Produktywność (2minuty.pl)

1,647 views

Published on

Publikacja zawiera najlepsze (w mojej ocenie) wpisy, które pojawiły się na moim blogu 2minuty.pl.

Ebook jest darmowy.

Patronat wydania: wydawnictwo EscapeMagazine.pl, http://www.EscapeMagazine.pl

Published in: Education
0 Comments
1 Like
Statistics
Notes
  • Be the first to comment

No Downloads
Views
Total views
1,647
On SlideShare
0
From Embeds
0
Number of Embeds
1
Actions
Shares
0
Downloads
14
Comments
0
Likes
1
Embeds 0
No embeds

No notes for slide

Produktywność (2minuty.pl)

  1. 1. Patrycja Kierzkowska PRODUKTYWNOŚĆ Najlepsze wpisy z bloga
  2. 2. Wstęp Publikacja zawiera najlepsze (w mojej ocenie) wpisy, które pojawiły się na moim blogu 2minuty.pl. Patrycja Wydawnictwo EscapeMagazine.pl http://www.EscapeMagazine.pl
  3. 3. Prawie zrobione Ulubione powiedzenie każdego leniucha to: „Mam to już prawie zrobione”. I z takim stanem rzeczy („prawie zrobione”) leniuch najczęściej idzie sobie… odpocząć. Bo przecież „prawie skończył”. Mili Państwo, bez względu na to, jaką pracę wykonujecie, „prawie zrobione” lub „90% zrobione” to nadal jest „niezrobione”. Może trudno w to uwierzyć, ale „prawie zrobione” to nie to samo co „zrobione”. Oczywiście, istnieją sytuacje, gdy „prawie zrobione” oznacza, że nie wszystko jeszcze działa i wygląda, ale można to już opublikować i z tego korzystać. Przy- kładem może być nowa szata graficzna serwisu. Za moich czasów dorzucało się jeszcze napis „beta” przy logo i takie „prawie zrobione” wisiało kolejne 5 lat. ;) Zasada jest prosta Dopóki efektu nie można pokazać światu, dla świata nadal jest to niezrobione i nie istnieje. Proste? No chyba jednak nie… Jeśli więc słyszę, że książka jest „prawie złożona” to nadal jest niezłożona, bo stanu „prawie” nie da się puścić do drukarni. Albo ja, żeby nie było, że jestem święta. Jeśli tutaj piszę, że mam ileś tam wpi- sów do opublikowania, a mimo to nic się tu nie ukazuje, to efekt dla Czytelnika jest dokładnie taki sam, jakby tych brudnopisów nie było. Zadanie na dziś Zerknij, co tam masz „prawie zrobione” i… skończ to.
  4. 4. 20 zasad i powiedzeń, które stosuję w życiu Nie wiem, czy to są wszystkie, ale na pewno najczęściej używane. Może coś Ci się z tego przyda. Oto one: *** Samo się nie zrobi Podstawowa zasada. Opisywałam np. tutaj. *** Za darmo to można dostać w ryj na mieście Odpowiadam tym hasłem, kiedy pojawia się ktoś i twierdzi, że ma dla mnie super ofertę - za darmo i bez zobowiązań. Otóż nie ma w życiu nic za darmo. No, poza właśnie tym na mieście… *** Czy to pcha nas do przodu? Pytanie, które często zadaję sobie i otoczeniu. W ten sposób następuje selekcja zadań i ustalanie priorytetów. Pisałam o tym tutaj. *** Ale po co? Pytanie, które zawsze, ale to zawsze zakończy każdą dyskusję, której nie chcę prowadzić. Przykład: – Załóż szpilki i będziesz wyższa! – Ale po co? – No żeby być wyższa! I ładniejsza! – Ale po co? – [i tu zawsze następuje takie: yyyy, eeee, czyli brak dalszych argumentów] (dla niewtajemniczonych: mam niecałe 160 cm wzrostu i dla mnie świat - z tej wysokości - wygląda super).
  5. 5. *** Nie karm trolla Z niektórymi ludźmi lepiej nie zaczynać rozmowy, a jeśli już się zaczęło, to jak najszybciej trzeba ją zakończyć. Hasło znane wszystkim starszym internautom. Młodszym podpowiem: zajrzyj tutaj. *** Jest jak jest Akceptacja rzeczywistości, swoich wad albo czegoś, na co nie mam wpływu. *** Zasada jednego dotknięcia Podstawowa zasada w pracy. Opisywałam tutaj. *** Zajebistością to się nie najem Stosuję w sytuacjach, kiedy ktoś przekonuje mnie do wydania pieniędzy na biz- nes, którego jedynym zyskiem będzie: fajne, da nam dużo lajków, będzie o nas głośno itp. (czyli nie zakłada zysków finansowych tylko zysk bycia fajnym). *** Praca u podstaw Hasło znane i przydatne w każdej firmie. I w życiu też. *** Nie jestem wszyscy Do tego dodaję: „Jeśli chcesz, żeby robiła jak wszyscy to nie ma problemu - będę czytać tyle książek, ile wszyscy, pracować za tyle, ile wszyscy, spędzać czas wolny tak, jak wszyscy. Zastanów się, czy nadal chcesz, żebym robiła jak wszy- scy?”. I to magicznie zawsze kończy dyskusję. ***
  6. 6. Traktuj ludzi tak, jak sam chciałbyś być traktowany Stosuję na co dzień. Pierwsze poważne zastosowanie: przy szkoleniu pakowa- cza. – A czy taką źle przyciętą książkę mam wysyłać? – A czy Ty, gdybyś kupił książkę przez Internet, chciałbyś taką otrzymać? – Nie. – No właśnie. *** Najpierw ludzie Tego hasła używam najczęściej przy regulowaniu płatności (nawiązuje ono także do hasła powyżej). Najpierw płacę innym (autorzy, partnerzy, współpra- cownicy) i staram się to robić od ręki, a dopiero potem sobie. *** Ja k**** nie zrobię?! Stosuję jako samomotywację w sytuacjach beznadziejnych. *** A ch** z tym… Stosuję, kiedy sytuacja beznadziejna okazała się naprawdę beznadziejna i muszę się poddać. Alternatywnie, jeśli sytuacja mnie aż taż nie emocjonuje, sto- suję frazę „Jest jak jest”. *** Każdy na świecie jest sam Możesz mieć rodzinę, znajomych, przyjaciół, ale i tak w ostateczności zawsze jesteś sam (np. nikt za Ciebie nie będzie ćwiczył na rehabilitacji po wypadku). Liczenie na innych lub zrzucanie na nich odpowiedzialności za siebie nie jest zbyt dobrym pomysłem. ***
  7. 7. Student po kilku godzinach w bibliotece staje się niemal ekspertem w tej dziedzinie Profesorowi od antropologii kulturowej chodziło o to, że bardzo szybko można pozyskać dużą ilość wiedzy (np. stykając się z jakimś tematem po raz pierwszy), jeśli poświęci się na to niewielką ilość czasu. Czyli efekt świeżości połączony z odrobiną cierpliwości. *** I tak wszyscy umrzemy i to nie będzie miało żadnego znaczenia Hasło na podstawie Księgi Koheleta. Stosuję w sytuacjach, gdy ktoś przekonuje mnie, że trzeba coś zrobić, bo tak wypada, tak trzeba, bo co powiedzą inni itp. *** Nie ma rzeczy niemożliwych, są rzeczy trudne Powiedzenie profesora od filozofii. Motywujące. Lżejsza forma zasady „Ja k**** nie zrobię?!”. *** Studiów nie kończą najmądrzejsi tylko najwytrwalsi Jak wyżej. *** Dzień dobry, dziękuję, przepraszam, do widzenia Magiczna wiązanka słów, którą codziennie stosuję w kontaktach z ludźmi. Po kilkukrotnym zastosowaniu odbiorcy naszych słów sami zaczynają je stosować wobec nas jako pierwsi. Metoda nawiązuje do hasła „Praca u podstaw”. ***
  8. 8. 29 wniosków na 29 urodziny 1. Schemat 3×8 godzin, jakkolwiek niedoskonały, pozwala mi nie oszaleć. (wpis) 2. Praca to tylko praca. Powinna sprawiać przyjemność i dawać satysfakcję (moja jakakolwiek praca w życiu to w 100% to, co chciałam robić), ale to cały czas tylko praca. Dziś jest, jutro jej nie ma. Nie ta, to będzie inna. Luźne podej- ście. Bez spinania się. 3. Założę się, że na łożu śmierci nikt nie myśli: „Mogłem więcej pracować” tylko „Mogłem więcej czasu spędzać z rodziną lub zwiedzać (z rodziną) świat”. 4. Kocham Polskę. Im częściej z niej wyjeżdżam, tym bardziej ją kocham i uwa- żam, że jest najlepszym miejscem do życia. (wpis) 5. Lepiej jest mieć mniej znajomych niż całe życie męczyć się czyimś towarzy- stwem w imię tego, że warto znać dużo ludzi. 6. Problemy są po to, aby je rozwiązywać. Wielokrotnie zastanawiałam się, jak wyglądałby świat bez problemów. Nuda. Co robią emeryci? Wymyślają sobie problemy. Z nudów. To pokazuje, że jednak musimy mieć jakieś problemy. 7. Co było, to było. Przeszłość. Nie zmienię jej, więc dołowanie się nią albo wra- canie do niej jest bez sensu. 8. Warto być sobą. Założę się, że na łożu śmierci nikt nie mówi: „Dobrze, że tego nie zrobiłem, bo co by pomyśleli sąsiedzi” tylko „Szkoda, że nie robiłem tego, o czym marzyłem”. 9. Nie wszystko w życiu się udaje. Na ileś tam sukcesów przypada ileś tam pora- żek. Nawet Google ma w swoim portfolio projekty, które nie wypaliły mimo zainwestowania w to mnóstwa pieniędzy i zasobów ludzkich. Czy Google siedzi i płacze z tego powodu? 10. Wszyscy na świecie mamy te same problemy (wpis). Bez względu na to, skąd pochodzimy i gdzie żyjemy. Z tego też powodu świat w pewnym momen- cie staje się trochę nudny.
  9. 9. 11. Życie jest jedno. Zauważyłam, że wracam do tej myśli jakoś automatycznie za każdym razem, kiedy chcę się na kogoś obrazić, zdenerwować albo zaczynam się czymś stresować. I od razu wszystkie złe emocje przechodzą. 12. Czarne scenariusze nigdy się nie sprawdzają. Po czasie okazuje się, że nic z tego, czego się baliśmy, nie miało miejsca. (wpis) 13. Nie ma czasu straconego. Wszystko, co robiło się w życiu zawsze odciska jakieś piętno (mniejsze lub większe). Każda z tych rzeczy czegoś nas nauczyła – jeśli nie konkretnej wiedzy zawodowej to wiedzy o świecie albo o sobie samym. 14. Zawsze będzie ktoś lepszy, mądrzejszy albo mówiący, że jest lepszy i/lub mądrzejszy. Trzeba umieć pogodzić się i z tym, że na tym świecie są mądrzejsi, i z tym, że na tym świecie są głupio-mądrzy (wpis) 15. „Do grobu tego nie wezmę”. Powiedzenie mojego taty, które w pewnym wieku i dla mnie nabrało jakiegoś znaczenia. Cieszę się z tego, co mam, jednak mam też świadomość, że kiedyś umrę i to wszystko zostanie po mnie na tym świecie (ktoś to dostanie w spadku, ktoś będzie się o to kłócił, ktoś to wyrzuci do śmieci). Czy warto kolekcjonować jakieś przedmioty? Czy warto całe życie poświęcić spłacaniu kredytów? 16. Warto codziennie doświadczać czegoś nowego. Nawet doświadczenie wcze- śniej nieznanego smaku potrafi sprawić niesamowitą radość i pozostawić nieza- pomniane wspomnienia. 17. Warto żyć normalnym tempem. Nie powoli, nie szybko. Normalnie. Bez zbędnego pośpiechu. Zastanawiające jest, że po zadaniu sobie pytania: „Gdzie Ci się śpieszy?” pojawia się: „Eee, yyy, hmmm”. No bo tak szczerze, to gdzie mi się spieszy? 18. Warto znaleźć miejsce, w którym można pobyć samemu. Za jedną z najlep- szych wycieczek w głąb siebie uważam swoją samotną wędrówkę sprzed 10 lat po Tatrach. Ku rozpaczy Jedynego. 19. Pielęgnuj marzenia. Nie traktuj marzeń jak zwykłej listy zadań. Marzenia to takie zadania, ale na specjalnych zasadach. Wskazane jest ich odwlekanie, roz- kładanie w czasie (oczekiwanie! budowanie napięcia!). Upajaj się drogą do celu, a nie samym celem.
  10. 10. 20. Kiedy zaczniesz się ruszać, zauważysz, że większość dolegliwości zdrowot- nych przechodzi. Nie wierzysz? Rusz dupsko to się przekonasz. 21. Świat to nadmiar. Przedmiotów, wydarzeń, emocji. To dobrze, bo można wybierać. To źle, bo ciągle zastanawiasz się, czy dokonałeś właściwego wyboru albo czy coś innego nie byłoby lepsze. Na szczęście mi to już przeszło i akcep- tuję to, że bardzo lubię grać w badmintona, choć to przecież taki mało lan- sowny sport. 22. Nie ma sensu zajmować się tym, na co nie mam wpływu. Życie jest zbyt krótkie. I co najważniejsze: mamy tylko jedno życie. Jedno. 23. Cokolwiek zrobisz i tak znajdzie się ktoś, komu to się nie spodoba. Możesz więc wchodzić wszystkim w tyłek, omijać wszelkie konflikty, a i tak znajdą się ludzie, którzy nie będą Cię lubili z jakiegoś powodu (np. właśnie z powodu tego, że jesteś bezkonfliktowy („gość nie ma jaj”) albo jakiś uniwersalny argument, np. „a bo to taki wieśniak”). Więc po co tracić życie na dopasowywanie się? 24. Jeśli założysz, że ludzie, których spotykasz na swojej drodze, są w porządku (pozytywnie nastawieni, uczciwi, pomocni), świat nagle wygląda zupełnie ina- czej. Jaśniej. Niestety dość późno to odkryłam. 25. Właściwy moment nigdy nie nadchodzi. Oznacza to, że trzeba zmusić się (zmuszenie = „Bo jak nie teraz to kiedy?”) i rzucić na szeroką wodę („Ja k***a nie zrobię?”). Z perspektywy czasu wszystkie (podkreślam: wszystkie!) takie nieco wymuszone decyzje były najlepszymi, jakie mogłam podjąć. (link) 26. Koleżanki zdążyły się już rozwieść i ponownie wyjść za mąż albo są singiel- kami i cały czas szukają. Ja od 10 lat z Jedynym. Właściwy człowiek (najlepszy kumpel) i właściwe podejście (ogromna cierpliwość, akceptowanie wzajemnych wad, wspólny światopogląd, troska, umiejętność wybaczania). Tylko tyle. Albo aż tyle. 27. Życie ma kształt sinusoidy. Warto o tym pamiętać, gdy jesteśmy „w dołku”. 28. Warto zadawać sobie pytania. Trudne i brutalne. Czytelnicy bloga już to wiedzą z poprzednich wpisów i mam nadzieję, że stosują na co dzień. 29. Rób to, co lubisz (ale nie krzywdź przy tym innych). Jeśli nadal się wahasz, to pamiętaj, że i tak kiedyś wszyscy umrzemy i wszystko pójdzie w niepamięć.
  11. 11. Zadanie pierwsze z brzegu Wyobraź sobie taką sytuację: masz dużo przeterminowanych (niezrealizowa- nych) zadań i wszystkie wyglądają mało atrakcyjnie. Zadania są z różnych pro- jektów, z różnymi kontekstami, najczęściej mało ważne (jeszcze) i ogólnie panuje tam wielki chaos. Odwlekasz ich wykonanie już kolejny tydzień i nagle dostrzegasz, że… one wcale nie znikają! Zadania odkładane nie robią się same. Szok! [szyderczy uśmiech] Czy jest jakiś sposób, żeby pozbyć się tego balastu i wrócić do normalności? Tak! Technika nazywa się: Zadanie pierwsze z brzegu Panie, ale o co chodzi? To bardzo proste. Patrzysz na listę przeterminowanych zadań i zabierasz się za to, które jest na tej liście pierwsze. Bez względu na to, co to jest. Jak pewnie Czytelnik zauważył, powyższe podejście jest przeciwieństwem, np. MIT-u dnia (najpierw rzeczy najważniejsze) czy pracy z kontekstami (pogrupuj wiele małych elementów, które coś łączy i wykonaj je zbiorczo). Trzeba jednak pamiętać, że stosowanie zawsze jednego schematu powoduje, że zwyczajnie staje się on nudny i nieskuteczny, dlatego trzeba wymyślać nowe techniki i stosować wszystko na przemian - w zależności od okoliczności, sytu- acji czy nastroju. Dlaczego ta technika jest fajna? - pozwala zabrać się do pracy tu i teraz (zobacz: szukanie zadania idealnego tzn. ważnego i jednocześnie łatwego, zwykle kończy się tak, że w połowie czytania listy jesteśmy już zmęczeni i w efekcie za nic się nie zabieramy), - eliminuje przeglądanie listy niezrealizowanych zadań (mając gorszy dzień można się jeszcze bardziej zdołować, ile to jest do zrobienia i… znowu odłożyć na później),
  12. 12. - eliminuje pokusę przypisywania kontekstów (znowu: czytanie długiej listy, nadawanie kontekstów i wybieranie, czym się zająć… i tak mijają kolejne godziny, a energia do pracy spada). Jak ja to robię? Odpalam widok kalendarza w Nozbe, w którym w pierwszej kolejności wyświe- tlają się przeterminowane zadania. Czytam pierwsze zadanie, które jest akurat na liście. To kluczowy moment. Cokolwiek jest tym pierwszym zadaniem, wiem, że muszę się za to zabrać. Zwykle jednak na widok pierwszego z brzegu zadania już lecę wzrokiem w dół listy, w poszukiwaniu czegoś łatwiejszego. I wtedy odzywa się znany mi głos wewnętrzny: – Laska, w ch**a se lecisz? Miało być pierwsze zadanie! – Ale… ale… – No ja pier**le, znowu zaczynasz?! – Ale… – No słucham, co za wymówkę wymyślisz! No, słucham?! – Booooo to pierwsze zadanie wymaga myślenia. – A co w życiu nie wymaga myślenia? – Yyyy… – Dobra, nie myśl już, bo się zmęczysz. Ja Ci podpowiem. Sytuacja wygląda tak: Masz zrobić pierwsze zadanie z brzegu. Nie masz nic ciekawszego do roboty. Świat wokół nie istnieje. Jest tylko to zadanie, które, nawet jeśli wymaga myśle- nia, nie zmienia to sytuacji, że jest przeterminowane i trzeba je zrobić. Zasadni- cze pytanie: Czy widzisz tu kogoś, kto mógłby zrobić to za Ciebie? – Nie. – Czyli? – Yyyyy… yyyy… hmmmm… Samo się nie zrobi? – Tak, dokładnie, samo się nie zrobi. Przerabialiśmy to już! Jasne?! – Tak, szefie, przepraszam [skruszona Patrycja] – Więc, skoro już tu jesteśmy, już dotknęliśmy tego tematu, już podjęłaś trud zmierzenia się z tym, to jakie następne kroki należy wykonać, aby zrealizować to zadanie, zamknąć temat, zapomnieć o nim i iść do przodu?
  13. 13. I tu już jesteśmy w domu. Najgorsze za mną. W tym momencie zaczynam roz- kładać zadanie na mniejsze kroki. Jeśli okazuje się, że realizacja zadania uzależniona jest np. od odpowiedzi innej osoby (przesłanie dokumentu, sprawdzenie czegoś), to zadanie wykonuję aż do etapu (kroku), w którym mogę powiedzieć: „Dobra, na tę chwilę mogę tyle, teraz czekam na odpowiedź”. Ustawiam monitoring, czyli np. zadanie na jutro, żeby sprawdzić, czy dana osoba już się tym zajęła i czy ja mogę robić dalej, aby zakończyć to zadanie. Uwagi Proszę Czytelnika, aby nie zadawał mi pytania pt. „Czy to się jakoś leczy?” lub „Podaj numer do swojego dilera, też chcę słyszeć takie głosy”. Jak wiesz z wcześniejszych wpisów, zawsze staram się nie tylko zadawać sobie niewygodne pytania, ale też bawić swoimi problemami i rozluźniać sobie atmosferę. To, przynajmniej u mnie, pomaga i naprawdę działa. Zadanie na teraz Zerknij na listę przeterminowanych zadań. I zacznij realizować pierwsze z brzegu.
  14. 14. Jak pokonać odwlekanie? Prokrastynacja. Trudne słowo. Od kiedy je poznałeś, masz usprawiedliwienie (mam nadzieję, że tylko pół żartem) dla swojego odwlekania. Tymczasem odwlekanie to w 99,9% przypadków najzwyklejszy w świecie… lęk. Odwlekamy zadania, projekty, różne sprawy i aktywności, w mojej ocenie, z trzech powodów: – zmęczenie, – lęk, – brak identyfikacji z celem. No to lecimy… 1. Zmęczenie Dobry argument, żeby czegoś nie robić. Przyznasz jednak, że na dłuższą metę jest on słaby, bo istnieją sposoby, aby walczyć ze zmęczeniem. Sen, energetki, zmiana trybu życia, silna motywacja itd. No, ale po co coś robić, skoro można powiedzieć, że jest się zmęczonym… 2. Lęk Jest bardzo, bardzo skuteczny i, w mojej ocenie, lęk to główna przyczyna zwlekania. Zadajmy sobie pytanie: „Dlaczego odwlekam, dlaczego się boję?”. Odpowiedź: - bo nie wiem, jak daną rzecz zrobić? (chyba nie wymyślono jeszcze żadnego lepszego sposobu niż dowiedzenie się, jak to zrobić lub poszukanie osób, które to wiedzą), - bo niby teoretycznie wiem, jak zrobić, ale nie wiem, czy to będzie najlepsze rozwiązanie, może jest jakieś lepsze, a ja go nie znam? - bo nie wiem, czy mi to wyjdzie? Bo jak nie wyjdzie to znaczy, że jestem głupi, a jeszcze jak ktoś to zobaczy i powie mi, jak to zrobić i będzie miał rację, i to
  15. 15. zadziała, to wtedy już w ogóle jestem głupi do kwadratu i ogólnie porażka na całej linii. - bo nie wiem, czy jak mi wyjdzie, to jak na to zareagują inni? Na pewno usłyszę o sobie: karierowicz, lepszy z domu, lansiarz, sprzedał się itp. - bo nie chcę brać odpowiedzialności za to, co robię, zwłaszcza że może nie wyjść, to kto normalny chciałby być twórcą porażki? Niech zgadnę, trafiłam w Twoje lęki? [Dziękuję, dziękuję, autografy później]. Jak zwykle zachęcam do zadawania sobie niewygodnych pytań. Wiem, że gdy dokładnie przestudiujesz ten punkt i szczerze (szczerze!) odpo- wiesz na to pytanie, Twoje odwlekanie nabierze innego wymiaru. To znaczy sta- nie się bardziej świadomie. Dzięki świadomości będziesz kontrolować swój lęk. 3. Brak identyfikacji z celem Krótko mówiąc, może zwlekasz z wykonaniem czegoś, bo to nie jest Twój cel tylko otoczenia. Pisałam o tym tutaj. Podsumowanie Jak zawsze najlepszą formą mierzenia się z samym sobą jest zadawanie sobie pytań (dlaczego odwlekam, dlaczego się boję, jakie są możliwe wyjścia z tej sytuacji itd.): brutalnych, niewygodnych, wrednych, odsłaniających nam nasze prawdziwe oblicze. Proces bolesny, trudny, ale bardzo twórczy i skuteczny.
  16. 16. Aktywny czy produktywny? Gdy chodziłam do szkoły to bardzo porównywałam się do rówieśników. I zawsze wychodziło mi, że nie dość, że jestem brzydka to jeszcze tak mało robię. Byłam wtedy rzecznikiem prasowym pewnej młodzieżówki politycznej (grzechy młodości), pisałam artykuły do ogólnopolskich gazet papierowych, potem do serwisów internetowych, próbowałam sił w biznesie, ale wydawało mi się, że to, co robię to jest nic w porównaniu z innymi. Owi inni byli tacy zabiegani, nie mieli na nic czasu, wszyscy o nich i ich aktywno- ści ciągle mówili. A mi wszystko przychodziło spokojnie, było rozplanowane, odbywało się po cichu, na wszystko miałam czas i prawie nikt nie wiedział, co robię po szkole. I któregoś dnia gdzieś przeczytałam mądre zdanie: „Czy jesteś aktywny czy pro- duktywny?”. To zdanie naprawdę uratowało wtedy moją psychikę. Chciałabym, abyś Czytelniku zapamiętał to pytanie: Jestem aktywny czy produktywny? Czyli na przykład: - Czy zaczynasz sto rzeczy i żadnej nie kończysz, czy może wybierasz kilka najle- piej rokujących i poświęcasz im swoją uwagę? - Czy robisz to, co inni, choć wiesz, że to nie przyniesie Ci korzyści czy może robisz to, co Ty osobiście uważasz dla siebie za korzystne? - Czy masz mnóstwo powierzchownych znajomości czy może niewielu przyja- ciół, na których wiesz, że zawsze możesz liczyć? - Czy zajmujesz się milionami spraw, czy może ustalasz priorytety i zajmujesz się tym, co pcha Cię do przodu? - Czy opowiadasz o swojej firmie na branżowych konferencjach czy może two- rzysz dobry produkt i opowiadasz o nim w swojej grupie docelowej?
  17. 17. Przy okazji przypomniało mi się fajne hasło o produktywności: Niektórzy opowiadają o seksie, a inni go po prostu uprawiają. Ale wracając do fajności autora tego bloga… Kiedy spotkałam po latach tych „aktywnych” to okazało się, że z tej ich aktywności nic nie wyniknęło. Byli aktywni, a nie produktywni. Robili dużo szumu wokół małych aktywności i nie angażowali się na dłużej (bo to wymaga cierpliwości, konsekwencji i pasji do tego tematu, a nie powierzchownego działania na pokaz). W efekcie nie udało im się zbudować nic trwałego. Nikomu. Podsumowanie Bądź produktywny. Rób swoje w ciszy i spokoju. A później zbieraj owoce. Zebrane owoce najlepiej smakują, kiedy konsumuje się je z uśmiechem na twa- rzy i w gronie najbliższych (rodziny, przyjaciół).
  18. 18. Dwa zachowania, które niszczą Twoją produktywność Prowadzenie firmy nauczyło mnie wielu rzeczy. Jednak za największą wartość uważam dwie, których z czasem udało mi się oduczyć i ocalić produktywność. 1. Oduczenie się perfekcjonizmu Nie musi idealnie. Ma być dobrze. Poza tym trzeba pamiętać o trzech terapeu- tycznych zdaniach dla perfekcjonistów. Liczy się to, co zostało zrobione i że to coś działa. Jeśli działa, cała reszta to dodatki, które można wykonać w następnej kolejności. Inaczej mówiąc, nie interesuje mnie, że przycisk usuwania produktu z koszyka mógłby być ładniejszy albo 3 piksele w prawo. Można usunąć z koszyka? Można. Czy jest to intuicyjne? Jest. Czy jest to widoczne? Jest. Wystarczy. Ewentualnych sceptyków pragnę uświadomić, że nie zamierzam robić z siebie Steva Jobsa. Nie ta głowa, nie ta skala, nie ten model biznesowy, nie ten pro- dukt i nie ten budżet. Jak ktoś lubi myśleć o sobie, że jest wyjątkowy i porówny- wać się do wizjonerów, czyli kilku(set) osób spośród miliardów, to super. Ja jed- nak nie mam złudzeń i akceptuję swoją przeciętność umysłu. 2. Oduczenie się przejmowania pojedynczymi głosami Kiedy masz starcie z pojedynczym klientem, zwłaszcza gdy zaczynasz, bardzo bierzesz to do siebie - w końcu to klient i zawsze nas uczono, że ma rację. Nie ma. Mówię to z całą świadomością i jako autor książki o relacjach z klientem (bo to dawno temu było…), bo cokolwiek zrobisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie niezadowolony. Podkreślam, że mówię tu o pojedynczych głosach.
  19. 19. Kiedyś świetnie zobrazowała mi to sytuacja z życia: Pewnego dnia dostaliśmy dwa maile dotyczące tej samej książki, która wydali- śmy. Jeden głos twierdził, że książka jest zdecydowanie zbyt ogólna, a drugi, że książka jest – zgadłeś – zbyt szczegółowa. I każda z tych osób była bardzo nieza- dowolona i miała sensowne argumenty. Ten sam dzień. Ta sama książka. Co w takiej sytuacji? Kto ma rację? Co powinna zrobić firma z tym produktem? Wydanie drugie, ale skrócone czy poszerzone? A może wycofać na zawsze pro- dukt ze sprzedaży? W końcu opinia klientów jest najważniejsza… Należy też pamiętać, że w społeczeństwie jakiś tam procent ludzi ma zaburze- nia psychiczne i może się zdarzyć, że właśnie na takiego się trafiło (zwłaszcza gdy naprawiłeś swoje błędy, przeprosiłeś, a człowiek nadal Cię dręczy albo – co dziwniejsze – nie popełniłeś żadnego błędu, a ktoś Cię dręczy, bo np. uważa, że masz coś robić inaczej niż robisz, bo on tak chce i już). To są właśnie ludzie, z którymi nie należy wdawać się w dyskusje. A wszystko po to… … aby mieć więcej czasu na rzeczy naprawdę ważne i pchające to wszystko do przodu. Uszy do góry i do roboty! :)
  20. 20. Trzy zdania dla perfekcjonistów Powtarzaj za mną: ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej niż ja. ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto powie, że zrobi coś lepiej niż ja. ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto przeczepi się do tego, co i w jaki sposób zrobiłem. I jeszcze raz: ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto zrobi coś lepiej niż ja. ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto powie, że zrobi coś lepiej niż ja. ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto przeczepi się do tego, co i w jaki sposób zrobiłem. Wskazówka Powtarzaj te zdania przed pracą. Powtarzaj te zdania w pracy. Powtarzaj te zdania w czasie wolnym od pracy.
  21. 21. Jak wytrwać w noworocznych postanowieniach? Jak co roku, przy świątecznym stole, tradycyjnie rozpoczynają się deklaracje, kto i co zamierza zmienić od przyszłego roku. I tak co roku słucham, że ktoś od 1 stycznia: odchudza się, rzuca palenie albo zaczyna biegać. Niestety, jak zwykle, zadaję niewygodne pytanie: „A dlaczego od nowego roku, a nie od teraz – tak, jak tutaj teraz siedzisz?”. I tak oto psuję wszystkim święta, nikt mnie nie kocha, zostaję wydziedziczona i resztę świąt spędzam pod gołym niebem. Od kilku lat nie mam postanowień noworocznych. Dla mnie nie mają one żadnego sensu, bo postanowienia można skutecznie zrealizować przez cały rok. Od teraz Warto przyjrzeć się postawie pt. „od teraz” i stosować ją przez cały rok. Pierwsza okazja, aby zrobić pierwszy krok jest – jak wynika z nazwy - teraz. Nie od Nowego Roku, nowego miesiąca, tygodnia, od jutra, ale od teraz (tak, zapisz bieżącą datę i godzinę, bo właśnie od teraz zaczynasz). Zobacz, jaka jest różnica między: „od jutra nie palę” a „od teraz nie palę” Kiedy zaczynasz zdanie od hasła „od teraz” to zauważ, że nie ma tu miejsca na żadne zwlekanie, licytacje czy dyskusje. Teraz to teraz. Nie palę. Do jutra może się dużo zmienić, możesz nawet zapomnieć o swoim postanowieniu (i wtedy padnie hasło: „no to w takim razie od jutra, bo dziś nie było czasu”). Dlatego zacznij od teraz.
  22. 22. Gdzie jest problem? Podstawowa trudność w systemie „od teraz” jest w głowie. Otóż umysł lubi dwie rzeczy: - zwlekanie typu: od jutra, od nowego miesiąca (bo wysiłek jest odroczony), - okrągłe ramy czasowe (np. poniedziałek, 1 dzień miesiąca, 1 dzień roku, pełne godziny). Jeśli te dwa elementy zostaną połączone to mamy do czynienia z katastrofą w postaci niezrealizowanych postanowień. Typowe postanowienia-zwlekacze - od nowego roku, - od nowego miesiąca, - od września (w sensie: po wakacjach), - od poniedziałku, - od jutra. Gdzie jest błąd? Tak, dobrze myślisz. Błąd jest w odroczeniu. Dlatego stosuj technikę „od teraz”. Czy to działa? Technikę należy stosować jako uzupełnienie GTD, a nie zamiast.
  23. 23. Sfotografuj i… wyrzuć Były kiedyś takie czasy, że na rynku były trzy modele aparatów cyfrowych na krzyż i najtańszy z nich kosztował tysiąc złotych. Starsi pamiętają, młodsi wła- śnie przecierają oczy ze zdumienia. Tak więc dawno temu, na osiemnaste uro- dziny, rzutem na taśmę, sprawiłam sobie takie cudo za tysiaka. O losie, koniec z kliszą 36 klatek na całe wakacje! O losie, wreszcie będę fotografem! O losie, podgląd wykonanego zdjęcia! Łapiecie ten klimat? :) I właśnie w tamtych czasach, oprócz wyżej wspomnianych, urodziły się jeszcze dwie możliwości, z których korzystam do dziś: 1. „Ebooki” Jako że w młodości nałogowo czytałam książki o biznesie, to zawsze wypożycza- łam maksymalna ilość i… nigdy nie mogłam przeczytać wszystkich w terminie. Zaczęłam więc je fotografować i później czytać na laptopie. 2. Fotografowanie przedmiotów Czasami mamy różne drobiazgi typu: ładne bilety z wakacji, pierwsze listy miło- sne, stare pocztówki itp. Nigdy do tego nie wracamy, a jednak jakoś trudno to wyrzucić. Sfotografuj te wszystkie ładne rzeczy i wyrzuć je. Do zdjęć na 99% nigdy nie wrócisz, ale dla spokoju sumienia możesz sobie mówić, że jakby coś, to masz kopie na zdjęciach. Ten sposób bardzo pomógł mi przy pierwszym, poważnym czyszczeniu regałów – zanim każdy tytuł trafił w inne ręce, był przeze mnie fotografowany „na pamiątkę”. *** W tym wpisie celowo omijam rozważania typu: „ale to nie to samo, co orygi- nał”. O tym będzie osobny wpis.
  24. 24. Jesteś osłem (i ja też) Znasz wierszyk Fredry o ośle? Przeczytaj: Osiołkowi w żłoby dano, W jeden owies, w drugi siano. Uchem strzyże, głową kręci I to pachnie, i to nęci. Od którego teraz zacznie, Aby sobie podjeść smacznie? Trudny wybór, trudna zgoda Chwyci siano, owsa szkoda, Chwyci owies, żal mu siana. I tak stoi aż do rana, A od rana do wieczora; Aż nareszcie przyszła pora, Że oślina pośród jadła Z głodu padła. Znasz to? Pewnie, że znasz, bo jesteś osłem! Nie martw się, ja też jestem. Dla- czego wszyscy jesteśmy osłami? Świat to nadmiar i presja Mamy za dużo zadań, przedmiotów, okazji, miejsc, idei, informacji, emocji itp. Podjęcie decyzji oznacza wybór. Sam wybór jest łatwy. Komplikujesz go jednak na własne życzenie, bo myślisz za dużo o: - konsekwencjach wyboru, - ocenie Twojego wyboru przez otoczenie. Nie, no oczywiście jesteś wolnym człowiekiem, nie ulegasz reklamie, masz gdzieś to, co teraz się nosi, nie interesuje Cię to, co powiedzą o Tobie inni. Taaa… A. Konsekwencje wyboru
  25. 25. Jesteś po maturze: Co mam studiować? Bibliotekoznawstwo, medycynę, polito- logię, informatykę, biologię? Co mnie najbardziej interesuje? Który kierunek jest przyszłościowy? A jeśli dokonam niewłaściwego wyboru? Dzwoni zastrzeżony numer: Czy to kolejna oferta kredytu czy może dzwonią ze szpitala, bo komuś z rodziny coś się stało? A może Bill Gates nudzi się w biurze, wybrał losowo mój numer i chce przepisać na mnie 20% swojego majątku? Sprzedajesz firmę: Czy sprzedać teraz i wziąć te marne 100 milionów dolarów, czy poczekać jeszcze trochę na innego kupca albo sprzedać im za rok, jak będzie jeszcze więcej warta? A jak nie będzie więcej warta? A jak upadnie? Idziesz do cukierni: Pączek czy Eklerka? Pączek czy Eklerka? Ojej, tam jest jesz- cze Napoleonka! Co robić? Jak żyć? Pączek, Eklerka cz Napoleonka? Nie wytrzymam! B. Ocena innych - Kupujesz telefon: „Jak można nie mieć najnowszego? Pewnie go nie stać” - Wyjeżdżasz na ferie: „Jak można nie jeździć na nartach? Pewnie go nie stać” - Kupujesz buty: „Jak można nie mieć 150 par butów? Pewnie go nie stać” - Nosisz sztruksy: „Jak można być tak niemodnym? Pewnie go nie stać” itd. To Twoje życie i Twoje wybory Oznacza to, że to Ty podejmujesz decyzję w sposób, który Ciebie i tylko Ciebie zadowala. A więc na przykład: - Które zadania są dla Ciebie naprawdę ważne (patrz: wpis na ten temat)? - Gdzie Ty chcesz pojechać na wakacje? - Co Ty chcesz robić w wolnym czasem? - Jak Ty chcesz chodzić ubrany?
  26. 26. Wiesz, dlaczego Twój wybór ZAWSZE będzie najlepszy? Bo jest to Twój wybór. Jeśli swoim wyborem nie łamiesz obowiązującego w danym społeczeństwie prawa to wszystko jest w porządku. Masz już to, czego potrzebujesz do szczęścia Jesteś szczęśliwym człowiekiem - z tym wszystkim, co już masz. Rodzina, spraw- dzeni znajomi, fajna praca, zainteresowania. Do tego masz co jeść i gdzie miesz- kać. Naprawdę nie potrzebujesz niczego więcej do realizowania swoich pasji i pomysłów. Nie można mieć wszystkiego Nie można mieć, zobaczyć czy doświadczyć wszystkiego. Jest to fizycznie nie- możliwe. Tak samo jak nie jest możliwe żyć wiecznie. Podsumowanie Dokonanie wyboru jest łatwe. Każdy Twój wybór jest dobry. Ciesz się swoimi wyborami. Nie możesz mieć wszystkiego. Nie pozwól, aby wmówiono Ci, że źle wybrałeś. Nie pozwól, aby wmówiono Ci, że do szczęścia potrzebujesz czegoś jeszcze. Wykorzystaj swój czas na tym świecie tak, jak Ty tego chcesz. Jeśli przyjmiesz do wiadomości, że: - jesteś szczęśliwym i mądrym człowiekiem, - każdy Twój wybór jest i będzie zawsze dobrym wyborem, - na pewno nie będziesz mieć dylematów osła i nie skończysz jak osioł.
  27. 27. Cel dnia, tygodnia, miesiąca W prozie życia czasami ciężko o poczucie, że to, co robimy, ma sens i idzie we właściwym kierunku. Teoretycznie robimy przegląd tygodnia, więc wiemy, że to są ważne zadania, ale uchwycenie przełomowych momentów jest trudne. Mój sposób na ogarnięcie przełomów to wyznaczanie celu dnia, tygodnia i miesiąca. Podczas najbliższego przeglądu tygodnia ustal sobie: - cel dnia, - cel tygodnia, - cel miesiąca. Cel dnia To 1-3 zadania, które na pewno chcesz zrobić danego dnia. Bardzo łatwo je wybierzesz odpowiadając sobie pytanie: „Które z dzisiejszych zadań pcha mnie do przodu i jest naprawdę ważne?”. Postaraj się zrobić te zadania w pierwszej kolejności. Dzięki temu: - jak masz gorszy dzień to łatwiej jest je wykonać, bo to tylko 1-3 zadania i, jak już ustaliliśmy, to one pchają nas do przodu, więc można mieć czyste sumienie, że pracujemy może i mniej, ale nad naprawdę istotnymi sprawami, - jak masz normalny dzień, to po zrobieniu tych 1-3, z własnej inicjatywy i tak wykonasz pozostałe zadania. Cel tygodnia To jeden z celów dnia lub jeden duży cel, który składa się z kilku celów minio- nych dni.
  28. 28. Cel miesiąca To jeden z celów tygodnia lub jeden duży cel, który składa się z kilku celów minionych dni lub tygodni. Wykorzystaj konteksty Pobaw się kontekstami. Dla celów dnia ustaw kontekst „cel dnia” (i odpowied- nio: „cel tygodnia”, „cel miesiąca”). W ten sposób będzie łatwiej Ci grupować i zarządzać celami. I to działa? Nie, tak sobie to dla jaj piszę… Działa! Działa! Spróbuj! Dzięki temu prostemu rozwiązaniu już po pierwszym tygodniu zobaczysz róż- nicę. Serio. Otrzymasz przepiękną informację o swojej produktywności i właści- wym wyborze celów. Pokażę Ci na moim przykładzie. W pierwszym tygodniu stosowania tej metody okazało się, że: - z 15 celów dnia (3 cele x 5 dni) zrealizowałam… 6 celów (pozostałe były zbyt złożone i powinny być rozbite na kilka zadań), - 1 cel tygodnia – nie został on zrealizowany (jako że składał się z celów dnia, które, jak już wspomniałam, nie zostały zrealizowane, cel tygodnia siłą rzeczy też nie został zrealizowany). Cytując klasyka, „Rzeczy niemożliwe mogę załatwić od ręki, ale na cud trzeba poczekać”. ;) Do dzieła!
  29. 29. Palenie w piecu a produktywność Mamy tzw. sezon grzewczy, więc opowiem Ci pewną historię. Okazuje się, że produktywność jest nawet tam, gdzie teoretycznie jej nie ma. Najlepiej przygotuj sobie herbatę i czytaj dalej. Lecimy: W dzieciństwie jednym z moich domowych obowiązków było palenie w piecu kaflowym (mieszkaliśmy w centrum miasta, ale w starym budownictwie). Oprócz pieca mieliśmy ogrzewanie na prąd, ale z uwagi na koszty było ono trak- towane jako uzupełnienie, a nie podstawa. Zgodnie z opisywaną wcześniej zasadą, po szkoleniu, doglądaniu i późniejszym towarzystwie starszego brata, zaczęłam palić w piecu samodzielnie. Procedura wyglądała następująco: Raz w roku jakaś firma przywoziła węgiel, który należało wrzucić do schowka na dworze. Czynność tę wykonywała osoba, która była akurat w domu, więc ja, brat lub wspólnie. Pod koniec liceum pamiętam, że spojrzałam na tę tonę węgla i wyobraziłam sobie, jak łatwo byłoby ją przenieść metodą „kopiuj-wklej”. Nie- stety trzeba było machać łopatą. W okresie jesienno-zimowym, codziennie paliliśmy w piecu. Wcześniej jednak należało iść po węgiel (3/4 wiadra) i drewno na rozpalenie (ilość według uzna- nia i umiejętności palącego). Jeśli gotowego drewna nie było (a zwykle nie było, bo brat nie miał w zwyczaju przygotowywania na zapas), należało je porąbać samemu - dużą, ciężką siekierą. Po latach mama powiedziała, że zawsze bała się, czy nie spalimy domu albo nie odrąbiemy sobie kończyn. Z produktywnością jest jak z paleniem w piecu To niesamowite, że palenie w piecu doskonale obrazuje produktywność i zarzą- dzanie sobą, projektami, pracownikami. Zobacz:
  30. 30. Technika Samo się nie zrobi. Pamiętasz ten wpis? Jest mi źle, ciężko, zimno, nikt mnie nie kocha, ale… samo się przecież nie napali. Chcesz mieć ciepło – napal w piecu. Chcesz mieć kondycję – ćwicz. Prosta, uniwersalna zasada. Przygotuj się. Możesz wcześniej porąbać drewno i przygotować wiadro z węglem (szczególnie rąbanie przy –20 stopniach nie jest zbyt przyjemne i precy- zyjne). Dzięki temu przygotowaniu łatwiej będzie zacząć. Ten system to nic innego jak słynny już stosik z ubraniami. Plan to podstawa. Wiesz, co i jak masz zrobić, jakie kroki składają się na realiza- cję, ile zajmuje to czasu i czy można przy tej czynności wykonywać jakieś inne. Zaplanuj awaryjne rozwiązania. Rozpalanie w piecu to najgorsza czynność, zwłaszcza gdy w głowie masz presję pt. „Jeśli się nie uda, to będzie dzisiaj zimno całej rodzinie”. Świadomość, że od Ciebie zależy powodzenie całej operacji, jest naprawdę obciążająca. Znajdź alternatywy, które można zastosować na wypa- dek, gdyby coś się nie udało. Nie chodzi o to, aby ich użyć, ale o sam fakt, że są – to spowoduje spokój umysłu. Pierwszy, zaplanowany krok. Podstawa to dobrze zacząć. Jeśli wrzucisz węgiel i podłożysz ogień, nigdy się nie rozpali. Na rozpalenie musisz zaplanować czas i mieć sposób. Głupie książki motywacyjne mówią „próbuj”. Owszem, ale pró- buj z głową, korzystając z wiedzy, która jest dostępna na ten temat. Dorzucaj do pieca. Duma z rozpalenia ognia wywołuje euforię. Nie daj się ponieść emocjom. Pamiętaj, że celem jest uzyskanie ciepła poprzez napalenie w piecu, a nie samo rozpalenie. Poza tym łatwiej jest dorzucać i podtrzymywać ogień niż rozpalać go na nowo. Cały czas pilnuj swojego ognia. Nie odchodź na zbyt długo i miej na oku całą sytuację - czy nadal się pali, czy trzeba dorzucić węgiel, czy jakiś palący się kawałek nie wypadł na zewnątrz.
  31. 31. Kaloryczność Jeśli zależy Ci na tym, aby po prostu się paliło, to możesz wrzucać papier, który pali się szybko i mieć poczucie, że przecież jest ogień. I tak spędzić cały dzień… Czy będzie ciepło? Nie. Jeśli zależy Ci na tym, aby było ciepło, zainwestuj w dobry materiał opałowy. Podsumowanie Technika + Kaloryczność = Będzie dobrze!
  32. 32. Zasada jednego dotknięcia Zasada ta brzmi: Jeśli czegoś dotkniesz, to musisz teraz podjąć decyzję, co z tym zrobić. albo inaczej: Jeśli nie chcesz się tym teraz zajmować, to nie dotykaj tego. Wersja dla prostych ludzi: Jeśli ku***a nie chcesz nic z tym teraz robić, to po ch** to dotykasz?!?! Jak to działa w praktyce? Zasada jednego dotknięcia najlepiej sprawdza się przy e-mailach. Poniższe roz- ważania będą opierały się na tym przykładzie, ale spokojnie można to zastoso- wać do innych spraw. 1. Zrób to od razu Jeśli możesz coś zrobić w mniej niż 2 minuty, zrób to od razu. Piękne. Minus tego rozwiązania jest taki, że co kilka minut mogą napływać sprawy, które da się wykonać w 2 minuty i w efekcie stracimy pół dnia. Dlatego warto rozważyć, czy te małe dwuminutowe zadanka może lepiej zebrać i koniec dnia zająć się nimi hurtowo. 2. Zrób to później Tutaj mam na myśli świadome odłożenie np. na maile odpisujesz o określonej godzinie. Kiedy ta godzina nadejdzie, to odpisujesz z zastosowaniem zasady jed- nego dotknięcia, czyli: - otwórz wiadomość, - przeczytaj, - podejmij od razu działanie, co z tym zrobić.
  33. 33. Jeśli masz już otwarte, to zrób to, co trzeba (odpisz, prześlij dalej, deleguj, dodaj do spraw monitorowanych, usuń, zarchiwizuj itp.). Chodzi o to, aby: - nie uciekać od problemu (samo się nie zrobi…), - nie zamykać (naprawdę samo się nie zrobi…) - nie wracać do tego później (szkoda czasu + jak odłożysz, to samo się nie zrobi…). Jeśli już masz otwarte, to zrób z tym to, co trzeba, tym bardziej, że TERAZ masz na to wyznaczony czas. Zaraz, zaraz… Czy to nie przypomina mężczyzny, który podchodzi do lodówki, patrzy, zamyka i za pięć minut robi dokładnie to samo? Zawsze mam ochotę zadać wtedy takie pytanie: „Hmmm, co myślisz, kiedy idziesz do tej lodówki drugi raz po pięciu minutach? Myślisz, że coś się tam zmieniło? Przybyło? Kanapki zrobiły się same?”. ;) W naszym przykładzie: „Czy jak teraz zamknę tego maila, to czy ta sprawa roz- wiąże się sama? Czy może lepiej (skoro mam już otwarte i teraz jest wyzna- czony czas na to zadanie), zrobić z tym, co trzeba i mieć to z głowy?”. Kiedy daliśmy ciała Cóż, bywa że sprawy (w naszym przykładzie: maile) nagromadziły się. Czasami z naszego lenistwa, ale także z powodu innych okoliczności np. choroby. Propo- zycje są takie: Wrzucasz do osobnego katalogu i odpowiadasz codziennie na ileś maili. Zostawiasz w skrzynce głównej i odpowiadasz codziennie na ileś maili. Odpalasz pomidora i lecisz po kolei aż skończysz. Usuwasz bez przeglądania.
  34. 34. Jak ustalać priorytety? Robiąc przegląd tygodnia ustalamy zadania i priorytety na najbliższy tydzień. I zawsze stajemy przed dylematem, co jest ważne, bo przecież wszystko, czym się zajmujemy, jest ważne… W owym „wszystko jest ważne” z pomocą może przyjść proste pytanie, które pozbawi Cię złudzeń i sentymentów. Pytanie brzmi: Czy to zadanie pcha moją firmę do przodu? Po prostu patrzysz na dane zadanie i zadajesz sobie to pytanie. (zwrot „pcha do przodu” oznacza rozwój w dłuższej perspektywie; sprawy bie- żące czy formalne strony prowadzenia firmy, NIE SĄ takimi sprawami). Pytanie na pierwszy rzut oka jest niezbyt precyzyjne, bo można zaliczyć do niego wszystko, dlatego wcześniej trzeba sobie zdefiniować: Co pcha moją firmę do przodu? Jeśli wymienisz kilka spraw, które pchają Twoją firmę do przodu, to w jakich proporcjach, Twoim zdaniem, powinny występować, aby było dobrze? Owe ide- alne proporcje pokażą Ci, co jest priorytetem dla Twojej firmy i co pcha ją do przodu. Mając wiedzę co, będzie Ci łatwiej ocenić, czy to konkretne zadanie spełnia te kryteria.
  35. 35. Samo się nie zrobi Mam takie jedno ulubione powiedzenie, które zawsze na mnie działa. Brzmi ono: Samo się nie zrobi Jak wiesz (z poprzednich wpisów), lubię prowadzić ze sobą mniej lub bardziej poważne dialogi, które mają na celu uświadomienie mi, że dane zachowanie jest bez sensu i powinnam się poprawić. I tak przykładowo, kiedy np. muszę odpisać na maile i zamknę okno bez wyko- nania tego, co powinnam, mówię do siebie: - Hej, laska, o tej godzinie zawsze odpisujesz na maile, miałaś otwarte okno, trzeba było tylko zacząć. - Nie chce mi się… - Naprawdę myślisz, że jak to zamknęłaś, to samo się zrobi? - Yyyy, no nie… - Czy kiedykolwiek cokolwiek zrobiło się samo? - Yyyy, no nie… - Czy decyzje podejmą się same? Czy maile same się odpiszą? - Yyyy, no nie… - Czy jest tu ktoś, kto mógłby zrobić to za Ciebie? - Yyyy, no to akurat nie… - I mimo to zamknęłaś okno. - Yyyy… - Otóż to! SAMO SIĘ NIE ZROBI.
  36. 36. Po takim uświadamiającym dialogu, który jasno wskazuje, że odłożenie tego nie ma najmniejszego sensu, zabieram się do pracy. Bo samo się nie zrobi. Bo nikt tego za mnie nie zrobi. Bo jeśli odłożę to na godzinę, dzień, tydzień, miesiąc, to naprawdę samo się nie zrobi. Zadanie na dziś Znajdź sposób na siebie. Co Cię motywuje? Co Cię uświadamia? Jakie słowa na Ciebie działają? Jednocześnie nie bądź dla siebie zbyt surowy. To mają być racjonalne argu- menty z nutką poczucia humoru i możliwością wyjścia z twarzą przed samym sobą.
  37. 37. Jak ogarnąć swoje 24 godziny? Doba ma 24 godziny: - 8 godzin na pracę, - 8 godzin na sen, - 8 godzin na rozrywkę. Genialne w swojej prostocie. Spróbujmy przeanalizować kilka spraw i wycią- gnąć wnioski. Będzie dobrze! Dokładna analiza schematu. Jeśli uważasz, że nie masz na coś czasu, przeanali- zuj swój schemat 3x8 godzin. Poza analizą, zastanów się także nad swoimi celami. Być może okaże się, że nie masz na nic czasu, bo: - źle ustalasz priorytety (rozwinę to w dalszej części wpisu), - chcesz coś zrobić, ale w gruncie rzeczy… nie chcesz (pisałam o tym jakiś czas temu). Trzymaj się schematu. Jako że od 10 lat zajmuję się biznesem, wiem po sobie, że elastyczny czas pracy to mit, który powielają „głupio-mądrzy” doradcy lub motywatorzy, a łykają to młodzi freelancerzy lub początkujący właściciele firm (tak, ja też to łykałam, kiedy zaczynałam). Aby nie oszaleć, potrzebna jest równowaga między życiem a pracą. Taką rów- nowagę zapewnia schemat 3x8. I choć na pewno lubisz swoją pracę (ja moją bardzo), pamiętaj, że ZAWSZE będzie więcej zadań do zrobienia niż czasu na ich wykonanie. Umiejętność zajmowania się ważnymi rzeczami (szerzej o tym w dalszej części wpisu) to tak samo ważna sprawa jak równowaga między pracą a czasem wol- nym, czyli po prostu życiem.
  38. 38. Elastyczny czas pracy, a więc bez jasnego podziału, powoduje, że nie ma granic i tak naprawdę albo nie pracujesz wcale, albo zawsze pracujesz (tj. cały dzień, ale po trochu). W efekcie: - nie masz kontroli nad czasem pracy, - masz wrażenie ciągłego bycia w pracy, rodzina, zwłaszcza gdy pracuje „normalnie”, jest zawsze wkurzona, bo ciągle coś dłubiesz i masz do zrobienia, więc nigdy nie ma Cię na 100% dla siebie. Żongluj godzinami. Czasu dojazdu nie licz jako pracę, ale jako rozrywkę i czytaj w tym czasie książki. Poza tym możesz podzielić blok pracy na bardziej ela- styczny (np. 2x4 godziny), ale musi to być podział jasny, uzasadniony i sumować się na 8 godzin pracy, a nie na 16. Kilka lat temu, będąc jeszcze na studiach, pracowałam nad pewnym projektem. Zaczęłam sumować czas pracy i okazało się, że pracuję 16 godzin dziennie (tro- chę rano, trochę między wykładami lub… na wykładach, trochę w środku nocy itd). Jak się domyślasz, moje życie towarzyskie oraz zdrowie psychiczne zostało wtedy dość poważnie nadwyrężone. A całość z efektywnością też nie miała zbyt wiele wspólnego. Jaka rozrywka? Ogarnia Cię przerażenie, kiedy myślisz o tych 8 godzinach wol- nego? Jeśli tak, to oznacza, że zdecydowanie za dużo pracujesz i - kiedy pojawia się puste, długie okienko w harmonogramie - nie masz pomysłu na czas wolny. Tę kwestię też sobie przemyśl. Wyśpij się. Nie polecam skracania godzin snu, jeśli nie jest to konieczne. Każdy ma swój rytm, ale mamy też tendencję do wmawiania sobie i otoczeniu, że potrzebujemy mniej snu niż inni. Ot, takie bohaterstwo, a w wydaniu mężczyzn właściwie już standard. Bywają okresy w życiu, że sypiamy mniej (np. sesja, kończenie projektu, stres), ale osobiście nie znam nikogo, kto na dłuższa metę i to bez drzemek w ciągu dnia, będzie na co dzień wypoczęty po mniej niż 7-8 godzinach. Priorytety. Gdy nie zdążysz czegoś zrobić w pracy, pozostaw to na jutro. Świat się nie zawali. Jeśli sądzisz inaczej, to popracuj jeszcze nad nadawaniem priory- tetów. Zobacz:
  39. 39. Jeśli to zadanie było takie ważne, to dlaczego nie zostało zrobione wcześniej? Bo były inne ważne zadania - powiesz. Ok, ale czy tamte inne zadania faktycznie były ważniejsze niż to, które nie zostało zrobione? Odpowiesz, że tak, ale ja powiem Ci - nie. I wiem, że za to mnie nie lubisz. ;) Racjonalne ocenianie, które zadania są ważne to nieustanna walka z własnym umysłem, przekonaniami i - przede wszystkim - presją otoczenia. Najczęściej właśnie to otoczenie (współpracownicy) zasypując nas swoimi sprawami (zawsze oczywiście najważniejszymi w ich mniemaniu) i to powoduje, że mamy problem z priorytetami. Dzieje się tak, bo: - nie chcemy odmówić - zlecone nam zadanie jest łatwiejsze i przyjemniejsze niż to, które powinniśmy wykonać, więc robimy to lżejsze czy mniej ważne i mamy poczucie, że przecież pracujemy, - nie potrafimy odmówić - nie chcemy wyjść na niekoleżeńskich, nie umiemy stawiać granic, boimy się reakcji osoby, której odmawiamy, więc przesuwamy swoje sprawy (lub sprawy dla nas naprawdę ważne), aby zaj- mować się błahostkami. Rozdzielaj obowiązki domowe. 8 godzin na rozrywkę obejmuje nie tylko zabawę i czas dla rodziny, ale także wszelkie sprawy i obowiązki na rzecz domu. - Jeśli jesteś kobietą, to masz tendencję do robienia wszystkiego samodzielnie („bo będzie po mojemu, szybciej, lepiej, dokładniej”). A potem co jakiś czas, kiedy nie wyrabiasz się z czasem lub jesteś po prostu zmęczona, dostajesz ataku szału, że nikt Ci w niczym nie pomaga. - Jeśli jesteś mężczyzną, nie protestujesz, że nic nie robisz w domu. W końcu, skoro Ona biega i widać, że świetnie sobie radzi i nawet nie prosi o pomoc, to po co się wychylać? - Jeśli jesteś dzieckiem (tzn. mieszkasz jeszcze z rodzicami), to zapewne zawsze znajdziesz jakiś powód, aby nie sprzątać w domu (zmęczenie po szkole, dużo nauki, klasówka, egzamin) albo robisz z siebie sierotę i taka postawa powoduje, że mama woli zrobić coś sama niż potem po Tobie poprawiać.
  40. 40. Jeśli w jakimkolwiek z powyższych opisów odnajdujesz siebie lub członków swo- jej rodziny, poważnie zastanów się nad wprowadzeniem zmian. Szerzej o tym napiszę już niebawem (wpis: Wyrabianie nawyków u innych). Podsumowanie To nie jest tak, że dzisiaj wszystko przemyślisz i od jutra będzie szło idealnie zgodnie z planem. Ja też miewam problemy z ustalaniem priorytetów, ale codzienna praktyka pozwala radzić sobie coraz lepiej, żonglować, wybierać i mieć świadomość konsekwencji, także - czy przede wszystkim - tych negatywnych. Jeśli zaczniesz już teraz, masz moje słowo, że za tydzień będziesz mieć w tym temacie dużo więcej do powiedzenia, odczujesz pozytywną zmianę i inaczej spojrzysz na swój stary system zarządzania dobą. Ale… pewnie i tak teraz powiesz, że próbowałeś wszystkiego, nic nie działa i w ogóle to nie ma sensu. Tak, pewnie, poklikaj sobie jeszcze po Demotywato- rach albo Kwejku…
  41. 41. Świat jest prosty. O podejmowaniu decyzji Wszystko jest proste. Świadomość tego to dziwne uczucie, bo: „Jak to? To jest takie proste? Nie, to nie możliwe”. Jednak świat jest prosty. A więc: - chcesz schudnąć - jedz mniej kaloryczne rzeczy i ruszaj się, - chcesz mieć więcej znajomych - rozmawiaj z ludźmi i ćwicz umiejętności społeczne, - chcesz znać języki obce - ucz się języków, i moje: chcesz mieć prawo jazdy - idź na kurs. Nie ma innej możliwości. Świat jest prosty. Pamiętaj o tym zawsze, kiedy: - stoisz przed różnymi wyborami, - masz wiele rozwiązań, - coś Cię przytłacza. Świat wydaje się skomplikowany, bo: - zakładamy, że świat jest skomplikowany, - nie wierzymy, że dobrą decyzję można podjąć w 2 minuty, - nie ufamy posiadanym już zasobom - wiedzy i doświadczeniu, - boimy się, że inni skrytykują nasz wybór rozwiązania, - cały czas skaczemy pomiędzy narzędziami i szukamy idealnego. Zatem: - świat jest prosty, - jak pewnie już zauważyłeś w swoim życiu, zwykle pierwszy pomysł na rozwią- zanie bywał najlepszy,
  42. 42. - ufaj sobie - żyjesz na tym świecie, jesteś mądrym człowiekiem i w 99% przy- padków masz już w swojej głowie zasoby do podjęcia najlepszej dla siebie decyzji, - ignoruj ludzi, którzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej - jesteś w stanie rozpo- znać, kto jest „głupio-mądry”, a kto faktycznie wie, - idealne narzędzia nie istnieją i zamiast tracić czas na ciągłe szukanie, skorzy- staj z tego, co masz pod ręką i co już znasz - będzie szybciej i taniej. A teraz: 1. Zrób sobie listę, co chcesz zrobić - owe „to chcę zrobić” będzie projektem (według GTD), - ewentualnie umieść to w „może/kiedyś”, jeśli teraz nie chcesz się tym zajmo- wać (podczas przeglądu wrócisz do tematu). 2. Wymyśl, jak to zrobić (podejmij decyzje dotyczące sposobu dojścia do celu), podziel na mniejsze etapy (zadania), nawet na absurdalnie małe np. dziś spacer, jutro przebieżka pół minuty, po jutrze minuta. 3. Nadaj terminy 4. Pierwsze zadanie zrób już dziś Do dzieła!
  43. 43. Jak przestać zwlekać? Prosty, ale nieznany sposób Na temat zwlekania powstają nawet książki, a temat da się skrócić w trzech punktach. Rozpatrzymy to na przykładzie. Załóżmy, że Twój cel to dom na Maderze. Brzmi nieźle, co? Dom na Maderze. Wyspa jest piękna, jakiś aktor ostatnio kupił tam dom, a Edyta Górniak kręciła teledysk. Lans nie z tej ziemi. Tak, dom na Maderze, to jest to! No więc na potrzeby tego tekstu załóżmy, że to Twój cel. Tak, chcesz mieć dom na Maderze. Bardzo chcesz, ale nic nie robisz w tym kierunku. Dlaczego i jak temu zaradzić? Przyczyn może być kilka, ja wymienię trzy w kolejności, jak występują w toku myślenia. A! W literaturze można spotkać się z takimi przyczynami jak: lęk przed sukce- sem, porażką itp. Owszem te przyczyny mogą być, ale jak łatwo zauważysz, one wynikają z poniższych punktów. 1. Nie masz czasu i siły Bardzo chcesz mieć ten dom, ale w codziennym życiu nie masz czasu o tym pomyśleć (trzeba znaleźć właściwe miejsce, właściwy dom albo go zbudować, zaufanego pośrednika, który zna lokalne prawo, język i wszystkim się zajmie, a jak nie, to zająć się tym samemu, pieniądze itp.). Dużo spraw. Na samą myśl masz już tego dosyć. Właściwy czas na zrealizowanie celu nigdy nie nadejdzie, więc jeśli nie podej- miesz żadnego działania teraz, to nie zrobisz tego już nigdy. W tej sytuacji przychodzi nam z pomocą GTD, czyli z grubsza rzecz ujmując: pro- jekt, zadania, nadanie realnych terminów, wykonanie.
  44. 44. I osiągniesz swój cel. 2. Za dużo wizualizujesz Nie masz czasu i siły, ale gdzieś tam czytałeś, że trzeba zobaczyć swój cel. No więc wizualizujesz, jak to będzie fajnie, kiedy będziesz siedzieć w domu na Maderze. Według podręczników to ma Cię napędzić do realizacji celu. Akurat! Nasz mózg nie odróżnia marzeń od rzeczywistości. Oznacza to, że jeśli będziesz marzył, Twój mózg szybko zacznie wytwarzać hormony szczęścia, poczujesz radość, satysfakcje i… właściwie po co masz podejmować trud osiągnięcia celu, skoro już jesteś zadowolony i szczęśliwy, kiedy tylko o tym pomyślisz? To bardzo proste: wychodzisz na balkon, siadasz na fotelu, odwracasz głowę w kierunku słońca, zamykasz oczy i już jesteś w domu na Maderze. Za chwilę zaczniesz myśleć, jak chodzisz wąskimi uliczkami w górę i w dół, siadasz w knajpce, jesz Espadę i wszyscy mówią do Ciebie „Bom dia!”. Pobudka!!! Wizualizacja powoduje, że masz już to, co chcesz. I nawet jeśli teraz zaprze- czysz, to przypomnij sobie różne sytuacje w swoim życiu i szczerze odpowiedz przed sobą, kiedy i jak często padasz ofiarą swojej wizualizacji… Kolejna, trzecia przyczyna, choć najważniejsza i powinna pojawić się jako pierw- sza. Niestety, do tej trzeciej przyczyny dochodzi się dopiero z czasem. 3. A może to nie jest Twój cel? Myślisz sobie: „Wow, dom na Maderze, to jest to”, ale w gruncie rzeczy w ogóle Cię to jakoś specjalnie nie cieszy i nie dążysz do tego, aby zrealizować ten cel. Zadaj sobie pytanie: Czy to jest mój cel czy otoczenia? Może np. w Twoim otoczeniu (środowisku zawodowym, rodzinie, wśród znajo- mych) szczytem lansu jest mieć dom na Maderze, każdy teraz o tym mówi i po prostu nie wypada nie chcieć/nie mieć/nie myśleć o czymś takim? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie. Fajnie jest mieć dom na Maderze, ale może: nie lubisz latać samolotem?
  45. 45. nie lubisz mieszkania daleko od kontynentu? nie lubisz dróg w górę i w dół? nie lubisz jeździć poobijanym samochodem? nie lubisz niemieckich emerytów-turystów? nie lubisz jak woda rozbija się z hukiem o skały? nie lubisz języka portugalskiego? nie lubisz wiosny (kochasz prawdziwą zimę)? nie lubisz kwiatów (masz alergię)? I może jeszcze milion innych powodów, które sprawiają, że zwlekasz z realizacją „swojego” celu, bo tak naprawdę to nie jest Twój cel tylko cel innych ludzi? Pomyśl dzisiaj o tym. Wydawnictwo EscapeMagazine.pl http://www.EscapeMagazine.pl

×