli zrobićdzieło wedle rozumu swego, by się rządom Bożymsprzeciwić...
mądrości; lecz rozmaite obrzędy bałwochwalcze iczarodziejstwa od niego wywodzono. Magowie swójpoczątek również do niego od...
Między tymi ulicami były namioty o murowanychpodwalinach. Przecinały je ulice, zaś na niektórych miejscachszczyty namiotów...
dzieło własnej zarozumiałości. Wewnątrz w sklepieniachwmurowywali w filary różnobarwne kamienie, na którychwielkimi głoska...
widziałam też jednego męża owego rodu, dobrego, niewychodzącego, lecz ze względu na żonę pomiędzy złymi wBabel pozostające...
czyniąc je potem bożkami. Tak np. otrzymali Egipcjanie odniego postać Sfinksa, jako też owe wieloramienne iwielogłowne boż...
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Katarzyna emmerich
Upcoming SlideShare
Loading in …5
×

Katarzyna emmerich

1,279 views

Published on

0 Comments
0 Likes
Statistics
Notes
  • Be the first to comment

  • Be the first to like this

No Downloads
Views
Total views
1,279
On SlideShare
0
From Embeds
0
Number of Embeds
9
Actions
Shares
0
Downloads
1
Comments
0
Likes
0
Embeds 0
No embeds

No notes for slide

Katarzyna emmerich

  1. 1. ŻYWOT I BOLESNA MĘKA PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA (fragment dotyczący starego testamentu) napisała Katarzyna Emmerich (ok. 1790) Wydało CWD REGINA POLONIAE Cz-wa, do kupienia w ARCE - We Wrocławiu------------------------------------------------------------------------------------ ------------------ Spis treści Wstęp Upadek Aniołów Stworzenie świata Adam i Ewa Drzewo żywota i drzewo wiadomości Upadek Przyrzeczenie zbawienia Wygnanie z Raju Rodzina Adama Kain. Dzieci Boże. Wielkoludy Noe i jego potomkowie. Patriarchowie Hom i Dżemszyd Wieża Babel Derketo Semiramis Melchizedech Job Abraham
  2. 2. Melchizedech ofiaruje chleb i wino Abracham otrzymuje Sakrament Starego Przymierza Jakub Józef i Azent Arka PrzymierzaWstępAnna Katarzyna tak opowiadała o tym, co widziała podczaszachwycenia, będąc jeszcze małym dzieckiem: „Rozważającw piątym czy szóstym roku życia pierwszy artykuł SkładuApostolskiego: „Wierzę, w Boga Ojca Wszechmogącego,Stworzyciela nieba i ziemi, „ różne obrazy o stworzeniu niebai ziemi stanęły mi przed oczyma. Widziałam upadek aniołów,stworzenie świata i raju, Adama i Ewy, oraz grzeszny tychżeupadek. Sądziłam, że każdy człowiek widzi te tak samo, jakwszystkie inne przedmioty, i dla tego też opowiadałam o tymśmiało rodzicom, rodzeństwu i przyjaciółkom; wreszciejednakowoż spostrzegłam, że się ze mnie śmiano, pytającmnie, czy posiadam może książkę, w której to wszystko jestopisane. Wtedy ani słówkiem więcej o tych rzeczach niewspominałam, sądząc, że nie godzi się zapewne o tym mówić.Miewałam te widzenia w nocy i we dnie, w polu, w domu,chodząc, pracując, wśród rozmaitych zatrudnień. Kiedy razupewnego, bez najmniejszego podstępu, o ZmartwychwstaniuPana Jezusa inaczej mówił, im, tj. z pewnością i wprzekonaniu, że każdy inny tak samo tę tajemnicę pojmowaćmusi, jako ja ją pojmowałam, nie wiedząc wcale, że tensposób pojmowania szczególnym jest moim przywilejem; innedzieci, dziwując się temu, wyśmiały mnie i oskarżyły przednauczycielem, który mnie surowo upomniał bym sobie wprzyszłości podobnych urojeń nie robiła. Miewałamjednakowoż te wizje dalej, a patrzałam na nie jak dziecię,
  3. 3. które przypatruje się obrazom i je sobie tłumaczy na swójsposób, nie troszcząc się o to, co ten lub ów obrazprzedstawia. Ponieważ zaś częściej widziałam, że te sameprzedmioty na obrazach Świętych w Piśmie świętym byłyprzedstawiane w najrozmaitszy sposób, lecz beznajmniejszego uszczerbku dla wiary mojej, więc uważałam tewizje moje za książkę z obrazkami, a przypatrując się tejksiążce jak najspokojniej, wzbudzałam następująca dobrąintencję: wszystko na większą chwałę Bożą. W sprawachduchowych wierzyłam jedynie w to, co Pan Bóg objawił iprzez Kościół Swój święty do wierzenia podaje, czy tamwyraźnie napisane lub nie napisane. Nigdy też w to, co wzachwyceniu widziałam, nie wierzyłam tak, jak widziałam.Patrzałam na wszystko tak samo, jako przypatrywałam sięrozmaitym żłóbkom, które, jakkolwiek były rozmaite, wcalemi nie przeszkadzały; w każdym, bowiem żłóbku, cześćoddawałam tej samej Boskiej Dziecinie. Tak samo też rzeczsię miała z owymi obrazami, przedstawiającymi stworzenienieba i ziemi i człowieka; patrząc na nie, oddawałam cześćPanu Bogu Wszechmogącemu, Stwórcy nieba i ziemi.Upadek AniołówNajpierw widziałam przestwór pełen światłości; a w tymprzestworze, jako kulę jeszcze bardziej lśniącą, podobną dosłońca i leżącą w słońcu, widziałam — tak mi się zdawało —jedność w Trójcy. Nazwałam to wszystko zgodą, a widziałamz niej jakoby skutek; wtem powstały pod ową kulą jakoby wsobie leżące jasne koła, pierścienie i chóry aniołów,niezmiernie jaśniejących, potężnych i pięknych. To morzeświatłości leżało jakoby słońce pod owym wyższym słońcem.
  4. 4. Z początku wszystkie te chóry wychodziły z owego wyższegosłońca jakoby w zgodzie i miłości. Naraz spostrzegłam, żejedna część tych wszystkich kół się zatrzymała; zatapiając sięwe własną piękność. Czuły własną rozkosz, widziały całą swąpiękność, zastanawiały się, tylko sobą były zajęte.Najpierw wszystkie, przejęte uwielbieniem dla Boga, nieposiadały się od rozkoszy i radości; nagle jedna część, niemyśląc już o Bogu, zapatrzyła się we własną istotę. W tejchwili widziałam, jak owa cała część chórów jaśniejącychupadła na dół i się zaćmiła, widziałam, jak inne chóry ichmiejsca zajęły; nie widziałam jednakowoż, czy ich ścigały,wychodząc z formy obrazu. Tamte stały spokojnie, zajętesobą i spadły na dół, zaś te, które się nie zatrzymały, wstąpiływ ich miejsce, a to wszystko nastąpiło od razu.Po ich upadku widziałam na dole tarczę cienistą, jakoby tatarcza była ich mieszkaniem; poznałam, że wpadły we formęniecierpliwą. Przestrzeń, którą odtąd zajmowały, była dalekomniejsza, od tej, którą, będąc u góry, zajmowały, dla tego teżwydawały mi się daleko więcej ścieśnione.Od chwili, kiedy, będąc dzieckiem, widziałam, że owe chóryspadły, we dnie i w nocy bałam się ich działalności,mniemając zawsze, że światu wiele szkodzą. Zawsze okołoświata krążą; dobrze, że nie mają ciała, inaczej bowiemzaćmiłyby słońce i patrzelibyśmy na nie jako na ćmy słońca,a to byłoby strasznie.Zaraz po upadku widziałam, że duchy, pozostałe wśród kółlśniących, korzyły się przed kołem Bożym, błagając, by to, cobyło upadło, znowu było naprawione. Potem widziałamporuszenie i działanie w całym kole światła Bożego, któredotąd stało spokojnie i, jak czułam, na tę prośbę czekało.
  5. 5. Po tej akcji chórów anielskich przekonałam się, że odtądmocnymi pozostać i już więcej rozlecieć się nie miały.Poznałam też, że taki przeciwko nim zapadł wyrokodwieczny: walka miała trwać dopóty, dopóki chóry upadłenie będą przywrócone. A ten czas wydawał się duszy mojejniezmiernie długim, prawie niemożliwym. Walka miała byćna ziemi, zaś tam, u góry, żadnej nie miało być więcej walki,tak On postanowił.Po takiej pewności nie mogłam już więcej mieć litości zszatanem, albowiem widziałam, że z własnej złej woligwałtem upadł. Także na Adama nie mogłam się gniewać;zawsze też litowałam się nad nim, albowiem sądziłam, że towszystko było przewidziane.Stworzenie świataZaraz po prośbie pozostałych chórów anielskich i poporuszeniu Bóstwa widziałam, jak około tarczy cienistej poprawej stronie, ciemna powstała kula.Teraz oczy zwróciłam bardziej ku tej ciemnej kuli na prawood tarczy cienistej, i zdawało mi się, jakoby się coraz bardziejpowiększała; widziałam też jaśniejsze kropki wychodzące zmasy i pokrywające ją, a tu i ówdzie występujące w szerszej,jasnej płaszczyźnie; zarazem widziałam postaćodgraniczającego się lądu od wody. Potem widziałam najasnych miejscach poruszenie, jakoby w nich się cośożywiało. Widziałam też, jak na lądzie wyrastały rośliny, awśród tych roślin widziałam żywe rojowisko. Ponieważbyłam dzieckiem, więc sądziłam, że te rośliny się poruszały.
  6. 6. Dotychczas wszystko było szare, teraz stawało się corazjaśniejsze, podobne do wschodu słońca. Było tak, jako jest naziemi nad ranem i jakoby wszystko ze snu się budziło.Wszystko inne z obrazu, zniknęło. Niebo było lazurowe asłońce na nim przechodziło. Widziałam tylko jedną częśćziemi oświeconą słońcem a ta część była bardzo piękną, więcsądziłam, że to raj. Wszystkie zmiany na owej ciemnej kuliwydawały mi się jakoby wypływające z owego najwyższegokoła Bożego. Kiedy słońce stanęło wyżej, wszystkowyglądało jak nad ranem, gdy się ze snu budzimy; był topierwszy poranek, o czym żadna nie wiedziała istota. Byłyjakoby już istniały od wieków, były niewinnymi. Gdy słońceszło wyżej spostrzegłam, że i drzewa i rośliny coraz wyżejwyrastały Woda była jaśniejszą, i świętszą, wszystkie innekolory były czystsze i jaśniejsze, wszystko było niezmiernieprzyjemnym; nie było też żadnego śladu stworzeń takich,jakie są dzisiaj. Wszystkie rośliny, kwiaty i drzewa inaczejwyglądały; teraz wszystko wygląda jakby spustoszone ipoprzekręcane, jakby zwyrodniałe.Często patrząc w naszym ogrodzie na rośliny i owoce, którew krajach północnych wydawały mi się wielkie, szlachetne ismaczniejsze, jak np. pomarańcze, myślałam sobie: czym tenasze owoce są w porównaniu z owocami krajówpółnocnych, tym owoce krajów północnych, a nawet jeszczegorsze, są w porównaniu z owocami raju. Widziałam też różebiałe i czerwone, sądząc, że one oznaczają mękę Pańską izbawienie. Także widziałam drzewa palmowe i wielkie,szerokie drzewa, rzucające cień na wzór dachu.Zanim widziałam słońce, wszystko wydawało mi się małymna ziemi, potem większym, a wreszcie bardzo wielkim.Drzewa nie stały gęsto. Z każdego rodzaju roślin,
  7. 7. przynajmniej większych, widziałam tylko jedne, a widziałam,że stały osobno, jak na zagonach w ogrodzie, podzielone nagatunki. Zresztą wszystko było zielone, a tak czyste i w takimporządku, że wcale nie przypominało, iż tutaj ręka ludzkaczyściła i porządkowała. Pomyślałam sobie, jakże towszystko piękne, bo jeszcze żadnych nie ma ludzi! Nie byłojeszcze grzechu ani zburzenia. Tutaj wszystko zdrowe iświęte; tutaj nic jeszcze nie sporządzane; tutaj wszystkoczyste, chociaż nie czyszczone.Płaszczyzna, którą widziałam, była lekko pagórkowatą iroślinami pokrytą; w środku było źródło, z któregowypływały rzeki na wszystkie strony, a z tych rzek niektóreznowu jedna w drugą wpływały, W tych rzekachspostrzegłam najpierw ruch i żyjące zwierzęta; potemwidziałam, jak te zwierzęta tu i ówdzie z pomiędzy krzewów,jakoby ze snu się budząc, wyglądały. Były oswojone izupełnie inne, aniżeli dzisiaj; nawet w porównaniu dodzisiejszych zwierząt były jak ludzie: czyste, szlachetne,szybkie, miłe i łagodne. Trudno wypowiedzieć, jakimi były.Największej części zwierząt nie znałam. Widziałam słonia,jelenia, wielbłąda, a przede wszystkim nosorożca, któregotakże w arce widziałam, gdzie mianowicie był miłym iłagodnym. Był krótszym od konia, tak że głowa jego byłabardziej zaokrąglona. Nie widziałam żadnych małp, żadnychowadów i brzydkich zwierząt; myślałam sobie zawsze, że onesą karą za grzechy. Widziałam wiele ptaków i słyszałamnajmilszy tychże śpiew, jako nad ranem zwykle się słyszy; niesłyszałam jednak, iżby które zwierzę ryczało; nie widziałamteż żadnego ptaka drapieżnego.Adam i Ewa
  8. 8. Widziałam, że Adam nie był stworzony w raju, lecz w okolicypóźniejszej Jerozolimy. Widziałam, jak w postaci jaśniejącej ibiałej występował z żółtego pagórka, jakoby z formy.Świeciło słońce, a ponieważ byłam dzieckiem, zdawało misię, że to słońce światłością swoją wyprowadza Adama zpagórka. Wyglądał jakoby ze ziemi narodzony, która byładziewicą. Pan Bóg jej błogosławił i stała się jego matką. Niewyszedł od razu z ziemi, trwało to dłuższy czas. Leżał wpagórku, oparty na lewą rękę, ramię trzymając nad głową, acienka mgła, jakby zasłona przezroczysta go okrywała.Widziałam figurę w jego prawicy i poznałam, że to była Ewa,którą, Pan Bóg z niego w raju wyciągnął. Pan Bóg zawołałnań i zdawało się, jakoby się rozstąpił pagórek i oto Adampowoli wystąpił. Naokoło niego nie było drzew tylko małekwiaty. Także widziałam, że zwierzęta pojedynczowychodziły z ziemi, a potem dopiero samiczki z nich sięwydzielały.Widziałam Adama przeniesionego daleko, do wysokopołożonego ogrodu, do raju.Tutaj Pan Bóg przyprowadził do niego zwierzęta. Adamnazwał je po imieniu, a one towarzyszyły mu, igrając okołoniego. Wszystkie mu przed grzechem były posłuszne. Ewyjeszcze nie było. Wszystkie zwierzęta, którym dał imię,poszły z nim później na ziemię. Widziałam Adama w raju,niedaleko od źródła, stojącego w pośrodku ogrodu,powstającego jakoby ze snu, wśród kwiatów i ziół. Jaśniał odświatła, lecz korpus jego bardziej podobny był do ciała,aniżeli do ducha. Nie dziwił się niczemu, ani nawet sobiesamemu; jakby do wszystkiego, był przyzwyczajonym,przechadzał się pomiędzy drzewami i zwierzętami, podobniejak rolnik, oglądający pola swoje.Widziałam Adama na pagórku przy drzewie blisko wody,
  9. 9. leżącego na lewej stronie, a lewą ręką opartego na brodzie.Pan Bóg zesłał sen na niego, a podczas tego snu był wzachwyceniu.Tymczasem Pan Bóg z prawej strony Adama wyjął Ewę, i toz tego miejsca, na którym bok Jezusa otworzono włócznią.Widziałam, że Ewa była delikatną i małą; szybko rosła, ażwyrosła i stała się piękną. Gdyby rodzice nasi nie bylizgrzeszyli, wszyscy ludzie rodziliby się wśród snu takprzyjemnego.Rozstąpił się pagórek i widziałam u boku Adama powstającaskałę, jakoby z kamieni kryształowych; zaś u boku Ewypowstała biała dolina, pokryta niby delikatnym, białym pyłemurodzajnym.Gdy już Ewa była utworzona, widziałam, że Pan BógAdamowi coś dał lub raczej zrobił, że coś do niego siępomknęło. Zdawało mi się, że z Boga, mającego postaćludzką, z czoła, ust, piersi i rąk wypływają strumienie światła,łączące się w jedną masę która weszła w prawy bok Adama,a z tego boku Pan Bóg wyjął Ewę. Tylko Adam to otrzymał, abył to zarodek błogosławieństwa Bożego. W tymbłogosławieństwie była troistość błogosławieństw, któreAbraham otrzymał od anioła; było jedno co do formy tosamo, lecz mniej jasne.Ewa stała przed Adamem, a Adam podał jej rękę. Byli jakdwoje dzieci, niewymownie piękni i szlachetni. Jaśnieli nacałym ciele, a promienie jakby przejrzystą zasłoną ichokrywały. Widziałam, że z ust Adama wychodził błyszczący,szeroki strumień światła, a czoło jego miało kształtpoważnego oblicza. Około ust było słońce promienne, okołoust Ewy nie było tego słońca. Serce wydalało mi się takimsamym, jakie teraźniejsi mają ludzie, lecz piersi otoczone były
  10. 10. promieniami, a w pośrodku serca widziałam jaśniejącąchwałę, a w niej mały obrazek, jakoby trzymając coś w ręku.Zdaje mi się, że w ten sposób trzecia osoba w Bóstwie byłauwydatniona. Widziałam także z jej rąk i nóg wychodzącepromienie światła. Włosy jej spadały z głowy w pięciuwarkoczach, dwa warkocze spadały ze skroni, dwa z pozauszu, jeden z tylnej części głowy.Zawsze miałam uczucie, że wskutek ran Jezusowychotworzyły się bramy ciała ludzkiego, które grzech pierwszychrodziców był zamknął i że Longinus, otwierając włócznią bokJezusa, otworzył bramę odrodzenia na żywot wieczny. Dlatego też nikt nie wszedł do nieba, dopóki się ta brama nieotworzyła.Jaśniejące sploty światła na głowie Adama uważałam za jegoobfitość, jego chwałę, jego wzgląd na inne wychodząceświatła. Ta sama chwała uwydatnia się znowu na duszach iciałach przemienionych. Włosy nasze są ową upadłą, zgasłą izdrętwiałą chwałą, a jako nasze włosy mają się do promieni,taki też stosunek zachodzi pomiędzy naszym teraźniejszymciałem do ciała Adamowego przed upadkiem. Promienistesłońce około ust Adamowych odnosiło się dobłogosławieństwa świętego potomstwa z Boga, który, gdybypierwsi rodzice nie byli zgrzeszyli, działałby za pomocąsłowa.Adam podał Ewie rękę; odszedłszy od owego miejscapięknego, na którym powstała Ewa, przechadzali się po raju,patrząc na wszystko i ciesząc, się wszystkiemu. Było tonajwyższe miejsce w raju, wszystko tam błyszczało i jaśniało,bardziej aniżeli na innych miejscach.
  11. 11. Drzewo żywota i drzewo wiadomościWśród jaśniejącego ogrodu widziałam wodę, a w tej wodzierzekę, połączoną z jednej strony z lądem za pomocą grobli.Tak na wyspie jak na grobli było pełno pięknych kwiatów;zaś na pośrodku wyspy stało piękne drzewo, wznoszące sięnad wszystkie inne, niejako opiekując się nimi. Grunt wyspybył korzeniem tego drzewa. Okrywało ono całą wyspę, achociaż było bardzo szerokie, to czubek był zupełniespiczasty. Gałęzie rozchodziły się prosto, a z tych gałęziznowu nowe gałęzie jakby małe drzewka wznosiły się w górę.Liście były delikatne, owoce żółte leżały w liściastychłuszczkach jako pączek róży. Drzewo było podobne docedrów. Nie przypominam sobie, jakobym przy owymdrzewie kiedykolwiek Adama lub Ewę, albo jakie zwierzęwidziała, natomiast widziałam tam przecudne, szlachetne,białe ptaszki, śpiewające w gałęziach tego drzewa. Było todrzewo żywota.Właśnie przed groblą, prowadzącą na wyspę, stało drzewowiadomości. Pień był pokryty łuskami, jak u palmy, liście,które bezpośrednio z pnia wyrastały, były bardzo wielkie iszerokie i podobne do podeszwy. Z przodu, w liściachschowane, wisiały owoce po pięć w kształcie grona, wprzodku jeden, a naokoło szypułki cztery. Ów owoc żółty byłbardziej podobny do gruszki lub figi, aniżeli do jabłka, miałpięć żył, a część górna wyglądała jak pępek. Owoc był miękkijak figa, koloru cukru brunatnego, z żyłami jak krewczerwonymi. Drzewo było u góry wyższe aniżeli na dole, agałęzie zginały się do samej ziemi. Widzę gatunek tegodrzewa jeszcze w krajach gorących. Spuszcza wyrostki swychgałęzi ku ziemi, gdzie korzenie zapuszczają i w nowe pniewyrastają, a te znowu dalej się rozrastają, tak, że jedno takiedrzewo nieraz wielkie przestrzenie gęstymi okrywa altanami,pod którymi liczne mieszkają rodziny.
  12. 12. Nieco dalej, na prawo od drzewa wiadomości, widziałammały, jajowaty, nieco spadzisty pagórek z połyskującychczerwonych ziaren i rozmaitych kolorowych kruszców.Stopnie miały formę kryształów. Naokoło niego stały cienkiedrzewa, dosyć wysokie, by, stojąc na pagórku, nie być odnikogo widzianym, także zioła i inne rośliny rosły naokołotego pagórka. Te drzewa i rośliny miały kwiaty i owocemocne i kolorowe.Nieco dalej, na lewo od drzewa wiadomości widziałamwklęsłość, małą dolinę. Wyglądała jakby z białej, miękkiejziemi lub z mgły utworzona, a pokrytą była białymikwiatkami i urodzajnym pyłem. Także i tutaj były różnerośliny, lecz mniej kolorowe, miały też więcej pyłu, aniżeliowocu.Zdawało mi się, jakoby te dwa miejsca w pewnym ze sobąstały stosunku, jakoby pagórek wyjęty był z tej doliny, albojakoby w dolinę miał być położony. Były jak nasienie i rola.Oba miejsca wydawały mi się święte. Jaśniały oba, przedewszystkim pagórek. Pomiędzy nimi a drzewem wiadomościbyły liczne małe drzewka i krzewy. To wszystko i w ogólecała natura, było jakby przezroczyste i pełne światła.Owe dwa miejsca były miejscem pobytu pierwszychrodziców. Drzewo wiadomości oddzielało niejako te miejscaod siebie. Sądzę, że Pan Bóg po stworzeniu Ewy te miejscaim, przekazał.Widziałam też, że z początku bardzo rzadko wspólniechodzili. Przechadzali się bez najmniejszej pożądliwości,każdy na swoim miejscu. Zwierzęta zachowywały sięniewymownie szlachetnie, jaśniały też i były im posłuszne.Zwierzęta, stosownie do gatunków, miały osobne miejscapobytu, osobne drogi i odrębności, a wszystko to mieściło w
  13. 13. sobie wielką tajemnicę prawa Bożego i związku ze sobą.UpadekWidziałam Adama i Ewę po raz pierwszy razemprzechadzających się w Raju. Zwierzęta przystąpiły do nich itowarzyszyły im; więcej były zajęte Ewą aniżeli Adamem. Wogóle Ewa bardziej zajęta była ziemią i stworzeniami, częściejpatrząc ku ziemi, to się znowu oglądając; wydawała mi się teżciekawsza. Adam zachowywał się spokojniej i był bardziejBogu oddany. Z pośród wszystkich zwierząt mianowiciejedno bardziej aniżeli inne przyłączyło się do Ewy: było tozwierzę bardzo miłe, łaskliwe i gładkie; nie znam drugiego,któremu bym mogła je porównać. Było zupełnie gładkie icienkie, jakoby żadnych nie miało kości; tylne nogi byłykrótkie, a na tych nogach biegało w postaci wyprostowanej.Miało spiczasty ogon, zwieszający się ku ziemi; koło łbamiało krótkie, małe łapy. Łeb był okrągły i bardzo krótki, a wpysku poruszał się bardzo delikatny języczek. Brzuch, piersi iszyja były biało-żołtawe, zaś cały grzbiet brunatny, jak uwęgorza. Było mniej więcej wysokie jak dziesięcioletniedziecko. Zawsze było przy Ewie, a tak się łasiło, tak sięporuszało zgrabnie, wskazując to na tę, to na ową stronę, żesię Ewie bardzo spodobało. Dla mnie było to zwierzę czymśokropnym i ciągle jeszcze stoi mi przed oczyma. Niewidziałam, czy Adam lub Ewa go się dotknęły. Przedupadkiem wielka przestrzeń dzieliła ludzi od zwierząt. Niewidziałam, żeby pierwsi ludzie jakiego dotykali sięzwierzęcia; były one wprawdzie poufalsze względem ludzi,lecz były bardziej od nich oddzielone.Gdy Adam i Ewa znowu na owo jaśniejące miejsce powrócili,
  14. 14. przystąpiła do nich jakaś postać lśniąca, jakoby mężapoważnego, pokrytego siwym włosem, i zdawało mi się, że tapostać wszystko im dała i coś rozkazała. Nie bali się, leczspokojnie słowom tej postaci się przysłuchiwali. Gdy owapostać zniknęła, wydawali się szczęśliwymi i bardziejzadowolonymi, zdawało się, jakoby więcej rozumieli, iwiększy porządek we wszystkim widzieli, czuli bowiem terazwdzięczność w sercach swoich. Większą wdzięczność czułAdam aniżeli Ewa, która bardziej myślała o szczęściu i o tychprzedmiotach, aniżeli o wdzięczności. Nie była tak oddanąBogu jak Adam, bujała duszą bardziej w naturze. Zdaje misię, że trzy razy przez raj przeszli.Teraz widziałam Adama, zatopionego w modlitwiedziękczynnej i podziwianiu, znowu na lśniącym pagórku, natym samym pagórku, na którym, we śnie pogrążony, miałwidzenie, podczas którego Pan Bóg niewiastę z jego bokuutworzył. Adam stał samotny pod drzewami. Widziałam Ewęzbliżającą się do drzewa wiadomości, jakoby koło niegoprzejść chciała. Owo zwierzę znowu było przy niej, a jeszczebardziej się łasiło, jeszcze prędzej się poruszało, tak że tenwąż zupełnie ją opanował, że jej bardzo się podobał. Terazwąż wszedł na drzewo i stanął na nim tak wysoko, że zrównałsię z głową Ewy; zaś pazurami trzymając się pnia, obrócił sięgłową do Ewy, mówiąc, że, gdyby jadła, z owocu tegodrzewa, byliby wolnymi, nie byliby już dłużej niewolnikami iwiedzieliby, w jaki sposób mają się rozmnażać. Wiedzieli już,jak się pomnażać mieli, lecz słyszałam, że jeszcze niepojmowali, jak to wedle woli Bożej czynić mieli i że, gdybybyli wiedzieli, a pomimo to zgrzeszyli, natenczas zbawianienie byłoby możliwe. Ewa coraz bardziej się namyślała, corazbardziej pożądała tego, o czym mówiło zwierzę; działo się znią coś, co ją poniżało; trwoga mnie przejęła. Potem spojrzałana Adama, stojącego jeszcze zupełnie spokojnie poddrzewami, i zawołała na niego, a on przyszedł. Ewa, poszła
  15. 15. mu naprzeciw, a potem znowu się wróciła; wahała się, byłaniespokojną. I znowu poszła, jakoby chciała przejść kołodrzewa; zbliżyła się teraz do niego z lewej strony i stanęła zanim, podczas gdy długie, zwieszające się liście ją okrywały.Drzewo było u góry szersze, aniżeli na dole, a szerokiegałęzie zwieszały się ku ziemi. Na miejscu, na którym stałaEwa, wisiał szczególnie piękny owoc.Gdy Adam przyszedł, ujęła go Ewa za ramię, wskazując namówiące zwierzę, a Adam słuchał. Ująwszy go za Ramię, poraz pierwszy się go dotknęła; on się jej nie dotknął, lecz corazciemniej jej się robiło.Widziałam, że zwierzę pokazało Ewie owoc, lecz nieodważyło się zerwać go dla niej. Ponieważ jednak Ewaowocu pożądała, zwierzę takowy zerwało i jej podało. Był toowoc najpiękniejszy, zerwany z pośrodka pięciu razemwiszących owoców.Widziałam, że teraz Ewa, zbliżywszy się z owocem doAdama podała mu owoc, i że bez zezwolenia Adama byłbygrzech popełniony. Zdawało mi się, jakoby owoc rozpadał sięw ręku Adama i jakoby Adam obrazy w nim widział, jakobyteraz poznali, czego poznać nie mieli. Wewnątrz owocu byłopełno żył, czerwonych jak krew. Widziałam, że oblicza ichcoraz bardziej się zaciemniały i że coraz głębiej się zapadali.Zdawało mi się też, że słońce ustępowało. Zwierzę zeszło zdrzewa, widziałam, jak na wszystkich czterech łapachuciekało.Nie widziałam, jakoby jedli owoc ustami, jak po dziś dzień;jednakże owoc pośród nich znikał.Widziałam, że Ewa już zgrzeszyła, kiedy wąż siedział nadrzewie; albowiem miała własną wolę. Dowiedziałam się przy
  16. 16. tym o rzeczach, których dokładnie, oddać nie potrafię. Wążzdawał się być postacią i figurą ich woli, na wzór istoty, zktóra wszystko czynić i okazać mogli. Ich wolę opanowałszatan.Przez pożywanie owocu nie był jeszcze grzech spełniony;lecz ten owoc drzewa, zwieszającego gałęzie swoje ku ziemi itak zawsze nowe wydający Rozsadki, które tak samo i poupadku się rozmnażają, mieścił w sobie pojęcia owłasnomocnym rozpłodzie i zmysłowym zaszczepieniuodłączającym od Boga. Tak więc, wskutek pożywania owocuzakazanego razem z nieposłuszeństwem wstąpiło w naturęludzką oddalanie się stworzenia od Boga, zasadzanie w sobiei przez siebie i samowolne pożądanie. Skutkiem pożywanegoowocu był przewrót, poniżenie natury, grzech i śmierć.Błogosławieństwo świętego i czystego pomnażania się z Bogai przez Boga, dane Adamowi po utworzeniu Ewy, wskutektego pożywania Adam znowu stracił; zdawało mi się bowiem,jakoby Pan Bóg, gdy Adam zeszedł z pagórka, by pobiec doEwy, go chwytał i mu coś odbierał; zdawało mi się także,jakoby stąd zbawienie świata przyjść miało.Gdy razu pewnego, podczas uroczystości NiepokalanegoPoczęcia, Pan Bóg mi tę tajemnicę objawił, widziałam wAdamie i Ewie połączone życie cielesne i duchowewszystkich ludzi, widziałam też, jak to życie wskutek upadkubyło zepsute i ze złem zmieszane i jak nad tym życiempanowały duchy upadłe. Widziałam jednakowoż drugą osobęBóstwa, jakby z krzywym ostrzem zstępującą i Adamowibłogosławieństwo odbierającą, nim na grzech zezwolił. W tejsamej chwili widziałam z boku Adama występującą dziewicęi wznoszącą się jako chmurkę jasną do chwały Bożej.Wskutek pożywania owocu Adam i Ewa byli jakby odurzeni,
  17. 17. zaś co do zezwolenia na grzech, wielka w nich nastąpiłazmiana. Lecz wąż był w nich, istota węża ich przeniknęła,dostał się kąkol do pszenicy.Ustanowiono obrzezanie za karę i jako zadośćuczynienie.Jako z winorośli wycina się pierwszą gałązkę, by wino niedziczało, nie kwaśniało i nie stało się nieurodzajnym;podobnie musiało się stać z człowiekiem, skoro znowu miałbyć uszlachetnionym. Gdy razu pewnego objawił mi Pan Bóguleczenie z upadku, widziałam, jak Ewa, wychodząc z bokuAdama, szyję już wyciągając ku owocowi zakazanemuszybko do drzewa pobiegła, obejmując je. Widziałamjednakowoż też, jak Jezus, zrodzony z NiepokalanejDziewicy, spiesząc do krzyża, takowy objął, i jakpotomkowie, zaćmieni i poćwiartowani przez Ewę, przezmękę Jezusa zostali oczyszczeni, i że boleściami pokutymiłość własnej osoby wyrugować trzeba. Słowa Epistoły, żesyn służebnicy nie ma być współdziedzicem, tak zawszepojmowałam: służebnica oznacza ciało i niewolniczepoddaństwo; małżeństwo jest stanem pokuty i wymagawyrzeczenia, modlitwy, postów, jałmużny i intencjipowiększania królestwa Bożego. Przed grzechem Adam iEwa inaczej wyglądali od nas, ludzi mizernych. Spożywszyjednakże owoc zakazany, zamieniło się w nich wszystko, codotąd było duchowym, w ciało, w rzecz, narzędzie, naczynie.Dotąd byli zjednoczeni w Bogu, pragnąc siebie w Bogu; terazrozłączeni są we własnej woli, a ta własna wola jest miłościąwłasną, miłością grzechu i nieczystością. Wskutek pożywaniaowocu zakazanego oddalił się człowiek od Stwórcy i zdawałosię, jakoby twórczość w sobie samym przyjął. Wszystkiewładze, siły i przymioty i obcowanie tychże ze sobą i z całąnaturą zamieniły się w człowieku w przedmioty cielesneróżnych kształtów i wykonywań.Wpierw był Adam z Boga panem całej natury; teraz wszystko
  18. 18. w nim stało się naturą, był panem ujarzmionym iskrępowanym przez sługę własnego, z którym odtąd pasowaćsię i walczyć musi. Nie umiem tego dobrze wypowiedzieć:jakby człowiek przyczynę i cel wszystkich rzeczy przedtembrał z Boga i jakoby to wszystko od tej chwili w swojąprzeniósł istotę, tak, że ono teraz nad nim panuje. Widziałamwnętrze, wszystkie organy człowieka, a przedstawiały mi sięjako cielesne i zgniłe pierwowzory stworzeń i tychże ze sobąobcowania, począwszy od gwiazd aż do najmniejszychzwierzątek. Wszystko to w nim działało, od wszystkiego byłzależnym, miał z tym do czynienia, musiał z tym walczyć,musiał cierpieć. Nie mogę tego jeszcze wypowiedzieć, a todlatego, ponieważ również jestem człowiekiem upadłegorodzaju ludzkiego. Człowiek jest na to stworzony, by zapełniłmiejsce upadłych aniołów. Gdyby grzech nie był popełniony,rozmnażałby się człowiek tylko dopóty, dopóki by niewyrównał liczby upadłych aniołów, potem nastąpiłby koniectworzenia. Gdyby Adam i Ewa jeden tylko rok bez grzechubyli przeżyli, natenczas nigdy by już nie byli upadli. Wiem napewno, że nie prędzej nastąpi koniec świata, dopóki liczbaupadłych aniołów się nie wyrówna, dopóki wszystkiejpszenicy z pomiędzy plew nie sprzątną.Miałam raz wielkie i dokładne objawienie o grzechu i ozbawieniu. Widziałam wszystkie tajemnice jasno i dobitnie, irozumiałam je, lecz nie umiem wszystkiego słowamiwypowiedzieć. Widziałam grzech, począwszy od upadkuaniołów i Adama aż do dnia dzisiejszego, w niezliczonychjego rodzajach, widziałam też wszystkie przygotowania celemnaprawienia i zbawienia aż do przyjścia na świat i śmierciZbawiciela. Pokazał mi Pan Jezus wielkie pomieszanie iwewnętrzną nieczystość wszystkich rzeczy i wszystko, co odpoczątku dla oczyszczenia i naprawienia był uczynił.Wskutek upadku aniołów dostało się wiele złych duchów na
  19. 19. ziemię i do powietrza; widziałam, że wiele złością ich byłonasyconym i przez nich opętanym.Pierwszy człowiek był wzorem Bożym; był jak niebo;wszystko w nim i z nim się jednoczyło; postać jego byłaodbitką postaci Boskiej. Ziemia i stworzenia miały stać sięjego własnością, miał ich używać, lecz z Boga, dziękując Mu.Był wolnym, a dla tego wystawionym na próbę, wskutekczego nie miał pożywać z drzewa. Na początku wszystko,było równe; gdy ów lśniący pagórek, na którym stał Adam,coraz wyżej się podnosił, gdy biała, kwiecista dolina, naktórej widziałam Ewę, coraz bardziej się zapadała, już zbliżałsię niszczyciel.Po upadku wszystko było inaczej. Wszystkie formy utworubyły stworzone i leżały w nich rozsypane, wszystko, co siędotąd z sobą zgadzało, stało się niezgodnym, z jednegozrobiło się wiele, i nic nie brali więcej ze samego Boga, lecztylko ze siebie. Byli dawniej wzorami Bożymi, teraz stali sięwzorami własnymi, spowodowanymi grzechem. Mieli terazłączność z upadłymi aniołami. Poczęli ze siebie i z ziemi, atak z nimi jak z ziemią styczność mieli upadli aniołowie awskutek nieskończonego pomieszania i rozproszenia ludzi zesobą i upadłą naturą, powstała ogromna rozmaitość grzechu,winy i niedoli.Oblubieniec mój pokazał mi to wszystko zupełnie jasno izrozumiale, jaśniej, aniżeli się codzienne widzi życie; wtedysądziłam, że to dziecię pojąć może, a jednakowożopowiedzieć tego nie umiem. Pokazał mi plan i drogi,prowadzące do zbawienia od samego początku, i wszystko,co był uczynił.Poznałam też, że niesłusznie mówią, iż Jezus nie potrzebowałstać się człowiekiem i umrzeć za nas na krzyżu, że
  20. 20. wszechmocą Swoją mógł był inaczej uczynić. Widziałam, żeuczynił to z nieskończonej doskonałości, litości isprawiedliwości, że wprawdzie zmusić Pana Boga nie można,że jednakowoż czyni, co Mu się podoba, i jest, czym jest.Widziałam Melchizedeka jako anioła i jako pierwowzórJezusa, jako kapłana na ziemi; o ile kapłaństwo jest w Bogu,był on kapłanem wiecznego porządku jako anioł. Widziałam,jak przygotowywał, zakładał, budował i rozłączał pokolenialudzkie. Także Henocha i Noego znaczenie i działalnośćwidziałam, a pośród tego widziałam działające królestwopiekła i stokrotne zjawiska i działanie ziemskiego, cielesnego iszatańskiego bałwochwalstwa i pewne do siebie podobne,lecz zapowietrzone, do nieustającego grzechu prowadzące ikuszące formy. Tak więc widziałam wszystkie grzechy iwszystkie początki i pierwowzory zbawienia, które wedlerodzaju swego tak samo były podobne do Boga, jak samczłowiek był wzorem Boga. Widziałam wszystko odAbrahama do Mojżesza, od Mojżesza aż do proroków, azawsze razem z pierwowzorami w naszym, najbliższymświecie. Tutaj np. dowodzono, dlaczego kapłani nie mogliwięcej dopomóc, i uleczać i dlaczego im to się więcej nieudaje, albo przynajmniej z tak rozmaitym udaje się skutkiem.Widziałam ten dar kapłaństwa, wśród proroków, widziałamteż przyczynę ich formy. Widziałam np. Elizeusza podającegoGieziemu łaskę, by ją położył na martwe dziecko niewiasty zSunam.W tej lasce spoczywała moc i posłannictwo Elizeusza, wsposób duchowy. Ta łaska była jego ramieniem, dalszymciągiem jego ramienia. Widziałam, tutaj wewnętrzneznaczenie pastorału biskupów, berła królów i ich potęgi,połączonej z wiarą, która ich, że tak powiem, z Bogiem łączy,zaś od wszystkiego innego odłącza. Lecz Giezi nie wierzyłdość mocno, zaś matka wierzyła, że tylko jedyny Elizeusz jej
  21. 21. pomóc może, a ponieważ wskutek ludzkiej zarozumiałościpowątpiewano o Boskiej mocy Elizeusza i jego łaski, przetoteż łaska dziecka nie uleczyła. Widziałam jednakowoż, jakElizeusz położył ręce swoje na ręce dziecka, usta na ustadziecka, piersi na piersi dziecka i się modlił, wskutek czegodusza dziecka powróciła do ciała. Widziałam też objaśnienietego sposobu leczenia, widziałam, jaki zachodził stosunek ipod jakim względem ten sposób leczenia był figurą śmierciJezusa Chrystusa. W Elizeuszu wskutek jego wiary i daruBożego wszystkie bramy łaski i zadosyćuczynienia za ludzibyły otwarte, zaś po spełnionym grzechu znowu owe bramysię zamknęły: głowa, piersi, nogi i ręce. I położył się jakobyżywy, obrazowy krzyż na zwłoki chłopca, przywracając muprzez modlitwy i wiarę życie i zdrowie, zadość czyniąc ipokutując za grzechy rodziców, popełnione głową, sercem,rękoma i nogami, a tym samym śmierć dziecka powodujące.We wszystkim widziałam pewne podobieństwo ze śmierciąkrzyżową i ranami Jezusowymi, widziałam też, że wszystkopod pewnym względem ze sobą się zgadzało. Widziałam też,że od chwili śmierci krzyżowej Jezusa Chrystusa nie tylkokażdy kapłan, ale nawet i każdy wierzący chrześcijanin tendar wskrzeszenia i leczenia posiadał; o ile, bowiem w Jezusieżyjemy i z Nim jesteśmy ukrzyżowani, o tyle bramy łaski,pochodzące z ran Jego świętych, stoją nam otworem. Miałamteż liczne wizje, odnoszące się do kładzenia rąk, doskuteczności błogosławieństwa i do działania ręki na rzeczyoddalone, a to wszystko objaśniono mi na przykładzie łaskiElizeusza, oznaczającej rękę. Dlaczego dzisiejsi kapłani takrzadko leczą i błogosławią, widziałam również na przykładzie,wziętym z podobieństwa, w którym wszystkie takie działaniamają swój początek. Widziałam trojakich malarzy,wyciskających figury na wosku. Pierwszy z nich miał piękny,biały wosk, a był bardzo mądry i zręczny; lecz był samymsobą zajęty, nie nosił w sobie obrazu Chrystusa; to też nic nieutworzył. Drugi malarz miał wosk blady, lecz ponieważ sam
  22. 22. był oziębły i zarozumiały, więc nic nie zrobił. Trzeci byłwprawdzie niezręczny, ale pracował za to pilnie i z prostotąnad woskiem zupełnie żółtym i zwyczajnym; jego praca byłabardzo dobra i w niej odbijało się rzetelne podobieństwo,chociaż o rysach szorstkich. Tak samo też widziałam, żekapłani wykształceni, wynoszący się dla swej nauki nadinnych, nic nie działali, podczas gdy tylko prości i pokornimoc kapłaństwa rozszerzali, błogosławiąc i lecząc.Zdawało mi się, że chodzę do szkoły, a Oblubieniec mójpokazał mi, ile od chwili poczęcia Swojego aż do śmiercicierpiał, pokutował i zadośćuczynił, a widziałam to wszystkow obrazach, wziętych z Jego życia. Widziałam też, jak zapomocą modlitwy i ofiarowania boleści za innych, niejednadusza, która na świecie wcale nie pracowała, chociaż dopierow godzinie śmierci się nawróciwszy, zbawiona została.Widziałam, że apostołowie prawie na cały świat się rozeszli,by złamawszy potęgę szatana, wnieść weń błogosławieństwo iże owe okolice najbardziej trucizną szatana były zarażone,lecz Jezus tym wszystkim, na których Duch święty zstąpił ido dzisiaj jeszcze zstępuje, przez Swoje doskonałezadośćuczynienie tę moc wyjednał i na wieki ustanowił.Pokazano mi też, że ów dar wybawienia świata i okolic zmocy szatana za pomocą błogosławieństwa, wyrażony jest wowych słowach: “Jesteście solą ziemi," i że właśnie dlategosoli do święconej wody się używa.Widziałam również, jak skrupulatnie wykonywaną bywasłużba cielesnego życia światowego, że przekleństwo stoi wprzeciwstawieniu do błogosławieństwa i że cudów wkrólestwie szatana, służby natury, bałwochwalstwa,czarodziejstwa, magnetyzmu, nauki świeckiej, sztuki iwszystkich środków potrzebnych do, upiększania śmierci, doprzyozdabiania grzechu i zasypiania sumienia, z najsurowszą i
  23. 23. zabobonną sumiennością nawet tacy używają, którzy wtajemnicach Kościoła katolickiego same tylko formybałwochwalstwa widzą, któremu w każdy inny sposób taksamo dobrze służyć można; a przecież ci sami ludzie jaknajsumienniej w podobny sposób o całe życie doczesnedbają, tak że tylko królestwo Boga, który stał sięczłowiekiem, ma być zaniedbanym? Widziałam też, że światusłużono jak najdoskonalej, podczas gdy służba Boża bardzobyła zaniedbana.Przyrzeczenie zbawieniaPo upadku człowieka pokazał Pan Bóg aniołom, w jakisposób rodzaj ludzki znowu naprawi.Widziałam tron Boga, Trójcę Przenajświętszą, widziałamruch w trzech osobach. Widziałam dziewięć chórówanielskich i Boga, zwiastującego im, w jaki sposób upadłyrodzaj ludzki naprawić zamyśla; widziałam też, że sięaniołowie z tego niezmiernie cieszyli.Widziałam, że jaśniejąca, z drogich kamieni złożona skałaAdama stanęła przed tronem Bożym, zaniesiona tam dotądjakby przez anioła; miała ona stopnie, coraz wyżej rosła, stałasię tronem, wieżą, rozszerzała się, aż wszystko objęła.Widziałam dziewięć chórów anielskich około Niego, a nadaniołami w niebie widziałam obraz Dziewicy. Nie była toziemska Maryja, lecz Maryja niebieska, Maryja w Bogu, byłaistotą wychodzącą z Boga. Wszedłszy do wieży, która się jejotworzyła, jakoby w jedno z nią się zlała. Widziałam też, żejedna postać Trójcy Przenajświętszej do tej wieży weszła.
  24. 24. Pomiędzy aniołami spostrzegłam rodzaj monstrancji, przyktórej wszyscy budowali i działali. Ta monstrancja podobnabyła do wieży z różnymi tajemniczymi obrazami. Były na niejdwie figury, trzymające się na drugiej stronie za ręce. Rosłacoraz wyżej, coraz też wspanialszą się stawała. Widziałam, żecoś Boskiego przeniknąwszy wszystkie chóry anielskie,weszło w monstrancję, była to jaśniejąca świątynia, tymwyraźniejsza, im bardziej do monstrancji się zbliżała.Zdawało mi się, że to był zarodek błogosławieństwa Bożegodo czystego rozmnażania się; ten zarodek otrzymał Adamniegdyś od Pana Boga, lecz utracił go znowu, gdy, słuchającEwy, chciał zezwolić na pożywanie owocu zakazanego; tosamo błogosławieństwo dał Pan Bóg później Abrahamowi, aodebrawszy je Jakubowi, przez Mojżesza przeszło na arkęprzymierza. W końcu otrzymał je Joachim, ojciecNajświętszej Maryi Panny, by Maryja tak czysto iniepokalanie się poczęła, jak Ewa, która wyszła z boku weśnie pogrążonego Adama. Monstrancja znikła w wieży.Widziałam, że i kielich, podobny do kielicha, używanegopodczas ostatniej wieczerzy, robili aniołowie, a ten kielichrównież wszedł do wieży.Na zewnętrznej, prawej strome wieży widziałam, jakoby nazłotym chmury brzegu, wino i pszenicę; wyrastała teżgałązka, całe drzewo rodowodu, na którego konarachmężczyźni i niewiasty o małej postaci trzymali się za ręce.Ostatnim kwiatem owego drzewa było dzieciątko w żłóbku.Widziałam teraz tajemnicę zbawienia jako przyrzeczenie ażdo spełnienia się czasu, widziałam też obrazy działaniaprzeciwnego. Na końcu widziałam nad lśniącą skałą wielki,wspaniały Kościół, jeden święty Kościół katolicki,wyobrażający żywo zbawienie całego świata. Wszystkie tewidzenia miały najlepszy związek i przejście; nawet wszystko
  25. 25. nieprzyjaznej złe, odsunięte przez aniołów, do rozwojuzbawienia służyło. Tak widziałam, jak starozakonnaświątynia, występując z ziemi, coraz wyżej się wznosiła;podobną była do Kościoła świętego, lecz nie miała wieży.Była bardzo wielką, lecz aniołowie odsunęli ją na bok istanęła krzywo. Widziałam, że się wielka skorupa muszlipojawiła chcąc wejść do starej świątyni, lecz odsunięto ją nastronę.Widziałam pokazującą się szeroką, płaską wieżę (piramidęegipską), przez której niezliczone bramy przechodziłypostacie Abrahama i dzieci Izraelskich. Ta wieża oznaczałaniewolę żydów w Egipcie. Odsunięto tę piramidę, tak samojak ową drugą, do schodów podobną wieżę egipską,oznaczającą naukę o gwiazdach i wieszczbiarstwo. Potemwidziałam świątynię egipską, którą również odsunięto,wskutek czego krzywo stać musiała.Wreszcie widziałam, jak Pan Bóg dawał Adamowi dopoznania, że przyjdzie dziewica i stracone zbawienie znowumu przywróci. Lecz nie wiedział Adam, kiedy to nastąpi;dlatego też, widziałam go później bardzo zasmuconego, gdyEwa mu samych tylko rodziła synów, aż wreszcie Pan Bógdał jej córkę.Widziałam Noego i ofiarę jego, wśród której od Pana Bogaotrzymał błogosławieństwo. Potem widziałam Abrahama,jego błogosławieństwo i jak mu Bóg Izaaka był obiecał.Widziałam, że to błogosławieństwo z pierworodnegoprzechodziło na pierworodnego, a zawsze wśród aktusakramentalnego. Widziałam Mojżesza, otrzymującego wnocy przed wyjściem z Egiptu tajemnicę, i że tylko Aaron otym wiedział. Widziałam tajemnicę arki przymierza i że tylkoarcykapłani i niektórzy Święci wskutek objawienia Bożego otym wiedzieli. Tak widziałam bieg tajemnicy przez rodowód
  26. 26. Jezusa Chrystusa aż na Joachima i Annę, ową najczystszą inajświętszą parę małżeńską wszystkich czasów, z którejnarodziła się Maryja jako dziewica niepokalana. Teraz stałasię Maryja jakoby arką.Wygnanie z rajuPo chwili widziałam Adama i Ewę, błądzących w smutkuwielkim. Byli posępni, chodzili osobno, jakoby szukającczegoś, co zgubili. Wstydzili się samych siebie. Za każdymkrokiem schodzili niżej; ziemia zdawała się ustępować przednimi, a gdziekolwiek skierowali swe kroki, zaraz niebo sięzachmurzało, rośliny traciły swój połysk, stawały się jakobyszare, nawet zwierzęta uciekały przed nimi. Poszukali sobiewielkich liści, utworzyli z nich wieniec naokoło bioder, azawsze błąkali się, każde osobno.Gdy już dość długo uciekali, lśniące miejsce, z któregowyszli, wyglądało już jakby oddalony szczyt góry, i schowalisię, każde osobno, wśród krzewów ciemniejszej równiny.Wtem usłyszeli głos z góry; nie pokazali się jednak, jeszczebardziej się zatrwożyli, jeszcze dalej uciekali, chowając sięjeszcze głębiej.Było mi ich bardzo żal. Ów głos odezwał się surowiej; chętnieby się jeszcze głębiej byli schowali, lecz wyjść musieli.Pokazała się surowa, jasna postać; wyszli ze spuszczonymigłowami, nie patrząc na Pana; patrzeli natomiast na siebie,oskarżając się wzajemnie. Teraz wyznaczył im Pan równinę,jeszcze głębiej położoną, gdzie rosły krzewy i drzewa; terazteż, upokorzywszy się, dopiero cały stan swój mizerny
  27. 27. poznali. Widziałam, że pozostawieni sami, się modlili.Rozłączyli się, a padłszy na kolana, wznieśli ręce do góry,płacząc i narzekając. Widząc to, czułam, jakimdobrodziejstwem jest modlitwa na osobności.Byli płaszczem okryci, który sięgał przez ramiona aż dokolan. Ciało przepasali sobie pasem z łyka.Gdy uciekali, zdawało się, że raj od nich się oddala jakochmura. Ognisty pierścień zstąpił z nieba, jaki widzieć możnaczęsto około słońca lub księżyca, a ten pierścień otoczyłwyżynę, na której raj się znajdował.Tylko jeden dzień byli w raju. Raj wydaje mi się teraz zdaleka jako ława wschodzącego słońca, a wschodzi ono, gdyto widzę, w końcu ławy, po prawej stronie. Raj leży nawschód od góry proroków, tam gdzie słońce wschodzi iwydaje mi się zawsze jako jajo, unoszące się nad niesłychaniejasną wodą, która je dzieli od ziemi; góra proroków zdaje siębyć przedgórzem raju. Na tym przedgórzu widzieć możnaśliczne zielone okolice z głębokimi przepaściami i wąwozami,pełnymi wody. Widziałam też ludzi chcących wyjść na góręproroków, lecz nie zaszli daleko.Widziałam Adama i Ewę, gdy się zbliżali do ziemi pokuty.Był to wzruszający widok, patrzeć na owych dwóch, napustej ziemi pokutujących ludzi. Adamowi wolno było zabraćz raju gałązkę oliwną, którą tamże zasadził. Widziałam, żepóźniej krzyż z tego drzewa zrobiono. Byli bardzo zasmuceni.Gdy ich widziałam, już raju widzieć nie mogli. Schodzili corazniżej, i zdawało się, jakoby się coś obracało, i ciemno mającprzed oczami, doszli na smutne miejsce pokuty.
  28. 28. Rodzina AdamaWidziałam, jak Adam i Ewa przyszli w okolicę góry Oliwnej.Ziemia wyglądała, inaczej aniżeli dzisiaj; pokazano mijednakże, że to ta jest okolica. Widziałam ich mieszkających ipokutę czyniących na owym miejscu góry Oliwnej, gdzie PanJezus krwią się pocił. Uprawiali ziemię. Widziałam ichotoczonych synami, wołając w wielkim smutku do Boga, byich także obdarzył córkami. Dał im Pan Bóg obietnicę, iżnasienie niewiasty zetrze głowę wężowi.Ewa rodziła w pewnych odstępach czasu dzieci; zawszewśród tego czasu pewna ilość lat w pokucie upływała. Posiedmiu latach pokuty porodziła Ewa Seta, dziecię obiecane,a anioł powiedział Ewie, że Set jest nasieniem, które Pan Bógjej dał za Abla. Seta tak tutaj, jak i w jaskini Abrahamowejdługo trzymali w ukryciu, albowiem rodzeni bracia na życiejego godzili, tak jak na życie Józefa, tegoż bracia nastawali.Razu pewnego widziałam mniej więcej dwunastu ludzi:Adama, Ewę, Kaina, Abla i dwie siostry i kilkoro mniejszychdzieci. Wszyscy byli przyodziani skórami, zarzuconymi nawzór szkaplerza. Wszyscy też nosili pasy. Skóry około piersibyły szersze i służyły za kieszeń; około nóg były dłuższe, a nabokach zapinane. Mężczyźni nosili krótsze skóry, mieli takżekieszeń, w którą coś kładli. Nad ramionami aż do połowyrękawów były te skóry bardzo białe i cienkie, a u kobiet podramionami raz zapięte. Wyglądali w tym ubiorze bardzoładnie. Także chaty tam były, nieco w ziemię zapuszczone, ana wierzchu pokryte roślinami. Panował tu prawdziwyporządek domowy. Widziałam pola, a na tych polach niskorosnące, lecz dosyć grube drzewa owocowe, także zboże tambyło, ziarna pszenicy, które Pan Bóg dał Adamowi dowysiania.
  29. 29. Nie przypominam sobie, czy pszenicę i winną macicęwidziałam w raju. Nie rosło też w raju nic takiego, co bycelem pożywania dopiero przyprawiać trzeba. Przyprawianie,to skutek grzechu, a więc wyobrażenie cierpień. Pan Bóg dałAdamowi wszystko, co tenże miał zasiać. Przypominam sobietakże, że widziałam mężów podobnych do aniołów, Noemu,coś przynoszących, kiedy tenże wchodził do arki, wyglądałoto jakby winna gałązka, zatknięta w jabłku.Rósł też pewien rodzaj dzikiego zboża, wśród którego Adamszlachetną zasiać musiał pszenicę; wskutek tego owo dzikiezboże się polepszyło, lecz później znowu się pogorszyło.Dzikie to zboże, w pierwszych czasach udawało się bardzodobrze i jakby uszlachetnione bardziej na wschód w Indiachlub Chinach, gdy tam jeszcze mało było ludzi. Gdzie winorośnie i ryby żyją, tam się nie udaje.Używali mleka zwierząt i sera, suszonego na słońcu. Co siętyczy zwierząt, przede wszystkim owce widziałam. Wszystkiezwierzęta, którym Adam nadał imiona, poszły z nim; uciekałyjednakowoż przed nim, tak że Adam za pomocą paszy musiałje do siebie wabić i przyzwyczaić. Widziałam też, że ptakilatały, widziałam małe zwierzątka i chyżoskocze.Panował jak najlepszy ład i porządek. Widziałam, jak dzieciAdama w osobnej chacie, leżąc około kamienia, jadały,widziałam też, jak się modliły i dzięki czyniły.Pan Bóg nauczył Adama, w jaki sposób ma składać ofiary istał się Adam kapłanem swej rodziny. Także Kain i Abel bylikapłanami widziałam nawet, że w osobnej chacie dokapłaństwa się gotowali.Na głowie nosili do okrętu podobne, z liścia i żył liściowychuwite czapki, które z przodu nieco występowały, tak że je
  30. 30. uchwycić było można. Ciało ich było piękne, jasno żółtawe,jak jedwab, włosy czerwono-żółtawe, jak złoto. Adam nosiłtakże długie włosy. Z początku miał krótką, później długąbrodę. Ewa z początku bardzo długie nosiła włosy, późniejzwiązane w kiście, spoczywające jakby czepek na głowie.Ogień wydawał mi się zawsze jakby żar ukryty, podziemny.Otrzymali go początkowo z nieba; Pan Bóg ich nauczył, jaksię z nim obchodzić mają. To, co palili, było żółtą materią, awyglądało jak ziemia lub węgiel. Nie widziałam iżbykiedykolwiek gotowali, widziałam natomiast, że na słońcuprażyli; nawet pszenicę potłuczoną pod plecionką wystawialiw małych dołkach na słońce.Zboże które im przyniósł Pan Bóg, składało się z pszenicy,żyta i jęczmienia. Nauczył ich także Pan uprawy tych zbożagatunków i w ogóle pouczał ich we wszystkim.Wielkich rzek, np. Jordanu, nie widziałam; widziałamjednakowoż źródła, z których woda do stawów spływała.Przed śmiercią Abla nie używano mięsa.Widziałam, raz górę kalwaryjską, a na tej górze proroka,towarzysza Eliasza, jak, wszedłszy na miejsce, które wtenczasbyło pagórkiem, pełnym jaskiń i murowanych grobowców; zkamiennej trumny wyjął czaszkę Adamową. Przy nim stanąłanioł, mówiąc:„To czaszka Adamowa", i nie pozwolił mu tej czaszkizabierać. Na tej czaszce było kilka żółtych włosów. Poznałamteż z opowiadania proroka, że owo miejsce nazywało sięmiejscem czaszek. Zupełnie prostopadle nad owym miejscem,na którym leżała owa czaszka, stanęła później dolna częśćkrzyża Chrystusowego. Powiedziano mi podczas widzenia, że
  31. 31. na tym miejscu jest środek ziemi, także wiedziałam długośćtego miejsca na północ, południe i zachód, lecz jużzapomniałam.Kain - Dzieci Boże - WielkoludyWidziałam, że Kain na górze Oliwnej powziął zamiarzamordowania Abla i że tutaj po uczynku się błąkał, przejętystrachem i trwogą. Zasadził drzewa, lecz je znowu wyrwał.Wtem widziałam poważnego, jaśniejącego męża, mówiącego;„Kainie, gdzież jest Abel brat twój?" Kain z początku tejpostaci nie widział; teraz, obróciwszy się do niej, rzekł: „Niewiem, przecież nie polecono mi troszczyć się o niego." Skorojednakowoż Pan Bóg mu powiedział, że krew Abla woła doNiego ze ziemi, zatrwożył się Kain; widziałam, że długo zPanem Bogiem rozmawiał. Pan Bóg mu też powiedział, żejest przeklętym na ziemi, że ziemia żadnych owoców rodzićmu nie będzie i że ma uciekać. Kain na to odpowiedział, że wtakim razie każdy, co go spotka, zabije go. Było już bowiemwiele ludzi na świecie. Kain był już bardzo stary i miał dzieci,Abel również miał dzieci, a prócz tego byli jeszcze inni braciai inne siostry. Odpowiedział mu Pan Bóg: nie, albowiem ktoby go zabił, siedmiorako ukaranym będzie. Zrobił też znak naKainie, iżby go nikt nie zabił. Potomkowie jego stali sięludźmi barwistymi. Cham także miał dzieci, brunatniejsze oddzieci Sema. Szlachetniejsi ludzie zawsze bielej wyglądali. Ci,którzy mieli na ciele znamię Kaina, mieli też podobne dosiebie dzieci, a wskutek szerzącego się zepsucia owo znamięwreszcie na całym rozszerzyło się ciele, wskutek czego ciałaludzkie coraz ciemniejszy przybierały kolor. Nie byłojednakowoż na początku zupełnie czarnych ludzi, dopierozwolna ciało ich barwę przybierało czarną.
  32. 32. Pan Bóg pokazał mu także okolicę, w którą miał uciekać.Ponieważ zaś Kain powiedział: więc umrę z głodu — ziemiabowiem dla niego była przeklętą, — rzekł mu Bóg, że nieumrze, że ma się żywić mięsem zwierząt i że z niego ródpowstanie i że jeszcze dobre uczynki wezmą od niego swójpoczątek. Przedtem ludzie nie żywili się mięsem.Kain potem poszedł sobie i zbudował miasto, które po synuswoim nazwał Henoch. Abla zabił Kain w dolinie Jozafata, wstronie ku górze Kalwaryjskiej. W tej okolicy późniejniejedno popełniono morderstwo, niejedno stało sięnieszczęście. Kain zabił Abla rodzajem pałki, którą podczassadzenia miękkie kamienie i ziemię rozbijał. Musiała być topałka z twardego kamienia, zaś rękojeść, z drzewa, bo byłajak haczyk zakręcona.Nie trzeba myśleć, jakoby ziemia przed potopem tak samowyglądała, jak teraz wygląda. Ziemia obiecana bynajmniejnie była tak porozdzieraną dolinami i wąwozami. Obszarybyły daleko większe, zaś pojedyncze góry nie wznosiły się takprostopadle. Góra Oliwna była wtenczas tylko nieznacznympagórkiem.Także owa pieczara ze żłóbkiem blisko Betlejem już wtenczasistniała, lecz otoczenie było zupełnie inne.Ludzie byli więksi, lecz nie bezkształtni; teraz patrzano by nanich z podziwem, lecz bez trwogi. Byli też daleko piękniejszejbudowy ciała; pomiędzy starymi posągami z marmuru, jakiena niektórych miejscach widzę w lochach podziemnych,jeszcze takie postacie się znajdują.Kain wszystkie swoje dzieci i tychże dzieci ściągnął do owejokolicy, którą mu Pan Bóg przekazał, a one później znowusię rozdzieliły. Nie widziałam żadnego odtąd haniebnego
  33. 33. uczynku Kaina, a było po cierpieniach jego można poznać, żeciężko musi pracować i że jemu osobiście nic się udać niechciało. Widziałam też, że własne jego dzieci i tychże dziecimu dokuczały i nim pogardzały; w ogólności jednakowożsłuchały go jako głowy, lecz głowy przeklętej. Widziałam, żeKain nie został potępionym, lecz srodze ukarany.Jeden z potomków jego nazywał się Tubalkain; od niegorozmaite sztuki, a także wielkoludy wzięli swój początek.Widywałam często, że, gdy aniołowie upadli, pewna tychżeliczba na chwilę żałowała i nie zapadła się w głębinę, jak inni,i że tym właśnie później Pan Bóg na miejsce pobytubezludną, bardzo wysoką i niedostępną przeznaczył górę,która podczas potopu zamieniła się w morze, mam na myśliMorze Czarne. Ci aniołowie mogli działać na ludzi, o ileludzie oddalali się od Boga. Po potopie zniknęli z tegomiejsca i przenieśli się w powietrze; dopiero w dzień sąduostatecznego do piekła zostaną wtrąceni. Widziałam, jakpotomkowie Kaina stawali się coraz bezbożniejszymi izmysłowymi. Coraz wyżej wstępowali na ową górę; zaśupadli aniołowie zabrali ze sobą wiele z owych niewiast,panując zupełnie nad nimi i pouczając ich we wszystkichsztukach uwodzenia. Dzieci ich były bardzo wielkie, miaływprawę w rozmaitych rzeczach, posiadały też różne dary ibyły wyłącznymi narzędziami złych duchów. W ten sposóbtak na tej górze jak w całej okolicy powstał zepsuty naród,usiłujący za pomocą gwałtu i uwodzenia także zepsućpotomków Seta. Wtem oznajmił Pan Bóg Noemu, żepotopem ukarze świat grzeszny, a Noe budując arkę,niesłychanie od tego ludu cierpieć musiał.Widziałam bardzo wiele spraw owych wielkoludów,widziałam ich wielkie kamienie dźwigających z łatwością nagórę, widziałam, jak coraz wyżej się wspinali i dzieła podziwugodne spełniali. Biegali po ścianach prostopadłych i
  34. 34. drzewach, tak samo, jak to widziałam u innych opętanych.Umieli najdziwaczniejsze wyprawiać rzeczy, ale to wszystkobyło kuglarstwem i sztucznością, spełnianą za pomocąszatana. Dlatego tak bardzo nienawidzę kuglarzy i wróżek.Potrafili robić obrazy z kamienia i kruszcu, zaś Boga jużwcale nie znali, chociaż rozmaitym przedmiotom cześć boskąoddawali. Widziałam, jak nagle z pierwszego lepszegokamienia utworzywszy obraz, temu obrazowi cześć oddawali,albo też jakiemu potwornemu zwierzęciu lub innemuniegodziwemu przedmiotowi. Wiedzieli o wszystkim, widzieliwszystko, robili truciznę, trudnili się sztuką czarodziejską i wogóle wszystkim oddawali się występkom.Niewiasty wynalazły muzykę; widziałam jak chodziły, bylepsze pokolenia skusić i występków nauczyć. Widziałam, żenie mieli żadnych domów ani miast, budowali sobie raczejgrube, okrągłe wieże z łuszczkowego kamienia, u którychdołu mniejsze były zabudowania, prowadzące do wielkichjaskiń, gdzie szkaradne swoje uczynki spełniali. Po dachachtychże zabudowań było chodzić na około, zaś we wieżywchodząc do góry, za pomocą rur w dal patrzeli, lecz niejakby przez dalekowidz, przeciwnie, wszystko działo się zapomocą sztuki szatańskiej. W ten sposób ujrzawszy innemiejscowości, udawali się tam dotąd, a podbiwszy wszystko,wszystko oswobadzali i robili bezprawnym. Tą wolnośćzaprowadzali wszędzie. Widziałam, że dzieci ofiarowali iżywcem zakopywali w ziemi. Pan Bóg zniszczył tę górępodczas potopu.Henoch, przodek Noego przeciwko nim występował. Bardzoteż wiele pisał, a był to człowiek bardzo dobry i Panu Boguwdzięczny. Na wielu miejscach na polu, gdzie się owoceudawały, budował ołtarze z kamienia, dziękował Panu Bogu,składał ofiary; on też mianowicie zachował religię aż dorodziny Noego. Pan Bóg przeniósł go do raju i spoczywa u
  35. 35. bramy wejścia, a z nim jeszcze ktoś inny (Eliasz), skąd przedsądem ostatecznym znowu przyjdzie. Także potomkowieChama po potopie byli w związku z owymi nieprzyjaznymiduchami, i dlatego też tak wielu opętanych, czarowników aświeckich potężnych i znowu wielkich, dzikich i bezczelnychludzi.Również Semiramis pochodzi z małżeństwa opętanych;wszystko mogła, tylko zbawioną być nie mogła.Powstali w ten sposób jeszcze inni ludzie, których późniejpoganie uważali za bogów. Pierwsze niewiasty, które dały sięzłym duchom opanować, wiedziały, co czynią; późniejsze oniczym nie wiedziały, było to im w krew i ciało wrodzone, taksamo jak grzech pierworodny.Noe i jego potomkowie. Patriarchowie Hom i DżemszydWidziałam Noego w postaci zdziecinniałego starca w białej,długiej sukmanie wchodzącego do ogrodu owocowegokrzywym nożem obcinającego drzewa. Obłok stanął przednim, a w tym obłoku była postać ludzka. Noe klęczał, iwidziałam, że poznał, iż Pan Bóg wszystko chce zniszczyć iże ma zbudować korab. Widziałam, że Noe wskutek tegobardzo był zasmucony, widziałam też, że prosił Boga oprzebaczenie. Nie rozpoczął roboty natychmiast, dwa razyjeszcze ukazał mu się Pan Bóg, rozkazując mu, by pracęokoło arki rozpoczął, gdyż inaczej wraz z nimi zginie.Widziałam, że potem z rodziną opuścił tę okolicę i udał się doziemi, gdzie później przebywał Zoroaster, tj. gwiazdabłyszcząca. Mieszkał Noe w okolicy wysoko położonej,obfitującej w lasy, odludnej, a mieszkał z ludźmi, którzy z nim
  36. 36. razem wyszli, w namiotach. Posiadał też ołtarz, na którymPanu Bogu ofiary składał. Noe i jego rodzina nie budowaliżadnych stałych domów, ponieważ wierzyli, że potop nastąpi;zaś bezbożni ludzie w okolicy wystawili już sobie murowanegospodarstwa i rozmaite budynki na przyszłość i przeciwnieprzyjaciołom.Strasznie było wtenczas na świecie. Ludzie popełnialinajrozmaitsze występki nawet przeciwko naturze. Każdykradł co mu się podobało. Pustoszyli sobie wzajemnie i pola,zabierając ze sobą niewiasty i dziewice. Im bardziej rosłoplemię Noego, tym bardziej ono się psuło, a nawet Noegookradali i mu się sprzeciwiali. Tych obyczajów najgorszychnie mieli ci ludzie dlatego, że byli nieokrzesani i dzicy, leczdlatego, że byli zepsuci; żyli bowiem bardzo wygodnie iwszystko mieli uporządkowane. Oddawali sięnajstraszniejszemu bałwochwalstwu, każdy zrobił sobie bożkaz tego, co mu się najbardziej podobało. Za pomocą sztukszatańskich chcieli uwieść dzieci Noego. W ten sposób upadłMosoch, syn Jafeta i wnuk Noego, kiedy pracując na polu,napił się soku rośliny odurzającej. Nie było to wino, lecz byłto sok pewnej rośliny, której podczas pracy w małej ilościużywali, żując także liście i owoce tej rośliny. Mosoch stał sięojcem syna, któremu dano imię Hom.Gdy się dziecię urodziło, prosił Mosoch brata swego Tubala,by się zajął dzieckiem, by w ten sposób nie wydała się jegohańba; Tubal uczynił to z miłości dla brata. Matka położyładziecię razem z łodygą i latoroślami korzenia Hom przednamiot Tubala, a uczyniła to, bo w ten sposób sądziła nabyćprawo do dziedzictwa jego; lecz potop już się zbliżał ipochłonął niewiastę. Tubal, wziąwszy dziecię do siebie, kazałje wychować, pochodzenia dziecka przed nikim niezdradzając. W ten sposób dziecię dostało się do arki, Tubalnazwał je po owym korzeniu Hom, jedyną oznaką, która przy
  37. 37. dziecku leżała. Nie żywili go mlekiem, lecz owym korzeniem.Ta roślina, gdy rośnie w górę, dosięga wysokości mężczyzny;gdzie Trudno wypowiedzieć, jak wiele cierpieć musiał Noebudując arkę, wskutek złośliwości i podstępu robotników,którym trzodą płacił. Śmiali się, szydzili z niego wnajrozmaitszy sposób, nazywając go głupim. Pracowali zadobrą zapłatę, lecz pomimo to szydzili bez ustanku. Nikt niewiedział, dla kogo Noe arkę budował i dlatego wiele znosiłszyderstwa. Widziałam, jak ukończywszy dzieło, dziękowałPanu Bogu, i jak mu się Pan Bóg ukazał, nakazując mu, by zwszystkich czterech stron świata zwołał zwierzęta piszczałkąz trzciny. Im bardziej dzień sądu się zbliżał, tym bardziejzachmurzało się niebo. Wielka trwoga panowała na ziemi;słońce nie świeciło, a bez ustanku grzmiało. Widziałam, jakNoe, uszedłszy kawał drogi, obrócił się na cztery stronyświata i gwizdnął, a zaraz potem widziałam, jak zwierzęta wporządku, parami, samce i samiczki, pomostem, który leżałprzy drzwiach, a który potem wciągnięto do góry, do arkiwchodziły, a na przedzie wielkie zwierzęta, białe słonie iwielbłądy.Wszystkie zwierzęta drżały jak przed burzą; zgromadzały sięprzez kilka dni. Ptaki bez ustanku wlatywały do arkiotwartym lukiem; ptaki wodne weszły w dolną część arki, zaśzwierzęta lądowe w część środkową. Ptaki siedziały poddachem na drągach lub w klatkach. Z każdego gatunku bydłana rzeź, siedem par do arki weszło.Patrząc na arkę z daleka, wyglądała niebieskawo lśniąca,jakoby z obłoku wychodząca. Widziałam zbliżający się dzieńpotopu. Noe oznajmił ten dzień swojej rodzinie. Zabrał zesobą do arki Sema, Chama i Jafeta wraz z ich żonami idziećmi. Były w arce wnuki, mające lat 50 — 80, a prócztego małe i wielkie tychże dzieci. Wszyscy, którzy przy arcebudowali, a byli dobrzy i nie oddawali się bałwochwalstwu,
  38. 38. weszli do arki. Więc było w arce więcej aniżeli sto ludzi, abyło tyle potrzeba już ze względu na liczne zwierzęta, którecodziennie żywić i uprzątać trzeba było. Nie mogę inaczejpowiedzieć, widzę zawsze, że także dzieci Sema, Chama iJafeta w arce były; widzę w niej mnóstwo dziewcząt ichłopców, wszystkich potomków Noego, którzy bylidobrymi. Pismo święte nie wspomina żadnych dzieci Adamaprócz Kaina, Abla i Seta, a jednak widzę wśród nich jeszczewiele dzieci i to zawsze parami, chłopców i dziewczęta.Również św. Piotr w pierwszym liście pisze, że tylko osiemdusz było w arce, a mianowicie owe 4 pary, które po potopiezaludniły ziemię. Także Homa w arce widziałam. Leżał on wkopance z łyka, skórą do niej przywiązany. Widziałam wieletakich małych dzieci, leżących w kopankach z łyka,unoszących się na wodach potopu.Gdy arka unosiła się na wodzie, gdy mnóstwo ludzi zewsządna górach i wysokich drzewach od licznych ludzi się roiło,gdy trupy i drzewa woda przypędzała, Noe wraz z rodzinąznajdował się już w arce. Nim Noe z żoną, trzema synami iich żonami wszedł był do arki, prosił jeszcze raz Boga omiłosierdzie. Potem, wciągnąwszy pomost za sobą, drzwizamknęli. Wszystko pozostawił, nawet bliskich krewnych itychże małe dzieci, którzy, gdy arkę budował, byli goopuścili. Powstała okropna burza, spadały błyskawice jakosłupy ogniste, a deszcz lał się strumieniami. Pagórek, naktórym stała arka, wkrótce w wyspę się zamienił.Nieszczęście było tak straszne, iż mam nadzieję, że jeszczewielu ludzi się nawróciło. Widziałam jak czarny szatan ostrasznej postaci ze spiczastą paszczą unosił się w powietrzu,pędząc ludzi do rozpaczy. Ropuchy i żmije tu i ówdzieszukały swych dziur w arce. Much i robactwa nie widziałam;stały się wskutek tego później prawdziwą plagą ludzi.Widziałam, że Noe Panu Bogu w arce składał ofiary; ołtarz
  39. 39. był czerwono powleczony, a na powłoce czerwonej leżałabiała. W sklepionym pudełku miał kilka kości Adamowych,które podczas ofiary postawił na ołtarzu. Widziałam też nadołtarzem kielich wieczerzy Pańskiej przyniesiony Noemupodczas budowania arki przez trzy postacie w długich,białych sukniach, a wyglądały te postacie jak owi trzejmężowie, którzy przyszli do Abrahama, zwiastując munarodzenie chłopca. Przybyli z miasta, które podczas potopuzginęło, mówiąc do Noego, że jest mężem tak chwalebnym,że w tym kielichu znajduje się coś tajemniczego, co mazabrać ze sobą, by wśród potopu nie zginął. W kielichu leżałoziarno pszenicy, wielkości ziarna słonecznika, i winnagałązka. Noe tak owo ziarno jak i winną gałązkę wsadził wżółte jabłko, jabłko zaś włożył do kielicha, na którym nie byłoprzykrycia. Musiała gałązka wyrosnąć. Po rozłączeniu siępodczas budowania wieży widziałam ów kielich u jednego zpotomków Sema w kraju Semiramidy, głowy rodu Samanów,których Melchizedek w Kanaan osadził, a którzy ów kielichze sobą przynieśli.Widziałam, że się arka unosiła, i że wiele trupów na wodziepływało. Stanęła arka na wielkiej górze na wschód od Syrii, ata góra leży osamotniona i posiada wiele skał. Długo tam arkastała. Widziałam, że już ląd się ukazał; leżał na nim muł,pokryty zielenią, jakby pleśnią.Po potopie żywili się ludzie muszlami i rybami, zaś chlebem iptactwem, gdy się już rozplenili. Urządzili sobie ogrody, aziemia tak była urodzajna, iż zasiana pszenica wydawałakłosy tak wielkie jak owoc kukurydzy; także korzeń Homuprawiali. Namiot Noego, podobnie jak później namiotAbrahama, stał w równinie, a naokoło synowie Noego mieliswe namioty. Widziałam, jak Noe przeklął Chama; Sem zaś iJafet otrzymali od ojca, klęcząc, błogosławieństwo, w ten samsposób, jak później Abraham udzielił błogosławieństwa
  40. 40. Izaakowi. Wydawało mi się, że klątwa, którą rzucił Noe naChama, jakby czarna chmura spadła na niego, zaciemniającgo. Nie był już więcej tak białym, jak dotąd. Jego grzech byłświętokradztwem, zgrzeszył on podobnie do owegoczłowieka, który się targnął na arkę przymierza. Widziałam,że z Chama bardzo zepsute wyszło pokolenie, upadającecoraz niżej. Widzę, że owe czarne, pogańskie i głupie narodypochodzą od Chama i że barwa ich ciała nie jest skutkiemsłońca, lecz skutkiem ciemnego zarodu zepsutego plemienia.Nie podobno powiedzieć, jak szybko się ludzie rozmnażali,rozszerzali i na każdy sposób nisko upadali, jak jednakowożniejedna nić jasna z nich wychodziła, szukając światła.Kiedy Tubal, syn Jafeta, razem z dziećmi swoimi i dziećmibrata swego Mosocha prosił Noego, by im wskazał ziemię, doktórej się udać mieli, składali się z piętnastu rodzin.Dzieci Noego rozszerzyły się już daleko na okolicę, takżerodziny Tubala i Mosocha już Noego opuściły. Gdyjednakowoż wśród dzieci Noego powstała niezgoda, Tubaljeszcze chciał iść dalej, by żadnej nie mieć łączności zdziećmi Chama, które już o budowie wieży myślały. Tubal ijego rodzina nie poszli, gdy ich później do budowy wieżywołano, a także dzieci Sema się wzbraniały. Tubal zorszakiem swoim przybył przed namiot Noego, by mu tenżeprzeznaczył ziemię. Noe mieszkał pomiędzy górą Liban aKaukazem; płakał, bo miłował ten ród, który byłpobożniejszy i lepszy. Wskazawszy im okolicę na wielkiwschód, kazał im przykazania Boskie zachowywać i ofiaryskładać, musieli mu też przyrzec, że zachowają czystość rodui że się z dziećmi Chama nie połączą. Dał im opaski i okryciana piersi, które miał w arce, a które głowy rodzin podczasnabożeństwa i ślubu nosić miały, by się zachować odprzekleństwa i złego potomstwa. Obrządki, jakich używał
  41. 41. Noe podczas ofiarowania, przypominały mi Mszę św.Składały się one z modlitw i odpowiedzi, Noe przechodził tona tę, to na ową stronę ołtarza, pokłon oddając. Dał im teżNoe torbę skórzaną wraz z naczyniem z łyka, a w tymnaczyniu była złota puszka w kształcie jaja, zaś w tej puszcejeszcze trzy mniejsze znajdowały się naczynia. Także cebulrośliny Hom dostali od niego i kilka rolek do pisania, z łykalub skóry, na których pewne były znaki; wreszcie dał im Noeokrągłe laski z drzewa, na których znaki były wyrżnięte.Ludzie byli bardzo piękni, koloru czerwonawo — żółtawego,lśniącego. Nosili skóry wełniste i paski; tylko ramiona byłyobnażone.Widziałam, że w te skóry, skoro je tylko ze zwierząt zdarli,tak, że jeszcze krew z nich sączyła, się przyodziewali, a takszczelnie przylegały one do ciała, iż z początku miałam ich zakosmatych. Lecz ich ciało wyglądało jak atłas. Wędrując wową wysoko położoną okolicę na wielki wschód, prócznasion nie mieli wiele paczek przy sobie. Nie widziałam teżwielbłądów przy nich, ale za to konie, osły i zwierzęta zszerokimi rogami, jakby jelenie. Widziałam, że, zająwszywysoką górę, zamieszkali w niskich, długich chatach, którejakby altany do owej góry były przybudowane, a widziałamteż, że kopali ziemię, sadzili rośliny i drzewa w długichrzędach. Na drugiej stronie góry było zimno, a potem w całejokolicy zrobiło się o wiele zimniej, wskutek czego jeden zwnuków Tubala, patriarcha Dżemszyd, poprowadził ich dalejna południe — zachód. Tutaj z małymi wyjątkami, poumieraliwszyscy, którzy się z Noem byli pożegnali. Ci, którzy zDżemszydem wywędrowali, urodzili się wszyscy tutaj, azabrawszy kilku starców ze sobą, którzy jeszcze byli znaliNoego, dźwigali ich bardzo troskliwie w koszach.Kiedy Tubal wraz z rodzicami opuszczał Noego, widziałam
  42. 42. wśród nich także owo dziecię Mosocha, Homa, który równieżbył w arce. Hom już był dorosły. Widziałam później, żezupełnie inaczej wyglądał aniżeli drudzy, że był wielki jakolbrzym, a bardzo poważny. Nosił długi płaszcz i wyglądał jakkapłan. Odłączywszy się od drugich, przepędzał wiele nocy wsamotności na szczycie góry. Patrzał na gwiazdy i trudnił sięczarodziejstwem, zaś za pomocą szatana miewając widzenia,mącił naukę Henocha. Zła skłonność, odziedziczona pomatce, pomieszała się w nim z czystą nauką Henocha iNoego, której trzymały się dzieci Tubala. Wskutek swoichobjawień i widzeń Hom starą prawdę przekręcił i fałszywietłumaczył. Mędrkował i naukom się poświęcał, patrzał nagwiazdy i widywał w objawieniu zeszpecone przez szatanafigury prawdy, które, ponieważ były do prawdy podobne,naukę i bałwochwalstwo jego uczyniły matką kacerstwa.Tubal był dobrym człowiekiem. Dlatego sprawy Homa i jegonauka nie podobały mu się, i bardzo go bolało, że jeden z jegosynów, ojciec Dżemszyd, był zwolennikiem Homa.Słyszałam, jak się Tubal uskarżał, mówiąc: „moje dzieci nieżyją w zgodzie, szkoda, że nic pozostałem u Noego”.Hom wodę dwóch źródeł wyprowadził z góry, którazamieszkiwali, na dół, gdzie się w rzekę połączyły, a dalej, pokrótkim biegu, w szeroki strumień; widziałam, że przez tenstrumień przechodził Hom i jego wielbiciele, opuszczając tęziemię pod dowództwem Dżemszyda. Homowi wielbicielejego prawie boską cześć oddawali. Uczył ich, że Bóg mieszkaw ogniu. Także wodą zajmował się wiele, zaś przedewszystkim ową rośliną, od której miał imię. Uprawiał ją, apotem jako święte pożywienie i lekarstwo rozdzielałuroczyście, tak, że później z tego powstał obrzęd religijny.Sok czyli papkę z owej rośliny nosił przy sobie w brunatnymnaczyniu, jakby w moździerzu. Z równego metalu były haki unamiotów. Sporządzili je ludzie innego plemienia,mieszkającego daleko od nich na górze i ognia do prac
  43. 43. swoich używającego. Widziałam ich na górach, z których raztu, raz tam wybuchał ogień i zdaje mi się, że owo naczynieskładało się z wybuchającej razem z ogniem masy metalowejlub kamiennej. Hom nie był żonaty i nie doczekał się wiekupodeszłego. Opowiadał wiele wizji, tyczących się jegośmierci, a tak on, jak później Derketo i zwolennicy jegowierzyli. Widziałam jednakże, że straszną zginął śmiercią, żenic z niego nie pozostało, gdyż szatan zabrał go ze sobą.Dlatego wierzyli jego zwolennicy, że, jak Henoch, na miejsceświęte przeniesiony został. Ojciec Dżemszyda został przezniego pouczony, pozostawił mu też ducha swego, by jegozajął miejsce.Dżemszyd dla mądrości swojej stał się wodzem swojego rodu,który tak szybko się powiększał, że wielkim był już ludem,gdy Dżemszyd pociągnął dalej na południe. Dżemszyd dostałbardzo staranne wychowanie, znał też naukę Homa. Byłniewymownie żywy i prędki, daleko czynniejszy i lepszy odHoma, który był pochmurny i nieruchomy. Starał się bardzo owykonywanie nauki i religii Homa, dodał do niej niejedno ipatrzał często na gwiazdy. Lud jemu wierny, posiadał jużświęty ogień i znaczył się pewnym znakiem plemiennym.Ludzie trzymali się wówczas plemionami, a nie mieszali siętak jak dzisiaj. Mianowicie Dżemszyd dbał o zachowanieczystości i o uszlachetnienie plemion, a więc rozłączał iosiedlał je podług swojej myśli. Ludzie byli wprawdziezupełnie wolnymi, a pomimo to bardzo ulegali. Owychdzikich plemion, które teraz jeszcze w dalekich krajach i nawyspach widzę, nie można wcale porównać z pięknością iszlachetnym, spokojnym, a jednak tak potężnymusposobieniem tego pierwszego rodu. Nie odznaczają sięzgrabnością, siłą i obrotnością.Dżemszyd wśród wędrówek swoich zakładał fundamenty doosad, naznaczał pola, budował szosy, a potem tu i tam tyle a
  44. 44. tyle par ludzkich wraz z zwierzętami, drzewami i roślinamiosadzał. Objeżdżając wielkie obszary ziemi, narzędziem,które nosił zawsze przy sobie, uderzał w ziemię, poczymnatychmiast przychodzili jego ludzie, stawiali płoty i kopalirowy. Był bardzo surowy, ale sprawiedliwy. Widziałam go wpostaci starego, wielkiego, bardzo chudego mężczyzny, obarwie żółto czerwonej, jeżdżącego na małym, żółto iczarnopręgowatym, bardzo szybkim zwierzęciu, podobnymdo osła o bardzo cienkich nogach. Objeżdżał obszar ziemi, takjak u nas ubodzy ludzie na wrzosie w nocy obchodzą pola,które celem uprawy sobie przywłaszczają. Przystanąwszy naniektórych miejscach, uderzał hakiem o ziemię lub też drąg wniej zatykał; potem na takim miejscu powstawała osada. Owonarzędzie, przezwane później złotym pługiem Dżemszyda,podobne było do łacińskiego, jak ramię długiego krzyża,miało też głownię, która, wyciągnięta, tworzyła z drzewcemkąt prosty. Tym narzędziem znaczył ziemię. Taki sam znakwymalowany był na jego surducie, na miejscu, gdzie zwykleznajdują się kieszenie. Znak ten miał podobieństwo do znaku,który Józef i Azenet w Egipcie zawsze nosili, a którymrównież pola mierzyli; lecz ten znak przypominał bardziejkrzyż, a na czubku był pierścień, w który znak ten byłomożna włożyć. Dżemszyd nosił płaszcz, opuszczający się zprzodu ku tyłowi. Od pasa aż do kolan zwieszały się czteryłaty skórzane, dwie w tyle i dwie z przodu, po bokachpaskami spojone, a pod kolanami zeszyte. Nogi były skórą irzemieniami związane. Na piersi nosił złotą tarczę. Posiadałwięcej takich tarczy, które zmieniał wśród różnychuroczystości. Korona jego składała się z okrągłej, złotej,zębatej obręczy z wystającym do przodku pałąkiem, nakształt rogu, a czubek tego pałąka jakby chorągiewkapowiewał.Mówił bardzo wiele o Henochu, wiedział też, że z ziemi zostałzabrany i że nie umarł. Uczył, że Henoch wszystko dobre i
  45. 45. wszelką prawdę przekazał był Noemu, którego ojcem istróżem wszystkiego dobrego nazywał. Z Noego zaś wszystkoprzeszło na niego. Dżemszyd nosił też złote, do jaja podobnenaczynie, w którym, jak mówił, znajduje się owo dobro,którego Noe strzegł w arce, a które na niego przeszło.Gdziekolwiek wśród wędrówek rozbijał namioty, owo złotenaczynie na kolumnie, stawiał zaś ponad kolumną, nadrągach, ozdobionych rozmaitymi rzeźbionymi figurami,budował namiot, podobny do małej Świątyni. Przełamanakorona zastępowała miejsce nakrywki u owego naczynia, ailekroć Dżemszyd robił ogień, wyjmował coś z tego naczyniai do ognia wrzucał. Owo naczynie było w arce, a Noe ogień wnim przechowywał, teraz stało się świętością dla Dżemszyda ijego ludu. Ilekroć je wystawiano, palili ogień naokoło niego,cześć temu ogniowi oddając i zwierzęta w ofierze składając.Dżemszyd uczył, że Bóg mieszka w światłości i w ogniu i żeposiada wiele niższych bogów i służących mu duchów.Wszystek lud mu się poddawał; osadzał tu i ówdzie mężów iniewiasty wraz z trzodami, kazał sadzić i uprawiać. Nie moglizawierać związków małżeńskich podług swej woli, obchodziłsię z nimi jak z trzodami, więc podług swej woli i intencjiwięcej kobiet jednemu mężowi przydzielał. On sam więcejposiadał żon, wśród nich jedną bardzo piękną i z lepszegorodu; ta wydała mu syna, który następcą jego został. Stawiałteż wielkie, okrągłe wieże, na które wchodziło się postopniach, aby na gwiazdy patrzeć. Niewiasty, które osobno ijako poddane żyły, krótkie nosiły suknie, około piersi górnejczęści ciała splot z rzemieni, w tyle zwieszało się niecomaterii, a naokoło szyi, przez ramiona aż do kolan spadałszeroki, u spodu zaokrąglony pas, na ramionach i piersiachznakami lub głoskami przyozdobiony. Z wszystkich krajów,które założył, poprowadził proste tory ku Babel.Tam, dokąd wędrował, nie było jeszcze nikogo; więc nie
  46. 46. potrzebował żadnego wypędzać ludu, wszystko odbywało sięspokojnie; tylko budowano i osadzano. Barwa ciała rodu,którego był przywódcą, była czerwonawo-żółtą, jak okier;byli to piękni ludzie. Wszystkie plemiona znaczono, byrozpoznać pochodzenie czyste od nieczystego. Przebył zludźmi swoimi, nie wiem jakim sposobem, dosyć szczęśliwiewysoką górę lodowatą, wielu z nich jednakże w tej górzeuwięzło i zginęło. Posługiwali się końmi i osłami, a Dżemszydjechał na małym, pręgowatym zwierzęciu. Zmiana wprzyrodzie wypędziła ich z kraju, było bowiem bardzo zimno,obecnie jest tam znowu cieplej. Raz po raz natrafiał wśródwędrówek na plemiona opuszczone, które częściowopouciekały wskutek barbarzyństwa wodzów, częściowo wwielkiej nędzy na jakiego bądź wodza czekały. Chętnie musię poddawały, albowiem był łagodny i przynosił zboże ibłogosławieństwo. Byli to udręczeni wygnańcy, których nawzór Joba ograbiono i prześladowano. Widziałam takich,którzy ognia nie mieli, piekąc chleb na gorących kamieniachna słońcu. Gdy im Dżemszyd przyniósł ogień, czcili go jakoBoga. Napotkał też plemię, które ofiarowywało dzieci niedość urodne i nieco szpetnego kształtu. Zakopawszy je podpas w ziemię, zapalali ogień wokoło. Zniósł ten zwyczaj, auwolniwszy dzieci, oddał je niewiastom na wychowanie.Później te same dzieci tu i ówdzie jako sługi osadził. Uważałbardzo na czyste pochodzenie.Dżemszyd na początku powędrował na zachód - południe,mając górę proroka po lewej stronie na południe; potemposzedł na południe, mając górę proroka po lewej stronie nawschód. Zdaje mi się, że przeszedł później góry Kaukaskie.Wtenczas, gdy tam wszystko od ludzi się roiło, w naszychkrajach były same bagna, lasy i pustynie, na wschód tu iówdzie mała, błądząca gromadka. Gwiazda lśniąca,Zoroaster, który daleko później powstał, potomek synaDżemszydowego, odnowił jego naukę. Dżemszyd na
  47. 47. tablicach z kamienia i łyka różne napisał prawa; jedna długagłoska nieraz całe zdanie oznaczała. Ta mowa pochodzi odmowy pierwotnej, a jest też nieco do naszej podobną.Dżemszyd doczekał się jeszcze czasów Derkety i jej córki,której matką była Semiramis. Aż do miasta Babel nieprzyszedł, lecz swe kroki w tę stronę kierował. Widziałamhistorię Homa i Dżemszyda, gdy Pan Jezus wobec pogańskichfilozofów nauczał w Lanifie na wyspie Cypryjskiej. Cimędrcy, nim Jezus tam przyszedł, opowiadali o Dżemszydziejako o najstarszym i najmędrszym królu, który, przyszedłszy zkrajów, położonych za Indią, za pomocą, od Bogaotrzymanego puginału, tak wiele krajów podzielał i zaludniał iwszędzie błogosławieństwo rozszerzał; pytali się Jezusa oniego i o rozmaite cuda, które o nim opowiadali. Jezus impowiedział, że mądrość Dżemszyda była przyrodzona, że byłto człowiek uczony i przywódca ludów, że stał na czeleplemienia, gdy narody po daremnym budowaniu wieży Babelsię rozsypały, że kraje podług pewnego porządku tymplemieniem zaludniał, i że byli wodzowie, którzy gorzej odniego dokazywali, ponieważ jego ród nie był tak ciemnym.Wyjawił im także, jakie bajki pisują ludzie na rachunekDżemszyda, i że jest fałszywym wzorem i obrazem kapłana ikróla Melchizedeka. Powiedział im, że na tego i na ródAbrahama patrzeć mają. Gdy się bowiem narody poruszyły,Pan Bóg rodzinom lepszym zesłał Melchizedeka, by jeprowadził i łączył, by im przeznaczył kraje i zgotowałsiedziby, by w ten sposób pozostały czystymi i podług swejwartości mniej lub więcej do zbliżenia się do łaski obietnicyzdolnymi się stały. Kim był Melchizedek, niechaj sami nadtym myślą; to jednakowoż zgadza się z prawdą, że byłrychłym wzorem przyszłej, a teraz bliskiej łaski obietnicy, i żeofiara jego z chleba i wina dokona się, będzie się spełniać iistnieć aż do skończenia świata.
  48. 48. Wieża BabelWieża Babel była dziełem pychy. Budujący chcieli zrobićdzieło wedle rozumu swego, by się rządom Bożymsprzeciwić. Gdy się dzieci Noego bardzo rozmnożyły,połączyły się najzdolniejsze i najdumniejsze z nich celemutworzenia dzieła tak wielkiego i trwałego, iżby każdy je nawieczne czasy podziwiać, a tych, którzy je wystawili, jakonajzdolniejszych i najpotężniejszych wychwalać musiał. OBogu przy tym wcale nie myśleli, tylko o własnej sławie,inaczej bowiem, jak mi na pewno oświadczono, Pan Bógbyłby na ukończenie tego dzieła zezwolił. Semitów nie byłoprzy tej budowie. Mieszkali w równinie, gdzie palmy i inneszlachetne owoce rosły, lecz ponieważ nie mieszkali zbytdaleko, musieli mimo to niektórych rzeczy do budowydostarczać. Tylko potomkowie Chama i Jafeta byli przybudowaniu zatrudnieni, zaś opierających się Semitówgłupcami nazywali. Semici w ogóle nie byli tak liczni jakChamici i Jafetyci, a wśród nich znowu ród Hebera iAbrahama osobno był wyłączony. Na Hebera, niepracującego nad wieżą, wejrzał Pan Bóg okiem łaskawym, bygo wraz z potomstwem z ogólnego zamieszania i zepsuciawydobyć i z niego naród święty uczynić. Dlatego obdarzył goPan Bóg mową, żadnemu innemu ludowi nie znaną, mowąświętą, by ród jego odrębnie się trzymał. Jest to czysty językhebrajski czyli chaldejski. Pierwsza mowa ojczysta Adama,Sema i Noego jest inna i tylko w poszczególnych jeszczenarzeczach istnieje. Pierwszymi czystymi córkami tej mowyjest mowa Baktrów, Zendów i święta mowa Indów. W tymjęzyku napisana też jest książka, którą w dzisiejszymKtezyfonie, nad rzeką Tygrys leżącym, widzę. Heber żyłjeszcze za czasów Semiramidy. Dziad jego Arfaksad byłwybranym synem Sema, pełnym głębokiego rozsądku i
  49. 49. mądrości; lecz rozmaite obrzędy bałwochwalcze iczarodziejstwa od niego wywodzono. Magowie swójpoczątek również do niego odnosili.Wieżę budowano na pagórku, wynoszącym mniej więcejdwie mile w obwodzie i wznoszącym się na ogromnej, polamii ogrodami pokrytej płaszczyźnie. Do murówfundamentowych wieży, to znaczy, aż do wysokościpierwszej części wieży, prowadziło naokoło ze wszech stron zpłaszczyzny 25 bardzo szerokich, wymurowanych ulic.Dwadzieścia pięć plemion budowało, a każde plemię własnąmiało mieć ulicę do wieży, zaś w kierunku ulicy, nieco dalej,własne miasto, by w razie niebezpieczeństwa do wieży sięschronić. Owa wieża stać się miała także świątyniąbałwochwalczej ich służby. Ulice murowane, tam gdzie sięzaczynały, były od siebie dość oddalone, zaś, gdzie sięschodziły, naokoło wieży, tak się zbliżały do siebie, żeprzestrzeń pomiędzy pojedynczymi nie była większa odszerokości wielkiej ulicy. Nim końcami swymi wchodziły wmur wieży, owe ulice połączone były pomiędzy sobą łukamipoprzecznymi, i na tym miejscu pomiędzy dwoma a dwomaulicami mniej więcej 10 stóp szeroka brama do podstawywieży prowadziła. Skoro owe lekko występujące w górę ulicedochodziły do pewnej wysokości, stawiano pod nie zpoczątku zwyczajne, dalej zaś, im bliżej dochodziły wieży,wielkie, dubeltowe, po nad sobą stojące łuki, tak, że przyobwodzie wieży tymi łukami pod wszystkimi ulicamipierwszą podstawę wieży dokoła obejść było można. Tam,gdzie owe łuki pod ulicami przerzynały każdą ulicę wpoprzek, były ulice poziomo zbudowane.Owe z wolna wznoszące się ulice, były częściowo, jakkorzenie drzewa, podporami fundamentów owej ogromnejwieży, częściowo służyły za drogi, by po nich wielkie ciężaryi budulec zewsząd na pierwsze piętro wieży dostać.
  50. 50. Między tymi ulicami były namioty o murowanychpodwalinach. Przecinały je ulice, zaś na niektórych miejscachszczyty namiotów ponad ulicę sterczały. Z każdego namiotuprowadziły schody do góry, na powierzchnię ulic, zaśnaokoło wieży można było pod łukami przez wszystkienamioty pod brukowanymi drogami przechodzić.Prócz ludzi mieszkających w tych namiotach, jeszcze inni wlicznych sklepieniach i miejscach, znajdujących się po obustronach tych dróg kamiennych, mieszkali. Roiło się od ludzizewsząd, jakby w mrowisku. Wielbłądy, słonie i niezliczoneosły wstępowały i zstępowały naokoło, dźwigając szerokie iciężkie ciężary, a mogły kilka razem koło siebie przechodzić.Były też żerowiska i miejsca do składania ładunku w drodze,także namioty na różnych miejscach dróg, nawet całewarsztaty. Widziałam naładowane zwierzęta, bez dozoruludzkiego tę drogę do góry i na dół odbywające.Bramy, zupełnie u dołu wieży, prowadziły do niezliczonychprzysionków, do ganków, w których zabłądzić było można ido alkierzy. Z dołu wieży Można było wchodzić po schodachdo góry. Począwszy od pierwszego piętra, prowadziła drogana zewnątrz ślimakowato naokoło owego wielobocznegobudynku. I tutaj wnętrze składało się z niezmiernie trwałychsklepów, porozrzucanych komórek i ganków.Rozpoczęto budowę ze wszystkich stron od razu, w kierunkudo środka, tam, gdzie z początku jeszcze wielki stał namiot.Do budowli używano cegieł, ale też wielkie ociosanekamienie przywleczono. Powierzchnia ulic była zupełniebiała i świeciła się w słońcu, był to cudowny widok z daleka.Założono wieżę bardzo sztucznie, powiadano mi też, żebyłaby przyszła do skutku, że istniałaby jeszcze, będąc pięknąpamiątką umiejętności ludzkiej, gdyby ją na chwalę Bożą bylibudowali. Nie myśleli jednakowoż przy tym o Bogu; było to
  51. 51. dzieło własnej zarozumiałości. Wewnątrz w sklepieniachwmurowywali w filary różnobarwne kamienie, na którychwielkimi głoskami wyryte imiona i chwała tych, którzy przytej budowie się odznaczali. Nie mieli królów, tylkopatriarchów, a ci znowu wszystkim według wspólnej radyrządzili. Kamienie były sztucznie zrobione, a wszystko sięstosowało. Wszyscy rąk dokładali. Były kanały i cysternywykopane, by zawsze wody mieć pod dostatkiem. Niewiastydeptały glinę nogami, mężczyźni mieli ramiona i piersi przyrobocie obnażone. Przedniejsi nosili czapeczki z guzikiem,niewiasty już bardzo rychło miały twarz zasłoniętą.Budowa stała się tak wysoką i wielką, że z jednej stronywskutek cienia zupełnie było zimno, zaś z drugiej stronyznowu, wskutek odblasku, bardzo gorąco. Budowali 30 lat ibyli przy drugim piętrze, już je rozpoczęli i stawiali kolumny,podobne do wież, a w nie za pomocą pstrych kamieni sweimiona i rody wmurowywali, wtem wybuchło zamieszanie.Nie było żadnej wzniosłej roboty rzeźbiarskiej przy budowie,lecz wiele wysadzano pstrymi kamieniami, a tu i ówdzie takżefigury we framugach wykuwano. Widziałam pomiędzykierownikami budowy występującego posłańca Boga,Melchizedeka, który się z nimi względem tej budowyrozprawiał, upominał i karę Bożą przepowiedział. Terazrozpoczęło się zamieszanie. Liczni, którzy z początkuspokojnie dalej pracowali, przechwalali się teraz ze swejzgrabności i swych zasług, około budowy położonych, apodzieliwszy się na partie, tych lub owych przywilejówwymagali. Sprzeciwiano się temu, powstała niezgoda i bunt.Tylko dwa plemiona uważano za niezadowolone, chciano jepowstrzymać, lecz teraz przekonano się, że wszyscyniezgodni byli. Wszczęli walkę pomiędzy sobą i pozabijali się.Nie rozumieli się wzajemnie, więc rozłączywszy się,rozproszyli się po całym świecie. Widziałam ród Sema, idącywięcej na południe, tam, gdzie była ojczyzna Abrahama,
  52. 52. widziałam też jednego męża owego rodu, dobrego, niewychodzącego, lecz ze względu na żonę pomiędzy złymi wBabel pozostającego. Ten mąż jest patriarchą Samanów,którzy zawsze osobno się trzymali, a później, za panowaniaokrutnej Semiramidy, Melchizedek pojedynczo ich w Ziemiobiecanej osadził.Mając jako dziecię widzenie o wieży Babel, nie mogłam, tegopojąć i zawsze je odpychałam. Przecież nic nie widziałamprócz naszej chaty, gdzie krowy kominem wychodziły, (tj.gdzie brama służyła zarazem za dymnik), i miasto Koesfeld;nieraz sądziłam nawet, że to musi być niebo. Miałamjednakowoż zawsze to widzenie, później i dzisiaj jeszcze,widziałam też, jak wieża za czasów Joba wyglądała.Jednym z najgłówniejszych kierowników był Nemrod,którego później pod nazwą Belus jako bożka czczono. On teżjest patriarchą niewiast Derketo i Semiramis, którym równieżcześć boską oddawano. Nemrod budował z kamieni owejwieży miasto Babilon, zaś Semiramis tej budowy dokończyła.Nałożył też fundamenty Niniwy, murowane podwaliny donamiotów. Był wielkim myśliwym i tyranem. Było wówczasmnóstwo dzikich i okrutnych zwierząt, robiących wielkiespustoszenia. Łowy na nie były tak wspaniałe, jak wyprawywojenne. Tego, który najdziksze ubijał zwierzęta, czczono jakBoga. Nemrod także ludzi, których podbił, w jedną spędziłgromadę. Oddawał się bałwochwalstwu, i czarodziejstwu, byłpełen okrucieństwa i miał licznych potomków. Doczekał sięmniej więcej 270 lat życia. Był koloru żółtawego, a odpierwszej młodości prowadził życie bardzo dzikie, byłnarzędziem złego ducha, gwiazdziarstwu bardzo oddany.Podług figur i rozmaitych obrazów, jakie widywał wplanetach i gwiazdach i z których przyszłe losy tego i owegokraju i ludu przepowiadał, starał się sporządzić podobizny,
  53. 53. czyniąc je potem bożkami. Tak np. otrzymali Egipcjanie odniego postać Sfinksa, jako też owe wieloramienne iwielogłowne bożyszcza.Siedemdziesiąt lat zajmował się Nemrod tymi bożyszczami,zaprowadzaniem służby bałwochwalczej i ofiarbałwochwalczych i ustanowieniem kapłanówbałwochwalczych. Za pomocą tej szatańskiej mądrości i siłypodbił owe plemiona, które później do budowy wieżyzaprowadził. Gdy powstało pomieszanie języków, liczneplemiona się oderwały od niego, a najdziksze poddowództwem Mesraima poszły do Egiptu, zaś Nemrod,zbudowawszy Babilon, ujarzmił wszystko naokoło i założyłpaństwo Babilońskie. Pomiędzy licznymi jego dziećmi byłyteż Ninus i jako bogini czczona Derketo.DerketoOd Derketo aż do Semiramis widziałam trzy pokolenia, ajedno jako córkę drugiej. Widziałam Derketo jako wielką,potężną niewiastę, obleczoną w zwierzęce skóry, z którychliczne zwieszały się rzemienie i ogony zwierzęce, z czapką zpiór ptasich na głowie, wychodzącą razem z licznymi innyminiewiastami i mężczyznami z okolicy Babilonu. Derketozajmowała się bez ustanku prorokowaniem, wizjami,składaniem ofiar i niepokojeniem ludzi. Zabierali pojedynczeplemiona wraz z ich trzodami ze sobą, przepowiadali dobresiedziby, gromadzili kamienie, często niezmiernie wielkie, nakupę, składali ofiary i najrozmaitszym oddawali sięwystępkom. Wszystko do niej się ściągało; raz tu, raz tambyła, a wszędzie jej Cześć oddawano, w późnym wieku miałacórkę, która później jej rolę dalej odgrywała. Cały ten obraz

×