Successfully reported this slideshow.
We use your LinkedIn profile and activity data to personalize ads and to show you more relevant ads. You can change your ad preferences anytime.

Agnieszka Przybyszewska, "Czytać....czyli układać", Przestrzenie książki

1,375 views

Published on

Published in: Technology, Education
  • Be the first to comment

  • Be the first to like this

Agnieszka Przybyszewska, "Czytać....czyli układać", Przestrzenie książki

  1. 1. agnieszka przybyszewska czytać ...czyli układać liberackie (i nie tylko) modele do składania W tradycji hebrajskiej istnieje zwyczaj, iż pierw- By było „dobrze”, trzeba czytać po kolei, strona szą literę, jaką dziecko pisze lub czyta, smaruje się po stronie. Rozpoczął: miodem, by na zawsze już kojarzyło ono spotkanie „Na swój sposób książka ta zawiera w sobie z tekstem ze słodką przyjemnością. Wszyscy też za- wiele książek, przede wszystkim zaś dwie książki. zdrościmy pociechom tych kolorowych magicznych Pierwszą należy czytać normalnie, a kończy się książek, które kryją w sobie prawdziwy las, pałac, ona na rozdziale 56, pod którym znajdują się trzy z których wyłania się piękna księżniczka. Książek, ozdobne gwiazdki równoznaczne ze słowem „ko- w których czarne jest tylko to, co ma być czarne, niec”, w konsekwencji czego czytelnik bez wyrzutów białe – to, co ma być białe, a cały wszechświat sumienia może zrezygnować z dalszego ciągu. mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Książek, które Drugą należy rozpocząć od rozdziału 73, czytając wystarczy otworzyć, by stał się cały świat, takich, w dalszym ciągu według numerów, które są za- w których puchaty kurczak jest puchaty i wypukły, znaczone pod każdym rozdziałem w nawiasach” bo jakiż miałby być. Siedząc w mniej lub bardziej wy- (J. Cortázar, Gra w klasy, patrz s. 43). tartych fotelach z biało-czarnymi tomami w rękach, I tak nasz Czytający czyta od strony pierwszej tęsknimy za składaniem grubych tekturowych kart, do ostatniej, jednak bynajmniej nie w tej kolejności. za dosłownym rozkładaniem i składaniem powieści Przewraca strony, układa rozdziały, i tekstowych światów. Ale właściwie dlaczego? Kto zabrał nam przyjemność czytania? Kto posadził składa powieść w jej formę ostateczną. w kącie z białymi kartami pokrytymi równiutkimi rzę- dami czarnych literek, uwięzionymi między dwiema Układa i dekonstruuje tekst, jak kiedyś, gdy był sztywnymi okładkami? Kto powiedział: dorosłość pulchniutkim Przyszłym Czytającym. oznacza stateczne przewracanie poukładanych Innego dnia zapragnął oddać się lekturze poezji. kart; jesteś dorosły – musisz sobie wyobrażać to, Sięgnął po sonety – wiersze klasycznej harmonii co opisane? i równowagi, idealnie zbilansowane. Stały układ strof i wersów, klarowna kompozycja – idealny wy- Weźmy przykładowego bór Statecznego Dorosłego Czytającego. Poezja… Czytającego z miasta X. Z dreszczem emocji Czytający odchyla okładkę. A tam – wcale nie dziesięć sonetów, lecz, jak mówi Siada w fotelu. Mości się niczym rozkapryszony tytuł, sto tysięcy miliardów (R. Queneau, Cent mille kot. Musi mu być wygodnie. Ma przecież zabrać milliards de poèmes, patrz s. 30). Każda ze stron, się do lektury pasjonującej książki, o której opo- na której zapisany był wiersz, pocięta została tak, fot.: marcin klag wiadał przyjaciel. Jak każe tradycja, otwiera opasłe iż poszczególne wersy znajdują się na oddzielnych tomiszcze na pierwszej stronie. Nie na ostatniej paskach papieru. Niewygodnie przewracać karty… – w ten sposób zniszczyłby całą przyjemność lektury. Co zatem pozostaje Naszemu Czytającemu? 10
  2. 2. fot.: autor artykułu Wybiera, układa, przekłada paski. Pierwszy i drugi wers z pierwszej strony, potem trzeci z ostatniej, a potem po jednym z losowo wybranych środko- wych kart. Albo nie! Pierwszy z ostatniej strony, drugi z przedostatniej, trzeci z przedprzedostatniej… A może po kilka z każdej strony? A może poszukać takich, które zaczynają się od tych samych liter? Zostawmy Czytającego, gdy tak składa i układa swą książkę… Owo komponowanie całości z fragmentów spodobało mu się do tego stopnia, że zaczyna on szukać innych książek, które będą niczym układanka. No i znalazł, a jakże! Ostatnio przekłada małe zeszyciki – cząstki powieści (B. S. Johnson, The Unfortunates, patrz s. 56). Układając fragmenty, z których zaznaczony jest tylko pierwszy i ostatni, próbuje z luźnych epizodów-wspomnień odtworzyć historię przyjaciela głównego bohatera. Jednak całość rozpada się na luźne karty niczym bohater zżerany przez raka… Nasz Czytający jest też oczywiście Jak Najbardziej Współczesnym Czytającym. Do- skonale radzi sobie ze wszystkimi zdobyczami techniki, nie potrafi nawet pomyśleć o życiu bez radia, komórki i komputera. Pozostaje jednak Człowiekiem Kulturalnym. Nowe media służą mu nie tylko do codziennej komunikacji i banalnych rozrywek. Za pomocą kupionego w komisie lap- topa przerzuca wirtualne karty wielu powieści. Ostatnio rozczytuje się w hipertekstach. Oto już nie bierze do rąk pociętych stron książek czy 11
  3. 3. ich luźnych kart, teraz czyta fragment powieści utwory. W końcu trafia na książkę, w której tekst, na ekranie, wybiera jeden z kilku wyróżnionych jaki możemy przeczytać „od razu”, stanowi zaledwie graficznie linków (elektronicznych odsyłaczy) 1/6 całości (Z. Fajfer, K. Bazarnik, Oka-leczenie, i w ułamku sekundy przenosi się do zupełnie patrz s. 70). Zabiera się do lektury. Nie tylko czyta, innego fragmentu powieści. Czasem zmienia nar- przewracając strony, ale i cały czas coś maże ratorów i poznaje wydarzenia z coraz to nowych na porozrzucanych po biurku i podłodze kartkach. perspektyw (R. Nowakowski, Koniec świata według Zagryza wargi, gdy coś mu nie wychodzi. Odtworzył Emeryka, patrz s. 71), czasem trafia na historię ukryty tekst, złożony z pierwszych liter słów użytych bohatera, który w poprzednim fragmencie poja- w książce składającej się z trzech sklejonych ze sobą wił się tylko na chwilę (S. Shuty, Blok), czasem kodeksów. To jednak za mało. To jeszcze nie bra- po prostu szuka rozwiązania zagadki (M. Joyce, kujące 5/6. Więc Nasz Czytający z pierwszych liter afternoon. a story), tekstów, które już odtworzył, buduje kolejne. I tak aż do jednego, ostatniego słowa. To jednak nie koniec. próbuje dociec prawdy. Spędza kolejne godziny, Współczesność nie oznacza jednak odejścia odkrywając inne tajemnice tekstu… od klasyki. Czytający sięga też po ojców polskiej literatury, których nie wypada nie znać. Czyta Zatem – czy nasz Dorosły Czytający siada wy- starego mistrza: godnie w fotelu i, przewracając strony od pierwszej do ostatniej, poznaje kolejnych bohaterów i kolejne Folgujmy paniom nie sobie, ma rada; miejsca? Tak, zdarza mu się. Jednak zdarza mu się Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada. również sięgać po swoje ulubione książki, przypo- Godności trzeba nie za nic tu cnota, minające modele do składania. Takie, w których, by Miłości pragną nie pragną tu złota naprawdę je przeczytać, musi podjąć wiele decyzji, musi dopełnić ostatecznej formy dzieła, przejąć (J. Kochanowski, Raki) na chwilę funkcję autora i nadać tekstowi jego osta- teczny kształt. To on, Czytający, układa fragmenty Ale, ale – myśli przyzwyczajony już trochę we właściwej i niepowtarzalnej kolejności, to on od- do składania, przekładania kolejności fragmentów szukuje i dokłada do dzieła teksty w nim ukryte. Nie tekstów, które czyta – a może by tak od końca (trze- wierzy, że dorosłość oznacza stateczne przewraca- ba przecież jakoś zinterpretować tytuł)? Próbuje: nie poukładanych kart. Wie, że owa stateczność cza- sem może zniszczyć przyjemność czytania i ukryć Rada ma, sobie nie paniom folgujmy, sens dzieła. Nie ma też nic przeciwko tekstom, Przysada w nich jest, niewiernie miłujmy. w które może wejść. Kolejność fragmentów może Cnota tu za nic, nie trzeba godności, równie dobrze układać, chodząc między słupami, Złota tu pragną, nie pragną miłości na których zapisane są słowa (A. Bednarczyk, Pole anielskich szeptów). Jego droga przez utwór może Ha! Sięga po coraz to nowe tomy (Barańczak, być realną ścieżką. Bo przecież wchodząc w teks- Tuwim i inni), powraca nawet do starożytnych towy świat, wchodzimy w konkretną przestrzeń. fot.: autor artykułu i wczesnośredniowiecznych autorów (Optacjan Nasz Czytający wie, że słów czasem można i inni). Ależ przednia zabawa! Składa pierwsze dotknąć i poczuć ich fakturę, że wiersz o deszczu litery słów, wersów, strof – a z nich powstają nowe może po nas spływać niczym deszcz (R. Achituv, 12
  4. 4. fot.: autor artykułu C. Utterback, Text Rain). Przyzwyczaił się, iż czytać może – nawet jeśli w fotelu – aktywnie. Nikt nie zabrał mu dziecięcej fascynacji książką, z której, już choćby tylko dlatego, że odchylamy okładkę, wyłania się coś nowego. Jest otwarty, ciągle poszukuje, nie dał się zamknąć w formułę Doro- słego Czytelnika, nie odstręcza go książka-model a g n i e s z k a p r z y b y- do składania. Nawet jeśli nikt nie posmarował mu szewska – absolwent- pierwszej litery miodem, nie widzi nic zdrożnego ka filologii polskiej oraz w tym, by szukać książki z taką literą. Albo nawet studentka kulturoznaw- stwa na Uniwersytecie i takiej, przy której będzie stała pękata baryłka Łódzkim. Zajmuje się miodu i pędzel. Bo przecież każda lektura to nasze liberaturą, hipertekstem słodkie codzienne małe conieco. oraz kondycją literatury w dobie nowych mediów w kontekście przestrzeni tekstu. Obecnie również doktorantka na Wydziale Filologicznym UŁ. 13

×