Successfully reported this slideshow.
We use your LinkedIn profile and activity data to personalize ads and to show you more relevant ads. You can change your ad preferences anytime.

YouGO! Magazine 2/2011

662 views

Published on

Travelling magazine - more at http://www.yougo.pl/magazine

Published in: Travel
  • Be the first to comment

  • Be the first to like this

YouGO! Magazine 2/2011

  1. 1. magazine 2+Calcio Storico FiorentinoGdzie w podróż jesienią? www.yougo.pl
  2. 2. Spis treściJesień w Polsce 4MAROKO 8Nowe przewodnikiNowy Jork 25Toskania 26Turcja 27WYGRAJ TE PRZEWODNIKI 28Calcio Storico 30we FlorencjiKobieta w podróży: Eliza Malec 38Enoturystyka: Coonawarra 39Międzynarodowe sposoby 40na walkę z depresją magazine
  3. 3. Grzegorz Pękała Eliza Malec Podróżniczka - amatorka, miłośniczka przygód i fotografii. Najlepiej czuje się w Azji. Od (kilku?) lat w poszukiwaniu najpiękniejszego miejsca na ziemi. Od tego numeru YouGO! Magazine będziemy mieć przyjemność oglądać wykonane przez nią zdjęcia. www.yougo.pl
  4. 4. Nie wiemy jak Was, ale nas dopadła trochę ta jesienna pogodai stwierdziliśmy, że warto się ruszyć na weekend do innegomiasta. Sprawdźmy zatem, gdzie zapowiada się ciekawakońcówka roku.Barwy świata: Imieniny ulicy ŚwiętyMaroko w Krakowie MarcinKRAKÓW POZNAŃ19-23 PAŹDZIERNIKA 11 LISTOPADAFez, Agadir, Marrakesz, Rabat, Tylko w Poznaniu 11 listopadaCasablanca i El Jadida – to tylko zjeść można świętomarcińskiegoniektóre miasta egzotycznego rogala i tylko w Poznaniu ulicyMaroka, którego orientalny klimat Święty Marcin - głównej arteriijuż niebawem będziemy mogli miasta - wyprawia się imieniny.poczuć znacznie bliżej, bo tuż tuż Tylko tutaj spotkać można tegow Krakowie będzie miał miejsce dnia samego Świętego Marcina,Festiwal Maroka. który w stroju rzymskiegoSpotkania z Królestwem Maroka legionisty na białym koniubędą mieć miejsce prowadzi barwny korowód spodw Śródmiejskim Ośrodku Kultury. kościoła pod jego wezwaniem aż po mury cesarskiego zamku. festiwalmaroka.pl poznan.pl magazine
  5. 5. Festiwal Pięć Smaków Rajd SzlakamiWARSZAWA, 19-26 X Beskidzkiej 5KRAKÓW, 26-31 XPOZNAŃ, 12-15 XI USTROŃ (początek) 19-20 LISTOPADA Ciekawa impreza dla miłośników górskich wędrówek. II Rajd Górski Szlakami Beskidzkiej 5 rozpocznieJedyny w Polsce przegląd szeroko się 19 listopada w Ustroniu, skądprezentujący kino azjatyckie. górami uczestnicy dojdą doW programie takie filmowe sekcje Brennej. Wieczorem impreza zjak Focus: Tajwan (filmy Hou konkursami i nagrodami przyHsiao-hsiena oraz nowe produkcje ognisku połączona z pieczeniemtajwańskie), Taste of Korea (nowe kiełbasek. Drugiego dnia ranofilmy z Korei Południowej), Nowe rajdowicze wyruszą do Wisły.Kino Azji (z Singapuru, Tajlandii, Tam, na rynku, odbędzie sięFilipin, Hongkongu) oraz po raz uroczyste zakończenie rajdu,pierwszy w ramach festiwalu kino połączone z rozdaniem dyplomów.japońskie (m.in. pokaz 13 Można zdobywać punkty doAssassins Takashiego Miike, odznaki GOT.zwariowane filmy z Sushi beskidtrek.plTyphoon). piecsmakow.pl Więcej imprez: praktycznyprzewodnik.pl magazine
  6. 6. PICANTO /MAROKO2011 magazine
  7. 7. Patryk Świątek Rocznik 90, rodowity Rzeszowianin, obecnie mieszka w Krakowie i studiuje na kierunku Geografia Fizyczna na Uniwersytecie Jagiellońskim. Instruktor harcerski, członek AKT "Rozdroże", miłośnik siatkówki, wodzirej, weekendowy grotołaz i początkujący szybownik, a od paru lat zapalony podróżnik. W tym czasie zdążył odwiedzić 24 kraje na 3 kontynentach, współtwórca strony www.paragonzpodrozy.pl na której regularnie opisuje swoje przygody. Włosy na 20 mm, 1,5 kg pomarańczy, 20 batoników musli i możemy ruszać. Cel: południowe rubieże Maroko. Jak to zwykle bywa, plany planami, a przygoda i tak swoje... Dzień 1 – Bergamo, „wiara kima” Zasadniczą wadą lotniska w Bergamo jest to, że nie da uniknąć się budzenia w nocy przez ekipę sprzątającą, za to jeżeli dobrze znasz grafik sprzątania poszczególnych sektorów zostaniesz obudzony tylko raz. Dzień 2 – przypadkowe spotkanie, policja, śnieg, zgubiona droga Na pokładzie samolotu do Fezu nie było wielu Polaków, a bardzo możliwe, że było ich tylko czworo. Los chciał, że usiedliśmy obok siebie w samolocie. A kiedy Mariusz i Paweł wywnioskowali z naszych rozmów, że dla mnie i Bartka to nie jest pierwszy wypad do Maroka zagaili rozmowę. No i tak wspólnie doszliśmy do wniosku, że możemy razem wynająć auto, a że Paweł i Mariusz nie mieli ustalonego planu zgodzili się realizować nasze założenia. www.yougo.pl
  8. 8. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach wsiedliśmy do ‘naszego’ Kia Picantoi ruszyliśmy na dzikie marokańskie drogi. Nie martwiliśmy się zbytniotym, że na czterech mamy tylko jedno prawo jazdy, ale tylko dopierwszej kontroli policyjnej, a właściwie jej próby, bo Mariusz docisnąłpedał gazu i udało się.Księżyc w pełni, srebrzystą poświatą oświetlał nam drogę i wspaniałegórzyste krajobrazy wkoło. Od dobrej godziny na wąskiej asfaltowejdrodze minęliśmy tylko jeden samochód. Nagle za oknami coś zaczęłonam się nie zgadzać. Droga i okoliczne wzniesienia były... białe!Początkowo cienka warstwa śniegu zmieniła się w grubą pokrywę.Czuliśmy się co najmniej dziwnie, bo śnieg to chyba ostatnia rzeczjakiej spodziewaliśmy się w Maroko. Po pół godziny jazdy wśródzimowych krajobrazów dotarliśmy do miejsca, w którym nasza drogakończyła się blokadą z półmetrowej ściany lodu. Z opresji uratował nasmarokański konsul, który dziwnym zbiegiem okoliczności akurat wtedy(o 2 w nocy) tamtędy przejeżdżał. Wytłumaczył nam, że się zgubiliśmyi gdybyśmy nadal jechali prosto dojechalibyśmy do Algierii. Poprowadziłnas z powrotem kierując na właściwą trasę. Kwestia śniegu nie dawałanam jednak spokoju. Skąd on się tam wziął? Spojrzeliśmy na mapę.Byliśmy prawie na 2000 m n.p.m.Nad ranem dojechaliśmy do Ouzoud. Kimanko w Picanto. magazine
  9. 9. Dzień 3 – wodospady Ouzoud,Marrakesz, głowa kozyNie ma to jak pobudka przy wodospadach Uzud (Ouzud). Szkoda tylko,że nasze autko szybko traciło ciepło. W dzień notowaliśmy upały nawetdo 30 stopni, ale po zachodzie robiło się bardzo zimno. Toteż w nocybudziliśmy się co jakiś czas żeby włączyć silnik i trochę nagrzać.Z Ouzoud przy akompaniamencie Fiegty ruszyliśmy do Marrakeszu.Poruszanie się po tym mieście samochodem powinno być dopisane dolisty sportów ekstremalnych. Marokańczycy nawet bardzo nie zdziwilisię kiedy wjechaliśmy pod prąd w jednokierunkową trzypasmówkę.Tylko klaksony, klaksony, klaksony. Potem obowiązkowy spacer posukach, zaopatrzenie w pachnidła, przyprawy i czapki (targowanie siękiedy już zna się ceny i wie jak to robić jest niesamowicie przyjemne)i obowiązkowa kolacja na Dżamaa al-Fina, główne danie: głowa kozy(było całkiem niezłe, tylko ucho trochę gumiaste).Dzień 4 – As-Sawira, kapeć, latarnia,ucieczkaAs-Sawira powitała nas silnym wiatrem i odchodami mew. Piękneniebiesko-białe, portowe miasto przywodzi na myśl tylko jedno słowo: www.yougo.pl
  10. 10. wakacje. Fajne uczucie, szczególnie w lutym. Zachód słońca w takimmiejscu to wielka przyjemność. Plan zakładał nocną jazdę i noclegw samochodzie w okolicy Tiznit’u, niestety, jakiś samotny gwóźdźpostanowił zaprzyjaźnić się z naszą oponą. Szybki pit-stop o północyi ruszyliśmy dalej, niestety w zapasie mieliśmy tylko dojazdówkę,na której dojechaliśmy do latarni morskiej na przylądku Ghir. Tutajspotkaliśmy Jamala – człowieka z wosku i nieskutecznie próbowanonaciągnąć nas na dużo za dużo dirhamów za zwiedzanie (było już popółnocy, a w powietrzu unosił się słodkawy aromat haszu). Na szczęściePicanto potrafi startować bardzo szybko...Dzień 5 – Tiznit, opona, Legzira, tsunami,Al-Ujun, Guelmim, panika, wojsko,niesamowity znajomy, TiznitPoszukiwania wulkanizacji - to był sprawdzian dla naszych możliwościkomunikacyjnych. Mimika, gesty, angielski i włoski zdawały się na nic.Dopóki nie wyciągaliśmy przebitej opony z bagażnika, nasi rozmówcykompletnie nie wiedzieli o co nam chodzi. W końcu się udało, a przyokazji Mohammad przyklepał nam co niektóre felgi, które po kilkusetkm po marokańskich drogach pełnych dziur, wyrw i rowów w poprzekdrogi były w stanie co najmniej kiepskim (polskie drogi przymarokańskich wyglądają tak, jak niemieckie przy naszych). Kilka godzin magazine
  11. 11. później zameldowaliśmy się na plaży w Legzirze. Szeroka piaszczystaplaża, spienione fale, fantastyczne łuki skalne, piękna pogoda i brakturystów sprawiają, że miejsce jest powalające. Tak powalające, żejedna nieprzeciętna fala zaatakowała nasze „stanowisko plażowe”.W ostatnim momencie Paweł uratował mój aparat, reszta zostałazalana, a Bartkowi ocean zabrał szczoteczkę i parę drobiazgów. Pozatym zabawa była przednia, a skóra schodziła nam jeszcze wiele dni poopalaniu bez kremu. Niektórzy twierdzą, że jest to najpiękniejsza plażana świecie.Chociaż byliśmy już daleko na południu od miejsc zwykle odwiedzanychprzez turystów postanowiliśmy ruszyć jeszcze „niżej”. A Guelmim,miasto w którym według przewodnika zaczyna się już Sahara i gdzieodbywa się targ wielbłądów nadawało się do tego idealnie.W przypływie euforii, że jesteśmy „tak blisko” granicy ruszyliśmy jużw nawet w stronę Al-Ujun (stolicy Sahary Zachodniej). Zatrzymaliśmysię jednak i zawróciliśmy do Guelmim, kiedy dokładniej przyjrzeliśmysię mapie i okazało się, że jest zrobiona w innej skali, a do granicymamy 500 km.Było kilka minut przed dwudziestą, na ulicach pełno ludzi, straganów,jadłodajni. I wtedy zaatakowali Algierczycy. Oczywiście mywiedzieliśmy tylko tyle, że wszyscy, z paniką w oczach spier... (nie www.yougo.pl
  12. 12. znalazłem w słowniku słowa lepiej określającego tę sytuację) ile siłw nogach. Sklepikarze w pośpiechu zamykali swoje interesy, ci którzymieli auta czym prędzej wyjeżdżali z miasta, krzyki i popłoch.Psychologia tłumu – nie wiedząc co się dzieje po komendzie „do auta”sprintem ruszyliśmy do samochodu. Pierwszy raz doświadczyłem takiejpaniki. Ludzie tratowali się nawzajem, nikt nie oglądał się za siebie.Kiedy czym prędzej wyjeżdżaliśmy z miasta, minęliśmy jadący wprzeciwną stronę konwój wojska. Byliśmy przekonani, że to początekdemonstracji, które w tym czasie miały, na wzór Egiptu i Libii,rozpocząć się w Maroko. Ale później dowiedzieliśmy się, że to bandyAlgierczyków (Algieria wspiera Front Polisario – organizację polityczno-wojskową dążącą do oderwania od Maroka Sahary Zachodnieji uzyskania niepodległości, obecnie oba kraje pozostają w staniekonfliktu). Ale po głębszej analizie wydaje mi się, że były to raczejbojówki Polisario. W każdym razie, kiedy pruliśmy drogą w stronęTiznitu byliśmy przekonani, że demonstracje zaczęły się na dobrei planowaliśmy jak to zrobić, żeby przetrwać.Jak się okazało to nie był koniec atrakcji tego dnia. I uwaga, bo to cozaraz opiszę nie mieści się w głowie i jestem pewien, że nie uwierzyciew tę historię. Kiedy dojechaliśmy do Tiznit i znaleźliśmy hotelzostawiliśmy Pawła i Mariusza, żeby wytargowali u parkingowego jaknajniższą stawkę za pozostawienie samochodu. Po naszym powrocie magazine
  13. 13. nadal z nim rozmawiali i powiedzieli, że dołączą do nas za kilka minut,bo mają wspólnego znajomego i muszą pogadać. Oczywiście zaśmiałemsię będąc pewnym, że żartują. A jednak.Paweł w wakacje prowadzi bar na polskim wybrzeżu. Kiedyś jednymz jego klientów był pewien Polak, z którym przegadali całą noc.Opowiadał niestworzone historie o tym, jak to za przemyt haszyszusiedział 3 lata w marokańskim więzieniu w Rabacie (stolica Maroko).Paweł oczywiście nie uwierzył w te opowieści. Dopóki nie spotkałwtedy, na południu Maroko, na głównym placu Tiznit, parkingowego,który kiedy usłyszał, że koledzy są z Polski powiedział im, że ma kumplaPolaka, z którym siedział 3 lata w więzieniu w Rabacie. Po nitce dokłębka i faktycznie, okazało się, że znają tego samego człowieka!Dokładnie opisał im jego wygląd, tatuaże i wymienił kilka prawdziwychhistorii z jego życia. Na koniec dał im swoje zdjęcie i kazał goserdecznie pozdrowić. Czy ktoś jeszcze podważa określenie, że światjest mały?! Przeczytajcie ten krótki opis jeszcze raz i pomyślciew jakiej skali przebiegła ta sytuacja. Szansa dokładnie jeden do sześciumiliardów, a nawet ograniczając tylko do 2 krajów jak jeden do 38 mlnpolaków razy 35 mln Marokańczyków. Takie historie zaburzają totalnienasze małoskalowe pojmowanie świata, który zazwyczaj jawi się namjako coś nie do ogarnięcia. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu.Oczywiście parking mieliśmy za darmo. www.yougo.pl
  14. 14. Dzień 6 – Tafrawut, gorąco, skały,kazby, AgadirGórskimi, krętymi drogami dotarliśmy do Tafrawutu. Miasteczkopołożone w centrum Antyatlasu otoczone jest z każdej strony przezniezwykłe formacje skalne. Krajobraz jak z innej planety, ponad 30stopni ciepła i wędrówka po okolicznych wzniesieniach, w lutym. Poprzepysznym tajinie ruszyliśmy w stronę Agadiru po drodze zaliczającdwie najbardziej malownicze trasy w Maroko. Wąski pas asfaltu wciętyw zbocza gór, fantastyczne gliniane wioski u podnóży, wyludnioneosady, średniowieczne kazby – bajka. Dojechaliśmy do Agadiru, gdziezostawiliśmy Pawła i Mariusza, a sami udaliśmy się do Rajskiej Doliny.Dzień 7 – Rajska Dolina, Gambia,przełęcz Tizi n’TestPobudka w picanto „zaparkowanym” obok drogi. Kilka minut późniejzziębnięci i „połamani” ruszyliśmy odkrywać Rajską Dolinę –niesamowite widoki, gaje palmowe, arganowce, strumienie,fantastyczny wodospad. Trudno to wszystko opisać, dlatego operujehasłami, które mam nadzieję pobudzą Waszą wyobraźnię. magazine
  15. 15. źródło: OpenStreetMap.org - http://www.openstreetmap.org/?lat=32.27&lon=-5.12&zoom=6&layers=MStolica: Rabat / Powierzchnia: 446 550 km² (z Saharą Zachodnią)Waluta: dirham marokański (MAD)Ludność: 34, 8mlnJęzyki używane: arabski / Ustrój: monarchia konstytucyjnaGęstość zaludnienia: 78 osób na km2Najwyższa góra: Dżebel Tubkal 4167 m n.p.m.Podział administracyjny: 16 regionówKod telefoniczny do kraju: +212 / Telefony alarmowe: Straż pożarna: 15 / Policja: 19Napięcie w sieci elektrycznej: 127-220 V www.yougo.pl
  16. 16. Przemierzając kolejne serpentyny zabraliśmy na stopa dwójkę młodychludzi. Zaczęliśmy rozmawiać po angielsku. Gdzie jadą, co tu robią, comy tu robimy. Po jakimś czasie padło pytanie: -”Where are you from?” –zapytał Krzysiek.-”We’re from Poland, and you?” – odpowiedziałem.- „My też”.Śmialiśmy się z tej sytuacji jeszcze długo. Alicja i Krzysiek wracaliz miesięcznej wyprawy autostopem do Gambii.Powymienialiśmy się przygodami i pożegnaliśmy się w Agadirze, gdziezgarnęliśmy Pawła i Mariusza, żeby ruszyć przez przęłęcz Tizi n’Test(2092 m n.p.m.), najniebezpieczniejszą trasą górską w Maroko.Widoków nie da się opisać. Serpentyny wcięte w zbocza gór, drogaszerokości jednego samochodu, brak zabezpieczeń, przepaści i stromepodjazdy. Kompletnie inny krajobraz po jednej stronie gór, kompletnieinny po drugiej. Coś niesamowitego. magazine
  17. 17. Po drodze Mariusz i Paweł dwa razy prawie zostali pobici przez pasterzykóz przy próbie zrobienia sobie z nimi zdjęcia. Za każdym razem padałakomenda „do auta”, sprint, a później gaz do dechy (w sumie w różnychsytuacjach uciekaliśmy tak w czasie podróży jakieś 8-10 razy). Poprzystanku na kolację na Dżamaa al-Fina w Marrakeszu ruszyliśmy nanocną trasę do Meknes. Ja miałem już wtedy na koncie ponad 1000 kmza kierownicą po krętych, marokańskich trasach i musiałem dostosowaćsię do miejscowego stylu jazdy, dlatego przez większość czasu resztachłopaków spała.Dzień 8 – Meknes, Mulaj Idris,Volubilis, „na luzie”, FezKoło 5 rano wjechałem w tak gęstą mgłę, że już nic nie widziałem.Ogrzewanie na fulla, zjazd w boczną drogę i dobranoc. Po siódmejotworzyłem oczy, zapuściłem silnik i włączyłem ogrzewanie. -”To corobimy chłopaki?”. -”Jedziemy!”, odpowiedzieli na w pół przytomni.Wrzuciłem jedynkę, przetarłem oczy i znowu w trasę.W najmniejszym z czterech cesarskich miast – Meknes - spędziliśmydwie godziny. Na śniadanie, obowiązkowo, wielki naleśnikopodobnyplacek z miodem, serkiem lub czekoladą za 4 dirhamy (1,40 zł), którydawał energię na pół dnia przygód. www.yougo.pl
  18. 18. Potem jeszcze „zaliczyliśmy” (z braku czasu na dogłębną eksplorację)święte miasto Mulaj Idris i starożytne ruiny w Volubilis (próbowaliśmywejść bez biletu, ale się nie udało), po czym ruszyliśmy do Fezu.Mieliśmy do pokonania ponad 70 km, a od 20 jechaliśmy na rezerwiepaliwa. Byliśmy przekonani, że po drodze będzie jakaś stacjabenzynowa. Niestety, przeliczyliśmy się. Gdzie tylko się dało,wrzucaliśmy na luz i powoli toczyliśmy dopóki Picanto nie zatrzymywałosię w miejscu. Zaoszczędziliśmy w ten sposób paliwa na jakieś 20 kmi jakoś dotoczyliśmy się do Fezu.A tam czekały nas dłuugie poszukiwania hotelu. Postanowiliśmy zanocleg nie zapłacić więcej niż 40 MAD, dlatego przeszukaliśmy sporąilość kwater w tym mieście. Na szczęście w końcu udało się znaleźćhotel, w którym upalony haszem boss dałby nam pokój nawet za darmo,bo bez jakiegokolwiek wahania przystał na naszą cenę.Po południu zwróciliśmy sympatycznemu murzynowi „naszego” Picanto,który przejechał z nami 2600 km po ciężkich trasach, stromychwzniesieniach, dawał nam ciepło, schronienie i ucieczkę kiedy byłataka potrzeba. Na szczęście właściciel nie oglądał dokładnie jego stanutechnicznego. Na koniec przygody za 30 dirhamów zjedliśmy wielkipożegnalny obiad, wypiliśmy 4 szklanki ataja i świeży soczekz pomarańczy i bananów u Hassana, po czym padliśmy jak nieżywi.
  19. 19. Dzień 9 – Fez, Orio al SerioLot powrotny do Mediolanu przebiegł nam przy akompaniamenciewrzeszczących dzieciaków i przepięknych widoków na alpy o zachodziesłońca za oknem. Tutaj pożegnaliśmy się z Mariuszem i Pawłem,z którymi przeżyliśmy tydzień pełen przygód i śmiechu, a sami udaliśmysię do do Bergamo. Nocleg oczywiście na naszym „ulubionym” lotnisku(mój już czwarty, Bartka szósty czy siódmy, powinniśmy dostać kartęstałego klienta).Dzień 10 – Mediolan, KrakówI znowu zimno! Na szczęście nie na długo...Jeszcze jedno. Jak zobaczycie któregoś z nas za kółkiem to lepiejzjedźcie na pobocze, albo zawracajcie bo ciężko przyzwyczaić się dotej monotonnej europejskiej jazdy.CHCESZ POZNAĆ MAROKO?Odwiedź maroko.praktycznyprzewodnik.comPOZNAJ INNE WYPRAWY PATRYKA!Odwiedź paragonzpodrozy.pl www.yougo.pl
  20. 20. MAROKO - porady praktyczneO kontrolach policyjnych na drodzeNajczęściej skutkował sposób na „pytanie o drogę”(kiedy zatrzymywano nas do kontroli pytaliśmyenergicznie: np. „Tiznit? Tiznit?! This way?!” i kiedypolicjant wskazywał ręką na Tiznit, dodawaliśmy gazu iodjeżdżaliśmy. Tylko raz musieliśmy wyciągnąć„papierowe argumenty”, żeby nie zapłacić 300 dirhamówmandatu. Nie czułem się zbyt pewnie stojąc naprzeciwtrzech policjantów i targując z nimi wysokość „kary”.Stanęło na 5 euro i 40 dirhamów i mogliśmy jechać dalej.Na marokańskich drogach kontrole policyjne są bardzoczęste. Warto w dokumentach mieć przygotowane 20, 50MAD.Nocowanie w samochodzieMa kilka zasadniczych zalet:1. Nie trzeba płacić za nocleg.2. Nie boisz się, że ktoś ukradnie ci samochód (chyba, żez razem z Tobą).3. Pobudka trwa kilka sekund, bo jest zimno iniewygodnie (z tego powodu również śpi się krócej, więcjest więcej czasu na działania).4. Nie tracisz czasu na toaletę poranną i nie jeszśniadania - bo ich nie masz.SUMA: Od otwarcia oczu do wyruszenia na trasę lubrozpoczęcia eksploracji mija kilka minut, a czasemkilkadziesiąt sekund.O kwestii wskazywania rękąMarokańczycy kiedy wskazują kierunek wykonują dłoniąruch jak skoczek na rozbiegu: od góry, w dół i trochę dogóry. Czemu? Nie wiem. Jak macie jakieś pomysły topiszcie. więcej: maroko.praktycznyprzewodnik.com
  21. 21. W tym miesiącu polecamy książkiz Wydawnictwa Nowy Świat. Dziękiuprzejmości wydawcy, mamy dla Was trzyniesamowitew konkursie YouGO! Magazine.Odpowiedz na pytania i otrzymaj praktyczne,acz napisane od serca, przewodnikipo Nowym Jorku, Toskanii i Turcji. magazine
  22. 22. Ukazał się nowy, nietypowyprzewodnik po tym znanymamerykańskim mieście. Książkę„Nowy Jork. 101 miejsc, które musiszzobaczyć” Anety Radziejowskieji Marka Rygielskiego opublikowałoWydawnictwo Nowy Świat.Aneta Radziejowska i Marek Rygielskisą wydawcami dwóch internetowychprzewodników przeznaczonych dlaturystów zwiedzających Nowy Jorki Stany Zjednoczone. Już 10 latmieszkają w Nowym Jorku. Publikująw polskiej i polonijnej prasie. „NowyJork. 101 miejsc, które musiszzobaczyć” to przyjazny przewodnikstworzony z myślą o osobach, którechciałyby poznać to miejsce lepiej niżprzeciętny turysta. Znajdziemy w nim„smaki, kolory i etniczne zwyczajemiasta”. Autorzy podpowiadają cozobaczyć, żeby jak najbardziejzaznać nowojorskiej różnorodności.Opisują miejsca „konieczne doobejrzenia i takie, które łatwoprzegapić, jeśli się o nich nie wie”. „Nowy Jork. 101 miejsc, któreGłówną zaletą książki „Nowy Jork...” musisz zobaczyć”jest jej przystępna forma. Kolejnowymieniane miejsca i obiekty są Aneta Radziejowska i Marekopisane lekkim językiem, okraszone Rygielskiciekawostkami o kulturze i historiimiejsc. Książka zawiera wiele Wydanie pierwszepraktycznych wskazówek, takich jak Warszawa 2011mapy, dojazdy do lotnisk, informacje ISBN 978-83-7386-427-6o komunikacji, bezpłatnych dniachw muzeach, czy też hot-spotach oprawa miękkai informacji turystycznej. stron: 280 format: 145 x 205 mm„Nowy Jork. 101 miejsc, które musiszzobaczyć” może być interesującą cena detaliczna: 33,99 złpozycją oraz cennym elementempodróży zarówno dla typowych premiera: lipiec 2011turystów, jak również osóbwyjeżdżających za Ocean w sprawachsłużbowych. Więcej na www.yougo.pl
  23. 23. O Toskanii można pisać bez końca.Czytać też. Polecamy zatem książkę,której autorzy wracają doukochanego regionu i odwiedzająmiejsca znane, jak również mniejodkryte.W Toskanii „jest milej, przyjemniej,lepiej niż gdziekolwiek indziej”.Według autorów, dlatego że „Toskaniajest zgodna z naturą”. Zachwyt nadpięknem toskańskiego krajobrazu,stylem życia, smakiem potraw,architekturą wypełnia tę książkę. Sątu praktyczne porady turystyczne, aleteż opowieść o toskańskim dolcevitae. Goławska i Lindenbergzabierają nas w podróż z dala odpopularnych szlaków i zwracająuwagę na urodę miejsc niepozornych,rzadko odwiedzanych.Książkę otwierają część o sposobachna zorganizowanie wyjazdu orazpomocne rady dotyczące pobytu namiejscu. Autorzy przestrzegają przedzłymi lokalami polecając sprawdzonemiejsca. Objaśniają zwroty i słówka, „Toskania, Umbria i okolice.podpowiadają co zwiedzać, jak Przewodnik subiektywny”planować pobyt i rozwiązywaćproblemy turysty. Anna Maria Goławska, Grzegorz LindenbergGoławska i Lindenberg proponująsposoby oraz trasy zwiedzania. Wydawnictwo Nowy ŚwiatO znaczeniu subiektywnego Warszawa 2009przewodnika po Toskanii i Umbrii Wydanie III rozszerzonedecyduje też wrażliwy sposób opisu - ISBN 978-83-7386-327-9bogaty w szczegóły, który sprawia, żemożna poczuć i zobaczyć stron: 272charakterystyczne zamglone światło kolorowe zdjęciatoskańskiego słońca, morzeczerwonych dachówek oraz senne cena detal. 34,90 złkoty wylegujące się dookoła.Przewodnik jest wiarygodnymźródłem informacji, podpowiedzią jakzaplanować urlop i opowieściąo toskańskim smaku życia. Więcej na magazine
  24. 24. „Turcję. Półprzewodnik obyczajowy"wśród wielu innych tego typu pozycjiwyróżnia się swoją mocno osobistąformą. Jest ona bowiem zbioremdoświadczeń, przeżyć oraz przygódautorek. Pozycja godna polecenia dlaosób chcących zarówno poznać jaki poczuć smak i zapach odległej Turcji.„Turcja. Półprzewodnik obyczajowy"napisany został przez dwie Polkimieszkające tam od wielu lat,zafascynowane kulturą i zwyczajamitego kraju. "Postanowiłyśmy połączyćsiły i napisać książkę, będącąkolorową układanką naszychdoświadczeń, obserwacji i przygód.Nie będziemy w niej dublować faktówz historii Turcji, dat, nazwisk.Zależało nam, by spróbować oddaćchociaż odrobinę tureckiego klimatu,który tak pokochałyśmy – niezależnieod siebie, przebywając w innych,odległych od siebie miastach,obracając się w całkowicie różnychśrodowiskach" - czytamyw przewodniku. „Turcja. Półprzewodnik obyczajowy”Agata Bromberek do Turcji trafiław 2005 roku, najpierw pracując w Agata Bromberek i Agata Wielgołaskałaźni tureckiej w popularnym kurorcieturystycznym – Alanyi. Później została Wydawnictwo Nowy Światrezydentką i licencjonowaną pilotką Wydanie pierwszepolskich biur podróży. W turystyce Warszawa 2011pracuje do dzisiaj, mieszka w Alanyi. ISBN 978-83-7386-426-9Samodzielnie nauczyła się językatureckiego. oprawa miękka stron: 320Agata Wielgołaska mieszkała rok format: 145 x 205 mmw Kayseri, konserwatywnym mieściepołożonym w centralnej Anatolii, ale cena detaliczna: 33,99 złnaprawdę zakochana jestw Stambule, w którym spędziła cztery premiera: lipiec 2011lata, zaczynając od stażu w tureckimoddziale Amnesty International. Odniedawna na "wygnaniu" – mieszkai pracuje w Londynie. Więcej na www.yougo.pl
  25. 25. WYGRAJ!Weź udział w konkursie YouGO! Magazine i Wydawnictwa Nowy Świat Pytania konkursowe Książka jest o 101 miejscach, które warto zobaczyć w Nowym Jorku. W tym pytaniu postanowiliśmy nie zawężać się do tego wielokulturowego miejsca w Stanach Zjednoczonych. Twoim zadaniem jest wskazać 11 najciekawszych miejsc na świecie dla Ciebie, które zamierzasz odwiedzić lub już widziałaś, widziałeś. Odpowiedzi z uzasadnieniami przyjmujemy na kontakt@yougo.pl - najbardziej oryginalne zestawienie wygra dla Ciebie ten przewodnik! Toskania i Umbria to regiony Włoch, kojarzone z winem, jedzeniem i agroturystyką. Dlaczego warto spędzić tu wakacje? Do jakich miejsc chcesz pojechać? Jaki nocleg wybierasz - w gospodarstwie agroturystycznym, w winnicy czy może w hotelu? Jaka potrawa to dla Ciebie symbol regionu? Opisz, z czym kojarzy Ci się Toskania i jakie byłyby Twoje wymarzone wakacje w Toskanii - autor najciekawszej odpowiedzi otrzyma przewodnik! Pisz na kontakt@yougo.pl Turcja to kraj kolorowy, o innej kulturze, z innymi ludźmi, o innej religii, która często jest tematem tabu albo wręcz powodem złych, stereotypowych opinii na temat mieszkańców Turcji. Co Tobie kojarzy się z Turcją? Co Cię zaskoczyło w Turcji lub przyciągęło do niej? Najciekawsza odpowiedź na to pytanie zagwarantuje zwycięzcy przewodnik! Pisz na kontakt@yougo.pl Na odpowiedzi czekamy do 15 listopada 2011 magazine
  26. 26. Od 1530 roku we Florencji na placu Drużyna ma 27 graczy, są bramkarze,przed bazyliką Świętego Krzyża obrońcy, pomocnicy i napastnicy.rozgrywane są mecze Calcio Storico Calcianti - tak nazywają sięFiorentino. Nie ma chyba drugiej członkowie zespołu - pracują częstotak brutalnej gry na świecie. Finał jako "bramkarze" w klubach, boma miejsce zawsze 24 czerwca muszą to być zawodnicy silnipodczas dnia św. Jana - patrona i muskularni - podobnie jakmiasta. ochroniarz dyskoteki. Trenują po parę razy w tygodniu, wyciskają naRozgrywki wywodzą się ze siłowni, uprawiają boks i zapasy.starożytnego harpastum - połączeniadzisiejszych rugby i piłki nożnej. Półfinały rozgrywają 4 drużyny, a doDyscyplina ta była uprawiana przez finału przechodzą zwycięzcy spośródlegionistów rzymskich. zespołów o nazwach przyjętych od magazine
  27. 27. okolicznych kościołów: Biali - Santo Spirito (Ducha Świętego) Niebiescy - Santa Croce (Świętego Krzyża) Czerwoni - Santa Maria Novella Zieloni - San Giovanni Zwycięzcy otrzymują w nagrodę uznanie widzów oraz żywego cielaka - vitellę. Niegdyś miał on pożywić zwycięzców, a teraz jest jedynie symbolem. Co roku 24 czerwca we Florencji jest kilka tysięcy widzów, choć Włosi nie lubią się chwalić tym widowiskiem - głównie ze względu na przemoc. Ostra walka ma jednak uzasadnienie historyczne, bo miała ona zawsze podtekst polityczny, rozwiązywania konfliktów nierozwiązywalnych. W ostatnich latach rozgrywki były tak brutalne, że zawody odwoływano i zmieniono regulamin. PRZYŚLIJ RELACJĘ DO YOUGO! MAGAZINE kontakt@yougo.plAutorzy ciekawych artykułów mogą liczyć na upominki turystyczne od redakcji!
  28. 28. magazine
  29. 29. www.yougo.pl
  30. 30. magazine
  31. 31. www.yougo.pl
  32. 32. Zasady gry Calcio Fiorentino Sposoby walki podczas meczu• mecz trwa 50 minut • piłkę można dotykać każdą częścią• boisko ma różne rozmiary (np. Santa ciała Croce ok. 40x80 metrów) • wolno przeciwnika dusić, bić pięścią,• bramki są metr nad ziemią, mają głową i łokciem, podcinać metr wysokości, są szerokie na cały • wolno sypać piaskiem po oczach, krótszy bok boiska kopać leżącego• punkt, gdy piłka w bramce • nie wolno kopać w głowę i bić• pół punktu dla przeciwnika, gdy piłka z zaskoczenia przeleci nad bramką lub trafi w bandę pod nią• zmiana stron po każdym golu i armatniej salwie na tę cześć• sędziowie to: główny, 6 liniowych, mistrz boiska i dodatkowy poza boiskiem• sędzia gwiżdże tylko gdy piłka uderzy bandę lub piłka jest przygnieciona zawodnikami• nie ma zmian, kontuzjowany zawodnik zmniejsza skład drużyny magazine
  33. 33. Miejsce: Florencja, Bazylika Świętego Krzyża http://www.openstreetmap.org/?lat=43.7695&lon=11.26127&zoom=16&layers=Mwww.yougo.pl
  34. 34. Kobieta w podróży Eliza MalecBromo 2329m n.p.m.czynny wulkan we wschodniej częściJawy w Indonezji magazine
  35. 35. KĄCIK ENOTURYSTYCZNYCoonawarra Grapevines - Wynns Coonawarra by avlxyz, on Flickr Coonawarra to region położony na Limestone Coast w południowej Australii. W języku Aborygenów coonawarra znaczy „wiciokrzew”. Jest tu charakterystyczna gleba o czerwonym zabarwieniu, zwana „terra rossa”. Najbardziej rozpowszechnionym tu szczepem jest Cabernet Sauvignon. Odmiana ta ma tutaj smak śliwki i porzeczki. Kiedyś popularnym szczepem był Shiraz. Inne odmiany uprawiane tutaj to: Chardonnay, Riesling, i Sauvignon Blanc. Pierwsze winorośla zostały zasadzone przez Johna Riddocha w Yallum w 1890. W latach 50. XX wieku na znaczeniu zyskały wina stołowe, stopniowo gasząc popularność produkcji win wzmacnianych, głównie za sprawą Samuela Wynna, który dostrzegł potencjał tamtejszej czerwonej ziemi. więcej na enoturystyka.org.pl www.yougo.pl
  36. 36. Międzynarodowe sposoby na jesienną chandrę Przed nami długie jesienne i zimowe wieczory a wraz z nimi pojawia się widmo chandry i sezonowego obniżenia nastroju. Podpowiadamy, jak ze spadkiem formy radzą sobie przedstawiciele różnych nacji oraz jak rozpoznać, że zwykła chandra zaczyna przeradzać się w poważny problem zdrowotny.fot. Aleksandra Brodzińska magazine
  37. 37. Precz z kanapy!Im mniej słonecznego światłaza oknem, tym chętniej zasiadamyna kanapie przed telewizoremi zajadamy smutki niezdrowymiprzekąskami. Tymczasem psychiatrzytwierdzą, że najlepszym sposobem nawszelkie problemy psychiczne jestwysiłek fizyczny, najlepiej na świeżympowietrzu. Weźmy przykładz Anglików, którzy mimo częstoniesprzyjającej aury, wychodząz domu na długie spacery. Kilkagłębokich wdechów, krótka przebieżkai nagle okazuje się, że jestrozwiązanie dla naszych problemów.Diabeł tkwi w szczegółachJeśli w gorszych chwilach nie możemysię powstrzymać przed sięgnięciem pomałe co nieco, niechaj będzie todobry wybór.Szwajcarskim sposobem na chandręjest najlepsza na świecie czekolada.Statystyczny Szwajcar zjada jejrocznie prawie 12 kilogramów! Możedlatego to jeden z najszczęśliwszychnarodów? Oprócz tego, o czymwszyscy wiemy, że ma w składzieprozdrowotny magnez, zawierarównież niewielkie ilości kofeiny– ta z pewnością się nam przydaw chwilach słabości, np. gdyprzysypiamy przy pracy. Przedjesienną chandrą dobrze bronią sięrównież mieszkańcy Basenu MorzaŚródziemnego – ich bogata w kwasyomega-3 oraz makarony dietasprawia, że neuroprzekaźnikiw mózgu działająbez zarzutu.fot. Justyna Kuligowska www.yougo.pl
  38. 38. fot. Jowita KlucznaŻółte szczęście Zamiast słońcaCzy spotkaliście kiedykolwiek Jesienią i zimą często narzekamy na brakzałamanego Australijczyka? Raczej poprawiających humor promieninie, a wszystko dlatego, że podstawą słonecznych. Lekarze ostrzegają jednakjego diety jest bułka z bananem ;-) przed pochopnymi wizytamiUspokajające właściwości banany w solarium, które mogą przynieść więcejzawdzięczają zawartości aminokwasu szkody niż pożytku. Norwegowie– tryptofanu. Tryptofan przekształca i Szwedzi, którzy z racji położeniasię w organizmie w serotoninę – geograficznego, nieczęsto oglądająhormon szczęścia. Innym sposobem słońce chętnie korzystająAussie na obniżenie nastroju jest… z fototerapii, czyli leczenia światłem.plażowanie. Jeśli Australijczyk czuje Może ono w dużym stopniu pomócspadek formy, bierze po prostu „sick w walce z sezonowym obniżeniemday” w pracy i biegnie posurfować lub nastroju, czasem nawet zastąpić środkipoleżeć na plaży nad oceanem. farmakologiczne stosowane w leczeniu depresji. magazine
  39. 39. fot. Sara Jaworska Od Autorki: Agata ChwedczukJeśli chandra nie mija…Jeśli Twój nastrój jest obniżony Kampania przeciw,przez co najmniej dwa tygodnie,tracisz zainteresowanie a raczej za depresjąrzeczami, które dotąd sprawiały Jeśli tak jak my uważasz, żeCi przyjemność, wycofujesz się depresja to poważny problemz kontaktów z otoczeniem –powinna zapalić Ci się czerwona społeczny, o którym trzeba jaklampka. Między zwykłą chandrą najwięcej mówić, edukowaća depresją, która jest już młodych ludzi i ich rodziców,chorobą, przebiega bardzocienka linia. Jeśli obawiasz się, przyłącz się do kampaniiże ją przekroczyłeś, skonsultuj społecznej. Polub jej profil nasię koniecznie z psychologiem Facebooku, a jeśli masz pomysł,lub z psychiatrą. Depresja mija,można i trzeba ją leczyć! jak sprawić, żeby jej przekaz rozpowszechnić, pisz na Tablicy. www.yougo.pl
  40. 40. Polub nas na Facebooku!Kliknij i bądź na bieżąco z nowościami, konkursami i akcjami specjalnymi!Zapisz się na newsletter!Nie przegap kolejnego, jeszcze lepszego numeru! magazine
  41. 41. W następnym numerzeODESSAOdkryj z nami perłę Wschodu!Piękny Polski WschódZobacz, czym zaskoczy Cię wschodnia część naszego kraju! www.yougo.pl
  42. 42. BLOG TURYSTYCZNYPraktyczny Przewodnikhttp://praktycznyprzewodnik.blogspot.comInformacje o podróżach, ciekawostki i konkursyTeraz miej Praktyczny Przewodnikzawsze pod ręką!Odwiedzaj nasna smartfonie

×