Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment
                      pełnej wersji całej publikacji.

Aby przeczyta...
w przygotowaniu:   Adrian Mole i broƒ masowego ra˝enia
Tytu³ orygina³u:
The Secret Diary of Adrian Mole Aged 13 3/4
    Copyright © 1982 by Sue Townsend
     Copyright © for the...
Dla Colina,
             a tak¿e dla Seana, Dana, Vicki oraz Elizabeth
                                z mi³oœci¹ i wdziêc...
zima
czwartek 1 stycznia, œwiêto pañstwowe w Anglii, Irlandii,
Szkocji i Walii
   Oto moje postanowienia noworoczne:
   1. Bêdê...
pi¹tek 2 stycznia, œwiêto pañstwowe Szkocji, pe³nia
ksiê¿yca
   Czujê siê dzisiaj fatalnie. Wszystko przez matkê, która
o ...
dzieæ. I tak cud, ¿e nie dostaliœmy szkorbutu. Matka twier-
dzi, ¿e nic nie widzi na moim podbródku, ale pewnie ma
poczuci...
odpar³a, ¿e wcale nie kuleje, po czym go obejrza³a. W lewej
przedniej ³apie uwiêz³a mu ma³a figurka pirata.
   Pies, wyraŸ...
jajka z fasol¹, a na deser kasza manna z puszki (dobrze,
¿e mia³em na sobie fartuch z zielonego lureksu, bo sadzone
jajka ...
sobota 10 stycznia, rano
   Teraz z kolei chory jest pies! Wci¹¿ wymiotuje, wiêc
musia³em wezwaæ weterynarza. Matka popros...
Pan Lucas rozmawia³ z matk¹ na górze. Po jego wyjœciu
ojciec poszed³ do sypialni i zrobi³ matce awanturê. Roz-
p³aka³a siê...
wtorek 13 stycznia
   Ojciec wróci³ do pracy. Dziêki Bogu! Nie mam pojêcia,
jak matka z nim wytrzymuje.
   Pan Lucas przys...
Zauwa¿y³em, ¿e mój wybór zrobi³ wra¿enie na biblio-
tekarce; niewykluczone, ¿e te¿ jest intelektualistk¹, tak jak
ja. Nie ...
drzewka po ciemku. Przeczyta³em kawa³ek Dumy i uprze-
dzenia; to bardzo staromodne, uwa¿am, ¿e Jane Austen
powinna napisaæ...
¿e matka zrozumie aluzjê; ksi¹¿ka le¿y na kuchennym stole
obok popielniczki, wiêc musi j¹ zauwa¿yæ.
   Zapisa³em siê do le...
samochody na ulicy. Czasami naprawdê nienawidzê tego
psa!
   Przypomnia³o mi siê, ¿e postanowi³em pomagaæ ubogim
i niedouc...
wtorek 20 stycznia, pe³nia ksiê¿yca
    Matka szuka pracy!
    Teraz ju¿ na pewno skoñczê jako m³odociany prze-
stêpca, wa...
Ojciec przygotowa³ podwieczorek. Jedliœmy ry¿ z curry
z torebek; to wszystko, co znaleŸliœmy w lodówce, jeœli nie
liczyæ t...
waæ. Co bêdzie, je¿eli naprawdê dostanie tê posadê? Ojciec
stanowczo powinien zrobiæ z tym porz¹dek, zanim nasza
rodzina s...
Ojciec siê z³oœci – s¹dzi, ¿e wysiada mu g³owica.
   Co najgorsze, Bert Baxter wcale nie jest mi³ym emery-
tem! Pije, pali...
pó³noc
   Zjad³em kanapkê z past¹ z krabów i mandarynkê sat-
suma (ze wzglêdu na cerê). Czujê siê trochê lepiej. Mam na-
d...
Bert Baxter oœwiadczy³: – Lizusowaty gnojek w patrza³-
kach! – po czym podar³ rachunek, zanosz¹c siê œmiechem.
Nie zd¹¿y³e...
œroda 28 stycznia
   Obudzi³em siê lekko przeziêbiony. Poprosi³em matkê,
¿eby napisa³a mi zwolnienie z WF-u, ale oznajmi³a...
widzê, ¿e pan Scruton mi nie wierzy. Uraczy³ mnie tyrad¹
o tym, jak trudno jest starym ludziom zwi¹zaæ koniec
z koñcem, po...
poniedzia³ek 2 lutego, Matki Boskiej Gromnicznej
   Pani Lucas wróci³a! Widzia³em, jak wyrywa³a z ziemi
drzewa i krzewy, p...
autobusowy! Ojciec wygl¹da³ tak niechlujnie, ¿e wstydzi-
³em siê z nim staæ; ucieszy³em siê, kiedy przyjecha³ auto-
bus. K...
pi¹tek 6 lutego, wst¹pienie królowej na tron, 1952 rok
   Parszywie jest mieæ pracuj¹c¹ matkê. Wpada z wielkimi
torbami za...
„przechodz¹ z matk¹ z³y okres”. Chcia³ siê dowiedzieæ, czy
mam coœ do powiedzenia. Powiedzia³em, ¿e jest mi winien
trzydzi...
Ojciec wyjecha³ do Matlock, ¿eby spróbowaæ sprzedaæ
wielkiemu hotelowi piece elektryczne. Nasz gazowy bojler
ca³kiem wysia...
mi w ucho gum¹ balonów¹. Poskar¿y³em siê pannie Elf,
ale ona równie¿ boi siê Barry’ego, wiêc ani s³owem nie
zwróci³a mu uw...
niedziela 15 lutego, siedemdziesi¹tnica
   Wczoraj pan Lucas wróci³ do swego pustego domu.
Pewnie mia³ ju¿ dosyæ awantur o...
poniedzia³ek 16 lutego, obchody urodzin Washingtona
   List z BBC!!!!! Bia³a, pod³u¿na koperta z czerwonymi,
grubymi liter...
PS Za³¹czam wiersz niejakiego Johna Mole’a, opubli-
kowany w niedzielnym wydaniu „Times Literary Supple-
ment”. Czy to Twó...
œroda 18 lutego
   Obudzi³ mnie ból w jajach. Poskar¿y³em siê matce, która
chcia³a je obejrzeæ, ale nie dopuœci³em do tego...
pi¹tek 20 lutego
   Na geografii Barry Kent powiedzia³ pannie Elf, ¿eby „siê
wypcha³a”, i za karê zosta³ wys³any do pana S...
roboczym. Ojcu a¿ ³zy stanê³y w oczach, wstydzi³em siê
za niego. Poszliœmy pieszo do Sainsbury’ego, gdzie ojciec
naby³ kil...
poniedzia³ek 23 lutego
   Dosta³em kartkê od pana Cherry, kioskarza, ¿e mogê
od jutra rozwoziæ gazety, niestety!
   Bert B...
czwartek 26 lutego
  Dzisiaj gazety siê pomiesza³y – w alei Wi¹zów dostali
„Sun” i „Daily Mirror”, a ciê¿kie dzienniki pos...
wygl¹da³a niesamowicie dobrze, a klatka piersiowa pod-
skakiwa³a jej jak szalona – nied³ugo bêdzie musia³a zacz¹æ
nosiæ st...
poniedzia³ek 2 marca
   Matka w³aœnie przysz³a do mojego pokoju i oznajmi³a,
¿e musi mi powiedzieæ coœ okropnego. Usiad³em...
Niewykluczone, ¿e zajmê siê tym problemem, kiedy pój-
dê na uniwersytet. Móg³bym nawet napisaæ o tym pracê
naukow¹. Pos³a³...
Babcia powiedzia³a, ¿e Bert Baxter zosta³ wyrzucony
z Klubu Seniora. Podobno na wycieczce w Skegness zacho-
wywa³ siê fata...
pi¹tek 6 marca, nów
   Pan Cherry jest bardzo ze mnie zadowolony. Podniós³ mi
wynagrodzenie o dwa i pó³ pensa za godzinê o...
powtarzali w kó³ko: „Biedak” oraz: „To okrucieñstwo,
przywi¹zaæ go w taki sposób!”
   Rzeczywiœcie, pies wpl¹ta³ obro¿ê w ...
– Nêdzny robak siê zbuntowa³ – a tak¿e: – Odt¹d zapa-
nuj¹ tu inne porz¹dki – i temu podobne.
   Nastêpnie uda³a siê do ku...
wtorek 10 marca, urodziny ksiêcia Edwarda, 1964 rok
   Czemu nie urodzi³em siê jako ksi¹¿ê Edward, a ksi¹¿ê
Edward nie uro...
czwartek 12 marca
   Dziœ rano po przebudzeniu odkry³em, ¿e mam twarz
upstrzon¹ ogromnymi czerwonymi krostami. Zdaniem
mat...
w tym roku w Afryce. Powiedzia³ babci, ¿e mo¿e zdj¹æ
zdezynfekowane przeœcierad³a z okien i drzwi. Jednak
kiedy babcia oœw...
móg³ pracowaæ. Pan Cherry powiedzia³, ¿e wie o rozwo-
dzie moich rodziców, bo ojciec zlikwidowa³ prenumeratê
„Cosmopolitan...
– Jeszcze nie teraz, jeszcze za wczeœnie.
   Mo¿e chcia³ j¹ zaprosiæ do pubu na drinka, ¿eby odwró-
ciæ jej uwagê od k³opo...
lat, wiêc dlaczego komuœ innemu mia³oby siê upiec?
Oœwiadczy³, ¿e ma czworo dzieci i ¿adne z nich go nie
odwiedza. Dwoje m...
wtorek 17 marca, dzieñ œw. Patryka, œwiêto pañstwowe
Irlandii Pó³nocnej i Republiki Irlandii
   Ogl¹da³em „Jurne i Jêdrne”...
d) zamówi³bym wielk¹ skrzyniê pokarmu dla psów,
¿eby pod moj¹ nieobecnoœæ pies porz¹dnie siê od¿y-
wia³,
    e) wynaj¹³bym...
Mimo podpisu „Bimbuœ” wiem, ¿e to liœcik od pana
Lucasa, bo zosta³ napisany na odwrocie jego monitu
za œwiat³o.
   Ojciec ...
okropnie d³ugo, ale dotrzyma³em mu towarzystwa. Wszyst-
ko jest lepsze ni¿ matma w szkole.
   Bert wzi¹³ ze sob¹ koñskie s...
pó³noc
   Matki wci¹¿ nie ma.
2 w nocy
   Matki ani œladu.

œroda 25 marca, Zwiastowanie N.M.P.
   Nie wiem, o której matk...
Opowiedzia³em mu o swoich podejrzeniach, dotycz¹-
cych matki i pana Lucasa. Odpar³, ¿e to siê ci¹gnie ju¿
od dawna i ¿e ws...
próbowa³a ich rozdzieliæ, ale kazali jej siê „nie wtr¹caæ”.
Pan O’Leary chcia³ pomóc ojcu i ca³y czas krzycza³:
„George, p...
wiosna
œroda 1 kwietnia, prima aprilis
   Rano zadzwoni³ Nigel, udaj¹c przedsiêbiorcê pogrzebo-
wego, i zapyta³, kiedy ma zabraæ ...
banknotem jednofuntowym (ostatni z wielkich rozrzut-
nych). Co najlepsze, matka da³a mi dziesiêæ funtów, a pan
Lucas piêæ ...
Przetka³em zlew Berta Baxtera. Odp³yw by³ pe³en sta-
rych koœci i fusów herbacianych. Powiedzia³em Bertowi, ¿e
naprawdê po...
przemyœle garbarskim, ale nie wiadomo dlaczego wcale
nie by³ zainteresowany.
   O pierwszej po po³udniu zmusi³em ojca, ¿eb...
które chcia³y ze¿reæ myd³o do golenia. Powiedzia³a, ¿e
kiedy dziadek le¿a³ w trumnie, zosta³ ogolony przez
przedsiêbiorcê ...
W tle da³o siê s³yszeæ jakby siorbanie. Pewnie ten gnojek
Lucas ca³owa³ j¹ w szyjê, widzia³em, jak to robi¹ na
filmach.


...
Nigel zapyta³, czy chcia³bym spêdziæ u niego weekend;
jego rodzice jad¹ na wesele do Croydon. Ojciec mi pozwo-
li³, nawet ...
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook
Upcoming SlideShare
Loading in …5
×

Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook

3,781 views

Published on

Published in: Education
0 Comments
1 Like
Statistics
Notes
  • Be the first to comment

No Downloads
Views
Total views
3,781
On SlideShare
0
From Embeds
0
Number of Embeds
7
Actions
Shares
0
Downloads
26
Comments
0
Likes
1
Embeds 0
No embeds

No notes for slide

Adrian Mole. Sekretny dziennik lat 13 i 3 4 - Sue Townsend ebook

  1. 1. Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment pełnej wersji całej publikacji. Aby przeczytać ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj. Niniejsza publikacja może być kopiowana, oraz dowolnie rozprowadzana tylko i wyłącznie w formie dostarczonej przez NetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym można nabyć niniejszy tytuł w pełnej wersji. Zabronione są jakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji bez pisemnej zgody NetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania się jej od-sprzedaży, zgodnie z regulaminem serwisu. Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepie internetowym e-booksweb.pl - Audiobooki, ksiązki audio, e-booki .
  2. 2. w przygotowaniu: Adrian Mole i broƒ masowego ra˝enia
  3. 3. Tytu³ orygina³u: The Secret Diary of Adrian Mole Aged 13 3/4 Copyright © 1982 by Sue Townsend Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo W.A.B., 2003 Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo W.A.B., 2003 Wydanie II Warszawa 2005
  4. 4. Dla Colina, a tak¿e dla Seana, Dana, Vicki oraz Elizabeth z mi³oœci¹ i wdziêcznoœci¹ Pawe³ek szed³ ze œciœniêtym sercem. (…) Mimo to pro- wadzi³ z matk¹ w czasie drogi zwyk³¹ pogawêdkê. Za nic na œwiecie nie przyzna³by siê jej, jak g³êboko cierpi w takich chwilach, ona zaœ domyœla³a siê tego tylko czêœciowo. D.H. Lawrence, Synowie i kochankowie, przek³ad Zofii Sroczyñskiej
  5. 5. zima
  6. 6. czwartek 1 stycznia, œwiêto pañstwowe w Anglii, Irlandii, Szkocji i Walii Oto moje postanowienia noworoczne: 1. Bêdê przeprowadza³ œlepców przez ulicê. 2. Bêdê wiesza³ spodnie. 3. Bêdê wk³ada³ p³yty do ok³adek. 4. Nie zacznê paliæ. 5. Przestanê wyciskaæ pryszcze. 6. Bêdê dobry dla psa. 7. Bêdê pomaga³ ubogim i niedouczonym. 8. Po wys³uchaniu odra¿aj¹cych odg³osów, które wczo- raj wieczorem dobieg³y mnie z do³u, przysiêgam tak¿e, ¿e nigdy nie wezmê do ust alkoholu. Na wczorajszym przyjêciu ojciec upi³ psa wiœniówk¹. Bêdzie mia³ za swoje, je¿eli Królewskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzêtami siê o tym dowie. Od Bo¿ego Narodzenia minê³o ju¿ osiem dni, a matka ani razu nie w³o¿y³a fartucha z zielonego lureksu, który podarowa³em jej na Gwiazdkê! W przysz³ym roku dostanie szyszki do k¹pieli! Ale¿ mam pecha! W pierwszy dzieñ Nowego Roku zrobi³ mi siê pryszcz na brodzie! 9
  7. 7. pi¹tek 2 stycznia, œwiêto pañstwowe Szkocji, pe³nia ksiê¿yca Czujê siê dzisiaj fatalnie. Wszystko przez matkê, która o drugiej w nocy zaczê³a œpiewaæ My Way, stoj¹c u szczytu schodów. To po prostu pech mieæ tak¹ matkê. Ale jest na- dzieja, ¿e moi rodzice oka¿¹ siê alkoholikami. W przysz³ym roku móg³bym ju¿ byæ w domu dziecka. Pies odegra³ siê na ojcu. Podskoczy³ i str¹ci³ jego model ¿aglowca, po czym wybieg³ do ogrodu, pl¹cz¹c siê w takie- lunku. Ojciec powtarza³ w kó³ko: – Trzy miesi¹ce pracy szlag trafi³. Pryszcz na moim podbródku robi siê coraz wiêkszy. To wina matki, która nie ma pojêcia o witaminach. sobota 3 stycznia Oszalejê z niewyspania! Ojciec zabroni³ psu wchodziæ do domu, wiêc ten przez ca³¹ noc szczeka³ pod moim oknem! Ale mam pecha! Ojciec krzycza³ i g³oœno prze- klina³; jeœli nie bêdzie uwa¿a³, policja go zamknie za sianie publicznego zgorszenia. Ten pryszcz to chyba wrzód. Ale mam pecha, ¿e mi wyskoczy³ w takim widocznym miejscu. Zwróci³em matce uwagê, ¿e nie dosta³em dzisiaj witaminy C. Powiedzia³a: – To idŸ i kup sobie pomarañczê. Typowe. Nadal nie nosi fartucha z lureksu. Z radoœci¹ wrócê do szko³y. niedziela 4 stycznia, druga po Bo¿ym Narodzeniu Ojciec ma grypê. Wcale siê nie dziwiê, przy takiej diecie! Matka wysz³a w deszcz, ¿eby kupiæ mu syrop z wita- min¹ C, ale za póŸno, czego nie omieszka³em jej powie- 10
  8. 8. dzieæ. I tak cud, ¿e nie dostaliœmy szkorbutu. Matka twier- dzi, ¿e nic nie widzi na moim podbródku, ale pewnie ma poczucie winy z powodu naszej diety. Pies uciek³ na ulicê, bo matka nie zamknê³a furtki. Zepsu³em ramiê gramofonu stereo. Nikt jeszcze o tym nie wie; przy odrobinie szczêœcia ojciec d³ugo bêdzie chory, a poza mn¹ tylko on go u¿ywa. Fartucha wci¹¿ ani œladu. poniedzia³ek 5 stycznia Pies nie wróci³. Jakoœ spokojniej bez niego. Matka za- dzwoni³a na policjê, ¿eby podaæ im opis, w którym pies wypad³ jeszcze gorzej ni¿ w rzeczywistoœci, kud³y na oczach i w ogóle. Moim zdaniem policja ma wa¿niejsze sprawy na g³owie ni¿ szukanie psów, na przyk³ad ³apanie morderców. Powiedzia³em to matce, ale i tak do nich za- dzwoni³a. Bêdzie mia³a za swoje, jeœli zostanie zamor- dowana z powodu psa. Ojciec wci¹¿ wyleguje siê w ³ó¿ku. Podobno jest chory, lecz zauwa¿y³em, ¿e nadal pali! Dzisiaj wpad³ Nigel. Opali³ siê podczas ferii œwi¹- tecznych. Uwa¿am, ¿e na pewno siê rozchoruje od tego angielskiego zimna. Jego rodzice pope³nili b³¹d, zabieraj¹c go za granicê. Nigel nie ma ani jednego pryszcza. wtorek 6 stycznia, œwiêto Objawienia Pañskiego (Trzech Króli), nów Pies ma niez³e k³opoty! Zrzuci³ z roweru stra¿nika, sprawdzaj¹cego parkometry, i pomiesza³ mu wszystkie mandaty. Z pewnoœci¹ teraz wszyscy wyl¹dujemy w s¹dzie. Policjant pouczy³ nas, ¿e musimy pilnowaæ psa, i zapyta³, od kiedy kuleje. Matka 11
  9. 9. odpar³a, ¿e wcale nie kuleje, po czym go obejrza³a. W lewej przedniej ³apie uwiêz³a mu ma³a figurka pirata. Pies, wyraŸnie zadowolony, ¿e matka usunê³a pirata, skoczy³ na policjanta i pobrudzi³ mu mundur zab³oconymi ³apami. Matka przynios³a z kuchni œcierkê, w któr¹ przed- tem wytar³em nó¿ po d¿emie truskawkowym, wiêc mundur zacz¹³ wygl¹daæ jeszcze gorzej. W koñcu policjant poszed³ sobie. Jestem pewien, ¿e s³ysza³em, jak zakl¹³. Móg³bym z³o¿yæ na niego doniesienie. Sprawdzê w nowym s³owniku, co znaczy „Objawienie”. œroda 7 stycznia Dziœ rano przyjecha³ Nigel na nowym rowerze, wypo- sa¿onym w bidon, licznik kilometrów, szybkoœciomierz, ¿ó³te siode³ko i bardzo cienkie ko³a wyœcigowe. Taki rower marnuje siê u Nigela, który jeŸdzi tylko po zakupy i z po- wrotem. Gdyby nale¿a³ do mnie, objecha³bym na nim ca³y kraj i mia³ jakieœ prze¿ycia. Mój pryszcz czy wrzód osi¹gn¹³ szczyt wzrostu. Chyba nie mo¿e ju¿ byæ wiêkszy! Znalaz³em w s³owniku wyraz, który opisuje mojego ojca. To s y m u l a n t. Wci¹¿ le¿y w ³ó¿ku i opija siê syropem z witamin¹ C. Pies zosta³ zamkniêty w sk³adziku na wêgiel. Objawienie ma coœ wspólnego z trzema królami. Wielkie mi rzeczy! czwartek 8 stycznia Teraz matka ma grypê, co oznacza, ¿e muszê siê zajmo- waæ obojgiem rodziców. Ale mam pecha! Przez ca³y dzieñ biega³em tam i z powrotem po scho- dach. Ugotowa³em dla nich porz¹dny obiad – dwa sadzone 12
  10. 10. jajka z fasol¹, a na deser kasza manna z puszki (dobrze, ¿e mia³em na sobie fartuch z zielonego lureksu, bo sadzone jajka wymknê³y siê z patelni i rozmaza³y po mojej osobie). Z trudem powstrzyma³em siê od uwag, widz¹c, ¿e rodzice niczego nie tknêli. Przecie¿ nie s¹ a¿ tak chorzy! Zanios³em wszystko psu do sk³adzika na wêgiel. Jutro przychodzi babcia, wiêc musia³em wyszorowaæ przypalone garnki, a potem zabraæ psa na spacer. Po³o¿y³em siê dopiero o wpó³ do dwunastej. Nic dziwnego, ¿e jestem niski jak na swój wiek. Postanowi³em, ¿e nie poœwiêcê siê medycynie zawo- dowo. pi¹tek 9 stycznia Przez ca³¹ noc tylko kaszel, kaszel i kaszel. Jak nie jedno, to drugie. Mogliby wykazaæ trochê zrozumienia, zwa¿yw- szy, jaki ciê¿ki mia³em dzieñ. Przysz³a babcia. Stan domu napawa j¹ obrzydzeniem. Pokaza³em jej swój pokój, gdzie zawsze panuje ³ad i po- rz¹dek. Da³a mi piêædziesi¹t pensów. Pokaza³em jej puste butelki po alkoholu w koszu na œmieci. By³a zniesma- czona. Babcia wypuœci³a psa ze sk³adzika i oznajmi³a, ¿e zamy- kaj¹c go, matka post¹pi³a okrutnie. Pies zwymiotowa³ na pod³ogê w kuchni, wiêc babcia znowu go zamknê³a. Próbowa³a wycisn¹æ mój pryszcz na brodzie, co tylko pogorszy³o jego stan. Powiedzia³em jej o zielonym fartu- chu; wyzna³a mi, ¿e co roku daje matce na Gwiazdkê nowy sweter ze stuprocentowego akrylu, a matka ani razu ¿ a d n e g o nie w³o¿y³a! 13
  11. 11. sobota 10 stycznia, rano Teraz z kolei chory jest pies! Wci¹¿ wymiotuje, wiêc musia³em wezwaæ weterynarza. Matka poprosi³a, ¿ebym mu nie mówi³, ¿e pies przez dwa dni by³ zamkniêty w sk³a- dziku na wêgiel. Zaklei³em pryszcz plastrem, ¿eby nie dosta³y siê do niego zarazki z psa. Weterynarz zabra³ psa ze sob¹. Mówi, ¿e chyba ma zaparcie i musi byæ natychmiast operowany. Babcia pok³óci³a siê z matk¹ i posz³a do domu. Znalaz³a wszystkie swoje gwiazdkowe swetry pociête w torbie ze szmatami. Coœ obrzydliwego, a tylu ludzi g³oduje. Nasz s¹siad pan Lucas przyszed³ odwiedziæ matkê i ojca, którzy wci¹¿ le¿¹ w ³ó¿ku. Przyniós³ kartkê z ¿yczeniami szybkiego powrotu do zdrowia oraz kwiaty dla matki. Matka siedzia³a w poœcieli ubrana w koszulê, obna¿aj¹c¹ spory kawa³ek klatki piersiowej, i rozmawia³a z panem Lucasem obleœnym g³osem. Ojciec udawa³, ¿e œpi. Nigel przyniós³ swoje p³yty. Krêci go punk, choæ ja nie rozumiem, jaki to ma sens, skoro w ogóle nie s³ychaæ s³ów. A poza tym odnoszê wra¿enie, ¿e stajê siê intelektualist¹. To pewnie od tych wszystkich zmartwieñ. po po³udniu Poszed³em zobaczyæ, jak siê czuje pies. Jest ju¿ po ope- racji. Weterynarz pokaza³ mi plastikowy worek pe³en ró¿nych obleœnych przedmiotów, wœród których dostrzeg- ³em kawa³ek wêgla, szyszkê z choinki oraz kilku piratów z ojcowskiego ¿aglowca. Jeden z piratów wymachiwa³ szabl¹, co musia³o byæ dla psa bardzo bolesne. Teraz pies wygl¹da znacznie lepiej. Pewnie za dwa dni wróci do nas, niestety. Kiedy dotar³em do domu, ojciec k³óci³ siê z babci¹ przez telefon o puste butelki w koszu na œmieci. 14
  12. 12. Pan Lucas rozmawia³ z matk¹ na górze. Po jego wyjœciu ojciec poszed³ do sypialni i zrobi³ matce awanturê. Roz- p³aka³a siê. Ojciec jest w z³ym humorze, co oznacza, ¿e lepiej siê czuje. Zaparzy³em matce herbatê, chocia¿ mnie o to nie prosi³a, ale znowu siê rozp³aka³a. Niektórym ludziom nie mo¿na dogodziæ! Pryszcz wci¹¿ narywa. niedziela 11 stycznia, pierwsza po Objawieniu Pañskim Teraz wiem na pewno, ¿e jestem intelektualist¹. Wczoraj w telewizji ogl¹da³em Malcolma Muggeridge’a i rozumia- ³em prawie ka¿dy wyraz. Wszystko siê zgadza – nieudane ¿ycie rodzinne, marna dieta, brak upodobania do muzyki punk. Chyba siê zapiszê do biblioteki i zobaczê, co z tego wyniknie. Szkoda, ¿e w naszej okolicy nie mieszkaj¹ ¿adni intelek- tualiœci. Pan Lucas co prawda nosi sztruksy, ale pracuje jako agent ubezpieczeniowy. Ale mam pecha! Pierwsza c o po Objawieniu Pañskim? poniedzia³ek 12 stycznia Pies wróci³. Ci¹gle li¿e sobie szwy, wiêc przy jedzeniu siadam do niego ty³em. Dziœ rano matka wsta³a z ³ó¿ka, ¿eby przygotowaæ psu miejsce do spania, dopóki nie wyzdrowieje. Zrobi³a je z kar- tonowego pud³a po proszkach do prania. Ojciec ostrzeg³ j¹, ¿e z tego powodu pies mo¿e zacz¹æ kichaæ, a jeœli popêkaj¹ mu szwy, weterynarz za powtórne szycie policzy nam jeszcze wiêcej. Pok³ócili siê o ten karton, a potem ojciec przyczepi³ siê do pana Lucasa. Chocia¿ nie mam pojêcia, co wspólnego ma pan Lucas z psim legowiskiem. Tajemni- cza sprawa. 15
  13. 13. wtorek 13 stycznia Ojciec wróci³ do pracy. Dziêki Bogu! Nie mam pojêcia, jak matka z nim wytrzymuje. Pan Lucas przyszed³ dziœ rano, ¿eby siê dowiedzieæ, czy matce nie potrzeba pomocy. To bardzo mi³e z jego strony. Pani Lucas my³a od zewn¹trz okna ich domu. Drabina, na której sta³a, nie wygl¹da³a na zbyt bezpieczn¹. Napisa³em do Malcolma Muggeridge’a p/g BBC z zapytaniem, co robiæ, kiedy siê jest intelektualist¹. Oczekujê, ¿e szybko mi odpisze, bo pod tym wzglêdem zaczyna mi doskwieraæ samotnoœæ. Napisa³em wiersz, co zajê³o mi dwie minuty; nawet s³awnym poetom idzie to znacznie wolniej. Wiersz nosi tytu³ Kran, lecz jest bardzo g³êboki – tak naprawdê nie chodzi w nim o kran, tylko o ¿ycie i te rzeczy. Kran, napisa³ Adrian Mole Z kranu ci¹gle kapie, znowu spaæ nie mogê, Do rana nam ca³kiem zaleje pod³ogê. Nie mamy zmywarki, dywan siê zmarnuje, Nie wiem, czy na nowy ojciec zapracuje. Mo¿e siê wykoñczyæ przez tê iloœæ pracy, Tato, kup zmywarkê, wtedy bêdzie cacy! Pokaza³em go matce, ale zaczê³a siê œmiaæ. Nie jest zbyt bystra. Jeszcze nie wypra³a mi spodenek na WF, a jutro zaczyna siê szko³a. W niczym nie przypomina matek z tele- wizji. œroda 14 stycznia Zapisa³em siê do biblioteki. Wypo¿yczy³em Jak dbaæ o cerê, O powstawaniu gatunków oraz ksi¹¿kê tej baby, o której matka bez przerwy glêdzi. Ksi¹¿ka nazywa siê Duma i uprzedzenie, a napisa³a j¹ jakaœ Jane Austen. 16
  14. 14. Zauwa¿y³em, ¿e mój wybór zrobi³ wra¿enie na biblio- tekarce; niewykluczone, ¿e te¿ jest intelektualistk¹, tak jak ja. Nie zwróci³a uwagi na pryszcz, wiêc mo¿e siê zmniej- szy³? Najwy¿szy czas! Pan Lucas pi³ z matk¹ kawê w kuchni. W pomieszczeniu by³o pe³no dymu. Zanosili siê œmiechem, ale urwali, kiedy wszed³em. W domu obok pani Lucas czyœci³a rynny. Odnios³em wra¿enie, ¿e jest w z³ym humorze. Ma³¿eñstwo pañstwa Lucasów chyba nie jest udane. Biedny pan Lucas! ¯aden z nauczycieli w szkole nie zauwa¿y³, ¿e sta³em siê intelektualist¹. Po¿a³uj¹, kiedy bêdê s³awny. W klasie pojawi³a siê nowa dziewczyna, siedzi ze mn¹ na geogra- fii. Jest w porz¹dku. Na imiê ma Pandora, ale lubi, jak siê na ni¹ mówi „Box”, nie pytajcie, dlaczego. Móg³bym siê w niej zakochaæ. Pora, ¿ebym siê zakocha³, w koñcu mam lat 13 i 3/4. czwartek 15 stycznia Pandora ma w³osy koloru melasy, d³ugie, takie jak po- winny byæ w³osy dziewczyny. Ma te¿ niez³¹ figurê. Widzia- ³em, jak przy grze w siatkówkê podrygiwa³a jej klatka piersiowa. Poczu³em siê dziwnie. To chyba jest to! Psu usuniêto szwy. Ugryz³ weterynarza, ale s¹dzê, ¿e jest do tego przyzwyczajony (to znaczy weterynarz; wiadomo, ¿e pies jest przyzwyczajony). Ojciec odkry³, ¿e zepsu³o siê ramiê gramofonu. Sk³a- ma³em – powiedzia³em, ¿e pies na nie naskoczy³. Ojciec zapowiedzia³, ¿e odczeka, a¿ pies dojdzie do siebie po ope- racji, a potem go skopie. Mam nadziejê, ¿e ¿artowa³. Kiedy wróci³em ze szko³y, pan Lucas znowu siedzia³ w kuchni. Matka czuje siê lepiej, wiêc nie pojmujê, po co on jeszcze przychodzi. Tajemnicza sprawa. Pani Lucas sadzi³a 17
  15. 15. drzewka po ciemku. Przeczyta³em kawa³ek Dumy i uprze- dzenia; to bardzo staromodne, uwa¿am, ¿e Jane Austen powinna napisaæ coœ nowoczeœniejszego. Pies ma oczy tego samego koloru co Pandora. Dostrzeg- ³em to tylko dlatego, ¿e matka podciê³a mu kud³y. Wygl¹da gorzej ni¿ kiedykolwiek. Matka i pan Lucas naœmiewali siê z jego nowej fryzury, co nie jest zbyt mi³e, bo pies nie mo¿e pozwoliæ sobie na reakcjê, podobnie jak rodzina królewska. Idê wczeœniej do ³ó¿ka, ¿eby porozmyœlaæ o Pandorze i poæwiczyæ rozci¹ganie pleców. Przez dwa tygodnie nic nie uros³em. Zostanê kar³em, jak tak dalej pójdzie. Je¿eli pryszcz siê utrzyma, to w sobotê poradzê siê leka- rza. Nie mogê tak ¿yæ, wszyscy siê na mnie gapi¹. pi¹tek 16 stycznia Przyszed³ pan Lucas i zaproponowa³, ¿e zawiezie matkê samochodem do sklepu. Podrzucili mnie do szko³y. Z przy- jemnoœci¹ wysiad³em z samochodu, gdzie a¿ siê k³êbi³o od chichotu i dymu tytoniowego. Po drodze widzieli- œmy pani¹ Lucas, która nios³a wielkie torby z zakupami. Matka jej pomacha³a, ale pani Lucas nie mia³a czym od- machaæ. Dziœ by³a geografia, wiêc znów przez ca³¹ lekcjê siedzia- ³em z Pandor¹, która co dzieñ wygl¹da ³adniej. Powie- dzia³em, ¿e ma takie same oczy jak mój pies. Zapyta³a, jaki to pies. Odpar³em, ¿e kundel. Po¿yczy³em jej niebieski flamaster, ¿eby mog³a obry- sowaæ kontur Wysp Brytyjskich. S¹dzê, ¿e docenia moje ma³e uprzejmoœci. Zacz¹³em dzisiaj czytaæ O powstawaniu gatunków, ale ksi¹¿ka nie dorównuje serialowi telewizyjnemu. Za to poradnik Jak dbaæ o cerê to strza³ w dziesi¹tkê! Otworzy- ³em go na stronach dotycz¹cych witamin. Mam nadziejê, 18
  16. 16. ¿e matka zrozumie aluzjê; ksi¹¿ka le¿y na kuchennym stole obok popielniczki, wiêc musi j¹ zauwa¿yæ. Zapisa³em siê do lekarza w sprawie pryszcza. Zrobi³ siê fioletowy. sobota 17 stycznia Dziœ rano obudzono mnie bardzo wczeœnie. Pani Lucas betonowa³a podwórko od frontu i nie mog³a wy³¹czyæ betoniarki, ¿eby beton nie zastyg³, kiedy go rozprowadza³a. Pan Lucas poda³ jej herbatê. To naprawdê dobry cz³owiek. Nigel przyszed³, ¿eby zapytaæ, czy nie wybra³bym siê do kina, ale oœwiadczy³em, ¿e nie mogê, bo idê do lekarza w sprawie pryszcza. Powiedzia³, ¿e nie widzi ¿adnego pryszcza, ale chyba przez uprzejmoœæ, bo dzisiaj pryszcz jest bardzo rozleg³y. Doktor Taylor to z pewnoœci¹ jeden z tych przepra- cowanych lekarzy, o których tyle siê czyta w prasie. Wcale nie zbada³ pryszcza, tylko powiedzia³, ¿ebym siê nie mar- twi³, po czym zapyta³, czy u nas wszystko dobrze. Opowie- dzia³em mu o fatalnych stosunkach w domu oraz o swojej marnej diecie, ale odpar³, ¿e jestem doskonale od¿ywiony i ¿e mog³oby byæ gorzej. To ma byæ s³u¿ba zdrowia? Za³atwiê sobie pracê przy rozwo¿eniu gazet i pójdê gdzieœ prywatnie. niedziela 18 stycznia, druga po Objawieniu Pañskim, w Oksfordzie zaczyna siê semestr wiosenny Pani Lucas pok³óci³a siê z moj¹ matk¹ o psa, który jakoœ wydosta³ siê z domu i zostawi³ œlady na jej œwie¿ym beto- nie. Ojciec zaproponowa³, ¿e odda psa do uœpienia, ale mat- ka zaczê³a p³akaæ, wiêc obieca³, ¿e tego nie zrobi. Awantu- rze przys³uchiwali siê wszyscy s¹siedzi, którzy akurat myli 19
  17. 17. samochody na ulicy. Czasami naprawdê nienawidzê tego psa! Przypomnia³o mi siê, ¿e postanowi³em pomagaæ ubogim i niedouczonym, wiêc zanios³em swoje roczniki pisemka „Beano” niezamo¿nej rodzinie, mieszkaj¹cej na s¹siedniej ulicy. Wiem, ¿e s¹ biedni, bo maj¹ tylko czarno-bia³y tele- wizor. Drzwi otworzy³ mi jakiœ ch³opak, lecz gdy wyjaœ- ni³em, po co przyszed³em, spojrza³ na roczniki, oznajmi³: – Czyta³em to! – i zatrzasn¹³ mi drzwi przed nosem. Tak siê koñczy pomaganie ubogim! poniedzia³ek 19 stycznia Przy³¹czy³em siê do szkolnej grupy o nazwie Mi³osierni Samarytanie. Chodzimy po okolicy z pomoc¹ i w ogóle. Dziêki temu w poniedzia³ki po po³udniu omija nas matma. Dzisiaj rozdzielaliœmy zadania. Mnie skierowano do sekcji emerytów, a Nigelowi dosta³o siê obleœne zajêcie – musi opiekowaæ siê ma³ymi dzieæmi podczas zabaw. Zemdli³o go jak kota. Nie mogê siê doczekaæ nastêpnego poniedzia³ku. Dosta- nê kasetê, ¿eby nagraæ opowieœci staruszków o wojnie i temu podobnych rzeczach. Miejmy nadziejê, ¿e przydziel¹ mi kogoœ z dobr¹ pamiêci¹. Pies znów by³ u weterynarza. Beton przyklei³ mu siê do ³ap; nic dziwnego, ¿e w nocy tak ha³asowa³ na scho- dach. Dziœ przy obiedzie w szkole Pandora uœmiechnê³a siê do mnie, lecz w³aœnie d³awi³em siê chrz¹stk¹, wiêc nie mog- ³em odwzajemniæ uœmiechu. Ale mam pecha! 20
  18. 18. wtorek 20 stycznia, pe³nia ksiê¿yca Matka szuka pracy! Teraz ju¿ na pewno skoñczê jako m³odociany prze- stêpca, wa³êsaj¹cy siê po ulicach i w ogóle. Co zrobiê w ferie? Bêdê przesiadywa³ w pralni samoobs³ugowej, ¿eby siê ogrzaæ? Albo zostanê dzieciakiem z kluczem na szyi, cokolwiek to oznacza? I kto zajmie siê psem? Co bêdê jad³ przez ca³y dzieñ? Bêdê musia³ siê od¿ywiaæ chrupkami i s³odyczami, od których zrujnujê sobie cerê i wypadn¹ mi zêby. Uwa¿am, ¿e matka zachowuje siê bardzo samolubnie. A w pracy i tak siê nie sprawdzi – nie jest zbyt bystra i za du¿o pije w œwiêta Bo¿ego Narodzenia. Zadzwoni³em do babci, ¿eby siê jej poskar¿yæ. Pocie- szy³a mnie, ¿e w wakacje bêdê móg³ mieszkaæ u niej, a po po³udniu chodziæ na spotkania w Klubie Seniora i tak dalej. Teraz ¿a³ujê, ¿e zadzwoni³em. Na przerwie odby³o siê zebranie Samarytan. Podzie- liliœmy siê emerytami. Mnie dosta³ siê staruszek, niejaki Bert Baxter, który ma osiemdziesi¹t dziewiêæ lat, wiêc pewnie nie bêdê siê nim d³ugo zajmowa³. Jutro idê do niego w odwiedziny. Mam nadziejê, ¿e nie trzyma psa. Nie znoszê psów. Albo s¹ u weterynarza, albo stoj¹ i zas³aniaj¹ tele- wizor. œroda 21 stycznia Pañstwo Lucas siê rozwodz¹! S¹ pierwsi na naszej ulicy. Matka posz³a pocieszyæ pana Lucasa. Musia³ byæ bardzo zdenerwowany, bo kiedy ojciec wróci³ z pracy, wci¹¿ jeszcze tam siedzia³a. Pani Lucas pojecha³a gdzieœ taksów- k¹. Chyba odesz³a na zawsze, bo zabra³a ze sob¹ komplet kluczy francuskich. Biedny pan Lucas, teraz bêdzie musia³ sam sobie robiæ pranie i w ogóle. 21
  19. 19. Ojciec przygotowa³ podwieczorek. Jedliœmy ry¿ z curry z torebek; to wszystko, co znaleŸliœmy w lodówce, jeœli nie liczyæ torby z czymœ zielonym, od czego odpad³a etykieta. Ojciec za¿artowa³, ¿e wyœle to coœ do sanepidu. Matka jakoœ siê nie œmia³a; mo¿e rozmyœla³a o biednym panu Lucasie, który zosta³ ca³kiem sam. Po podwieczorku poszed³em odwiedziæ starego pana Baxtera. Ojciec mnie podrzuci³ w drodze na mecz badmin- tona. Dom pana Baxtera trudno dostrzec z ulicy, jest ca³y obroœniêty ¿ywop³otem z ligustru. Kiedy zapuka³em, w œrodku zawarcza³ pies, który zacz¹³ skakaæ do otworu na listy. Zanim uciek³em, dobieg³ mnie brzêk przewraca- nych butelek i mêski g³os ciskaj¹cy przekleñstwa. Mam nadziejê, ¿e pomyli³em adres. W drodze powrotnej spotka³em Nigela. Powiedzia³ mi, ¿e ojciec Pandory jest mleczarzem! Trochê siê do niej znie- chêci³em. Kiedy wróci³em, nikogo nie by³o w domu, wiêc nakarmi- ³em psa, obejrza³em pryszcz i poszed³em spaæ. czwartek 22 stycznia To ohydne k³amstwo, ¿e ojciec Pandory jest mlecza- rzem! Pracuje w mleczarni jako ksiêgowy. Pandora mówi, ¿e jeœli Nigel nadal bêdzie j¹ szkalowa³, to mu przy³o¿y. Znowu jestem w niej zakochany. Nigel zaprosi³ mnie jutro do klubu m³odzie¿owego na dyskotekê, zorganizowan¹ w celu zdobycia funduszy na no- we pi³eczki do ping-ponga. Nie wiem, czy pójdê, bo Nigel w weekendy jest punkiem. Jego matka na to pozwala, pod warunkiem ¿e Nigel wk³ada siatkow¹ koszulkê pod T-shirt z symbolami sado-maso. Matka wybiera siê na rozmowê w sprawie pracy. Bez przerwy æwiczy maszynopisanie, wiêc nie ma czasu goto- 22
  20. 20. waæ. Co bêdzie, je¿eli naprawdê dostanie tê posadê? Ojciec stanowczo powinien zrobiæ z tym porz¹dek, zanim nasza rodzina siê rozpadnie. pi¹tek 23 stycznia Nigdy wiêcej nie pójdê do dyskoteki. Oprócz mnie i dzia³acza m³odzie¿owego Ricka Lemona byli tam sami punkowcy. Nigel przez ca³¹ noc siê popisywa³. Skoñczy³o siê tym, ¿e wpi¹³ sobie agrafkê w ucho, po czym mój ojciec musia³ go zawieŸæ do szpitala naszym samochodem. Rodzi- ce Nigela nie posiadaj¹ samochodu – jego ojciec ma w g³owie stalow¹ p³ytkê, a matka mierzy zaledwie pó³tora metra. W gruncie rzeczy, nic dziwnego, ¿e Nigel okaza³ siê taki wredny, skoro jego rodzicami s¹ maniak i karlica. Wci¹¿ brak wieœci od Malcolma Muggeridge’a. Mo¿e jest w z³ym nastroju? Intelektualiœci tacy jak on i ja czêsto miewaj¹ depresjê. Zwykli ludzie nas nie rozumiej¹ i mówi¹, ¿e siê d¹samy, ale to nieprawda. Pandora posz³a do szpitala odwiedziæ Nigela. Dosta³ od agrafki lekkiego zaka¿enia. Pandora s¹dzi, ¿e Nigel jest niesamowicie odwa¿ny; ja s¹dzê, ¿e jest niesamowicie g³upi. Z powodu beznadziejnego maszynopisania matki przez ca³y dzieñ bola³a mnie g³owa, ale nie narzekam. Teraz ju¿ muszê po³o¿yæ siê spaæ. Jutro mam iœæ z wizyt¹ do Berta Baxtera. Adres okaza³ siê w³aœciwy, NIESTETY! sobota 24 stycznia Dzisiaj by³ najgorszy dzieñ mojego ¿ycia. Matka dosta³a posadê jako beznadziejna maszynistka w firmie ubezpie- czeniowej! Zaczyna od poniedzia³ku! Pan Lucas, który pracuje w tej samej firmie, bêdzie j¹ codziennie podwozi³. 23
  21. 21. Ojciec siê z³oœci – s¹dzi, ¿e wysiada mu g³owica. Co najgorsze, Bert Baxter wcale nie jest mi³ym emery- tem! Pije, pali i ma owczarka alzackiego imieniem Szabla, który siedzia³ zamkniêty w kuchni przez ca³y czas, gdy strzyg³em potê¿ny ¿ywop³ot, lecz ani na chwilê nie przestawa³ warczeæ. A co ju¿ zupe³nie najgorsze, Pandora umówi³a siê z Nigelem!!! Chyba ju¿ nigdy nie otrz¹snê siê z szoku. niedziela 25 stycznia, trzecia po Objawieniu Pañskim 10.00 Jestem wrêcz chory ze zmartwienia i za s³aby, ¿eby du¿o pisaæ. Nikt nawet nie zauwa¿y³, ¿e nie jad³em œniadania. 14.00 W po³udnie za¿y³em dwie aspiryny dla dzieci, co tro- chê podnios³o mnie na duchu. Niewykluczone, ¿e kiedy bêdê s³awny i mój dziennik zostanie odkryty, ludzie wresz- cie pojm¹, jaka to udrêka byæ nieodkrytym intelektualist¹ w wieku lat 13 i 3/4. 18.00 Pandoro! Moja utracona mi³oœci! Nigdy ju¿ nie pog³aszczê twych w³osów barwy melasy! (Ale mój niebieski flamaster jest wci¹¿ do twej dyspozycji.) 20.00 Pandoro! Pandoro! Pandoro! 22.00 Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? 24
  22. 22. pó³noc Zjad³em kanapkê z past¹ z krabów i mandarynkê sat- suma (ze wzglêdu na cerê). Czujê siê trochê lepiej. Mam na- dziejê, ¿e Nigel spadnie z roweru i jakaœ ciê¿arówka rozje- dzie go na placek. Nigdy wiêcej siê do niego nie odezwê. Wiedzia³, ¿e siê kocham w Pandorze! Gdybym na Gwiazd- kê dosta³ rower wyœcigowy, a nie parszywy cyfrowy budzik z radiem stereo, to wszystko by siê nie wydarzy³o. poniedzia³ek 26 stycznia Musia³em opuœciæ ³o¿e boleœci, ¿eby przed pójœciem do szko³y odwiedziæ Berta Baxtera. Czu³em siê tak s³abo, ¿e szed³em tam ca³e wieki, od czasu do czasu zatrzymu- j¹c siê, aby odpocz¹æ, jednak dziêki pomocy starszej pani z d³ugim czarnym w¹sem jakoœ uda³o mi siê dotrzeæ do drzwi wejœciowych. Bert Baxter le¿a³ jeszcze w ³ó¿ku, ale rzuci³ mi klucze przez okno. Kiedy dosta³em siê do œrod- ka, zamkniêty w sypialni Szabla zacz¹³ warczeæ i wyda- waæ odg³osy, jakby rozszarpywa³ rêczniki albo coœ w tym rodzaju. Bert Baxter le¿a³ w ohydnym bar³ogu z papierosem w ustach. W pokoju paskudnie cuchnê³o, myœlê, ¿e z po- wodu samego Berta. Poœciel wygl¹da³a jak zalana krwi¹, ale Bert wyjaœni³, ¿e to przez kanapki z burakami, które jada tu¿ przed zaœniêciem. To by³ najobskurniejszy pokój, jaki kiedykolwiek widzia³em (a przecie¿ nêdza nie jest mi obca). Bert Baxter wrêczy³ mi dziesiêcio- pensówkê i poprosi³, ¿ebym kupi³ mu w kiosku „Morning Star”. A wiêc na domiar z³ego jest komunist¹! Zazwyczaj gazetê przynosi mu Szabla, który teraz za karê pozostaje w zamkniêciu, bo pogryz³ zlewozmywak. Kioskarz kaza³ mi oddaæ Bertowi Baxterowi rachu- nek (za gazety jest winien ¤31,97), lecz gdy to uczyni³em, 25
  23. 23. Bert Baxter oœwiadczy³: – Lizusowaty gnojek w patrza³- kach! – po czym podar³ rachunek, zanosz¹c siê œmiechem. Nie zd¹¿y³em do szko³y, wiêc musia³em iœæ do sekretariatu, ¿eby mnie wpisano do ksi¹¿ki spóŸnieñ. Oto, jak mi siê odwdziêczaj¹ za to, ¿e jestem Mi³osiernym Samarytani- nem! A w dodatku musia³em odbêbniæ matmê! Widzia³em Pandorê i Nigela, stoj¹cych blisko siebie w kolejce po obiad, lecz postanowi³em ich zignorowaæ. Pan Lucas wskutek opuszczenia po³o¿y³ siê do ³ó¿ka. Matka zajmuje siê nim po pracy. Jest jedyn¹ osob¹, z któr¹ pan Lucas chce siê widywaæ. Kiedy wiêc matka znajdzie czas, by zaj¹æ siê mn¹ i ojcem? Ojciec siê obrazi³. Pewnie jest zazdrosny, ¿e pan Lucas nie chce widywaæ siê z n i m. pó³noc Dobranoc, Pandoro, moje melasow³ose kochanie. XXXXXXXXX wtorek 27 stycznia Dzisiaj na zajêciach ze sztuki by³o niesamowicie fajnie. Namalowa³em samotnego ch³opca, stoj¹cego na moœcie. Ten ch³opiec w³aœnie utraci³ sw¹ pierwsz¹ mi³oœæ na rzecz by³ego najlepszego przyjaciela. By³y najlepszy przyjaciel walczy³ o ¿ycie we wzburzonym nurcie rzeki, a ch³opiec przygl¹da³ siê, jak tonie. By³y najlepszy przyjaciel trochê przypomina³ Nigela, a ch³opiec by³ odrobinê podobny do mnie. Pani Fossington-Gore powiedzia³a, ¿e w moim obrazie „jest g³êbia”. W rzece te¿! Ha! Ha! Ha! 26
  24. 24. œroda 28 stycznia Obudzi³em siê lekko przeziêbiony. Poprosi³em matkê, ¿eby napisa³a mi zwolnienie z WF-u, ale oznajmi³a, ¿e nie zamierza pieœciæ siê ze mn¹ ani dnia d³u¿ej! Ciekawe, czy ona lubi³aby biegaæ po b³ocie na boisku w marzn¹cej m¿awce, ubrana tylko w koszulkê i szorty gimnastyczne? Kiedy w zesz³ym roku przysz³a popatrzeæ na „wyœcig na trzech nogach”, w którym bra³em udzia³, w³o¿y³a futro o r a z okry³a nogi kocem, o r a z to by³ czerwiec! Tak czy owak, teraz ¿a³uje swej decyzji, bo graliœmy w rugby i tak zab³oci³em strój, ¿e zatka³a siê rura odp³ywowa od pralki! Zadzwoni³ weterynarz, ¿¹daj¹c, abyœmy zabrali psa z jego gabinetu, gdzie przebywa ju¿ od dziewiêciu dni. Ojciec twierdzi, ¿e bêdzie musia³ zaczekaæ do jutrzejszej wyp³aty. Weterynarz przyjmuje wy³¹cznie gotówkê, a oj- ciec nie ma ani grosza. Pandoro! Dlaczego? czwartek 29 stycznia G³upi pies wróci³. Nie wyjdê z nim na spacer, dopóki nie odroœnie mu sierœæ na ogolonych ³apach. Ojciec przy- szed³ od weterynarza blady, bez przerwy powtarza³: „To wyrzucone pieni¹dze”. Zapowiedzia³ te¿, ¿e odt¹d pies bêdzie dostawa³ wy³¹cznie resztki z jego (ojca) talerza. To oznacza, ¿e pies wkrótce zdechnie z g³odu. pi¹tek 30 stycznia Ten wstrêtny komuch Bert Baxter zadzwoni³ do szko³y, ¿eby siê poskar¿yæ, ¿e zostawi³em sekator na deszczu! Twierdzi, ¿e ca³kowicie zardzewia³, i ¿¹da odszkodowa- nia. Powiedzia³em panu Scrutonowi, który jest naszym dyrektorem, ¿e sekator ju¿ przedtem by³ zardzewia³y, ale 27
  25. 25. widzê, ¿e pan Scruton mi nie wierzy. Uraczy³ mnie tyrad¹ o tym, jak trudno jest starym ludziom zwi¹zaæ koniec z koñcem, po czym kaza³ mi wróciæ do Berta Baxtera, ¿eby wyczyœciæ oraz naostrzyæ sekator. Chcia³em mu opowie- dzieæ, jaki Bert Baxter jest okropny, ale pan Scruton ma w sobie coœ, od czego robi siê pusto w g³owie. To chyba przez te jego oczy, które wyba³usza, kiedy siê wœcieka. Id¹c do Berta Baxtera, zobaczy³em matkê, która wycho- dzi³a od bukmachera w towarzystwie pana Lucasa. Macha- ³em i wo³a³em do nich, ale chyba mnie nie zauwa¿yli. Cieszê siê, ¿e pan Lucas lepiej siê czuje. Bert Baxter nie otworzy³ mi drzwi. Mo¿e ju¿ umar³? Pandoro, dziecino, wci¹¿ o tobie myœlê. sobota 31 stycznia Ju¿ prawie luty, a ja nie mam komu wys³aæ kartki na walentynki. niedziela 1 lutego, czwarta po Objawieniu Pañskim Wczoraj póŸnym wieczorem z do³u dobieg³y mnie okropne wrzaski. Przewróci³ siê kosz na œmieci w kuchni i ktoœ bez przerwy trzaska³ tylnymi drzwiami. Szkoda, ¿e moi rodzice nie s¹ bardziej wra¿liwi; mam za sob¹ prze¿ycia emocjonalne i muszê siê wysypiaæ. Có¿, trudno oczekiwaæ, by zrozumieli, co to znaczy byæ zakochanym. S¹ ma³¿eñstwem od czternastu i pó³ roku. Po po³udniu poszed³em do Berta Baxtera, ale dziêki Bogu pojecha³ do Skegness z Klubem Seniora. Szabla wygl¹da³ przez okno bawialni, wiêc pokaza³em mu gest Kozakiewicza. Mam nadziejê, ¿e go nie zapamiêta. 28
  26. 26. poniedzia³ek 2 lutego, Matki Boskiej Gromnicznej Pani Lucas wróci³a! Widzia³em, jak wyrywa³a z ziemi drzewa i krzewy, po czym za³adowa³a je do furgonetki, schowa³a narzêdzia i odjecha³a. Z boku furgonetki widnia³ napis „Schronienie Kobiet”. Pan Lucas przyszed³ pogadaæ z matk¹. Zszed³em na dó³, ¿eby siê z nim przywitaæ, ale ze zdenerwowania nie zwróci³ na mnie uwagi. Zapyta³em matkê, czy mog³aby dziœ wróciæ wczeœniej z pracy, bo mam dosyæ czekania na podwieczorek. Nie wróci³a. Nigel zosta³ wyrzucony ze sto³ówki za przekleñstwa pod adresem zupy z wk³adk¹. Powiedzia³, ¿e to „sama cholerna zupa i ¿adnej wk³adki”. Uwa¿am, ¿e pani Leech mia³a ca³kowit¹ racjê, ¿e go wyrzuci³a – w koñcu dzia³o siê to przy pierwszoklasistach! My, trzecioklasiœci, musimy dawaæ im przyk³ad. Pandora przygotowa³a list protes- tacyjny w sprawie zupy, lecz nie zamierzam go podpisy- waæ. Dziœ by³ dzieñ Mi³osiernego Samarytanina, wiêc znowu musia³em iœæ do Berta Baxtera. Ale za to unikn¹³em spraw- dzianu z algebry! Ha! Ha! Ha! Bert podarowa³ mi laseczkê wykonan¹ z t³ucznia ze Skegness oraz przeprosi³, ¿e na- skar¿y³ w szkole z powodu sekatora. Powiedzia³, ¿e czu³ siê samotny i chcia³ us³yszeæ jakiœ ludzki g³os. Ja tam nie zadzwoni³bym do naszej szko³y, gdybym by³ najsamot- niejsz¹ osob¹ na œwiecie. Lepiej ju¿ zadzwoniæ do zega- rynki; ona siê odzywa co dziesiêæ sekund. wtorek 3 lutego Matka od wielu dni nie sprz¹ta. Chodzi do pracy, pocie- sza pana Lucasa, czyta i pali, to wszystko. G³owica w samo- chodzie ojca ostatecznie wysiad³a. Musia³em mu pokazaæ, w którym miejscu wsi¹œæ w autobus do miasta. ¯eby czter- dziestoletni mê¿czyzna nie wiedzia³, gdzie jest przystanek 29
  27. 27. autobusowy! Ojciec wygl¹da³ tak niechlujnie, ¿e wstydzi- ³em siê z nim staæ; ucieszy³em siê, kiedy przyjecha³ auto- bus. Krzykn¹³em jeszcze, ¿e na dole nie wolno paliæ, ale tylko mi pomacha³, po czym natychmiast zapali³ papierosa. Za to grozi piêædziesi¹t funtów grzywny! Gdybym to ja zarz¹dza³ autobusami, kaza³bym ka¿demu palaczowi zap³a- ciæ tysi¹c funtów, a w dodatku zjeœæ dwadzieœcia wood- bine’ów. Matka czyta Kobiecego eunucha Germaine Greer. Twierdzi, ¿e to ksi¹¿ka, która mo¿e odmieniæ ¿ycie. Mojego jakoœ nie odmieni³a, ale ja tylko zerkn¹³em do œrodka. Pe³no w niej nieprzyzwoitych wyrazów. œroda 4 lutego, pe³nia Mia³em pierwsz¹ nocn¹ zmazê! A jednak w kwestii Kobiecego eunucha matka mia³a racjê – ta ksi¹¿ka odmie- ni³a moje ¿ycie. Pryszcz siê zmniejszy³. czwartek 5 lutego Matka kupi³a sobie kombinezon, taki jakie nosz¹ mala- rze i dekoratorzy. Odznaczaj¹ siê pod nim majtki – mam nadziejê, ¿e nie wyjdzie w tym stroju na ulicê. Jutro matka zamierza przek³uæ sobie uszy. Chyba robi siê rozrzutna. Matka Nigela jest rozrzutna – co tydzieñ kupuje pantofle na obcasach, wiêc bez przerwy dostaj¹ zawiadomienia, ¿e odcinaj¹ im elektrycznoœæ i w ogóle. Chcia³bym wiedzieæ, gdzie siê podziewa dodatek rodzin- ny. Wed³ug prawa nale¿y siê on mnie. Jutro zapytam o to matkê. 30
  28. 28. pi¹tek 6 lutego, wst¹pienie królowej na tron, 1952 rok Parszywie jest mieæ pracuj¹c¹ matkê. Wpada z wielkimi torbami zakupów, robi podwieczorek, po czym siê miota, ¿eby czym prêdzej siê wysztafirowaæ. Ale nadal nie sprz¹ta, tylko pociesza pana Lucasa. O ile wiem, plasterek bekonu miêdzy kuchenk¹ i lodówk¹ le¿y ju¿ trzy dni! Zapyta³em j¹ dzisiaj o dodatek rodzinny. Rozeœmia³a siê i odpar³a, ¿e kupuje za niego d¿in i papierosy. Bêdzie mia³a za swoje, kiedy opieka spo³eczna siê o tym dowie! sobota 7 lutego Matka i ojciec krzyczeli na siebie przez kilka godzin bez przerwy. Zaczê³o siê od plasterka bekonu obok lodów- ki, po czym zmienili temat i zaczêli mówiæ o kosztach naprawy samochodu ojca. Poszed³em na górê i w³¹czy³em p³ytê Abby, ¿eby tego nie s³uchaæ. Ojciec mia³ czelnoœæ z trzaskiem wtargn¹æ do mego pokoju i za¿¹daæ, bym przyciszy³ gramofon! Przyciszy³em, ale kiedy zszed³ na dó³, znowu zrobi³em g³oœniej. Nikt nie ugotowa³ obiadu, wiêc poszed³em do chiñskiej frytkarni, gdzie kupi³em torbê frytek i opakowanie sosu sojowego. Zjad³em je pod wiat¹ przystanku autobusowego, a potem w³óczy³em siê smutny po mieœcie. Wróci³em do domu. Nakarmi³em psa. Poczyta³em trochê Kobiecego eunucha. Poczu³em siê dziwnie. Poszed³em spaæ. niedziela 8 lutego, pi¹ta po Objawieniu Pañskim Ojciec przyszed³ rano do mojej sypialni, mówi¹c, ¿e chce pogadaæ. Obejrza³ album z wycinkami o Kevinie Kee- ganie, scyzorykiem przykrêci³ ga³kê do drzwi od szafy, po czym zapyta³ o szko³ê. Nastêpnie oznajmi³, ¿e przy- kro mu z powodu wczorajszej awantury, i wyjaœni³, ¿e 31
  29. 29. „przechodz¹ z matk¹ z³y okres”. Chcia³ siê dowiedzieæ, czy mam coœ do powiedzenia. Powiedzia³em, ¿e jest mi winien trzydzieœci dwa pensy za chiñskie frytki z sosem sojowym. Da³ mi funta – szeœædziesi¹t osiem pensów czystego zysku! poniedzia³ek 9 lutego Dziœ rano pod dom pañstwa Lucasów podjecha³a ciê- ¿arówka firmy przeprowadzkowej. Pani Lucas z jakimiœ kobietami wynosi³a z domu meble i stawia³a je na chodniku, a pan Lucas w tym czasie wygl¹da³ z okna sypialni. Robi³ wra¿enie wystraszonego. Pani Lucas rozeœmia³a siê i wska- za³a go palcem, a pozosta³e kobiety zaczê³y siê œmiaæ i zaœpiewa³y: Sk¹d on siê wzi¹³, taki œliczny? Matka zadzwoni³a do pana Lucasa i zapyta³a, czy dobrze siê czuje. Pan Lucas odpar³, ¿e dziœ nie pójdzie do pracy, bo musi broniæ p³yt i sprzêtu stereo przed swoj¹ ¿on¹. Ojciec pomóg³ pani Lucas za³adowaæ na ciê¿arówkê kuchenkê gazow¹, a potem wraz z matk¹ poszli pieszo na przystanek. Wola³em iœæ z ty³u – matka mia³a d³ugie, zwisaj¹ce kolczyki, ojciec zaœ spodnie z mankietami. Kiedy zaczêli siê k³óciæ, przeszed³em na drug¹ stronê ulicy i dotar³em do szko³y okrê¿n¹, d³u¿sz¹ drog¹. Dzisiaj u Berta Baxtera by³o fajnie. Opowiada³ mi o I wojnie œwiatowej. Podobno Biblia, któr¹ zawsze nosi³ w kieszonce na piersi, ocali³a mu ¿ycie. Pokaza³ mi tê Bibliê. Zosta³a wydrukowana w 1956 roku. Chyba Bert ma pocz¹tki starczej demencji. Pandoro! Wci¹¿ mnie drêczy wspomnienie o tobie! wtorek 10 lutego Pan Lucas zamieszka u nas, dopóki nie kupi sobie nowych mebli. 32
  30. 30. Ojciec wyjecha³ do Matlock, ¿eby spróbowaæ sprzedaæ wielkiemu hotelowi piece elektryczne. Nasz gazowy bojler ca³kiem wysiad³. W domu panuje lodowate zimno. œroda 11 lutego, pierwsza kwadra Ojciec zadzwoni³ z Matlock, ¿e nie zdo³a wróciæ na noc do domu, bo zgubi³ kartê kredytow¹, wiêc matka i pan Lucas przez ca³¹ noc usi³owali naprawiæ bojler. O dziesi¹tej wieczorem zszed³em na dó³, ¿eby ich zapytaæ, czy nie potrzebuj¹ pomocy, ale drzwi od kuchni siê zaciê³y. Pan Lucas zawo³a³ do mnie, ¿e nie mo¿e otworzyæ, gdy¿ akurat jest w kluczowym momencie, a matka mu pomaga i ma pe³- ne rêce roboty. czwartek 12 lutego, urodziny Lincolna Wieczorem nakry³em w ³azience matkê zajêt¹ farbowa- niem w³osów. To dla mnie ca³kowity szok. Przez lat trzy- naœcie i trzy czwarte ¿y³em w przekonaniu, ¿e moja matka jest ruda, a teraz siê okazuje, ¿e ma w³osy jasnobr¹zowe! Matka poprosi³a, bym nie mówi³ nic ojcu. Ma³¿eñstwo moich rodziców musi byæ naprawdê w kiepskim stanie! Jestem ciekaw, czy on wie, ¿e ona nosi wk³adki do biusto- nosza? Co prawda nie suszy ich na sznurku, ale zauwa- ¿y³em, ¿e wepchnê³a je do szafki na bieliznê przy samej œciance. Zastanawiam siê, jakie jeszcze tajemnice skrywa moja matka? pi¹tek 13 lutego Zaiste, by³ to dla mnie nieszczêœliwy dzieñ! Pandora ju¿ nie siedzi ze mn¹ na geografii. Zast¹pi³ j¹ Barry Kent. Bez przerwy ode mnie przepisuje i dmucha 33
  31. 31. mi w ucho gum¹ balonów¹. Poskar¿y³em siê pannie Elf, ale ona równie¿ boi siê Barry’ego, wiêc ani s³owem nie zwróci³a mu uwagi. Pandora wygl¹da³a rozkosznie w spódnicy z rozciêciem, obna¿aj¹cym nogi. Ma strup na kolanie. Owinê³a ramiê pi³karskim szalikiem Nigela, ale panna Elf kaza³a jej go zdj¹æ. Panna Elf nie boi siê Pandory. Wys³a³em jej kartkê walentynkow¹ (Pandorze, nie pannie Elf). sobota 14 lutego, dzieñ œw. Walentego Dosta³em tylko jedn¹ kartkê z ¿yczeniami, lecz widnieje na niej pismo matki, wiêc to siê nie liczy. Matce przys³ano ogromn¹ walentynkê, tak wielk¹, ¿e furgonetka pocztowa musia³a podjechaæ pod same drzwi. Matka okropnie siê zaczerwieni³a, kiedy rozerwa³a kopertê. Kartka by³a niesa- mowicie fajna; przedstawia³a jedwabnego s³onia, który trzyma³ tr¹b¹ bukiet plastikowych kwiatów, a z jego pasz- czy wychodzi³ balonik ze s³owami: „Czeœæ, s³odka! Nigdy Ciê nie zapomnê!” Nie by³o ¿adnego podpisu, tylko serce z imieniem „Pauline” poœrodku. Od ojca przysz³a bardzo ma³a karteczka z bukiecikiem fioletowych kwiatków i napi- sem: „Spróbujmy jeszcze raz”. Oto wiersz, który do³¹czy³em do ¿yczeñ dla Pandory: Pandoro! Pandoro! Wielbiê ciê z pokor¹! To proœba namiêtna – Nie b¹dŸ obojêtna! Napisa³em go lew¹ rêk¹, ¿eby siê nie domyœli³a, ¿e to ode mnie. 34
  32. 32. niedziela 15 lutego, siedemdziesi¹tnica Wczoraj pan Lucas wróci³ do swego pustego domu. Pewnie mia³ ju¿ dosyæ awantur o kartkê walentynkow¹ ze s³oniem. Powiedzia³em ojcu, ¿e matka nic nie poradzi na to, ¿e jakiœ mê¿czyzna potajemnie j¹ adoruje. Ojciec rozeœmia³ siê paskudnie i oœwiadczy³: – Synu, musisz siê jeszcze du¿o nauczyæ. W porze obiadu wynios³em siê do babci, która ugotowa³a mi porz¹dny niedzielny posi³ek z sosem i oddzieln¹ porcj¹ wo³owiny w cieœcie. A poza tym babcia nigdy nie jest zbyt zajêta, ¿eby zrobiæ prawdziwy budyñ. Zabra³em ze sob¹ psa, wiêc po obiedzie wszyscy poszli- œmy na popo³udniow¹ przechadzkê, ¿eby nam siê w brzu- chach u³o¿y³o. Od czasu awantury o swetry babcia nie odzywa siê do mamy. Powiada, ¿e „jej noga nigdy wiêcej tam nie po- stanie!”. Zapyta³a mnie, czy wierzê w ¿ycie po œmierci. Odpar³em, ¿e nie, na co babcia oznajmi³a, ¿e wst¹pi³a do Koœcio³a spirytualistów. Podobno s³ysza³a, jak dziadek rozprawia o rabarbarze. Dziadek od czterech lat nie ¿yje!!! W œrodê babcia znowu spróbuje nawi¹zaæ z nim kontakt. Poprosi³a, ¿ebym z ni¹ poszed³; mówi, ¿e roztaczam wokó³ siebie aurê. Pies ud³awi³ siê koœci¹ kurczaka, ale odwróciliœmy go g³ow¹ w dó³ i waliliœmy dot¹d, a¿ koœæ wypad³a. Zostawi- ³em go u babci, ¿eby doszed³ do siebie po tych przejœciach. Szuka³em has³a „siedemdziesi¹tnica” w kieszonkowym s³owniku, ale go nie znalaz³em. Jutro zajrzê do s³ownika w szkole. D³ugo le¿a³em bezsennie, rozmyœlaj¹c o Bogu, ¯yciu, Œmierci i Pandorze. 35
  33. 33. poniedzia³ek 16 lutego, obchody urodzin Washingtona List z BBC!!!!! Bia³a, pod³u¿na koperta z czerwonymi, grubymi literami „BBC” oraz moim nazwiskiem i adresem! Czy¿ to mo¿liwe, ¿e moje wiersze siê spodoba³y? Niestety, ach, niestety. Ale napisa³ do mnie facet nazwiskiem John Tydeman: Drogi Adrianie Mole, dziêkujemy za wiersze, które przys³a³eœ do BBC i które nie wiedzieæ czemu wyl¹dowa³y na moim biurku. Przeczy- ta³em je z zainteresowaniem i muszê powiedzieæ, ¿e zwa- ¿ywszy Twój niedojrza³y wiek, s¹ doœæ obiecuj¹ce. Na razie jednak nie s¹ tak wartoœciowe, byœmy mogli rozwa¿aæ zaprezentowanie ich w którymœ z bie¿¹cych programów o poezji. Czy myœla³eœ o tym, by zamieœciæ je w gazetce szkolnej albo czasopiœmie parafialnym (jeœli macie tako- we)? Je¿eli zechcesz w przysz³oœci proponowaæ swe utwory BBC, podpowiadam, abyœ przepisywa³ je na maszynie i zatrzymywa³ sobie kopiê, gdy¿ zazwyczaj nie rozpatrujemy rêkopisów. Pomimo pozorów schludnoœci mia³em pewne trudnoœci z odczytaniem wszystkich s³ów, zw³aszcza w za- koñczeniu wiersza zatytu³owanego Kran, gdzie pojawia siê paskudna plama, od której rozmaza³ siê atrament. (Kleks od herbaty czy od ³ez? Niew¹tpliwie „twój zlew przelewa siê”!) Skoro naprawdê chcesz siê poœwiêciæ karierze literac- kiej, sugerujê równie¿, byœ wyhodowa³ sobie grub¹ skórê, aby umieæ godnie i bez nadmiernej przykroœci pogodziæ siê z odmowami, jakie z pewnoœci¹ jeszcze Ciê spotkaj¹. Z serdecznymi ¿yczeniami powodzenia w przysz³ych próbach literackich – a przede wszystkim szczêœcia – Szczerze oddany John Tydeman 36
  34. 34. PS Za³¹czam wiersz niejakiego Johna Mole’a, opubli- kowany w niedzielnym wydaniu „Times Literary Supple- ment”. Czy to Twój krewny? Wiersz jest bardzo dobry. Na rodzicach list zrobi³ wra¿enie. W szkole nieustannie wyci¹ga³em go i czyta³em. Mia³em nadziejê, ¿e któryœ z na- uczycieli zechce siê z nim zapoznaæ, ale ¿aden nie wyrazi³ chêci. Da³em go do czytania Bertowi Baxterowi, kiedy odwala- ³em jego kretyñskie zmywanie. Powiedzia³, ¿e „BBC to kupa narkomanów”! Wuj jego szwagra by³ kiedyœ s¹siadem bufetowej z BBC, wiêc Bert wie wszystko o tej instytucji. Pandora dosta³a siedemnaœcie walentynek, a Nigel sie- dem. Nawet znienawidzony przez wszystkich Barry Kent dosta³ trzy! Zapytany, ile dosta³em, po prostu siê uœmiech- n¹³em. Có¿, za to mogê siê za³o¿yæ, ¿e jestem jedyn¹ osob¹ w szkole, do której napisano z BBC. wtorek 17 lutego Barry Kent powiedzia³, ¿e da mi wycisk, jeœli nie bêdê mu p³aci³ dwudziestu piêciu pensów dziennie. Wyjaœni³em, ¿e traci czas, wymuszaj¹c ode mnie pieni¹dze, bo nie mam ¿adnej gotówki. Matka wp³aca moje kieszonkowe bez- poœrednio na konto towarzystwa budowlanego i wydziela mi po piêtnaœcie pensów na batony Mars. Barry Kent oœwiadczy³, ¿e w takim razie muszê mu dawaæ pieni¹dze na obiad! Odpar³em, ¿e od czasu, kiedy op³ata wzros³a do szeœædziesiêciu pensów dziennie, ojciec p³aci za obiady czekiem, ale Barry Kent tylko zdzieli³ mnie w jaja i oddali³ siê ze s³owami: – Nie myœl, ¿e na tym siê skoñczy. Zapisa³em siê do rozwo¿enia gazet. 37
  35. 35. œroda 18 lutego Obudzi³ mnie ból w jajach. Poskar¿y³em siê matce, która chcia³a je obejrzeæ, ale nie dopuœci³em do tego. Oznajmi³a, ¿e w takim razie muszê zacisn¹æ zêby i wytrzymaæ. Ponie- wa¿ nie chcia³a napisaæ mi usprawiedliwienia na WF, zno- wu musia³em taplaæ siê w b³ocie. W zamieszaniu Barry Kent nadepn¹³ mi na g³owê, ale pan Jones zauwa¿y³ to i za karê przed czasem odes³a³ Barry’ego pod prysznic. Jak¿ebym chcia³ cierpieæ na jak¹œ bezbolesn¹ chorobê, ¿ebym nie musia³ chodziæ na WF – s³abe serce albo coœ w tym rodzaju! Odebra³em psa od babci, która wyk¹pa³a go w szam- ponie i ufryzowa³a. Pies œmierdzi jak stoisko z perfumami u Woolwortha. Poszed³em z babci¹ na zebranie spirytualistów, gdzie a¿ siê roi³o od niesamowitych staruchów. Jakiœ wariat wsta³ i oznajmi³, ¿e ma w g³owie radio, które mówi mu, co ma robiæ. Nikt nie zwróci³ na niego uwagi, wiêc znowu usiad³. Potem kobieta o nazwisku Alice Tonks zaczê³a chrz¹kaæ, przewracaæ oczami i rozmawiaæ z niejakim Arthurem May- fieldem. Niestety, dziadek siê nie odezwa³. Babcia trochê posmutnia³a, wiêc po powrocie zrobi³em jej kubek od¿ywki Horlick’s. Da³a mi piêædziesi¹t pensów, po czym zabra³em psa i wróciliœmy piechot¹ do domu. Zacz¹³em czytaæ Folwark zwierzêcy George’a Orwella. Chyba chcia³bym zostaæ weterynarzem, kiedy dorosnê. czwartek 19 lutego, urodziny ksiêcia Andrzeja, 1960 rok Ksi¹¿ê Andrzej to ma dobrze, pilnuj¹ go ochroniarze. ¯aden Barry Kent nie oskubie go z pieniêdzy. Piêædzie- si¹t centów wyrzucone w b³oto! ¯a³ujê, ¿e nie znam karate, trzepn¹³bym Barry’ego Kenta prosto w krtañ. W domu spokój, rodzice nie rozmawiaj¹ ze sob¹. 38
  36. 36. pi¹tek 20 lutego Na geografii Barry Kent powiedzia³ pannie Elf, ¿eby „siê wypcha³a”, i za karê zosta³ wys³any do pana Scrutona. Mam nadziejê, ¿e pan Scruton wymierzy mu piêædziesi¹t razów trzcink¹. Zamierzam zaprzyjaŸniæ siê z Craigiem Thoma- sem, który jest jednym z najwiêkszych uczniów w trzeciej klasie. Dziœ na przerwie kupi³em mu baton Mars; uda³em, ¿e jestem chory i nie mam ochoty go zjeœæ. Craig powiedzia³: – Dziêki, Moley. Po raz pierwszy w ogóle siê do mnie odezwa³. Jeœli dobrze to rozegram, Craig przyjmie mnie do swej bandy. Wtedy Barry Kent nie oœmieli siê mnie tkn¹æ. Matka czyta kolejn¹ ksi¹¿kê o seksie pod tytu³em Druga p³eæ, napisan¹ przez jak¹œ ¿abojadkê nazwiskiem Simone de Beauvoir. Zostawi³a j¹ na stoliku do kawy w bawialni, gdzie ka¿dy mo¿e j¹ zobaczyæ, nawet babcia! sobota 21 lutego Mia³em niesamowicie piêkny sen – Szabla gryz³ Barry’ego Kenta jak wœciek³y, a pan Scruton i panna Elf przygl¹dali siê temu. By³a tam równie¿ Pandora w roz- ciêtej spódnicy; zarzuci³a mi rêce na szyjê i powiedzia³a: – Jestem z drugiej p³ci. Po przebudzeniu odkry³em, ¿e mia³em drug¹ Z.N. Muszê wsadziæ pid¿amê do pralki, ¿eby matka nic nie zauwa¿y³a. Uwa¿nie obejrza³em twarz w lustrze w ³azience. Oprócz pryszcza, który mam na brodzie, zrobi³o mi siê piêæ nastêpnych. Na górnej wardze dojrza³em kilka w³osków, wygl¹da na to, ¿e nied³ugo zacznê siê goliæ. Pojecha³em z ojcem po samochód do warsztatu. Ojciec spodziewa³ siê, ¿e dziœ go odbierze, jednak samochód wci¹¿ jest niegotowy, a wszystkie czêœci le¿¹ rozrzucone na stole 39
  37. 37. roboczym. Ojcu a¿ ³zy stanê³y w oczach, wstydzi³em siê za niego. Poszliœmy pieszo do Sainsbury’ego, gdzie ojciec naby³ kilka puszek ³ososia, krabów i krewetek, szwarc- waldzki tort czekoladowy oraz obleœny bia³y ser posypany pestkami winogron. Kiedy wróciliœmy do domu, matka niesamowicie siê na niego wœciek³a, bo zapomnia³ o chle- bie, maœle i papierze toaletowym. Powiedzia³a, ¿e nie mo¿- na go wypuszczaæ samego. Ojciec trochê powesela³. niedziela 22 lutego, szeœædziesi¹tnica Ojciec poszed³ z psem na ryby. Pan Lucas przyszed³ na obiad i zosta³ do podwieczorku. Zjad³ trzy kawa³ki szwarcwaldzkiego tortu czekoladowego, po czym graliœmy w monopol. Pan Lucas by³ bankierem, matka zaœ wci¹¿ trafia³a do wiêzienia. Wygra³em, bo ja jedyny porz¹dnie skupia³em siê na grze. Potem frontowymi drzwiami wszed³ ojciec, a pan Lucas wyszed³ drzwiami od ty³u. Ojciec oznajmi³, ¿e przez ca³y dzieñ cieszy³ siê na szwarcwaldzki tort czekoladowy. Szkoda, ¿e nic dla niego nie zosta³o. Powiedzia³, ¿e przez ca³y dzieñ nie mia³ nic w ustach ani na haczyku, wiêc matka da³a mu na kolacjê chleb chrupki z serem z pestkami winogron. Ojciec rzuci³ nim o œcianê, wrzeszcz¹c, ¿e nie jest ***** mysz¹, tylko ***** mê¿- czyzn¹, na co matka odpar³a, ¿e ju¿ od dawna nie zajmowa³ siê *****! W tym momencie zosta³em wyproszony z poko- ju. To straszna rzecz s³yszeæ, jak w³asna matka klnie; uwa¿am, ¿e to wina tych wszystkich ksi¹¿ek, które ostatnio czyta. Dot¹d nie odprasowa³a mi mundurka szkolnego, mam nadziejê, ¿e bêdzie o tym pamiêtaæ. Pozwoli³em dziœ psu spaæ u siebie, on te¿ nie znosi k³ótni. 40
  38. 38. poniedzia³ek 23 lutego Dosta³em kartkê od pana Cherry, kioskarza, ¿e mogê od jutra rozwoziæ gazety, niestety! Bert Baxter martwi siê o Szablê, który przesta³ jeœæ i nie usi³uje nikogo ugryŸæ. Poprosi³ mnie, bym zaprowadzi³ go na badanie kontrolne do pogotowia weterynaryjnego. Obieca³em, ¿e pójdê jutro, je¿eli stan Szabli siê nie poprawi. Mam dosyæ zmywania u Berta. Od¿ywia siê prawie wy³¹cznie jajecznic¹, tote¿ mycie talerzy w zimnej wodzie bez œrodka do zmywania naczyñ to robota nie na ¿arty. Poza tym, Bert nigdy nie ma suchej œcierki. W³aœciwie nie ma ¿adnych œcierek, a poniewa¿ Szabla poszarpa³ wszystkie rêczniki, to nie wiem, jak Bert w ogóle siê myje! Spróbujê siê dowiedzieæ, czy mo¿na za³atwiæ mu kogoœ do pomocy. Je¿eli naprawdê chcê zostaæ weterynarzem, muszê siê skupiæ na egzaminach koñcowych. wtorek 24 lutego, œw. Mateusza Wsta³em o szóstej, ¿eby rozwieŸæ gazety. Obs³ugujê alejê Wi¹zów, to niesamowicie wytworna okolica. Czytaj¹ tam same ciê¿kie gazety, „Timesa”, „Daily Telegraph” oraz „Guardiana”. Ale mam pecha! Bert mówi, ¿e Szabla lepiej siê czuje, próbowa³ ugryŸæ mleczarza. œroda 25 lutego Po³o¿y³em siê wczeœniej spaæ, gdy¿ rano rozwo¿ê gazety. Dzisiaj oprócz dzienników dostarczy³em dwa- dzieœcia piêæ egzemplarzy „Puncha”. 41
  39. 39. czwartek 26 lutego Dzisiaj gazety siê pomiesza³y – w alei Wi¹zów dostali „Sun” i „Daily Mirror”, a ciê¿kie dzienniki posz³y do zau³ka Komunalnego. Nie rozumiem, czemu wszyscy tak siê wœciekli. A wyda- wa³oby siê, ¿e bêdzie im przyjemnie od czasu do czasu poczytaæ coœ innego. pi¹tek 27 lutego, trzecia kwadra Dziœ rano pod szeœædziesi¹tym dziewi¹tym w alei Wi¹zów zobaczy³em na podjeŸdzie Pandorê. By³a w bry- czesach i toczku do konnej jazdy, wiêc na pewno nie sz³a do szko³y. Ukry³em siê, by mnie nie zauwa¿y³a; nie chcê, ¿eby wiedzia³a, ¿e trudniê siê prac¹ fizyczn¹. A wiêc ju¿ wiem, gdzie mieszka Pandora! Uwa¿nie obejrza³em jej dom. Jest znacznie wiêkszy od naszego, we wszystkich oknach ma zwijane drewniane rolety, a z po- wodu mnóstwa roœlin doniczkowych pokoje sprawiaj¹ wra¿enie d¿ungli. Zajrza³em przez otwór na listy i dostrzeg- ³em rudego kota, który jad³ coœ na kuchennym stole. Bior¹ „Guardiana”, „Puncha”, „Private Eye” oraz „New Society”. Pandora czytuje komiks dla dziewcz¹t „Jackie” – w prze- ciwieñstwie do mnie, wyraŸnie nie jest intelektualistk¹. Ale pewnie ¿ona Malcolma Muggeridge’a te¿ ni¹ nie jest. sobota 28 lutego Pandora ma ma³ego, t³ustego konika imieniem Kwiatek! Codziennie przed pójœciem do szko³y karmi go i zmusza do skakania przez beczki. Wiem o tym, gdy¿ œledzi³em volvo jej ojca a¿ do pola przy nieu¿ywanym torze kole- jowym. Obserwowa³em Pandorê, ukryty za porzuconym w pobli¿u wrakiem samochodu. W stroju jeŸdzieckim 42
  40. 40. wygl¹da³a niesamowicie dobrze, a klatka piersiowa pod- skakiwa³a jej jak szalona – nied³ugo bêdzie musia³a zacz¹æ nosiæ stanik. Serce podesz³o mi do gard³a i wali³o tak g³oœno, ¿e poczu³em siê jak g³oœnik stereofoniczny, wola- ³em wiêc odejœæ, zanim ktoœ mnie dostrze¿e. Klienci skar¿yli siê, ¿e za póŸno dostarczy³em gazety. W torbie zosta³ mi jeden egzemplarz „Guardiana”, który zabra³em do domu, ¿eby sobie poczytaæ. Pe³no w nim b³êdów ortograficznych. To obrzydliwe, kiedy siê pomyœli, ilu ludzi jest bez pracy, chocia¿ nie robi¹ b³êdów. niedziela 1 marca, piêædziesi¹tnica, œw. Dawida Przed dostarczeniem gazet zawioz³em Kwiatkowi trochê cukru. Dziêki temu czujê siê jakoœ bli¿ej Pandory. Nadwerê¿y³em krêgos³up, nosz¹c dodatki niedzielne. Zabra³em do domu zbywaj¹cy egzemplarz „Sunday People”, chc¹c zrobiæ matce prezent, ona jednak oœwiad- czy³a, ¿e nadaje siê tylko do wy³o¿enia kosza na œmieci. Za szeœæ dni pracy dosta³em dwa i pó³ funta! Czysty wy- zysk! I w dodatku muszê oddaæ po³owê Barry’emu Ken- towi! Pan Cherry powiedzia³, ¿e mia³ reklamacjê z alei Wi¹zów 69, gdzie wczoraj nie dorêczono „Guardiana”. W ramach przeprosin kaza³ zawieŸæ do nich „Daily Ex- press”, lecz ojciec Pandory zwróci³ go ze s³owami, ¿e „w ta- kim razie obejdzie siê”. Dzisiaj nie czyta³em gazety, mam kompletnie dosyæ prasy. Na niedzielny obiad by³ chiñski ry¿ z fasolk¹ szpara- gow¹. Kiedy ojciec poszed³ odwiedziæ babciê, zjawi³ siê pan Lucas. Mia³ plastikowy ¿onkil wpiêty w sportow¹ mary- narkê. Pryszcze ca³kiem zniknê³y. To zapewne wp³yw poran- nego powietrza. 43
  41. 41. poniedzia³ek 2 marca Matka w³aœnie przysz³a do mojego pokoju i oznajmi³a, ¿e musi mi powiedzieæ coœ okropnego. Usiad³em na ³ó¿ku i zrobi³em œmiertelnie powa¿n¹ minê na wypadek, gdyby zosta³o jej tylko pó³ roku ¿ycia lub przy³apali j¹ na kra- dzie¿y w sklepie, albo coœ w tym rodzaju. Matka najpierw gmera³a przy zas³onach, potem obsypa³a popio³em z papie- rosa mój model samolotu Concorde, a w koñcu zaczê³a mamrotaæ o „dojrza³ych zwi¹zkach”, o tym, ¿e „¿ycie jest skomplikowane”, oraz ¿e musi „siê odnaleŸæ”. Powie- dzia³a, ¿e bardzo mnie lubi. Lubi!!! I ¿e za nic nie chcia³aby mnie skrzywdziæ. A potem oœwiadczy³a, ¿e dla niektórych kobiet ma³¿eñstwo jest wiêzieniem. I wysz³a. Ma³¿eñstwo w niczym nie przypomina wiêzienia! Kobietom wolno co dzieñ robiæ zakupy i w ogóle, a wiele z nich chodzi do pracy. Naprawdê, uwa¿am, ¿e matka dra- matyzuje. Skoñczy³em Folwark zwierzêcy. To niesamowicie sym- boliczna ksi¹¿ka. P³aka³em, kiedy odprowadzano Boksera do weterynarza. Od dziœ bêdê traktowa³ œwinie z pogard¹, na jak¹ zas³uguj¹. Bojkotujê wieprzowinê pod ka¿d¹ postaci¹. wtorek 3 marca Zap³aci³em Barry’emu Kentowi za ochronê. Nie pojmu- jê, jak w ogóle mo¿e istnieæ jakiœ Bóg; przecie¿ gdyby istnia³, nie pozwoli³by osobnikom takim jak Barry Kent przeœladowaæ intelektualistów. Dlaczego starsza m³odzie¿ jest taka niemi³a dla m³odszej m³odzie¿y? Mo¿e starsze mózgi s¹ bardziej zu¿yte dodat- kow¹ prac¹ przy robieniu wiêkszych koœci i takich tam? A mo¿e uleg³y uszkodzeniu wskutek tych wszystkich sportów, jakie uprawiaj¹ starsi? A mo¿e starsi ch³opcy po prostu lubi¹ zastraszaæ i biæ innych? 44
  42. 42. Niewykluczone, ¿e zajmê siê tym problemem, kiedy pój- dê na uniwersytet. Móg³bym nawet napisaæ o tym pracê naukow¹. Pos³a³bym egzemplarz Barry’emu Kentowi – niewykluczone, ¿e do tej pory nauczy siê czytaæ. Matka zapomnia³a, ¿e dzisiaj jest dzieñ sma¿enia placków. Dochodzi³a 23.00, kiedy jej o tym przypomnia- ³em. Jestem pewien, ¿e umyœlnie je przypali³a. Za miesi¹c koñczê czternaœcie lat. œroda 4 marca, Popielec Dziœ rano prze¿y³em przykry wstrz¹s. Odnosz¹c pust¹ torbê na gazety do sklepiku pana Cherry’ego, ujrza³em pana Lucasa, który przegl¹da³ czasopisma z górnej pó³ki. Stoj¹c za stojakiem z romansami, wyraŸnie widzia³em, jak wzi¹³ „Jurne i Jêdrne”, zap³aci³, po czym opuœci³ sklep, ukrywaj¹c pismo pod p³aszczem. „Jurne i Jêdrne” jest ogromnie nieprzyzwoite, pe³no w nim obrzydliwych zdjêæ. Matka powinna siê o tym dowiedzieæ. czwartek 5 marca Ojciec odebra³ dziœ samochód z warsztatu, po czym my³ go i pieœci³ przez ca³e dwie godziny. Zauwa¿y³em, ¿e z tyl- nej szyby zniknê³a nalepka z machaj¹c¹ rêk¹, któr¹ kupi³em mu na Gwiazdkê. Powiedzia³em ojcu, ¿e powinien z³o¿yæ w warsztacie reklamacjê, ale odpar³, ¿e nie bêdzie robiæ zamieszania o byle co. Pojechaliœmy do babci, ¿eby wypróbowaæ samochód. Babcia poczêstowa³a nas bulionem i obleœnym ciastem z kminkiem. Nie zapyta³a, jak siê czuje matka, zauwa- ¿y³a jedynie, ¿e ojciec jest blady, chudy i najwyraŸniej potrzebuje „dokarmiania”. 45
  43. 43. Babcia powiedzia³a, ¿e Bert Baxter zosta³ wyrzucony z Klubu Seniora. Podobno na wycieczce w Skegness zacho- wywa³ siê fatalnie. Przy odjeŸdzie autokar czeka³ na niego dwie godziny na dworcu autobusowym, a kiedy wreszcie wys³ano ekspedycjê, by poszuka³a go w pubach, zjawi³ siê kompletnie pijany, niestety, zupe³nie sam. Wys³ano zatem drug¹ grupê, ¿eby poszuka³a pierwszej, ale i tak w koñcu trzeba by³o zawezwaæ policjê. Odnalezienie wszystkich emerytów i doprowadzenie ich do autokaru zajê³o funkcjo- nariuszom dobre kilka godzin. Babcia powiedzia³a, ¿e podró¿ powrotna to by³ koszmar. Emeryci siê œciêli (pok³ócili siê, nie œcinali sobie g³ów!), Bert Baxter zadeklamowa³ nieprzyzwoity wierszyk o Eski- mosie, a pani Harriman poczu³a siê dziwnie i musiano jej rozluŸniæ gorset. Babcia powiedzia³a, ¿e od czasu wycieczki zmar³o ju¿ dwoje emerytów, za co winê ponosi Bert Baxter, który „w³aœciwie jakby ich zamordowa³”, ale mnie siê zdaje, ¿e prêdzej wykoñczy³ ich zimny wiatr w Skegness. – Bert Baxter nie jest taki z³y, kiedy siê go lepiej pozna – wtr¹ci³em, babcia jednak¿e oœwiadczy³a, ¿e nie pojmuje, dlaczego dobry Bóg zabra³ do siebie dziadka, a zostawi³ przy ¿yciu takiego menela jak Bert Baxter. Potem zacisnê³a usta i zaczê³a osuszaæ oczy chusteczk¹, wiêc poszliœmy z ojcem do domu. Po powrocie nie zastaliœmy matki; podobno zapisa³a siê do jakiejœ grupy kobiecej. S³ysza³em, jak ojciec mówi samochodowi: – Dobranoc! Chyba mu ca³kiem odbi³o! 46
  44. 44. pi¹tek 6 marca, nów Pan Cherry jest bardzo ze mnie zadowolony. Podniós³ mi wynagrodzenie o dwa i pó³ pensa za godzinê oraz zapro- ponowa³ wieczorny kurs do zau³ka Komunalnego. Od- mówi³em – zau³ek Komunalny to miejsce, gdzie gmina umieszcza wszystkich z³ych lokatorów, a pod numerem trzynastym mieszka Barry Kent. Pan Cherry podarowa³ mi dwa stare numery „Jurnych i Jêdrnych”, ostrzegaj¹c, bym nie mówi³ o tym matce. Ukry³em je pod materacem. Intelektualistom takim jak ja wolno interesowaæ siê seksem – wstydziæ powinni siê tylko zwykli ludzie, jak pan Lucas. Zadzwoni³em dziœ do opieki spo³ecznej i poprosi³em, ¿eby przydzielono Bertowi Baxterowi opiekunkê. Sk³ama- ³em, ¿e jestem jego wnukiem. W poniedzia³ek odwiedzi go pracownik socjalny. Skorzysta³em z karty bibliotecznej ojca, ¿eby wypo¿y- czyæ Wojnê i pokój, bo gdzieœ zgubi³em swój egzemplarz. Zabra³em psa, ¿eby pozna³ Kwiatka. Chyba siê polu- bili. sobota 7 marca Po rozwiezieniu gazet wróci³em do ³ó¿ka, gdzie spêdzi- ³em ca³y ranek na lekturze „Jurnych i Jêdrnych”. Poczu³em siê jak nigdy przedtem. Poszed³em z rodzicami do Sainsbury’ego, ale wszyst- kie kobiety, które tam widzia³em – nawet te po trzy- dziestce! – przywodzi³y mi na myœl „Jurne i Jêdrne”. Matka orzek³a, ¿e chyba zgrza³em siê i pobudzi³em, wiêc odes³a³a mnie na wielopoziomowy parking, ¿ebym dotrzyma³ towa- rzystwa psu. Pies mia³ ju¿ towarzystwo – szczeka³ i wy³ tak g³oœno, ¿e wokó³ samochodu zgromadzi³ siê spory t³um. Ludzie 47
  45. 45. powtarzali w kó³ko: „Biedak” oraz: „To okrucieñstwo, przywi¹zaæ go w taki sposób!” Rzeczywiœcie, pies wpl¹ta³ obro¿ê w dŸwigniê biegów, a¿ oczy wysz³y mu na wierzch, a kiedy na mój widok usi³owa³ podskoczyæ, niemal zadusi³ siê na œmieræ. Próbowa³em wyjaœniæ zebranym, ¿e zamierzam zostaæ weterynarzem, kiedy dorosnê, ale nie chcieli s³uchaæ, tylko mówili coœ o Królewskim Towarzystwie Opieki nad Zwie- rzêtami. Samochód by³ zamkniêty – musia³em st³uc wy- wietrznik, ¿eby wsadziæ rêkê do œrodka i otworzyæ drzwi. Wypl¹ta³em psa, który oszala³ z radoœci, wiêc t³um siê rozszed³. Ojciec, zobaczywszy uszkodzenia, równie¿ oszala³, ale nie z radoœci, tylko z furii. Cisn¹³ o ziemiê torbami od Sains- bury’ego, rozbi³ jajka, pogniót³ ciastka, a do domu wraca³ z nadmiern¹ prêdkoœci¹. Nikt nie odezwa³ siê ani s³owem, tylko pies by³ uœmiechniêty. Skoñczy³em Wojnê i pokój. Ca³kiem niez³e. niedziela 8 marca, pierwsza wielkiego postu Matka posz³a na trening asertywnoœci w grupie kobiecej. Mê¿czyznom wstêp wzbroniony. Zapyta³em ojca, co to takiego „trening asertywnoœ- ci”. – Bóg jeden wie, ale z pewnoœci¹ nic dobrego z tego nie wyniknie. Na obiad zjedliœmy dorsza gotowanego w torebce z so- sem maœlanym oraz brzoskwinie z puszki z bit¹ œmietan¹ w spreju. Ojciec otworzy³ butelkê bia³ego wina i da³ mi siê trochê napiæ. Nie znam siê na winach, niemniej rocznik wyda³ mi siê doœæ przyjemny. Obejrzeliœmy film w telewizji, po czym wróci³a matka i zaczê³a nami komenderowaæ. Wci¹¿ powtarza³a: 48
  46. 46. – Nêdzny robak siê zbuntowa³ – a tak¿e: – Odt¹d zapa- nuj¹ tu inne porz¹dki – i temu podobne. Nastêpnie uda³a siê do kuchni i sporz¹dzi³a grafik, rozdzielaj¹c prace domowe na trzy czêœci. Zwróci³em jej uwagê, ¿e mam ju¿ na g³owie rozwo¿enie gazet, opiekê nad starym emerytem, karmienie psa, a tak¿e naukê w szkole, ale nie chcia³a s³uchaæ, tylko powiesi³a grafik na œcianie i oznajmi³a: – Zaczynamy od jutra. poniedzia³ek 9 marca Wyszorowa³em sedes, umy³em wannê i umywalkê, po czym dostarczy³em gazety. Wróciwszy do domu, zrobi- ³em œniadanie, uruchomi³em pralkê, poszed³em do szko³y, wrêczy³em haracz Barry’emu Kentowi i uda³em siê do Berta Baxtera, ¿eby zaczekaæ na opiekunkê spo³eczn¹, która nie przysz³a. Zjad³em obiad w szkole, a na zajêciach z gospodarstwa domowego upiek³em placek jab³kowy z kruszonk¹. Wróci³em do domu. Odkurzy³em przedpokój, bawialniê i pokój œniadaniowy. Obra³em ziemniaki, po- sieka³em kapustê, zaci¹³em siê w palec, sp³uka³em krew z kapusty. Upiek³em kotlety na grillu, zajrza³em do ksi¹¿ki kucharskiej, szukaj¹c przepisu na sos. Zrobi³em sos. Prze- tar³em grudki przez sito. Nakry³em do sto³u, poda³em obiad, pozmywa³em. Namoczy³em przypalone garnki. Wyj¹³em pranie z pralki – wszystko jest niebieskie, ³¹cz- nie z bia³¹ bielizn¹ i chustkami do nosa. Rozwiesi³em pranie na suszarce. Nakarmi³em psa. Wyprasowa³em strój do WF-u, wyczyœci³em buty. Odrobi³em lekcje. Wyprowa- dzi³em psa, wzi¹³em k¹piel. Zrobi³em trzy fili¿anki herbaty. Umy³em fili¿anki. Poszed³em spaæ. Trafi³a mi siê asertyw- na matka – ale mam pecha! 49
  47. 47. wtorek 10 marca, urodziny ksiêcia Edwarda, 1964 rok Czemu nie urodzi³em siê jako ksi¹¿ê Edward, a ksi¹¿ê Edward nie urodzi³ siê jako Adrian Mole? Traktuj¹ mnie tutaj jak ch³opa pañszczyŸnianego. œroda 11 marca Rozwioz³em gazety i odwali³em prace domowe, po czym powlok³em siê do szko³y. Matka nie chcia³a mi daæ usprawiedliwienia na WF, wiêc umyœlnie nie wzi¹³em z domu stroju gimnastycznego. Nie mog³em znieœæ myœli, ¿e bêdê musia³ biegaæ w kó³ko na przenikliwym wietrze. Ten sadysta pan Jones kaza³ mi lecieæ do domu po strój do WF-u! Pies musia³ jakoœ wydostaæ siê za furtkê, gdy¿ kiedy znów dotar³em do szko³y, zasta³em go pod bram¹. Mimo moich protestów przecisn¹³ siê miêdzy sztachetami i po- bieg³ za mn¹ na boisko. Zamkn¹³em siê w szatni, lecz jego g³oœne szczekanie nios³o siê echem po ca³ej szkole, wiêc spróbowa³em wymkn¹æ siê na dwór. Niestety, pies zauwa- ¿y³ mnie, a na widok pi³ki przy³¹czy³ siê do gry! Okazuje siê, ¿e niesamowicie dobrze gra w nogê. Nawet pan Jones siê œmia³, dopóki pies nie przedziurawi³ pi³ki zêbami. Nasz wy³upiastooki dyrektor, pan Scruton, œledzi³ przez okno ca³e zajœcie i kaza³ mi odprowadziæ psa do domu. Powiedzia³em, ¿e przez to nie zjem obiadu w szkole, ale pan Scruton oznajmi³, ¿e nastêpnym razem dobrze siê zastanowiê, zanim przyprowadzê do szko³y zwierzê. ¯yczliwa pani Leech, szefowa kuchni, w³o¿y³a do piecy- ka mój ry¿ z curry, nakrapianego wacka i budyñ, ¿eby nie ostyg³y. Pani Leech nie znosi pana Scrutona, wiêc da³a mi jeszcze wielk¹ koœæ szpikow¹ dla psa. 50
  48. 48. czwartek 12 marca Dziœ rano po przebudzeniu odkry³em, ¿e mam twarz upstrzon¹ ogromnymi czerwonymi krostami. Zdaniem matki powsta³y na tle nerwowym, lecz ja jestem przeko- nany, ¿e to skutek niew³aœciwej diety – ostatnio jadamy du¿o potraw gotowanych w torebkach. Mo¿e jestem uczulony na plastik? Matka zadzwoni³a do recepcjonistki doktora Graya, ¿eby umówiæ mnie na wizytê, ale przyjm¹ mnie naj- wczeœniej w poniedzia³ek! A co by by³o, gdybym mia³ gor¹czkê Lassa i zarazi³ ca³¹ okolicê? Kaza³em matce powiedzieæ, ¿e to nag³y przypadek, ale oœwiadczy³a, ¿e „jak zwykle reagujê przesadnie”. Powiedzia³a, ¿e kilka krost nie œwiadczy o tym, ¿e umieram! Kiedy oznajmi³a, ¿e wybiera siê do pracy, nie wierzy³em w³asnym uszom. Chyba powinna przedk³adaæ w³asne dziecko ponad zajêcia zarobkowe? Zadzwoni³em do babci, która przyjecha³a taksówk¹, zabra³a mnie do siebie i po³o¿y³a do ³ó¿ka, gdzie siê obecnie znajdujê. Panuje tu czystoœæ oraz spokój. Mam na sobie pid¿amê zmar³ego dziadka. W³aœnie zjad³em miskê krup- niku z wo³owin¹ – to mój pierwszy porz¹dny posi³ek od wielu tygodni. Kiedy matka wróci do domu i zobaczy, ¿e mnie nie ma, zapewne wybuchnie awantura. Ale szczerze mówi¹c, drogi dzienniczku, nic mnie to nie obchodzi. pi¹tek 13 marca Lekarz z pogotowia przyjecha³ do babci wczoraj o wpó³ do dwunastej w nocy. Stwierdzi³, ¿e cierpiê na Acne vulga- ris, przypad³oœæ tak pospolit¹, ¿e wrêcz uwa¿an¹ za nor- malny objaw dojrzewania. Uzna³, i¿ jest wielce nieprawdo- podobne, bym chorowa³ na gor¹czkê Lassa, gdy¿ nie by³em 51
  49. 49. w tym roku w Afryce. Powiedzia³ babci, ¿e mo¿e zdj¹æ zdezynfekowane przeœcierad³a z okien i drzwi. Jednak kiedy babcia oœwiadczy³a, ¿e wola³aby zasiêgn¹æ opinii innego lekarza, ostatecznie straci³ cierpliwoœæ i wrzasn¹³: – Na litoœæ bosk¹, ch³opak ma tylko kilka pryszczy! Babcia zapowiedzia³a, ¿e zaskar¿y go do Izby Lekar- skiej, ale lekarz siê rozeœmia³, po czym wyszed³, trzaskaj¹c drzwiami. Ojciec zajrza³ do mnie przed pójœciem do pracy, ¿eby dostarczyæ mi materia³y z nauk spo³ecznych oraz psa. Powiedzia³, ¿e jeœli po powrocie na obiad nie zastanie mnie w domu, spierze mnie na kwaœne jab³ko. Zamkn¹³ siê z babci¹ w kuchni, gdzie przeprowadzi³ z ni¹ bardzo g³oœn¹ rozmowê. Us³ysza³em, jak mówi: – Sprawy miêdzy mn¹ i Pauline uk³adaj¹ siê fatalnie, k³ócimy siê ju¿ tylko o to, które z nas nie bêdzie siê opie- kowaæ Adrianem. Ojciec musia³ siê pomyliæ – chyba chodzi³o mu o to, które z nich b ê d z i e siê mn¹ opiekowaæ? A wiêc sta³o siê najgorsze – moi rodzice siê rozchodz¹, a cerê mam ca³kiem do niczego. sobota 14 marca To oficjalna wiadomoœæ! Rodzice wystêpuj¹ o rozwód! Na razie ¿adne nie chce siê wyprowadziæ, wiêc pokój goœcinny zosta³ zamieniony na sypialniê ojca. Ta sytuacja mo¿e fatalnie na mnie wp³yn¹æ, wrêcz uniemo¿liwiæ mi karierê weterynarza. Matka da³a mi dzisiaj piêæ funtów, pod warunkiem ¿e nie powiem ojcu. Kupi³em za nie bio-krem na pryszcze i now¹ p³ytê Abby. Zadzwoni³em do pana Cherry’ego, wyjaœniaj¹c, ¿e z po- wodu problemów osobistych przez kilka tygodni nie bêdê 52
  50. 50. móg³ pracowaæ. Pan Cherry powiedzia³, ¿e wie o rozwo- dzie moich rodziców, bo ojciec zlikwidowa³ prenumeratê „Cosmopolitan” dla matki. Ojciec da³ mi piêæ funtów, prosz¹c, bym nie mówi³ matce. Wyda³em czêœæ na fioletow¹ papeteriê, ¿eby zrobiæ wra¿enie na BBC i zachêciæ ich do czytania moich wierszy; reszta pójdzie na haracz dla Barry’ego Kenta. Nie s¹dzê, by na ca³ym œwiecie istnia³ ktoœ równie nieszczêœliwy jak ja. Gdyby nie poezja, kompletnie bym zwariowa³. Poszed³em na smutny spacer i przy okazji zanios³em koniowi Pandory dwa kilo kompotowych jab³ek. Do g³owy przyszed³ mi wiersz o Kwiatku; zanotowa³em go po powro- cie do domu, w którym mieszkam: Kwiatek, napisa³ Adrian Mole, lat prawie czternaœcie Ma³y Br¹zowy Konik Zjada jab³ka na ³¹ce, Mo¿e czas uleczy Moje serce cierpi¹ce. G³aszczê te miejsca, gdzie Pandora siedzia³a, W toczku oraz bryczesach widzê zarys jej cia³a. Do widzenia, koniku, Zbieram siê do drogi, Od deszczu i b³ota przemok³y mi nogi. Wys³a³em wiersz do BBC. Na kopercie zaznaczy³em „Pilne”. niedziela 15 marca, druga wielkiego postu W domu jest bardzo cicho. Ojciec siedzi i pali w pokoju goœcinnym, a matka siedzi i pali w sypialni. Niewiele jedz¹. Pan Lucas ju¿ trzykrotnie dzwoni³ do matki, ale ona powtarza jedynie: 53
  51. 51. – Jeszcze nie teraz, jeszcze za wczeœnie. Mo¿e chcia³ j¹ zaprosiæ do pubu na drinka, ¿eby odwró- ciæ jej uwagê od k³opotów osobistych? Ojciec zabra³ sprzêt stereofoniczny do swego pokoju. S³ucha p³yt Jima Reevesa i gapi siê w okno. Kiedy zanios- ³em mu herbatê, powiedzia³ zd³awionym g³osem: – Dziêkujê. Kiedy zanios³em herbatê matce, przegl¹da³a stare listy, napisane rêk¹ ojca. – Adrianie, co ty sobie o nas pomyœlisz? – westchnê³a. Odpar³em, ¿e Rick Lemon, dzia³acz m³odzie¿owy, uwa¿a, ¿e rozwody to wina spo³eczeñstwa. – Chrzaniæ spo³eczeñstwo – mruknê³a matka. Upra³em i wyprasowa³em mundurek szkolny na jutro. Obowi¹zki domowe id¹ mi coraz lepiej. Mam tak okropne pryszcze, ¿e nie mogê nawet o nich pisaæ. Bêdê poœmiewiskiem w szkole. Czytam Cz³owieka w ¿elaznej masce. Dok³adnie wiem, jak on siê czu³. poniedzia³ek 16 marca Poszed³em do szko³y. Okaza³o siê, ¿e jest zamkniêta; w swej udrêce zapomnia³em, ¿e dzisiaj mamy wolne. Nie chcia³o mi siê wracaæ do domu, wiêc uda³em siê w odwie- dziny do Berta Baxtera. Powiedzia³, ¿e pracownica opieki spo³ecznej ju¿ u niego by³a. Obieca³a za³atwiæ now¹ budê dla Szabli, ale stwierdzi³a, ¿e opiekunka mu siê nie nale¿y (Bertowi, nie Szabli). W zlewie znów sta³y brudne naczynia, chyba z ca³ego tygodnia. Bert mówi, ¿e zostawia je dla mnie, bo zmywa- nie œwietnie mi idzie. Przy pracy zwierzy³em siê Berto- wi, ¿e rodzice siê rozstaj¹. Powiedzia³, ¿e nie popiera roz- wodów; sam by³ ¿onaty przez trzydzieœci piêæ ponurych 54
  52. 52. lat, wiêc dlaczego komuœ innemu mia³oby siê upiec? Oœwiadczy³, ¿e ma czworo dzieci i ¿adne z nich go nie odwiedza. Dwoje mieszka w Australii, wiêc trudno mieæ do nich pretensje, ale pozosta³ych dwoje powinno siê wstydziæ. Pokaza³ mi zdjêcie zmar³ej ¿ony z czasów przed wynalezieniem chirurgii plastycznej. Wyzna³, ¿e zawie- raj¹c ma³¿eñstwo, by³ stajennym (stajenny to ktoœ, kto robi przy koniach) i dopiero kiedy przeniós³ siê do pra- cy na kolei, zauwa¿y³, ¿e jego ¿ona jest podobna do ko- nia. Zapyta³em, czy chcia³by znów obejrzeæ jakiegoœ konia. Powiedzia³, ¿e tak, wiêc zabra³em go na spacer do Kwiatka. Droga zajê³a nam ca³e wieki – Bert niesamowicie wolno chodzi i bez przerwy musi przysiadaæ na murkach ogrodo- wych – ale w koñcu dotarliœmy na miejsce. Bert oœwiadczy³, ¿e Kwiatek to nie koñ, tylko kuc p³ci ¿eñskiej. Bez przerwy j¹ g³adzi³ i pyta³: – Ale z nas œlicznotka, co? Potem Kwiatek posz³a pobiegaæ, a my usiedliœmy na wraku samochodu; Bert zapali³ woodbine’a, ja zjad³em baton Mars. Po powrocie do Berta poszed³em do sklepu i kupi³em paczkowane chiñskie danie firmy Vesta oraz b³yskawiczny deser karmelowy Instant Whip, ¿eby Bert choæ raz zjad³ porz¹dny posi³ek. Potem obejrzeliœmy w telewizji talk-show Pebble Mill at One. Bert pokaza³ mi stare koñskie szczotki oraz zdjêcia wielkiego dworu, gdzie pracowa³ jako ch³opiec. Powiedzia³, ¿e pobyt we dworze zrobi³ z niego komunistê, ale zasn¹³, nim zd¹¿y³ mi wyjaœ- niæ, jak to siê sta³o. Po powrocie do domu nikogo nie zasta³em, wiêc pusz- cza³em p³yty Abby najg³oœniej, jak mog³em, a¿ g³ucha s¹siadka zaczê³a waliæ w œcianê. 55
  53. 53. wtorek 17 marca, dzieñ œw. Patryka, œwiêto pañstwowe Irlandii Pó³nocnej i Republiki Irlandii Ogl¹da³em „Jurne i Jêdrne”. Zmierzy³em swojego. Ma jedenaœcie centymetrów d³ugoœci. Pan O’Leary z naprzeciwka by³ pijany ju¿ o dziesi¹tej rano! Wyrzucono go od rzeŸnika za g³oœne œpiewy. œroda 18 marca Ojciec i matka rozmawiaj¹ z adwokatami. Pewnie walcz¹ o to, które z nich dostanie prawo do opieki nade mn¹. Stanê siê ofiar¹ mi³oœci rodzicielskiej, a moje zdjêcie uka¿e siê w gazetach. Mam nadziejê, ¿e do tej pory znikn¹ mi pryszcze. czwartek 19 marca Pan Lucas wystawi³ swój dom na sprzeda¿. Matka mówi, ¿e na pocz¹tek chce trzydzieœci tysiêcy funtów! Co on zrobi z tak¹ iloœci¹ pieniêdzy? Matka mówi, ¿e kupi inny, wiêkszy dom. Czy mo¿na sobie wyobraziæ coœ g³upszego? Gdybym mia³ trzydzieœci tysiêcy funtów, wêdrowa³bym po œwiecie i prze¿ywa³. Nie wzi¹³bym ze sob¹ prawdziwych banknotów, bo czy- ta³em, ¿e wiêkszoœæ cudzoziemców to z³odzieje. Zaszy³- bym w spodniach czeki podró¿ne wartoœci trzech tysiêcy funtów, a przed wyjazdem zrobi³bym, co nastêpuje: a) pos³a³bym Pandorze trzy tuziny czerwonych ró¿, b) za piêædziesi¹t funtów naj¹³bym oprycha, ¿eby spuœci³ lanie Barry’emu Kentowi, c) kupi³bym najlepszy rower wyœcigowy na œwiecie i jeŸdzi³bym przed domem Nigela, 56
  54. 54. d) zamówi³bym wielk¹ skrzyniê pokarmu dla psów, ¿eby pod moj¹ nieobecnoœæ pies porz¹dnie siê od¿y- wia³, e) wynaj¹³bym pomoc domow¹ dla Berta Baxtera, f) zaproponowa³bym matce i ojcu tysi¹c funtów (na g³o- wê), ¿eby siê nie rozstawali. Wróci³bym z dalekiego œwiata jako wysoki, opalony mê¿czyzna, pe³en ironicznych doznañ. Pandora co wie- czór p³aka³aby w poduszkê, ¿e przegapi³a okazjê zostania pani¹ Adrianow¹ Mole. W rekordowym czasie zdoby³- bym uprawnienia weterynarza, po czym kupi³bym farmê z domem, w którym jeden pokój przeznaczy³bym na ga- binet, ¿eby mieæ cichy k¹t, gdzie móg³bym byæ intelektua- list¹. Nie marnowa³bym trzydziestu tysiêcy funtów, ¿eby kupiæ pó³ bliŸniaka! pi¹tek 20 marca, pierwszy dzieñ wiosny, pe³nia Pierwszy dzieñ wiosny. Gmina œciê³a wszystkie wi¹zy w alei Wi¹zów. sobota 21 marca Rodzice jadaj¹ ró¿ne rzeczy o ró¿nych porach dnia, wiêc spo¿ywam szeœæ posi³ków dziennie, ¿eby nie uraziæ ¿ad- nego z nich. Telewizor stoi w moim pokoju, bo nie potrafili zdecy- dowaæ, komu siê nale¿y. Mogê teraz ogl¹daæ horrory, le¿¹c w ³ó¿ku. Zaczynam coœ podejrzewaæ w kwestii uczuæ matki do pana Lucasa. Znalaz³em kartkê, któr¹ od niego dosta³a: „Pauline, jak d³ugo jeszcze? Na litoœæ bosk¹, wyjedŸ ze mn¹. Twój na wieki Bimbuœ”. 57
  55. 55. Mimo podpisu „Bimbuœ” wiem, ¿e to liœcik od pana Lucasa, bo zosta³ napisany na odwrocie jego monitu za œwiat³o. Ojciec powinien siê o tym dowiedzieæ. Wsadzi³em kartkê pod materac obok egzemplarzy „Jurnych i Jêdr- nych”. niedziela 22 marca, trzecia wielkiego postu, pocz¹tek czasu letniego w Wielkiej Brytanii Dziœ s¹ urodziny babci; koñczy siedemdziesi¹t szeœæ lat i na tyle wygl¹da. Zanios³em jej roœlinê doniczkow¹ o obcej nazwie Dieffenbachia. W ziemiê wetkniêta by³a tabliczka z napisem: „Sok tej roœliny jest truj¹cy, zachowaj ostro¿- noœæ”. Babcia zapyta³a, kto wybra³ tê roœlinê. Odpar³em, ¿e matka. Babcia jest doœæ zadowolona, ¿e moi rodzice siê rozwo- dz¹. Twierdzi, ¿e zawsze uwa¿a³a matkê za wszetecznicê, a teraz siê okazuje, i¿ mia³a racjê. Nie spodoba³o mi siê, ¿e mówi o matce ten sposob, wiêc poszed³em do domu. Przed babci¹ uda³em, ¿e umówi- ³em siê z koleg¹. Ale w³aœciwie nie mam ju¿ kolegów, pew- nie dlatego, ¿e jestem intelektualist¹ – chyba trochê napa- wam ich trwog¹. Zajrza³em do s³ownika, ¿eby sprawdziæ, co oznacza „wszetecznica”. Niezbyt mi³e okreœlenie! poniedzia³ek 23 marca Znów do szko³y, niestety! Na zajêciach z gospodarstwa domowego robiliœmy dziœ pieczone ziemniaki z nadzieniem serowym. Moje ziemniaki by³y wiêksze od innych, wiêc nie zd¹¿y³y siê porz¹dnie upiec do koñca lekcji. Dokoñczy³em je u Berta Baxtera. Znów chcia³ popatrzeæ na Kwiatek. Trochê to uci¹¿liwe, bo dojœcie z nim gdziekolwiek trwa 58
  56. 56. okropnie d³ugo, ale dotrzyma³em mu towarzystwa. Wszyst- ko jest lepsze ni¿ matma w szkole. Bert wzi¹³ ze sob¹ koñskie szczotki i porz¹dnie wyczyœ- ci³ Kwiatek; kiedy skoñczy³, b³yszcza³a jak wy³uskany kasztan. Zasapany Bert przysiad³ na wraku samochodu i zapali³ woodbine’a. Potem odprowadzi³em go do domu. Od kiedy Szabla ma now¹ budê, jest w lepszym humo- rze; dom Berta tak¿e jest w lepszym stanie, od kiedy Szabla czêœciej przebywa na zewn¹trz. Bert powiedzia³, ¿e pra- cownica opieki spo³ecznej uwa¿a, i¿ powinien pójœæ do domu starców, gdzie bêdzie mia³ w³aœciw¹ opiekê. Ale Bert nie chce, wiêc sk³ama³, ¿e co dzieñ odwiedza go wnuk, który siê nim zajmuje. Pani z opieki spo³ecznej ma to sprawdziæ, a ja mogê mieæ k³opoty za podszywanie siê pod kogoœ innego!!! Nie wiem, ile jeszcze k³opotów wytrzymam. wtorek 24 marca Wczoraj póŸnym wieczorem widzia³em, jak matka odje¿d¿a gdzieœ z panem Lucasem jego samochodem. Chyba by³a to jakaœ specjalna okazja, bo matka mia³a na sobie kombinezon z cekinami i wygl¹da³a odrobinê wszetecznie. Pan Lucas w³o¿y³ najlepszy garnitur oraz mnóstwo z³otej bi¿uterii. Faktycznie, staruszek umie siê ubraæ. Gdyby ojciec bardziej dba³ o wygl¹d, nie dosz³oby do tego wszystkiego. Ka¿da kobieta woli mê¿czyznê, który nosi garnitur i mnóstwo z³otej bi¿uterii, od kogoœ takiego jak ojciec, który prawie siê nie goli, chodzi w starym ubraniu, a bi¿uterii nie ma wcale. To chyba jasne. Mam zamiar nie spaæ, ¿eby siê dowiedzieæ, o której matka wróci. 59
  57. 57. pó³noc Matki wci¹¿ nie ma. 2 w nocy Matki ani œladu. œroda 25 marca, Zwiastowanie N.M.P. Nie wiem, o której matka dotar³a do domu, bo zasn¹³em. Ojciec mówi, ¿e posz³a na œwi¹teczny obiad z dansingiem, organizowany przez firmê ubezpieczeniow¹. W marcu? Tato, daj¿e spokój! Masz mnie za naiwnego? Dziœ na WF-ie mieliœmy p³ywanie. Woda by³a lodowato zimna, kabiny w szatni równie¿. Spróbujê zaraziæ siê grzybic¹, ¿eby nie iœæ na basen w przysz³ym tygodniu. czwartek 26 marca Policja dopad³a Barry’ego Kenta za je¿d¿enie rowerem bez tylnego œwiat³a. Mam nadziejê, ¿e wyœl¹ go do popraw- czaka. Krótka terapia szokowa dobrze by mu zrobi³a. pi¹tek 27 marca Pandora i Nigel zerwali ze sob¹! Ca³a szko³a o tym mó- wi. To najlepsza wiadomoœæ, jak¹ s³ysza³em od dawna. Czytam Pani¹ Bovary autorstwa kolejnego ¿abojada. sobota 28 marca, ostatnia kwadra W³aœnie wyszed³ ode mnie Nigel. Ma z³amane serce. Próbowa³em go pocieszyæ, mówi¹c, ¿e jest du¿o kamyków na pla¿y i rybek w morzu. Ale by³ zbyt rozstrojony, by mnie s³uchaæ. 60
  58. 58. Opowiedzia³em mu o swoich podejrzeniach, dotycz¹- cych matki i pana Lucasa. Odpar³, ¿e to siê ci¹gnie ju¿ od dawna i ¿e wszyscy o tym wiedz¹, z wyj¹tkiem mnie i mojego ojca!!! Odbyliœmy d³ug¹ rozmowê o rowerach wyœcigowych, po czym Nigel uda³ siê do siebie rozmyœlaæ o Pandorze. Jutro Dzieñ Matki. Nie mogê siê zdecydowaæ, czy coœ jej kupiæ, czy nie. Mam tylko szeœædziesi¹t osiem pensów. niedziela 29 marca, czwarta wielkiego postu, Dzieñ Matki Ojciec da³ mi wczoraj trzy funty ze s³owami: – Kup matce coœ przyzwoitego, synu, to mo¿e ju¿ ostatni raz. Z pewnoœci¹ nie zamierzam jechaæ z jej powodu a¿ do miasta! Poszed³em do trafiki pana Cherry’ego i kupi³em pude³ko czekoladek Black Magic oraz kartkê z ¿yczeniami: „Dla cudownej matki”. Producenci kartek pewnie s¹dz¹, ¿e wszystkie matki s¹ cudowne, gdy¿ s³owo „cudowna” pojawia siê na ka¿dej kartce. Mia³em ochotê skreœliæ „cudowna” i wstawiæ „wszeteczna”, ale nie zrobi³em tego. Podpisa³em ¿yczenia: „Od syna Adriana”, i wrêczy³em jej wszystko dziœ rano. – Adrianie, nie powinieneœ by³ – powiedzia³a. Racja, nie powinienem by³. Muszê koñczyæ. Matka zarz¹dzi³a coœ, co okreœla mia- nem „cywilizowanego spotkania”. Bêdzie na nim obecny pan Lucas – ja oczywiœcie nie zosta³em zaproszony! Zamie- rzam pods³uchiwaæ pod drzwiami. poniedzia³ek 30 marca Wczoraj sta³o siê coœ strasznego. Ojciec i pan Lucas pobili siê na oczach ca³ej ulicy w ogródku od frontu! Matka 61
  59. 59. próbowa³a ich rozdzieliæ, ale kazali jej siê „nie wtr¹caæ”. Pan O’Leary chcia³ pomóc ojcu i ca³y czas krzycza³: „George, przy³ó¿ ode mnie temu gnojowi!”, a pani O’Leary okropnie ubli¿a³a mojej matce. Z jej s³ów wynika, ¿e obser- wuje poczynania matki od œwi¹t Bo¿ego Narodzenia. Cywilizowane spotkanie skoñczy³o siê o pi¹tej po po³udniu, gdy ojciec dowiedzia³ siê, od kiedy trwa romans mojej matki i pana Lucasa. Kolejne cywilizowane spotkanie zaczê³o siê oko³o siód- mej, lecz gdy matka oœwiadczy³a, ¿e wyje¿d¿a z panem Lucasem do Sheffield, ojciec zapomnia³ o cywilizacji i rzu- ci³ siê do boju. Pan Lucas uciek³ do ogródka, ale ojciec podci¹³ go obok krzaka wawrzynu, po czym bójka rozgo- rza³a na dobre. W³aœciwie by³o to ogromnie emocjonuj¹ce, z okna sypialni mia³em na wszystko œwietny widok. W pewnej chwili pani O’Leary zawo³a³a: – Tylko tego dzieciaka mi szkoda! Wszyscy spojrzeli w górê, aby na mnie popatrzeæ, wiêc postara³em siê o szczególnie smutn¹ minê. Z pewnoœci¹ te prze¿ycia w przysz³oœci spowoduj¹ u mnie uraz. Na razie czujê siê dobrze, ale nigdy nic nie wiadomo. wtorek 31 marca Matka wyjecha³a do Sheffield z panem Lucasem. Musia- ³a sama prowadziæ, bo pan Lucas nie widzi na podbite oczy. Gdy powiadomi³em sekretarkê w szkole, ¿e matka nas opuœci³a, potraktowa³a mnie bardzo mi³o i wrêczy³a mi ankietê. Chodzi o darmowe obiady w szkole – teraz ojciec jest samotnym rodzicem. Nigel poprosi³ Barry’ego Kenta, ¿eby na kilka tygodni przesta³ mnie przeœladowaæ. Barry Kent powiedzia³, ¿e siê zastanowi. 62
  60. 60. wiosna
  61. 61. œroda 1 kwietnia, prima aprilis Rano zadzwoni³ Nigel, udaj¹c przedsiêbiorcê pogrzebo- wego, i zapyta³, kiedy ma zabraæ cia³o. Telefon odebra³ ojciec. Doprawdy, on w ogóle nie ma poczucia humoru. Œwietnie siê bawi³em, wmawiaj¹c dziewczynom, ¿e wystaj¹ im halki, chocia¿ nie by³a to prawda. Barry Kent przyniós³ na zajêcia z malarstwa proszek wywo³uj¹cy swê- dzenie i wsypa³ odrobinê do botków pani Fossington-Gore. To kolejna osoba pozbawiona poczucia humoru. Barry mnie równie¿ wsypa³ za ko³nierz trochê tego proszku. Nie widzê w tym nic œmiesznego; musia³em iœæ do pielêgniarki, ¿eby go usunê³a. Dom wygl¹da wrêcz obskurnie, bo ojciec w ogóle nie zajmuje siê sprz¹taniem. Pies usycha z têsknoty za matk¹. Urodzi³em siê dok³adnie trzynaœcie lat i trzysta szeœæ- dziesi¹t cztery dni temu. czwartek 2 kwietnia Dziœ skoñczy³em czternaœcie lat! Od ojca dosta³em dres i pi³kê no¿n¹ (ojciec jest zupe³nie niewra¿liwy na moje po- trzeby), od dziadka Mole’a Ma³ego Stolarza (bez komen- tarza), od dziadka Sudgena kopertê z ¿yczeniami oraz 65
  62. 62. banknotem jednofuntowym (ostatni z wielkich rozrzut- nych). Co najlepsze, matka da³a mi dziesiêæ funtów, a pan Lucas piêæ (zapewne chcieli uspokoiæ swoje sumienia). Nigel przys³a³ mi ¿artobliw¹ kartkê; na wierzchu wid- nia³ napis: „Kto jest seksowny, zdolny i przystojny?”, a w œrodku odpowiedŸ: „Na pewno nie ty, koleœ!” Nigel dopisa³: „Bez urazy, stary”, i w³o¿y³ do koperty dziesiêæ pensów. Kartka od Berta Baxtera przysz³a na adres szko³y, bo Bert nie wie, gdzie mieszkam. Ma niesamowicie ³adne pismo, chyba nazywa siê „poligraficzne”. Kartka mia³a na wierzchu zdjêcie owczarka alzackiego, wewn¹trz zaœ napis: „Najlepsze ¿yczenia od Berta i Szabli. PS Zlew siê zatka³”. Do kartki Bert do³¹czy³ bon ksi¹¿kowy za dziesiêæ szylingów – co prawda jego wa¿noœæ wygas³a w grudniu 1958, ale licz¹ siê dobre intencje. A wiêc wreszcie mam czternaœcie lat! Wieczorem uwa¿- nie przejrza³em siê w lustrze i muszê powiedzieæ, ¿e do- strzegam oznaki pewnej dojrza³oœci (nie licz¹c tych parszy- wych pryszczy). pi¹tek 3 kwietnia Dziœ na teœcie z geografii zaliczy³em komplet punktów. Tak! Z dum¹ donoszê, ¿e dosta³em dwadzieœcia punktów na dwadzieœcia mo¿liwych! Moja praca zosta³a te¿ pochwa- lona za schludny wygl¹d. Nie istnieje nic, czego bym nie wiedzia³ o norweskim przemyœle garbarskim. Barry Kent wyraŸnie rozkoszuje siê swoj¹ ignorancj¹. Kiedy panna Elf zapyta³a go, jakie jest po³o¿enie Norwegii wzglêdem Wielkiej Brytanii, odpar³: – Jest oddalona o dwa stopnie pokrewieñstwa. Z przykroœci¹ stwierdzam, ¿e ca³a klasa siê rozeœmia³a, nawet Pandora. Tylko ja i panna Elf zachowaliœmy powagê. 66
  63. 63. Przetka³em zlew Berta Baxtera. Odp³yw by³ pe³en sta- rych koœci i fusów herbacianych. Powiedzia³em Bertowi, ¿e naprawdê powinien u¿ywaæ torebek, b¹dŸ co b¹dŸ ¿yjemy w dwudziestym wieku! Bert powiedzia³, ¿e spróbuje. Us³yszawszy, ¿e moja matka uciek³a z agentem ubezpie- czeniowym, zapyta³: „Czy to by³ palec bo¿y?” I tak siê œmia³, ¿e ³zy stanê³y mu w oczach. sobota 4 kwietnia, nów Dziœ sprz¹taliœmy z ojcem dom. Nie mieliœmy wyjœcia – jutro babcia przychodzi na podwieczorek. Po po³udniu pojechaliœmy do Sainsbury’ego. Ojciec wzi¹³ wózek, którym nie dawa³o siê kierowaæ i który w dodatku piszcza³ niczym torturowane myszy. Wstydzi³em siê, ¿e mnie z nim s³yszano. Ojciec wybiera³ wy³¹cznie niezdrowe jedzenie; dopiero kiedy siê postawi³em, kupi³ œwie¿e owoce i sa³atê. Przy kasie nie móg³ znaleŸæ karty kredytowej, a kasjerka nie chcia³a przyj¹æ czeku. W koñcu zjawi³ siê kierownik i przerwa³ k³ótniê. Musia³em po¿yczyæ ojcu trochê urodzi- nowych pieniêdzy; jest mi winien osiem funtów, trzydzieœci osiem i pó³ pensa; kaza³em mu wystawiæ rewers na rachun- ku z kasy. Muszê jednak powiedzieæ, ¿e Sainsbury’emu nale¿y siê uznanie; nareszcie przyci¹gaj¹ lepsz¹ klientelê. Widzia³em, jak jakiœ pleban kupowa³ opakowanie papieru toaletowego – cztery trójwarstwowe rolki w kolorze fioletowym! Temu to szmal wychodzi nosem! Móg³ przecie¿ kupiæ szary, szorstki papier, a ró¿nicê oddaæ biednym. Co za ob³uda! niedziela 5 kwietnia, pi¹ta wielkiego postu Dziœ rano przyszed³ Nigel. Wci¹¿ siê wœcieka na Pan- dorê. Próbowa³em zabawiæ go rozmow¹ o norweskim 67
  64. 64. przemyœle garbarskim, ale nie wiadomo dlaczego wcale nie by³ zainteresowany. O pierwszej po po³udniu zmusi³em ojca, ¿eby wsta³ z ³ó¿ka. Nie rozumiem, z jakiej racji mia³by ca³y dzieñ siê wylegiwaæ jak jakiœ œmierdz¹cy leñ, skoro ja od dawna jestem na nogach. W koñcu ojciec siê podniós³ i po- szed³ na dwór myæ samochód, ale znalaz³ kolczyk matki za tylnym siedzeniem, wiêc usiad³ i wpatrzy³ siê w niego. – Têsknisz za matk¹, Adrianie? – zapyta³ wreszcie. – Oczywiœcie – odpar³em – ale trzeba ¿yæ dalej. – Nie widzê, po co – odpowiedzia³. Poj¹³em, ¿e myœli o samobójstwie, wiêc natychmiast poszed³em na górê i usun¹³em z sypialni wszystkie nie- bezpieczne przedmioty. Kiedy zmywa³em po spo¿yciu obiadu z mro¿onki (pie- czeñ wo³owa), ojciec zawo³a³ do mnie, ¿e nie mo¿e znaleŸæ brzytwy w ³azience. Sk³ama³em, ¿e nic o tym nie wiem, a nastêpnie wyj¹³em z szuflady w kuchni wszystkie no¿e i ostre narzêdzia. Ojciec usi³owa³ uruchomiæ elektryczn¹ golarkê, ale baterie pozielenia³y i wyciek³y. Mam wra¿enie, ¿e jestem doœæ wyrozumia³y, ale s³ow- nictwo, jakiego w owej chwili u¿y³ mój ojciec, przekro- czy³o wszelkie granice! Tylko dlatego, ¿e nie móg³ siê ogoliæ! Podwieczorek ci¹gn¹³ siê bez koñca. Babcia bez przerwy mówi³a wstrêtne rzeczy o matce, a ojciec jêcza³, jak bardzo za ni¹ têskni. Mojej obecnoœci w pokoju nikt nie zauwa¿y³! Nawet na psa zwracano wiêcej uwagi! Babcia skarci³a ojca za próbê zapuszczenia brody. – George, byæ mo¿e uwa¿asz, ¿e jako komunista wygl¹- dasz zabawnie, ale ja jestem przeciwnego zdania – oznaj- mi³a. Doda³a, ¿e dziadek nawet w okopach pod Ypres goli³ siê codziennie, chocia¿ niekiedy musia³ odpêdzaæ szczury, 68
  65. 65. które chcia³y ze¿reæ myd³o do golenia. Powiedzia³a, ¿e kiedy dziadek le¿a³ w trumnie, zosta³ ogolony przez przedsiêbiorcê pogrzebowego, skoro wiêc martwi mog¹ byæ ogoleni, to dla ¿ywych nie ma ¿adnego usprawied- liwienia. Ojciec usi³owa³ siê t³umaczyæ, ale napotka³ pew- ne trudnoœci, bo babcia ani na chwilê nie przestawa³a mówiæ. Obaj byliœmy zadowoleni, kiedy wreszcie sobie po- sz³a. Przejrza³em „Jurne i Jêdrne”. W koñcu to pi¹ta niedziela wielkiego postu! poniedzia³ek 6 kwietnia Dosta³em od matki pocztówkê. Pisze, ¿e „oni” mieszkaj¹ u znajomych, dopóki nie znajd¹ sobie mieszkania. Zapro- si³a mnie, bym przyjecha³ na weekend, kiedy siê urz¹dz¹. Nie pokaza³em kartki ojcu. wtorek 7 kwietnia Moja najdro¿sza Pandora umawia siê z Craigiem Thomasem. Thomasie, po raz ostatni da³em ci baton Mars! Barry Kent ma k³opoty, gdy¿ na malarstwie nary- sowa³ go³¹ babê. Pani Fossington-Gore powiedzia³a, ¿e nie tyle niepokoi j¹ temat wybrany przez Barry’ego, ile jego nieznajomoœæ podstawowych faktów biologicz- nych. Wykona³em niez³y rysunek, przedstawiaj¹cy zapaœ- nika Niesamowitego Byka, który roznosi Craiga Thomasa na strzêpy. Pani Fossington-Gore oceni³a, ¿e to „mocna wypowiedŸ na temat monolitycznego ucisku”. Telefon od matki. Mia³a dziwny g³os, jakby by³a prze- ziêbiona. Ca³y czas powtarza³a: – Pewnego dnia zrozumiesz, Adrianie. 69
  66. 66. W tle da³o siê s³yszeæ jakby siorbanie. Pewnie ten gnojek Lucas ca³owa³ j¹ w szyjê, widzia³em, jak to robi¹ na filmach. œroda 8 kwietnia Ojciec nie chcia³ mi daæ usprawiedliwienia z WF-u, wiêc prawie ca³y ranek spêdzi³em w pid¿amie, skacz¹c do base- nu i wyci¹gaj¹c le¿¹c¹ na dnie ceg³ê. Po powrocie do domu wyk¹pa³em siê, ale nadal cuchnê chlorem. Nie wiem, jaki mia³by byæ cel takich lekcji jak wy¿ej opisana. Przecie¿ kiedy dorosnê, nie bêdê chodzi³ brzegiem rzeki w pid¿amie! I tylko g³upi skaka³by do wody po jak¹œ kretyñsk¹ ceg³ê! Ceg³y le¿¹ wszêdzie, gdzie spojrzeæ! czwartek 9 kwietnia Pogadaliœmy sobie wczoraj z ojcem. Zapyta³ mnie, z kim wola³bym mieszkaæ, z nim czy z matk¹. Powiedzia³em, ¿e z obojgiem. Wyzna³, ¿e zaprzyjaŸni³ siê z kole¿ank¹ z pracy, niejak¹ Doreen Slater, i ¿e chcia³by któregoœ dnia poznaæ nas ze sob¹. Znów to samo! I to ma byæ opuszczony m¹¿ o z³amanym sercu, myœl¹cy o samobójstwie? pi¹tek 10 kwietnia Zadzwoni³em do babci, ¿eby jej powiedzieæ o Doreen Slater. Odnios³em wra¿enie, ¿e niezbyt siê ucieszy³a. Oœwiadczy³a, ¿e to pospolite imiê. Jestem sk³onny siê z ni¹ zgodziæ. Po¿yczy³em z biblioteki Czekaj¹c na Godota, ale siê rozczarowa³em – to sztuka teatralna. Niemniej, spróbujê. Ostatnio zaniedbywa³em swój umys³. 70
  67. 67. Nigel zapyta³, czy chcia³bym spêdziæ u niego weekend; jego rodzice jad¹ na wesele do Croydon. Ojciec mi pozwo- li³, nawet siê ucieszy³. Idê do Nigela jutro rano. Dziœ zaczê³y siê ferie wielkanocne. Muszê zapewniæ swemu mózgowi aktywnoœæ. sobota 11 kwietnia, pierwsza kwadra Ten Nigel to ma szczêœcie! Jego dom jest absolutnie fantastyczny, ca³kiem nowoczesny! Nie wiem, co on sobie myœli o naszym domu – niektóre nasze meble licz¹ sobie ponad sto lat! Nigel ma ogromn¹ sypialniê, sprzêt stereo, kolorowy telewizor, magnetofon kasetowy, miniaturowy tor samo- chodowy Scalextric, elektryczn¹ gitarê oraz wzmacniacz. A tak¿e reflektory nad ³ó¿kiem, czarne œciany, bia³y dywan, importowan¹ ko³drê w samochody wyœcigowe i ca³e sterty „Jurnych i Jêdrnych”. Przejrzeliœmy je, po czym Nigel poszed³ wzi¹æ zimny prysznic, a ja odgrza³em zupê i po- kroi³em bagietkê. NieŸle siê uœmialiœmy przy lekturze Czekaj¹c na Godota. Nigel dosta³ niemal ataku histerii, gdy powiedzia³em, ¿e Vladimir i Estragon brzmi¹ jak nazwy pigu³ek antykoncepcyjnych. Przejecha³em siê na rowerze wyœcigowym Nigela. Strasznie bym chcia³ mieæ taki rower. Gdybym mia³ wybieraæ miêdzy Pandor¹ a rowerem wyœcigowym, wybra³bym rower. Sorry, Pandoro, ale wiesz, jak jest. Poszliœmy na rybê z frytkami i zamówiliœmy pe³ny zestaw – rybê, frytki, marynowane cebulki, korniszony, zielony groszek. Dla Nigela nic nie jest zbyt kosztowne, dostaje niesamowicie du¿e kieszonkowe. Trochê siê pow³ó- czyliœmy, a potem wróciliœmy do domu i obejrzeliœmy w telewizji film Wy³upiastooki potwór znów atakuje. Kiedy powiedzia³em, ¿e potwór przypomina mi naszego 71

×