Successfully reported this slideshow.
We use your LinkedIn profile and activity data to personalize ads and to show you more relevant ads. You can change your ad preferences anytime.

Człowieeeku, wyluzuj Marcin Jaskulski.pdf

629 views

Published on

Jak żyć dłużej niż 15 minut dziennie?

Ta książka powstała po to, by zepsuć humor firmom,
które starają się przejąć Twoje życie na własność

1. Ta książka jest dla osób, które są rozsądne. Na tyle rozsądne, by nie dać się ogłupić frazesami typu „znajdź 15 minut dla siebie”.

2. To dobry materiał na odkrywcze przemyślenia dla ludzi, którym nie wystarczy „15 minut dla siebie” i chcą się otrząsnąć oraz przeżywać swoje życie dla siebie, a nie według takiego czy innego programu.

3. I wiesz co, nie trać czasu na czytanie tego listu, tylko do razu ściągnij książkę i zacznij ratować swoje życie, weź je w swoje ręce, zacznij się nim cieszyć, bawić, niech to będzie Twoje życie…

  • Be the first to comment

  • Be the first to like this

Człowieeeku, wyluzuj Marcin Jaskulski.pdf

  1. 1. Ten ebook zawiera darmowy fragment publikacji "Człowieeeku, wyluzuj!" Darmowa publikacja dostarczona przez Złote Myśli Copyright by Złote Myśli & Marcin Jaskulski, rok 2011 Autor: Marcin Jaskulski Tytuł: Człowieeeku, wyluzuj! Data: 08.12.2011 Złote Myśli Sp. z o.o. ul. Toszecka 102 44-117 Gliwice www.zlotemysli.pl email: kontakt@zlotemysli.pl Niniejsza publikacja może być kopiowana, oraz dowolnie rozprowadzana tylko i wyłącznie w formie dostarczonej przez Wydawcę. Zabronione są jakiekolwiek zmiany w zawartości publikacji bez pisemnej zgody Wydawcy. Zabrania się jej odsprzedaży, zgodnie z regulaminem Wydawnictwa Złote Myśli. Autor oraz Wydawnictwo Złote Myśli dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo Złote Myśli nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.Powered by TCPDF (www.tcpdf.org)
  2. 2. Spis treściWstęp ......................................................................................................... 5 Część I. Bardzo spięte społeczeństwoKim jest autor tej książki? ................................................................... 11Co dziś dałeś sobie wmówić? ............................................................ 14Papka, którą nas karmią ...................................................................... 20Jak ryba bez wody ................................................................................ 32Sztuczne raje ......................................................................................... 37Model 3 × 8 ............................................................................................ 43Twój dzień roboczy .............................................................................. 46Twoje dni wolne.................................................................................... 49Dążąc do ideału .................................................................................... 53 Część II. Praca nie zającUmilić sobie pracę ................................................................................ 57Zrzędzenie kreatywne ......................................................................... 59Praca na miarę ....................................................................................... 62Telepraca — oszczędność czasu i pieniędzy (własnychi cudzych) ............................................................................................... 70Studia ...................................................................................................... 77Prawdziwie ciężka robota................................................................... 83Droga na skróty..................................................................................... 90
  3. 3. Pracoholizm ........................................................................................... 94Praca w poszukiwaniu szczęścia ....................................................... 99 Część III. Sztuka wrzucania na luzW szkole tego nie uczą ......................................................................109Poziomy przyjemności ......................................................................112Twoja osobista medytacja ................................................................119Odprężenie wśród zgiełku ...............................................................128Żyj jak arystokrata ..............................................................................132Szum informacyjny — relaks czy udręka? ....................................141Celebrowanie życia ............................................................................146Wakacje — kilka tygodni w „raju”?.................................................154Hedonizm .............................................................................................159Małe radości .........................................................................................163Obudź w sobie leniucha ...................................................................168Alkohol ..................................................................................................175Potrzeba zabawy ................................................................................181Potrzeba buntu ...................................................................................186Poziomy energii ..................................................................................192Kaizen wypoczynku ...........................................................................199W objęciach Morfeusza .....................................................................206Cele, motywacja, sukces… ...............................................................210Jak być wiecznie spiętym i zmęczonym? .....................................215Zakończenie .........................................................................................219
  4. 4. WstępDługo zastanawiałem się, co powinienem napisać we wstępiedo książki, której już sam tytuł może wprawić w zakłopota-nie, i to wcale nie tylko pracoholików i sztywniaków. Równieżtych wszystkich, którzy pozwolili, by nowoczesna filozofia ży-cia w ciągłym biegu zabrała im ich własne „ja”. Którzy dalisobie wmówić, że całodobowe harowanie może z powodze-niem zastąpić życie rodzinne, spotkania z przyjaciółmi, relaksi zabawę. Którzy dostali się w pułapkę zatracania radości ży-cia przez jego nadmierne planowanie, organizowanie i trakto-wanie nazbyt poważnie.Od wielu lat z niepokojem obserwuję, jak bardzo nasze spo-łeczeństwo zmienia się na niekorzyść, a jego obywatele corazbardziej przypominają nastawione zadaniowo cyborgi. Carpediem nabrało nowego znaczenia. Choć nadal wiele osób obie-ra je sobie za życiowe motto (cóż, taka moda…), teraz to jużnie jest chwytanie dnia. W każdym razie nie takie, o jakim pi-sał Horacy. Dziś carpe diem to trzy fakultety (z tego zwykle dwabez sensu i na pokaz), pięć języków (większość po łebkach),„satysfakcjonująca” praca od ósmej do dwudziestej (ale za toza jaką kasę!), trzystu znajomych na portalu społecznościo-wym (prawdziwych przyjaciół niestety brak), idealny partner(tzn. mniej więcej pasujący do opisu z kolorowego pisemka), 5
  5. 5. Marcin Jaskulskino i oczywiście własne mieszkanie na strzeżonym osiedlu,ciągle jeszcze z widokiem na las (plus kredyt na trzydzieścilat w prezencie). Jasne — niekoniecznie to wszystko i nieko-niecznie w takiej akurat kolejności, ale wiesz z pewnością, o comi chodzi. W głównej mierze o zachowanie rozsądku.Nie, nie zamierzam namawiać Cię, żebyś zrezygnował ze stu-diów czy przestał spłacać kredyty. Nie rzucaj też posady aniswojego partnera (chyba że akurat chcesz…). Spróbuj jedy-nie trochę wyluzować. Zatrzymaj się na chwilę, przeczytaj bezpośpiechu tę książkę i zastanów się, czy czegoś nie tracisz.A jeśli tak, to czego i w jak dużym stopniu. Masz tylko tojedno życie. Przeżyj je lepiej. Więcej się baw, więcej odpoczy-waj i nie lekceważ zdrowia. Organizm upomni się o swoje,jeśli pracujesz bez wytchnienia po dwanaście godzin na dobę,a w weekendy odreagowujesz stres, zalewając się w trupa.Widzę już naburmuszone miny co poniektórych, którzy czy-tają ten wstęp. Zanim jednak postanowisz nie kontynuowaćlektury, pozwól coś sobie wyjaśnić. Nie chcę niepotrzebniebudować zbyt długich zdań, za każdym razem zaznaczając, żedana treść „oczywiście, absolutnie i przenigdy” nie tyczy sięwszystkich ludzi, którzy akurat trafili na książkę Jaskulskie-go. Nie jestem w stanie podzielić jej też na rozdziały w stylu:„Dla lekomanów”, „Dla wyzyskiwanych pracowników”, „Dlawiecznych marzycieli” czy „Dla kierowców — idiotów”. Na-wet gdybyś był którąś z tych postaci, i tak znalazłbyś w tekściecoś, co do Ciebie nie pasuje („A właśnie że nie noszę w kie-szeni butelki — małpki z wódką. Kupiłem sobie piersiówkę!Poza tym piję z niej koniak!”). Dlatego uprzejmie proszę o na- 6
  6. 6. Wstępbranie dystansu i z góry przepraszam tych, których dotkliwieobrażę, bo nie potrafili tego zrobić.Tak, tak. Zapewne zorientowałeś się już, książka ta nie bę-dzie zbyt stonowana. Wierzę w potęgę cynizmu w procesieotwierania oczu. Pokładam też zaufanie w ironii, bo pozwalaspojrzeć na rzeczy pod innym kątem. Co więcej, jestem prze-konany, że uderzenie w czuły punkt tylko na początku po-woduje ból. Później — o dziwo — przynosi niekłamaną ulgęi zrozumienie, żeby nie powiedzieć — oświecenie.Kończąc ten przydługi już wstęp: nie, nie zamierzam krzy-czeć: „Obudź się!”. Nie jestem przewodnikiem duchowym.Chcę zamiast tego wejść na ten krótki moment do Twoje-go życia i zadać Ci trochę niewygodnych pytań. Odpowiedziprzyjdą same, ja jedynie mam dla Ciebie kilka przydatnychi nieprzydatnych podpowiedzi. Dlaczego nieprzydatnych?A nadal jeszcze plujesz szefowi do kawy…?
  7. 7. Umilić sobie pracęJak już doskonale wiesz, kategoria „Praca” w modelu 3 × 8 tonie tylko praca w sensie miejsca zatrudnienia. Dla wielu osóbpracą będzie na przykład dojazd do biura i powrót z niego,studia i związana z nimi nauka, sprzątanie, gotowanie, a na-wet wymuszone rozmowy telefoniczne czy nieproszeni go-ście. Słowem, wszystko, co wymaga od nas wysiłku i wszyst-ko, czego nie lubimy robić (nie dotyczy to oczywiście pracyzawodowej, którą przecież wszyscy uwielbiamy).Zła wiadomość: nie ma praktycznie możliwości, by uniknąćpracy (naruszyłoby to zresztą samą ideę modelu 3 × 8 i całąrównowagę szlag by trafił). Dobra wiadomość: możemy w du-żym stopniu zminimalizować negatywny wpływ pracy na na-sze życie, zmienić sposób jej wykonywania, a także pozbyć siędużej jej części, wykorzystując zaoszczędzony czas na rzeczydużo przyjemniejsze (czyli dwie pozostałe kategorie naszegomodelu). Jeśli, żeby zarabiać podwójnie, trzeba dwa razy tyle pra- cować, to nie widzę, gdzie tu jest jakiś zysk?* Lucjan Kydryński* L. Kydryński (hasło), „Wikicytaty”: http://pl.wikiquote.org/wiki/Lu-cjan_Kydryński [data dostępu: 23.09.2011]. 57
  8. 8. Marcin JaskulskiMożesz oczywiście pominąć rozdziały, w których jako pracęopisuję aktywności, jakich Ty za pracę wcale nie uważasz. Na-mawiam Cię jednak, byś je przeczytał. Może się wtedy okazać,iż rzeczy, które uważasz za przyjemne, staną się dla Ciebie jesz-cze przyjemniejsze. A taki między innymi jest cel tej książki.
  9. 9. Zrzędzenie kreatywneNarzekanie na pracę to nasza cecha narodowa. Czy zarabia-my mało, średnio czy dużo, określamy swoją pracę jako robo-tę, harówę, „zapieprz” itp. Zwykle zresztą całkiem słusznie.Zrzędzimy na szefów, współpracowników i klientów, co teżw większości przypadków ma swoje podstawy. Nie ma sensuobwiniać się o tego typu gderliwość, albowiem umiejętnośćkreatywnego narzekania to bardzo inteligentna cecha. Świad-czy bowiem o tym, że potrafimy właściwie oceniać sytuacjęi nie dajemy sobie robić wody z mózgu. Nie wiem jak Ty, ale janie ufam wiecznie zadowolonym pracownikom. Zwykle knującoś za plecami — takie są moje obserwacje.Narzekanie musi być jednak kreatywne. Być może zastana-wiałeś się, co to u diabła znaczy, bo użyłem tego słowa w po-przednim akapicie. Otóż ma ono pomóc Ci w trafnym osą-dzie i ułatwić dalsze działania, nie zaś powodować frustracjęi zniechęcenie. „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” — war-to, byś przypominał sobie to mądre powiedzenie, gdy czujesz,że zaczynasz przesadzać w swoim psioczeniu na firmę.Przychodząc do nowej pracy, za każdym razem spotykałemsię z pewnym zjawiskiem. Wśród nowo poznanych pracow-ników zawsze znajdował się podręcznikowy wręcz frustrat— wiecznie niezadowolony, znający wszystkie firmowe plot- 59
  10. 10. Marcin Jaskulskiki, przyjmujący postawę lizusa w obecności szefa i postawęwielkiego buntownika, gdy przełożony znikał za horyzontem.Podjudzał innych do działań na szkodę przedsiębiorstwa,samemu nie biorąc w nich udziału i nierzadko donosząc natych, którzy poszli za jego „dobrymi radami”. Każdy z tychfrustratów miał ponadto dwie cechy wspólne:Po pierwsze: rozpowiadał wszystkim dookoła, zwłaszczanowo zatrudnionym, że zamierza odejść z firmy. Już powy-syłał CV, już był na spotkaniach, ba — ma nawet kilka intrat-nych propozycji, ale jeszcze się decyduje, którą wybrać…Po drugie: nigdy nie odchodził. Zamiast tego, używając nie-zbyt czystych chwytów, piął się po szczeblach kariery, zawszejednak w obrębie tej samej firmy. Prawdopodobnie pracujew niej do dziś…Wniosek: nie słuchaj podpowiedzi frustratów. Pod ich wpły-wem możesz zmienić miejsce zatrudnienia zupełnie niepo-trzebnie, nierzadko wpadając z deszczu pod rynnę, a oni po-zbędą się tylko kolejnego rywala.Zamiast tego, spróbuj narzekać bardziej kreatywnie. Zauwa-żaj wszystko, co jest nie tak, psiocz i krytykuj, ale też szukajrozwiązań. Przede wszystkim dostrzegaj dobre strony zatrud-nienia, jak choćby stały dopływ gotówki. Mój znajomy z jed-nej z firm, w których pracowałem, powiedział mi kiedyś:„Ludzie narzekają na swoją pensję, ale nawet gdy jest ona ni-ska, to jednak jest. Możesz mieć długi, ale część z nich zawszejakoś pokryjesz z kolejnej wypłaty. Gorzej, gdy stracisz pracę.Oszczędności szybko się skończą, a długi pogłębią. Ani się 60
  11. 11. Zrzędzenie kreatywneobejrzysz, jak będziesz szukał dziesięciogroszówek pod łóż-kiem, by uzbierać na zupkę chińską”.Znajomy ten miał wątpliwą przyjemność bycia na bezrobociuprzez ponad pół roku. Wtedy nie rozumiałem do końca, cowłaściwie chce mi powiedzieć. Pojąłem to, gdy pewnego razusam straciłem pracę… Jeśli a oznacza szczęście, to a = x + y + z; x — to praca, y — rozrywki, z — umiejętność trzymania języka za zębami*. Albert EinsteinSpróbuj zastanowić się przez chwilę, jakie jeszcze rzeczy po-zytywne przynosi Ci praca, poza wspomnianym wyżej stałymdopływem gotówki. Być może są to ciekawe znajomości, jakiezawierasz, darmowa opieka medyczna bądź interesujące kur-sy i szkolenia. Jeśli właśnie prychnąłeś ironicznie, bo żadnejz tych rzeczy nie jest Ci niestety dane doświadczyć, próbujszukać dalej. Okazuje się, że nawet małe, na oko nic niezna-czące pozytywy, mogą umilić Ci dni spędzane w pracy. Wieleosób uwielbia na przykład kawę z dobrego ekspresu, któregośze współpracowników, widok zza okna, możliwość słucha-nia ulubionej stacji radiowej, kolor biurka albo wygodny, dużyekran służbowego monitora. Z pewnością znajdziesz kilkatego typu rzeczy. Warto o nich pamiętać (może nawet przy-dałoby się je zapisać). Nigdy nie jest tak, by wszystko w pracybyło absolutnie do niczego. No chyba że sam jesteś komplet-nym frustratem…* A. Einstein (hasło), „Cytaty.info”: http://cytaty.info/zeszyt/albertein-stein2364/1 [data dostępu: 23.09.2011].
  12. 12. Praca na miaręZwykło się uważać, że należy dostosować się do miejsca pra-cy i zwyczajów w niej panujących. I tak, i nie. Oczywiściemożna trafić do firmy o tak sztywnej kulturze, że faktycznienie ma w niej miejsca ani na odrobinę luzu, ani na odrobi-nę wyobraźni (sam miałem okazję pracować w przedsiębior-stwie, gdzie nie dość, że garnitur był strojem obowiązko-wym, to na dodatek musiał być granatowy, z nieodzownymkrawatem bez żadnych wzorków). Zwykle jednak powodemzbyt konwencjonalnego podejścia do służbowych obowiąz-ków, ubioru czy zachowania wcale nie jest szefostwo firmy,a sami pracownicy. To oni boją się nadmiernie wychylać, żebyprzypadkiem nie podpaść. Duszą w sobie naturalny skądinądbunt, by zrobić coś inaczej (co nierzadko przyniosłoby lep-szy efekt), bądź nie robić tego, co nie ma sensu. W efekciestają się sztywni, gnuśni i nieufni wobec innych, zwłaszczatych bardziej wyluzowanych. W pracy spędzamy zwykle conajmniej jedną trzecią doby. To naprawdę kawał czasu i dla-tego jego maksymalne uprzyjemnienie powinno być dla nasabsolutnym obowiązkiem. Czyniąc naszą pracę mniej stre-sującą, będziemy popełniać mniej błędów i lepiej się czuć.W weekendy nasze odreagowanie nie będzie zaś musiało byćaż tak silne, że aż niebezpieczne dla zdrowia (zapewne wiesz,o czym mówię…). 62
  13. 13. Praca na miarę Jeśli będziesz przykładnie pracował osiem godzin dzien- nie, może Ci się kiedyś uda zostać kierownikiem i praco- wać dwanaście*. Robert Lee FrostZastanów się, co możesz zmienić w swoim miejscu pracy, byuprzyjemnić sobie spędzany tam czas. Oto kilka podpowie-dzi, z których część sam z powodzeniem zastosowałem i sto-suję nadal:Garnitury i krawaty. Jeśli ich nie lubisz, to aby nie szokowaćotoczenia, stopniowo (przez kilka tygodni) pozbywaj się tegoniewygodnego ubioru. Najpierw pozbądź się krawata, późniejkoszuli. Następnie marynarki i spodni w kant. Stop! Nie przy-chodź do biura bez ubrania — nie o to mi chodziło. Po prostuzastępuj te części garderoby tymi, które bardziej Ci odpowia-dają i w których lepiej się czujesz. Możesz na przykład nosićniepowycierane (to ważne) dżinsy lub spodnie materiałowe, ba-wełniane podkoszulki i marynarki z zamszu, lniane lub sztruk-sowe. Jeśli cały proces przeprowadzał będziesz powoli, to naj-prawdopodobniej nikt nie zauważy tej zmiany, Ty zaś w końcupoczujesz się komfortowo. Ważne, by Twój ubiór zawsze byłczysty i schludny. Oczywiście wiem, że nie wszyscy mogą po-zwolić sobie na tak daleko idące zmiany i czasem pozostaje imtylko lekkie poluzowanie krawata — cóż, dobre i to…Jeśli nie masz samochodu, z pewnością już dawno zauważy-łeś, że brzydka pogoda nie jest łaskawa dla Twojego obuwia.* R.L. Frost (hasło), „Cytaty.info”: http://cytaty.info/cytat/jeslibedziesz-przykladniepracowal/1 [data dostępu: 23.09.2011]. 63
  14. 14. Marcin JaskulskiBrnąc przez kałuże czy breję, docierasz do biura poirytowany,w pośpiechu próbując doczyścić upaćkane buty. A przecieżnic nie stoi na przeszkodzie, by zastosować patent, który wie-le osób (zwłaszcza kobiet) odkryło już dawno. Pod biurkiemtrzymaj zawsze obuwie, w którym chodzić będziesz wyłącz-nie w pracy. Nie tylko zawsze będzie czyste, ale na dodatekpraktycznie nie będzie się niszczyło.Czy nie irytuje Cię moment wejścia do biura o 8.00 (lub 9.00— zależy o której zaczynasz) czy kilka minut po? Już na ko-rytarzu, nim wejdziesz do swego pokoju, ktoś czegoś od Cie-bie chce. Po włączeniu komputera w pośpiechu biegniesz pokawę, gdzie już ustawiła się kolejka podobnych Tobie poran-nych zjaw, spragnionych dawki kofeiny, warunkującej możli-wość rozpoczęcia pracy. Zasiadasz do biurka i Twoim oczomukazuje się kilka–kilkanaście maili, z których przynajmniejpołowa wymaga pilnej odpowiedzi. Poziom stresu wzrastaniemiłosiernie. Spróbuj poprosić szefa o zmianę godzin pra-cy, np. z 8.00–16.00 na 7.00–15.00. Zwykle będziesz w biurzejako pierwszy. W ciszy zaparzysz sobie kawę bądź herbatę,a później będziesz miał co najmniej 45 minut na przejrzeniemaili i udzielenie odpowiedzi na najpilniejsze z nich. Ot, takiełagodne wejście w codzienną rzeczywistość. Jednym z objawów zbliżającego się załamania nerwo- wego jest przekonanie, że wykonujemy niezwykle ważną pracę*. Bertrand Russell* B. Russell (hasło), „Cytaty24.eu”: http://cytaty24.eu/Bertrand%20Rus-sell,szukane.html [data dostępu: 23.09.2011]. 64
  15. 15. Praca na miaręCzy masz neurotyczny zwyczaj bezwiednego sprawdzaniapoczty przychodzącej? Klikasz w ikonkę „Odbierz”, pisząctekst, wypełniając tabelkę, obrabiając grafikę czy rozmawiającprzez telefon? Marnujesz energię na sprawdzanie wiadomo-ści, które możesz przeczytać za kilka minut czy nawet godzini nic wielkiego by się nie stało? Jeśli tak, najwyższy czas sięocknąć! Takie zachowania zwyczajnie nie mają sensu. Jeśli niema jakiejś szczególnej potrzeby, program pocztowy włączajdwa–trzy razy dziennie. Gdy ktoś będzie potrzebował od Cie-bie pilnej odpowiedzi, to i tak do Ciebie zadzwoni. Póki tak sięnie dzieje, nie rozpraszaj się bez potrzeby i zajmij się tym, conaprawdę jest w danej chwili istotne.Jeśli zdarza Ci się wdawać w zupełnie bezproduktywne roz-mowy telefoniczne z ludźmi, którzy nierzadko wcale nie mająochoty rozwiązać problemu, ale uwielbiają w nieskończonośćo nim rozprawiać, pora z tym skończyć! Wiesz zapewne, iżosoby takie potrafią wyprzeć się wcześniej podjętych ustaleń,jeśli takowe zapadły (całkiem popularna metoda działania róż-nej maści szarych eminencji biurowych). By zaoszczędzić czasi nerwy, postaraj się w miarę możliwości wysyłać współpracow-nikom i klientom e-maile nakreślające daną sprawę. Rozwią-zanie przyjdzie zwykle o wiele szybciej, a dodatkowo Ty sambędziesz miał podkładkę (zwaną niekiedy „dupochronem”), żenie zignorowałeś zaistniałego problemu i podjąłeś stosownedziałania, by go rozwikłać.Jeśli nadużywasz kawy, która — choć pyszna i podnoszącapoziom energii — w nadmiarze powoduje u Ciebie drgawkii nadmierne pobudzenie, pora zastosować sposób z krajów 65
  16. 16. Marcin Jaskulskipołudniowych. Większości osób do normalnego funkcjono-wania wystarczają dwie duże filiżanki kawy. Z drugiej strony— po ich wypiciu ludziom brakuje zarówno odruchu sięganiapo ten szczególny napój, jak i jego smaku. Rozwiązanie? Kupsobie maleńką filiżankę (taką, jakiej używają między innymi weWłoszech, i w jakiej de facto powinno się pić espresso). Zapew-ne będziesz kursował po kawę kilka razy częściej, ale w na-turalnym odruchu zaczniesz pić ją wolniej i raczej nie prze-kroczysz bezpiecznej dla siebie dawki kofeiny. A dodatkowoczęściej będziesz rozprostowywał kości — taki mały substytutgimnastyki, którą w biurze raczej trudno wykonywać.Jeśli jesteś osobą palącą, z pewnością już dawno zauważyłeś, żepapierosy wypalane w pracy, zamiast relaksować, często tylkopotęgują stres. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale na przykładzawsze na „fajku” ktoś dzwoni na naszą komórkę… Co więcej,by móc zapalić, trzeba często wsiąść do windy, zjechać kilkapięter w dół, przejść przez kilka długich korytarzy i wyjść na ze-wnątrz (a później oczywiście wrócić tą samą drogą). Dodatko-wo każdy palacz wie doskonale, że papieros wypalany w upale,przy silnym wietrze, na deszczu bądź przy kilkunastostopnio-wym mrozie nie niesie ze sobą aż tyle przyjemności. Mała pod-powiedź: zacznij palić za biurkiem. Wiem, otwierasz teraz oczyze zdziwienia, dlatego dodam tylko, że ja sam już dawno temuprzerzuciłem się na papierosy elektroniczne. Prawie nie dymią,w ogóle nie smrodzą, no i najprawdopodobniej są dużo mniejszkodliwe (zawierają co prawda nikotynę, ale nie zawierają ty-sięcy innych, podejrzanych substancji, w tym na przykład cyja-nowodoru). A do kawy smakują niemal tak samo dobrze, jakzwykłe papierosy. Naprawdę warto spróbować. Tym bardziej 66
  17. 17. Praca na miaręże ceny elektronicznych papierosów są coraz niższe, a i samoich palenie jest mniej kosztowne, niż papierosów tradycyjnych.Być może posiadasz w pracy tablicę korkową, wiszącą gdzieśprzy Twoim biurku. Jeśli nie pracujesz ze śmiertelnie poważ-nymi ludźmi, w szczególności z takowym szefem, obok ka-lendarza, planów rocznych, tabel i listy telefonów, zawieś naniej rysunki i hasła, które wyjątkowo Cię rozbawiły. Zmieniajje co kilka tygodni, kiedy przestaniesz je już zauważać. Bę-dzie to znak, że ich antystresowa moc nie działa na Ciebie jużtak jak wcześniej. Bardzo prawdopodobne jest, że od osóbodwiedzających Twój pokój zaczniesz zbierać słowa uzna-nia związane z trafnością wyboru kolejnych wywieszek. Byćmoże też znajdziesz wśród nich naśladowców (ludzie bywająna ogół mało odważni, ale jeden śmiałek może pociągnąć zasobą tłumy).Naucz się minimalizować ilość rozpraszaczy, które sam sobiefundujesz. Poza wyżej wymienionym odbieraniem e-maili, uni-kaj rozpoczynania dnia od czytania wiadomości (jak możnanie popaść w zły nastrój, bądź nie nabawić się fobii, widząc na-główki w stylu „siedemdziesiąt osób zginęło, a dwieście czter-dzieści zostało rannych…”, „Zabił, zgwałcił i zakopał…” czy„Rząd zapowiedział kolejne cięcia budżetowe…”). Nie bierzudziału w bezproduktywnych konwersacjach. Nie wychodźna obfite, nie do końca zdrowe obiady. Spróbuj zadowolićsię przygotowanymi własnoręcznie kanapkami albo kup so-bie paczkę orzechów. Będziesz miał dzięki temu więcej czasuna pracę, którą i tak musisz wykonać, i o wiele mniej stresu.Przede wszystkim jednak będziesz dużo bardziej skoncentro-wany na bieżących zadaniach. 67
  18. 18. Marcin Jaskulski Pochwała pracy jest jednym z najgorszych bzików współ- czesności*. Hagiwara SakutaroNie wyrabiaj nadgodzin, gdy nie ma takiej potrzeby. W więk-szości firm panuje przekonanie, iż nie wypada wychodzićz pracy punktualnie, mimo że daną godzinę jej zakończeniawskazuje zwykle podpisana wcześniej umowa pracodawca— pracownik. W rzeczywistości dobrze planując swój czas,człowiek jest w stanie wykonać zadania przypisane na danydzień w ciągu wyznaczonych ośmiu godzin. Jeśli nie wszyst-kie, to przynajmniej te najważniejsze. Co więcej, w niektórychkrajach (jak choćby w Niemczech) notoryczne zostawanie pogodzinach traktowane jest przez przełożonych podejrzliwiei świadczy o braku umiejętności organizacji swojej pracy, conie jest zresztą bezpodstawne.Jak ognia unikaj osób, które gadają dla samego gadania i nicz tego nie wynika. Ci amatorzy częstych, długich zebrań, spo-tkań i telekonferencji z całych sił starają się uchodzić za pra-cowników wiecznie zawalonych robotą. Po biurze poruszają sięz obowiązkową stertą papierów w rękach, z ciekawskim spoj-rzeniem zaglądają do cudzych pokoi i boksów, a rozpoczynającrozmowę, w mgnieniu oka się rozsiadają, dając sygnał, że będzieona długa (i potwornie męcząca dla drugiej strony, ale z tego niezdają już sobie sprawy). Oczywiście to te właśnie osoby najdłu-* H. Sakutaro (hasło), „Mojecytaty.pl”: http://mojecytaty.pl/autorzy/h/hagiwara-sakutaro/2.html [data dostępu: 23.09.2011]. 68
  19. 19. Praca na miarężej zostają po godzinach. Oto co w kwestii takich osobnikówma do powiedzenia Timothy Ferriss: Nie zachęcaj ludzi do pogaduszek, nie pozwalaj im pa- plać bez sensu. Niech natychmiast przechodzą do sedna sprawy. Jeśli kręcą lub próbują odłożyć to do następnej bliżej nieokreślonej rozmowy, sprowadź ich na ziemię — niech powiedzą, o co chodzi. Jeśli zaczynają długo i szczegółowo opisywać problem, przerwij im („John, przepraszam, że ci przerywam, ale za pięć minut mam inną rozmowę. W czym mogę ci pomóc?”). Możesz też zamiast tego powiedzieć: „John, przepraszam, że przery- wam, ale za pięć minut mam inną rozmowę. Czy możesz wysłać mi e-mail?”*.Mam nadzieję, że część z powyższych sposobów umileniasobie biurowego życia zostanie przez Ciebie wykorzystana.Spróbuj przeanalizować własne nawyki i przyzwyczajeniai pomyśl, jakich korzystnych zmian mógłbyś dokonać w tymobszarze. Pamiętaj, że czasami nawet jedna mała zmianamoże spowodować ogromną różnicę w Twoim samopoczu-ciu i podnieść Twoją efektywność.* T. Ferriss, op. cit.
  20. 20. Dlaczego warto mieć pełną wersję? Pełną wersję książki zamówisz na stronie wydawnictwa Złote Myśli http://wyluzuj.zlotemysli.plPowered by TCPDF (www.tcpdf.org)

×