Wiadomosci misyjne nr 23 (1/2012)

  • 382 views
Uploaded on

WIADOMOŚCI MISYJNE to biuletyn informacyjny Sekretariatu Misyjnego Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wydawany cztery razy w roku. …

WIADOMOŚCI MISYJNE to biuletyn informacyjny Sekretariatu Misyjnego Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wydawany cztery razy w roku.
####
WIADOMOSCI MISYJNE (Mission News) is a periodical pubished four times a year by the Office of Freign Missions of the Province of Poland of the Congregation of the Mission.

  • Full Name Full Name Comment goes here.
    Are you sure you want to
    Your message goes here
    Be the first to comment
    Be the first to like this
No Downloads

Views

Total Views
382
On Slideshare
0
From Embeds
0
Number of Embeds
1

Actions

Shares
Downloads
0
Comments
0
Likes
0

Embeds 0

No embeds

Report content

Flagged as inappropriate Flag as inappropriate
Flag as inappropriate

Select your reason for flagging this presentation as inappropriate.

Cancel
    No notes for slide

Transcript

  • 1. 1
  • 2. 2
  • 3. NOWA EWANGELIZACJA I ROK WIARY Rok 2012 b dzie czasem bogatym w wydarzenia o misyjnym zna-czeniu. W dniach 7-28 pa dziernika odb dzie si w Watykanie synodna temat nowej ewangelizacji. W trakcie trwania synodu, rozpoczniesi w Ko ciele Rok Wiary. Z okazji tych wydarze zapewne zadamysobie pytania: Czym jest nowa ewangelizacja? Jaki jest jej zwi zekz misjami? Jak rol w ewangelizacji pe ni wiara? S owo ewangelizacja odnosi si do dzia alno ci Ko cio a w ca ejjego z ono ci. Oznacza wierne i skuteczne przekazywanie Dobreji Radosnej Nowiny o Jezusie. Mo na powiedzie : ewangelizacja jest oszeniem i dawaniem Jezusa. Ewangelizowa oznacza stwarzaw ka dym miejscu i w ka dym czasie warunki, aby mog o doj doowego spotkania mi dzy lud mi i Jezusem Chrystusem. W encyklice „Redemptoris Missio”, papie Jan Pawe II mówio trzech p aszczyznach czy stopniach ewangelizacji. Pierwsz p aszczy-zn s misje ad gentes, czyli dzia alno Ko cio a polegaj ca na g osze-niu Dobrej Nowiny tym, którzy jej jeszcze nie znaj , zak adanie Ko cio ai towarzyszenie mu a osi gnie dojrza . Drug p aszczyzn czy dru-gim etapem jest dzia alno duszpasterska w Ko cio ach dojrza ych, y- cych wiar . Trzeci p aszczyzn jest dzia alno w rodowiskach, któreodesz y od ycia wiar . T dzia alno okre la si jako nowa ewangeliza-cja. Nowa ewangelizacja jest skierowana w pierwszym rz dzie do tych,którzy oddalili si od Ko cio a w krajach od dawna chrze cija skich.Mo e dotyczy tak e rodowisk do których Dobra Nowina dotar aw ostatnich stuleciach, lecz dotychczas nie zosta a przyj ta na tyle, abyprzemieni a ycie osobiste, rodzinne i spo eczne chrze cijan. Nowa ewangelizacja nie oznacza „nowej Ewangelii”. Chrystus jestzawsze ten sam: Jezus Chrystus wczoraj i dzi , ten sam tak e na wieki(Hbr 13, 8). Oznacza natomiast adekwatn odpowied na znaki czasu,na potrzeby wspó czesnych ludzi i narodów, na nowe kontekstykszta tuj ce kultur , poprzez któr wyra amy nasz to samo i po-szukujemy sensu naszego istnienia. Nowa ewangelizacja staje si 1
  • 4. w naszych czasach tak wa na, e papie powo w Watykanie Papie-sk Rad ds. nowej ewangelizacji. Papie Jan Pawe II, który pierwszy u sformu owania „nowaewangelizacja”, mówi o nowej ewangelizacji jako nowej w swymzapale (gorliwo ci), w metodach (sposobach dotarcia z Ewangeli dowspó czesnego cz owieka) i w przejawach ( rodkach wyrazu orazw podmiotach uczestnicz cych aktywnie w dziele ewangelizacji). Tematem synodu o nowej ewange- lizacji b dzie: „Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrze cija skiej”. 11-go pa dziernika, w pi dziesi rocznic otwarcia soboru watyka - skiego II, podczas obrad tego synodu, rozpocznie si Rok Wiary, który po- trwa do Uroczysto ci Chrystusa Króla Wszech wiata, 24 listopada 2013 ro- ku. B dzie on czasem szczególnego ywiania wiary w Chrystusa i wy- znawania jej z nowym zapa em. List apostolski papie a Benedykta XVI „Podwoje wiary” – og aszaj cy Rok Wiary, zawiera wa ne dla dzia alno ci misyjnej uwagi. Czytamy w nim: «Caritas Christi urget nos» (2 Kor 5, 14): mi Chrystusa wype nia naszeserca i pobudza nas do ewangelizacji. Dzisiaj, tak jak wówczas, wysy- a On nas na drogi wiata, aby g osi Jego Ewangeli wszystkim na-rodom ziemi (por. Mt 28, 19). Poprzez sw mi Jezus Chrystusprzyci ga do Siebie ludzi z ka dego pokolenia: w ka dym czasie zwo- uje on Ko ció , powierzaj c mu g oszenie Ewangelii, z nakazem, któ-ry zawsze jest nowy. Z tego wzgl du tak e dzi potrzeba bardziej prze-konuj cego zaanga owania ko cielnego na rzecz nowej ewangelizacji,aby na nowo odkry rado w wierze i odnale entuzjazm w przeka-zywaniu wiary. Zaanga owanie misyjne wierz cych, które nigdy niemo e s abn , czerpie moc i si w codziennym odkrywaniu Jego mi o- ci. Wiara bowiem ro nie, gdy prze ywana jest jako do wiadczenie 2
  • 5. otrzymanej mi ci i kiedy jest przekazywana jako do wiadczenie askii rado ci. Sprawia ona, e ycie wiernych wydaje owoce, poniewaposzerza serca w nadziei i pozwala na dawanie twórczego wiadec-twa: otwiera w istocie serca i umys y tych, którzy s uchaj na zapro-szenie Pana, aby przylgn li do Jego s owa, by stali si Jego uczniami. To papieskie nauczanie przypomina nam, e dzia alno misyjnazale y w du ej mierze od wiary wszystkich wierz cych. Warto zatempog bi nasz znajomo prawd wiary, aby tym skuteczniej uczestni-czy w g oszeniu Chrystusa tym, którzy Go nie znaj lub Go zapozna-li. Wiara jest najpierw „osobowym przylgni ciem” cz owieka do Bo-ga. Równocze nie jest „dobrowolnym uznaniem ca ej prawdy, którBóg objawi ”. Wiara daje nam poznanie Boga. Poznanie, które dajewiara jest pewniejsze ni wszelkie ludzkie poznanie, poniewa opierasi na samym s owie Boga, który nie mo e si ani myli ani k ama .Wiara sprawia, e poznajemy nie tylko Boga, ale tak e wiat tak, jakBóg go zna. Dzi ki wierze mo emy popatrze na wiat, na wszystkoco nas otacza oczami Boga. wi ty Pawe powie: aska wiary otwiera„oczy serca” (Ef 1, 18). Wiara pozwala nam dostrzec plany Bo ew wydarzeniach dnia codziennego a tak e dostrzec obecno Bogaw drugim cz owieku. Nasze ycie duchowe zale y w pierwszym rz -dzie od tego, jaka jest nasza wiara. Problemy, które pojawiaj siw yciu duchowym, maj u podstaw os abienie wiary. w. Wincentya Paulo mówi: Prosz naszego Pana, aby da nam ask patrzenia nawszystko oczami Boga. W przeciwnym razie, mo emy ulega z udze-niom i post powa wbrew Jego woli (SV VII,331). Wierzy , oznacza odwo ywa si w naszym codziennym yciu dotego, czego poucza nas wiara. Oznacza szukanie u Boga wiat a, abywiedzie , co powinni my czyni . Wierzy to robi wszystko, aby wy-pe ni w yciu wol Boga. Wierzy to szuka u Boga pomocy na dro-dze ziemskiego pielgrzymowania wiedz c, e to pielgrzymowanie totylko pocz tek wiecznego ycia i to wieczne ycie przygotowujemy nie w tym ziemskim pielgrzymowaniu. Wiara jest wielkim daremdanym cz owiekowi przez Boga. Ten nieoceniony dar mo emy utraci . w. Pawe ostrzega przed tym Tymoteusza: Wyst p w dobrej walce,«maj c wiar i dobre sumienie. Niektórzy odrzuciwszy je, ulegali rozbi-ciu w wierze» (1 Tm 1, 18-19). Aposto owie byli wiadomi jak wa 3
  • 6. rol odgrywa wiara, dlatego prosili Chrystusa: Przymnó nam wiary k 17, 5). W roku synodu, który pochyli si nad problemem ewangeli-zacji dla przekazu wiary chrze cija skiej oraz rozpocznie czas szcze-gólnego pog biania wiary wszystkich wierz cych, pro my cz sto jakaposto owie prosili: „Panie przymnó nam wiary”. Od wiary tych, któ-rzy znaj Jezusa zale y w du ej mierze powodzenie ewangelizacji nawszystkich jej p aszczyznach; misji ad gentes, duszpasterstwa i nowejewangelizacji. Patrz c na rzesze ludzi, którzy nie uwierzyli jeszczew Chrystusa lub utracili wiar jak e aktualne wydaj si by s owa w. Paw a: Jak e wi c mieli wzywa Tego, w którego nie uwierzyli?Jak e mieli uwierzy w Tego, którego nie s yszeli? Jak e mieli us ysze ,gdy im nikt nie g osi ? (Rz 10, 14). Ks. Stanis aw Deszcz CM Dyrektor Sekretariatu Misyjnego 4
  • 7. BO E NARODZENIE W CHINACH Prowincja Hebei stanowi 2/3 powierzchni Polski i jest prawiedwukrotnie liczniejsza ni nasza Ojczyzna. Le y w okolicy Pekinu.Liczy w sumie 1,5 mln katolików czyli 2% wszystkich mieszka ców,którym oficjalnie pos uguje oko o 600 ksi y chi skich. W nie w tejprowincji przed 1950 r. pracowa o 40 kap anów, braci oraz jeden bi-skup wywodz cy si z Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misji. Za-chowa o si tutaj wiele wiadectw obecno ci Polskich Misjonarzy, ównie ko cio ów i kaplic. Obecnie w po udniowej cz ci ProwincjiHebei pracuj dwaj kap ani chi scy oraz mieszka jeden ksi dz emeryt,Chi czyk ze Zgromadzenia w. Wincentego a Paulo. Trzy lata temu nasz konfrater, ks. Pawe Si, pe ni cy funkcj pro-boszcza w jednej z wiejskich parafii, zacz odwiedza osoby samotnei chore. W ci gu roku zorganizowa grup parafian-ochotników, którzyregularnie odwiedzaj osoby obj te programem pomocy w ich domach.Na pierwsze Bo e Narodzenie, trzy lata temu, by o 88 takich osób.W kolejnym roku ks. Si za w swojej parafii centrum-baz spiesz - z pomoc 180 staruszkom. W chwili obecnej na li cie chorych i sa- 5
  • 8. motnych kwalifikuj cych si do otrzymywania wsparcia jest 385 osób!Wielu z ostatnio „zarejestrowanych” to niepe nosprawni (70), którzymieszkaj w odleg ci do 50 kilometrów od centrum-bazy, a do ichodwiedzania potrzebne jest u ycie ma ego samochodu dostawczego.Ks. Pawe Si twierdzi, e chc c odwiedzi wszystkich podopiecznych,kierowca samochodu musi pokona prawie 1000 km i trwa to 10 dni.Tak szybki rozwój dzie a, które ks. Si nazwa „Braterska Rodzina Win-centego”, by mo liwy nie tylko dzi ki niestrudzonym wysi kom jegoi jego parafian, lecz równie dzi ki wspó pracy wielu osób oraz instytu-cji zwi zanych z Rodzin Wincenty sk . Buduj rol odegrali teksi a diecezjalni – proboszczowie s siednich parafii. W tym roku równie zosta o zorganizowane rozdawanie darówz okazji Bo ego Narodzenia i Chi skiego Nowego Roku. W ród darówpierwszej potrzeby znalaz y si ko dry, ciep e ubrania, we niane butyoraz ry i olej jadalny. Aby zdoby tak du ilo rzeczy poprosili myró nych przyjació o wsparcie finansowe. Zakupienie ko der oraz ichtransport zaofiarowa a pewna firma z Pekinu. Pieni dze potrzebne dokupienia ry u zebra konfrater pracuj cy z obcokrajowcami w mie cieTianjin. Inny konfrater, prowadz cy duszpasterstwo w ród obcokra-jowców w Pekinie, zorganizowa podobn kwest adwentow , któraprzeznaczona zosta a na zakupienie oleju. Ciep e buty oraz ocieplanaodzie zimowa zosta y zamówione i zrobione na miejscu wed ug po-trzeb i przyzwyczaje starszych osób. Od poniedzia ku (19 XII) zaczniesi rozwo enie darów do poszczególnych osób. Ciep e ubrania i ko drydotr do potrzebuj cych w sama por , bo zima w Prowincji Hebei za-czyna si na dobre (w nocy temperatura spada ju poni ej zera). Kto b dzie szcz liwszy w tegoroczn Wigilijn Noc? Czy ci, któ-rzy rozwo dary i w ten sposób zwiastuj ubogim Dobr Nowino tym, e maj czym si przyodzia i czym si posili , czy raczej starsi,samotni i chorzy, którzy otrzymaj oczekiwane „ wi teczne prezenty”?O tym, tylko sam Pan Bóg wie. Na pewno jednak b to, dla naswszystkich nale cych do wielkiej Rodziny Wincenty skiej, Chi czy-ków i obcokrajowców, kolejne wi ta Rado ci i Pokoju, bo gdzie nako cu wiata w ma ej mie cinie Judzkiej, w biednej chacie i w zimnienarodzi a si Mi i Nadzieja, która nas nigdy nie opu ci.14 grudnia 2011 r. Ks. Pawe Wierzbicki CM, 6
  • 9. List ks. Marka Maszkowskiego z Madagaskaru „MISAOTRA” Drodzy Przyjaciele Misji! W imieniu Ksi dza Biskupa, ksi y duszpasterzy, sióstr, katechi-stów i wszystkich miesza ców naszej parafii w Manantenina, przesy- amy najserdeczniejsze podzi kowanie, za pomoc w realizacji pro-jektu „motor do odzi”. Region Manantenina w wi kszej cz ci to tern bardzo podmok y,poprzecinany rzekami, strumieniami, bagnami. Brak dróg i mostówbardzo utrudnia komunikacj i transport. Wi kszo towarów czy ywno ci m czy ni nosz na ramionach,a kobiety na g owach, a je eli jest mo liwo to ódkami wydr ony-mi w jednym pniu drzewa. Prawdziwy koszmar to ewakuacja chorychi osób w podesz ym wieku. Nierzadko jedynym mo liwym sposobemtransportu jest bambus, do którego przywi zany jest koc z chorym. 7
  • 10. Ka dego roku ks. biskup cz wizyty duszpasterskiej odbywa drogwodn (Analamary – 15 km i Ampasimena – 25 km). Zdarza o si , estary motor do odzi odmówi pos usze stwa i reszt wizyty biskup kon-tynuowa na piechot , wielokrotnie brn c po kolana w b ocie przez mo-krad a. Dzi ki nowemu motorowi do odzi nadal b dziemy mogli odwie-dza 20 wspólnot katolickich w buszu, gdzie ko cio y-szko y po one sprzy brzegach du ej rzeki Manampanihy. Z pewno ci ód przez wielelat b dzie s a, jako ambulans dla chorych, a w okresie cyklonów nie-jedna tona ywno ci i lekarstw trafi do poszkodowanych. Rozwi e site problem transportu materia ów budowlanych i szkolnych. Wielkie MISAOTRA (dzi kujemy) sk adaj rodzice dzieci ucz cychsi w internacie ksi y i sióstr. Po ka dej wizycie w buszu wracamy o-dzi za adowan maniokiem, ry em, owocami – ywno dla internatu. Wdzi czni w modlitwie i w comiesi cznej Mszy wi tej w intencjiwszystkich Ofiarodawców. Ks. Józef Klatka CM, ks. Michel CM, Ks. Marek Maszkowski CM misjonarze z MadagaskaruManantenina, 16 listopada 2011 r. 8
  • 11. CZAROWNIK – OMBIASA (czyt. umbiasza) Na po udniu Madagaskaru prawie ka da wioska ma swojego obiasa – czarownika (co najmniej jednego). Jego dom niczym szcze- gólnym nie wyró nia si od innych. Czasami na dachu czy na p ocie powiewa kawa ek czerwonej szmatki. Wewn trz cha upy jest sporo ró nych kawa ków drzewa, korzeni, suszonych li ci, czasami na pó ce stoi stare lustro, na cianach znaki pisane wapnem. Renomowani czarownicy nosz czerwon czap , na szyi sznury talizmanów… Wed ug malgaskich wierze ludzie ci s obdarzeni przez Zanahary(Stworzyciela) i zmar ych przodków magiczn si i moc . Potrafi owem i gestem ochroni wiosk przed nieszcz ciami, np.: przedpiorunami, susz , chorobami itd. Mog te ci gn pioruny na s -siedni wiosk , czy porazi konkretn osob (na zamówienie). Potra-fi sprawi , e nawet najw cieklejszy byk nie zrani klienta czarowni-ka; bez problemu mo na przep yn przez rzek , w której roi si odkrokodyli. Ma si specjaln ochron przed nag mierci zadan dzi- czy siekier . Po prostu cz owiek staje si niewidoczny dla wroga.Ombiasa ma moc roz upania na pó pot nego kamienia czy g azu. Ka de zamówienie trzeba „zadatkowa ”, a za wykonan us ugtrzeba p aci pieni dzmi, sztuk byd a czy ubraniem. Protekcjombiasa mo na te obj pole uprawne, wystarczy zatkn tabliczklub patyk w kszta cie litery „T” ze znakami czarownika, lub zawiesibutelk na drzewie owocowym z kolorowan wod – ostrze enie,gwarancja 100%. Dla przechodz cych te znaki s wystarczaj co czy-telne, nie wolno nic ruszy z tego miejsca, pola, drzewa – literalnienic – bo mo na si narazi czarownikowi, a sobie i rodzinie przyspo-rzy sporo problemów, cznie z chorob czy nag mierci . Ombiasapotrafi przymno bogactwa, leczy praktycznie wszystkie choroby– cznie z niep odno ci , wskaza z odzieja, sprawc choroby czy mierci. Prawie zawsze do tego u ywa sikidy (nasiona z drzewa kily 9
  • 12. czy voandelaky). Przed klientem powoli wyjmuje z metalowego pu-de ka czy woreczka nasiona, uk ada, analizuje i na koniec stawia dia-gnoz : kto jest sprawc choroby, nieszcz cia, kradzie y byd a, garn-ków, zgonu, utoni cia. W przypadku choroby podaje recept leczenianp.: trzeba czerpan wod w nocy czy wczesnym rankiem (nie mo eprzelecie ptak lub zakwili ) przegotowa i pi z podanymi zio amiczy li mi. U niektórych ombiasa mo na zamówi zgon dla kogo , ktojest nam niewygodny. Najcz ciej w gr wchodzi otrucie – sposobyi trucizny, przebogata paleta malgaska. W filozofii malgaskiej istnieje, a w wiadomo ci ywo funkcjonu-je, dzie feralny, z y (andro ratsy). Przed pochowaniem zmar ego,rozpocz ciem budowy domu, zasiewem, czy te w który dzie mo nazawrze lub itp., najpierw trzeba zasi gn konsultacji u ombiasa.Widomo nic za darmo. Cz sto roda czy sobota s z ymi dniami – tozale y od po enia ksi yca. Dawniej, je eli bli ni ta urodzi y siw dzie feralny to jedno z bli ni t trzeba by o wyrzuci , w przeciw-nym razie matka bli ni t mia a ju wi cej nie urodzi . 10
  • 13. Znam przypadek z poprzedniej parafii w Ranomafana, gdy ombia-sa nakaza matce noworodka, które urodzi o si w z y dzie , podziecko na przej ciu dla byd a do zagrody. Gdyby przechodz ce byd onie zadepta o niemowl cia to by by znak od zmar ych, e ma prawo . Matka nie zgodzi a si . Uciek a do Tolagnaro, a dziecko odda asiostrom szarytkom na wychowanie. Po powrocie do wioski matkai jej córka zosta y zabite za niewykonanie nakazu ombiasa. Anto , botakie imi otrzyma na chrzcie w. ów ch opczyk, wzrasta w asceu Boga i w m dro ci u ludzi. Po uko czonych studiach teologicznychzosta wy wi cony na kap ana – pierwszego z plemienia Tanosy.Ks. Antoni, po kilku latach swej pos ugi, zebra fundusze i z pomocksi y Stefana Zaj ca i Józefa Klatki, wówczas pracuj cych w Rano-mafana, wybudowano drewniany ko ció w Soatamboro (rodzinnejwiosce ks. Antoniego). Na po wi cenie ko cio a przyby ks. Antoni(po raz pierwszy od ucieczki swojej mamy), a na kazaniu powiedzia :„Zabili cie moj matk i siostr , ale wam wybaczam. Dzisiaj mo eciemnie zabi , b spa w tym domu na górze”. Tromba i bilo to inne, cz sto stosowane sposoby leczenia. W wy- dzaniu choroby, z ego ducha mo e te uczestniczy rodzina i naj-bli si. Chory cz sto jest w transie i konwulsjach. Wszystko w atmos-ferze piewów, ta ców i gry na mandolinie. W przypadku bilo choryta czy wiele godzin, cz sto do pó nocy. Kuracja mo e trwa i mie-si c. Trzeba mie nie lada kondycj . Do arsena u sprz tu ombiasa na-le y mohara – róg krowi, w którym ombiasa przechowuje lekarstwopomieszane z miodem (oczywi cie to tajemnica, co zawiera mohara). owa, piersi, chore miejsca najcz ciej s namaszczane. Po zako czo-nej kuracji i po uiszczeniu nale nej zap aty wyleczony nie mo e poda-wa r ki na przywitanie, ani je np.: wieprzowiny, w gorza, je a, niemo e ujrze zw ok zmar ego, je wspólnie z go mi, nie mo na prze-nie agwi ognia poza jego plecami. Je eli przekroczy który z tychzakazów (ota) tabu – grzech, trzeba z przeprosinami i z nie „pust ” uda si do czarownika. W przypadku leczenia, które nie dajepozytywnych rezultatów, nierzadko zwo uje si kilku ombiasa. Znów ma a dygresja. Nie tak dawno w Bevakoa dowiedzia em si i oda 15-letnia matka nie mog a urodzi . Pierwsz reakcj rodzinyby o zawo ombiasa. Ca y dzie trwa y czary-mary i nic. ci gni to 11
  • 14. nast pnych trzech ombiasa – kolejne dwa dni m czarni dla rodz cej.Wreszcie podj to decyzj , aby w kocu przywi zanym do bambusa za-nie cierpi do szpitala w Manantenina. Niestety w drodze rodz cazmar a. Takich przypadków móg bym podawa dziesi tki. Najcz ciejpierwszym lecz cym jest ombiasa a pó niej szpital, lekarz, operacja. Ka dego te roku ombiasa zaprasza swoich pacjentów na wspólne wi to – volana maka – nazwa od miesi ca ksi ycowego (maj). Tymrazem ombiasa ofiarowuje krow i ry dla zaproszonych, ale i wtedyobowi zuj sk adki. Dla lepszego uchwycenia tematu trzeba doda , eprawie 95% mieszka ców wioski – nierzadko i 100% – to poganie.Zdecydowana wi kszo nigdy nie przekroczy a progów szko y, a conajwy ej przebrn a przez pierwsz czy drug klas . Do szpitala dale-ko, o ile jest trze wy lekarz czy piel gniarz, z lekarstwami te nie we-so o. Za ka konsultacj , zastrzyk, tabletk trzeba s ono p aci .Przys owie malgaskie mówi: „Lepiej umrze jutro ni dzisiaj”. Nawetniektórzy chrze cijanie (katolicy, protestanci, adwenty ci) nie wahajsi korzysta z us ug ombiasa. W takim kontek cie pozycja socjalna czarownika jest bardzo moc-na. Strach, warunki ycia, komunikacja, poziom wiadomo ci i wy- 12
  • 15. kszta cenia, brak kontaktu z innymi plemionami czy narodowo ciamidope nia sprawy. Ludzie w sytuacji zagro enia ycia gotowi s nasprzedanie ziemi, ry owisk, byd a, by op aci ombiasa i za egnanieszcz cie. To ombiasa jest panem ycia, to on mo e je przedczy skróci ywot ziemski. To on ma prawo zmieni komu imi do-daj c velona ( ywy, ), soa (dobry-a). Nikt inny nie ma tego prawanp: Velohala ( yj cy pomimo nienawi ci kogo ), Velonaody ( yj cydzi ki lekarstwu od ombiasa), Velonay (przed nam ycie), Soaha-la (dobry, chocia kto mnie nienawidzi), Velosoa (dobre zdrowie). „Uzdrowiony” ma obowi zek nosi na szyi, na ramieniu, na nodzeody mahery – silne lekarstwa, które maj go chroni . Najcz ciej s tokawa eczki drzewa, starej p yty gramofonowej, sier ci z ogona kuny,zawini tko w czarnej szmatce. Zmiana imienia, ody mahery, ró negorodzaju tabu, maj chorego ustawicznie chroni i dawa pewno , enic z ego nie mo e go spotka , a i ycie zosta o maksymalnie przed u- one. T umaczenia, e to wszystko to najcz ciej sprytne oszustwa,podawane lekarstwa i mikstury s cz sto wymieszane z antybiotyka-mi, a wszystko to by nabi kas , raczej „nie trafia”. Argumenty, eombiasa te choruje, jego pole i plony to adna rewelacja, a i onw ko cu musi umrze , wcale nie robi wra enia na s uchaczach.Dziwne, ale widz , e wi kszo ombiasy wcale nie jest zamo nych. Dzia alno i interwencje czarowników wywo uj klimat niezgo-dy, pos dze , zawi ci i strachu. Nag a mier kogo w wiosce wywo- uje reakcj odwetu i podejrze , nierzadko tragiczne w skutkach,z konsekwencjami na pokolenia. Trzeba silnej i ywej wiary, by wy-rwa si z tego kr gu z a, nie ulec panice strachu. To s malgaskierealia, z którymi ka dy misjonarz musi si liczy . Historia Ko cio a w Polsce pociesza, e na dobre chrze cija stwotrafi o pod strzechy i do zagród ch opskich dopiero po 300 latach ewan-gelizacji. Stuletnia praca misjonarzy na po udniu Madagaskaru to dopiero10-15% chrze cijan – g ównie katolików i protestantów – ochrzczonychi jako tako praktykuj cych. Wiele jeszcze trzeba czasu, ofiar, modlitw,wysi ków i cierpliwo ci, by Ewangelia trafi a pod strzechy malgaskie.Praca na Pa skiej niwie to praca roz ona na pokolenia. (C.d.n.) Ks. Marek Maszkowski CM misjonarz z Madagaskaru 13
  • 16. „BY OPARCIEM” Ho deraina i Jesoa Kristy. Niech b dzie pochwalony Jezus Chrystus. Przebudzi em si , jak ostatnio cz sto si zdarza, dobrze przed godz.3.00 rano. I dobrze, e tak si sta o. Mog najpierw popatrze z otuchi pokrzepieniem na moj gwiazdk , która o tej porze jest dobrze widocz-na na niebie (je li nie jest zasnute chmurami). Mie ci si pod Krzy emPo udnia, taka male ka, przynajmniej dla oka, a cz sto Go „podpiera”.Jest to dla mnie zaszczyt wspó pracowa z Jezusowym Krzy em, któ-rego znamy równie spod ko cio a w. Krzy a w Warszawie. Pracuj na Madagaskarze ju wiele lat. W ciwie od zarania me-go kap stwa. W przysz ym roku b obchodzi 50 lat powo ania.I coraz bardziej si upewniam, e tu jest moje miejsce, podarowane miprzez Pana. Tu, na Madagaskarze, odnalaz em moj gwiazdk . Dzisiajukaza a mi si w górze le cego na niebie Krzy a Po udnia, co jest dlamnie oznak ulgi w cierpieniu, które Pan mi zsy a. To nie znaczy, eju nie trzeba cierpie . Bo rado ci dla misjonarza, ale i cierpieniem,razem z cierpi cym Panem zbawia ludzi, dla mnie – tutejszych, od ego. Uczy te dobra i wytrwa ci. Nie ulega z u, ale z o dobremzwyci . Podpiera upadaj cych. By oparciem (jak z nazwiskamego wynika) dla innych, cho cz sto sam tego oparcia potrzebuj . Pracowite by y te wi teczne dni na nowej placówce. O pó nocyw dzie Bo ego Narodzenia ka da wspólnota w 11 ko cio ach filial-nych modli a si , na czele z katechistami i seminarzystami – b cymina wakacjach u siebie, razem z neofitami, wr cz poganami. Na Msz wi oko o po udnia przybyli chrze cijanie, w wi kszo ci do cen-trum. Niektórzy szli i 10 km na spotkanie z Panem w Eucharystii. Do-brze, e pogoda dopisa a, cho potrzebny nam i deszcz. Msza w. by arzeczywi cie radosnym zgromadzeniem przebywania z Panem Nowo-narodzonym. Niektórzy przynie li „wa ówk ” w postaci gotowanegory u z sosem malgaskim, aby zanocowa w ko ciele. Chcieli uczestni-czy w rodzinnym wi cie i by na popo udniowym spektaklu w dzieBo ego Narodzenia. W drugi dzie wi t i wi t wi tej Rodziny by aOfiara Mszy w. Jeszcze bardziej uroczystsza z powodu chrztu wi -tego 21 dzieci z parafii. Przygotowywali my rodziny na ten dzie od 14
  • 17. miesi ca. W dniu tym rozdali my z bratem i siostr 350 Komunii w.Po popo udniowym nabo stwie eucharystycznym z adoracj , misjawystawi a sut kolacj , na której by o przesz o 20 osób. Ka dy przy-niós po kap oku ry u, a misja ofiarowa a laoke czyli okras . By o naniej pi sióstr – które pracuj na misji ze Zgromadzenia w. Józefad’Auste, misjonarz, dwóch braci – moich konfratrów, dwóch semina-rzystów Zgromadzenia – b cych do pomocy na wakacjach, dwieniepe nosprawne dziewczyny – b ce na wakacjach wi tecznychz pobliskiego o rodka i trzy rodziny naszych pracowników z dzie mi. cie duchowa rodzina na wzór wi tej Rodziny. Na t okazj zostaubrana choinka, pod czono wiat o z generatora, a tak e prezenty,video, religijne i mniej religijne pie ni i piosenki. 15
  • 18. Na nast pny dzie odby o si spotkanie z m odzie , a w kolej-nych dwóch dniach zorganizowano wyjazd z seminarzystami do bu-szu. Tam nie by o ko ca rado ci i piewom nawet przy ksi ycu. Budz mnie te coraz cz ciej o tej rannej porze dusze czy cowe.Ofiaruj im cz sto o godz. 3.00 rano koronk do Mi osierdzia Bo ego.Bardzo skutecznie pomagaj mi w mojej pracy misyjnej. A ona ostat-nio nie jest atwa, bior c pod uwag fakt, e po 36 latach pracy naMadagaskarze zosta em przeniesiony do innej diecezji – Farafanganai obdarzony pos ug w parafii Ambila, miejscowo ci odleg ej 20 kmod miasta Manakara, gdzie pracowa dawniej polski ks. Adam wia-dek. Odwiedz nas, gdy by em jeszcze w seminarium na Stradomiu.Po egna em go w Pary u z b ogos awie stwem misjonarskim, gdziepo trzech miesi cach leczenia zmar . Tam te jest pochowany mójkolega kursowy, który pracowa na Madagskarze – ks. Jerzy Fluder-ski. Czuj , e obydwaj tam w górze s mi pomoc . Obecna parafia to rodowisko ca kiem odmienne od dotychczaso-wego na po udniu, w diecezji Tolagnaro. Tak w j zyku (inne narzecze– Antemoro), jak w obyczajach. Mamy tu do obs ugi 11 ko cio ówfilialnych, z dobrymi na ogó dojazdami. W samym centrum pi kny,solidny ko ció z patronami w. Piotrem i Paw em. Ko ció ten jaki dom misjonarza jest zbudowany z kamienia ciosanego i nale yprawnie do Zgromadzenia. Wybudowany przez konfratrów pochodze-nia s owia skiego i ksi dza pochodz cego z W och, najstarszegow diecezji, który maj c 81 lat buduje jeszcze w mojej parafii, chomieszka w s siedniej, murowany ko ció , drugi ju z kolei. Patronem domu w którym mieszkam jest b . Marek Antoni Duran-do, w oski konfrater, za yciel sióstr nazaretanek, zwany drugim w o-skim w. Wincentym. wi to obchodzimy 10 grudnia. Na uroczysto ,wspólny dzie skupienia zako czony Msz w. i obiadem, przyjechatu ca y nasz dom Manakara, z ony z 5 placówek – 10 konfratrów.Oba budynki wymagaj po 10 latach remontu i nale ytego utrzymania.Jestem tu od trzech miesi cy, ale na samo malowanie, szczególnie da-chu. wyda em 1000 euro. W dalszym ci gu po wi camy du o pracyi pieni dzy na formacj nowych ksi y misjonarzy i braci, naszych na-st pców, z powo rodzimych. Dzi ki Bogu s powo ania do formo-wania. Prosimy o modlitw i ofiary. Fundusze z Polskiej Prowincji, 16
  • 19. 13
  • 20. 14
  • 21. 15
  • 22. 16
  • 23. mojej rodzimej, ostatnio id przewa nie na Wschód. Nie zazdro cimy,ale i my przypominamy si . Dzi kuj za ostatni pomoc zaofiarowanprzez Parafi w. Krzy a w Warszawie, w wysoko ci 50 intencji.Dzi kuj za kabanosy wi teczne, które dosz y dok adnie na NowyRok, zosta y przes ane przez pewn m od dziewczyn imieniem Ka-rolina, która chcia a uczyni ma przyjemno misjonarzowi. Wrazz kie bas by y pi kne kartki wi teczne i kalendarz diecezji radom-skiej z podobizn ks. bp. Jana Chrapka. Dzi kuj za wspieraj ce mniesms-y np. tej tre ci: „Wujku, nie zniech caj si przenosinami, widocz-nie Bóg tam chce Ci mie , to i sw moc Ci da”; lub „Co z Twoj rwkulszowa?”, albo z Anglii: „Rodzice moi byli u Twojej mamy (cu-downa z niej kobieta)”. Zmiana na inn placówk da a mi okazj do si gni cia pocz tkówmojej misjonarskiej gorliwo ci i daje mi „nowe skrzyd a” do g oszeniaBoga-Zbawiciela, tu pod patronatem Trzech Króli i mojej „gwiazdki”pod Krzy em Po udnia. Jestem powo any dla tego ludu o czekolado-wych twarzach jak moja-nasza i ich Matka Boska Cz stochowska.W nast pn rocznic za enia Zgromadzenia, Prowincja Malgaskazaczyna obchody swego 100-lecia. Mimo e jestem do tej pory na sta-tusie „wypo yczonego” konfratra dla Malgaskiej Prowincji (ju 38 lat),siwego, ale pe nego zapa u, mam jednak powód prosi Was, Konfra-trów z Polskiej Prowincji i wszystkich mi ników Misji w Polsce,szczególnie z rodzin misjonarskich, o pomoc, nie tylko materialn .Wci chodz mi po g owie s owa bpa Gulbinowicza, który egna nasw polskiej parafii w Pary u mówi c: „Trzeba du o wycierpie , abyzbawi drugiego cz owieka”. Cierpienie daje si i moc misjonarzom,tym naszym delegatom na pierwszej linii frontu walki z szatanem.O tym wiadczy a m.in. w. Teresa, patronka misji, w. Faustyna, . Jerzy Popie uszko – ongi mój kolega wojskowy, i wielu innych. Kochani zechciejcie podj to dzie o razem z nami misjonarzami,na nowo powracaj c do pierwszego ród a Mi ci, jakim jest Nowo-narodzony Bóg. Bóg Wam zap ! Ju bledn gwiazdy, zaczyna wi-ta , id jeszcze na godzink przytuli si do poduszki z pierza, którmam od mojej mamy. Ks. Witold Oparcik CMAmbila, 30 grudnia 2010 r. misjonarz 17
  • 24. WYWIAD Z KSI DZEM JANUSZEM ZWOLI SKIM CM cz pi ta W kontek cie formacji da y zna o sobiedwie opcje: przyjazd nowych misjonarzy,zw aszcza maj cych do wiadczenie w forma-cji lub jak najszybsze wykszta cenie konfra-trów kongijskich, aby wzi li odpowiedzial-no za formacje. Wydaje si , e to ta drugaopcja si przyj a. Czy nie by o b dem mia-nowanie odpowiedzialnymi za domy forma-cji konfratrów nie maj cych odpowiedniegodo wiadczenia? Czy nie by oby lepszym roz-wi zaniem zwi kszenie liczby misjonarzy do czasu, a m odzi konfra-trzy kongijscy wypracuj u boku starszych konfratrów pewien styl ycia i pracy, który by by jednocze nie afryka ski i wincenty ski?Pojawia si bowiem zarzut, e przyj te rozwi zanie, doprowadzi o doprzyj cia stylu afryka skiego, ale niekoniecznie wincenty skiego.Czy zgadza si ksi dz z tak opini ? Od czasu, gdy zosta em Prze onym Prowincjalnym oraz przezwszystkie nast pne lata, wielokrotnie, listownie i osobi cie, prosi emPrze onego Generalnego o nowych misjonarzy, szczególnie takich,którzy mieli do wiadczenie w formacji i którzy mogliby nam pomocw tym bardzo odpowiedzialnym dziele, jakim by a formacja kandyda-tów do Zgromadzenia. Zdawa em sobie dobrze spraw z tego, e anistarsi misjonarze, ani m odzi dopiero rozpoczynaj cy prac kap skmiejscowi konfratrzy, nie maj do tej misji odpowiedniego przygoto-wania i do wiadczenia. Mo e za ma o nalega em, mo e nie potrafi emodpowiednio przedstawi naszych realnych potrzeb w tej dziedzinie,mo e zamiast oczekiwa rozwi zania tego problemu przez Kuri Ge-neraln (cho wielokrotnie w czasie Konwentów Generalnych, czyinnych mi dzynarodowych spotka , porusza em t spraw na szer-szym forum), w ka dym b razie, Kuria Generalna nie pomog anam w taki sposób jak by my sobie tego yczyli. 18
  • 25. Zrodzi si wtedy inny pomys , o którym ju mówi em: wspólna formacja kandydatów misjonar- skich w Afryce. Mocno si w t dziedzin zaanga owa em, ale nie- stety i ten projekt nie wypali . Wy- gra a z konieczno ci druga opcja. Zdaj sobie spraw z tego, e „na si ” móg bym troch opó ni przekazywanie odpowiedzialno ci za formacje m odym konfratrom kongijskim. Jednak takie rozwi - zanie „si owe”, na które nie zga- dza a si równie Rada Prowin- cjalna, tak czy inaczej by oby tyl- ko rozwi zaniem krótkotrwa ym,które mog oby jeszcze bardziej spot gowa napi cia miedzy starszymii m odszymi konfratrami. Co do ostatniego cz onu pytania, powiem tylko, e miejscowi kon-fratrzy nie maj atwego zadania. S spadkobiercami pewnej tradycjimisjonarskiej, z któr do ko ca nie mog si uto samia , dlatego ezosta a ona stworzona przez ludzi bia ych (mindele), a oni bia ymi nie i nie mog zachowywa si jak mindele, czego wspó rodacy by imnie wybaczyli. Musz wi c znale swój w asny styl, a poniewa niemaj za bardzo na czym si wzorowa , pope niaj b dy. Nie chcprzez to powiedzie , e s same b dy, ale niew tpliwie by y i s rów-nie pomy ki i b dy. Czy jednak cz owiek na nich si nie uczy? Inne Zgromadzenia i Zakony znalaz y si w podobnej sytuacji.Niektórzy porównuj rozwi zanie przyj te przez te wspólnoty do sy-tuacji, kiedy Kongo odzyskiwa o niepodleg . Wtedy Kongijczycyz dnia na dzie stali si w cicielami i zarz dcami ich kraju. Stalisi nimi bez nale ytego przygotowania, niedojrzali do podj cia od-powiedzialno ci za przysz ich ojczyzny. Skutki nie da y na siebie ugo czeka . Dzisiaj ci, którzy pami taj czasy kolonialne za wiad- 19
  • 26. czaj , e o im si lepiej, ni teraz 50 lat po odzyskaniu niepodle- ci. Czy co analogicznego nie stanie si lub ju si nie sta ow przypadku wspólnot zakonnych, w tym w Zgromadzeniu Misji? Uwa em i nadal uwa am, e Ko ció Katolicki w Kongo (jakrównie w innych krajach afryka skich i nie tylko), jak równieZgromadzenie Misji i inne Zgromadzenia i Zakony, musz wypraco-wa swój w asny styl, zgodny z miejscow kultur i dostosowany domiejscowych warunków, bez utraty tego co stanowi o istocie, chary-zmacie Zgromadzenia. Charyzmat musi by zakorzeniony, inkarnowa-ny w konkretnym miejscu i kulturze. Wyzwanie, które ci gle jeszczestoi przed konfratrami kongijskimi, to pog bianie charyzmatu win-centy skiego i poszukiwanie form jego inkarnacji w tamtejszych wa-runkach i kulturze. Podczas naszej obecno ci w Kongo starali my sipokaza , ka dy na swój sposób, jak rozumiemy i realizujemy ten cha-ryzmat. Mimo najlepszych ch ci i wysi ków, by jak najbardziej przy-stosowa si do tamtejszych warunków, robili my to jako „ludzie in-nej kultury”. Teraz konfratrzy kongijscy, jako Afryka czycy, muszpodejmowa i realizowa to wyzwanie. Lata 1990-2005 to lata wycofania si wielu misjonarzy. Niektó-rych do wyjazdu zmusi wiek, kilku choroba. Niemniej jednak wieluwyjecha o b c w sile wieku i posiadaj c bogate do wiadczeniepracy misyjnej. Jakie by y tego przyczyny? Czy praca misyjna sisko czy a? Mo e zawini czynnik ludzki? Je eli we miemy pod uwa- , e wielu chrze cijan jeszcze dzisiaj mo e uczestniczy we Mszy wi tej raz na miesi c, raz na dwa a nawet sze miesi cy, nasuwasi konkluzja, e pracy dla misjonarzy jest nadal bardzo du o. Oczywi cie pracy jest nadal bardzo du o i bardzo wielu wiernych,szczególnie w wioskach oddalonych od centrum parafii, mo e uczestni-czy we Mszy w. najwy ej kilka razy w roku. Wydaje mi si , e wielumisjonarzy ju od pocz tku zak ada o, e nie jedzie do Afryki na ca e ycie. I w wieku czterdziestu, czterdziestu pi ciu lat, zacz li sobie zda-wa spraw , e je eli my o powrocie, to nie ma co d ugo czeka , bopó niej ju do niczego nie b si nadawali. Decyzj o wyje dzie u a- 20
  • 27. twia fakt, e nie zostawiali parafii bez ksi dza. By a ju spora gromada odych konfratrów, którzy lepiej czy gorzej mogli ich zast pi . W wielu wypadkach zacz o równie dawa si we znaki zm cze-nie, zwykle fizyczne zm czenie. ycie i praca w Kongo, co by tu niemówi , nie by y atwe. Warunki ycia, uci liwy klimat, niepewna sy-tuacja polityczna, stan dróg, albo nawet ich brak, to wszystko prowadzi- o do zm czenia. Gdy jest si m odym, atwiej temu wszystkiemu podo- (cho nie wszystkim si to udawa o i opuszczali misje ju po kilkulatach), ale z czasem to wszystko zaczyna coraz bardziej ci . Nie mog równie pomin narastaj cego napi cia we wspólno-tach domowych i w Prowincji, jak równie w ca ym kongijskim Ko- ciele. Wielu z nas (zagranicznych misjonarzy, nie tylko z naszego,ale i z innych Zgromadze ) czu o, e ko czy si jeden, a zaczyna no-wy etap w historii Ko cio a w Kongo, w którym rodzimi ksi a od-grywa b pierwszorz dn rol . Gdy chodzi o nas, prawie wszystkienasze wspólnoty by y mieszane, czyli z one z misjonarzy (w prak-tyce z Polaków) i Kongijczyków. Utworzy y si jakby dwa bloki(przewiduj c, e tak si stanie, na pocz tku mojego mandatu zabiega- 21
  • 28. em, niestety bezskutecznie, o nowych misjonarzy innych narodowo- ci). Polacy jako starsi i bardziej do wiadczeni, a równie , co te nieby o bez znaczenia, posiadaj cy kontakty, które zapewnia y wi kszczy mniejsz pomoc dla misji, pe nili funkcje superiorów i probosz-czów. Niektórzy m odsi konfratrzy nie najlepiej na to reagowali, bouwa ali, e oni te s zdolni do pe nienia odpowiedzialnych funkcji.Równocze nie pewna liczba starszych konfratrów nie za bardzo wy-obra a sobie prac we wspólnotach, których prze onymi brodzimi misjonarze. Jak wida , powodów do opuszczenia misji mog oby wiele. Wymieni em tylko niektóre z nich. Jestem jednak pewny, e nikt nie podj tej decyzji pochopnie, bez g bokiego przemy leniai przemodlenia sprawy. A czy mo e ksi dz powiedzie , dlaczego równie wyjecha z Konga? Wymienione wy ej powody odnosz si równie i do mnie. Z bar-dziej osobistych, wspomn o szwankuj cym zdrowiu. Ostatni rokw Bolobo by dla mnie bardzo trudny. Zacz em si czu jako ma o yteczny emeryt, niezdolny do jakiego konkretnego wysi ku. Kilka- 22
  • 29. krotnie uda em si do Kinszasy w nadziei, e lekarze co poradz . Alenadaremno. Gdy nadszed czas urlopu, uprzedzi em wizytatora, e za-mierzam si leczy i pewnie b musia przed urlop w Polsce. Pobadaniach w Polsce i za rad lekarzy, zdecydowa em si na pozostaniew Europie. Zrozumia em, e w Kongo nie b móg ju wiele zdzia- , ale gdzie indziej b móg jeszcze na co si przyda . Gdyby my spróbowali rozmawia w kategoriach sukcesów i pora-ek, co dla ksi dza by o szczególnym sukcesem w czasie d ugiej pracymisyjnej? Nie lubi takich pyta , bo nie ma jednej odpowiedzi. Móg bymwymieni wiele sukcesów i pora ek, jednak adna z nich nie wyra anale ycie tego co na misjach prze em. Poza tym, to co w pewnymokresie mog o wydawa si sukcesem albo pora , po czasie nabierainnego wymiaru. Niech inni oceni , to b dzie bardziej obiektywnei prawdziwe. Je eli jednak musz na to pytanie odpowiedzie , to za sukces uwa- am to, e przez wiele lat mog em s Ko cio owi i Zgromadzeniuw Kongo. I my , e nie by a to s ba ca kiem bezu yteczna. Jak juo tym na pocz tku mówi em, marzy em o pracy misyjnej, czu em sipowo any do tej pracy. I Pan Bóg pozwoli mi przez wiele lat realizo-wa to powo anie. Bardzo mu za to dzi kuj . On sam os dzi czy da- em z siebie wszystko, na co mnie by o sta . A co pora ? W pewnym sensie pora by o to, e zdecydowa em si opu cimisje w Kongo. Jak ju wspomnia em, nie zale o to tylko ode mnie.Ale czasami wydaje mi si , e móg bym jeszcze troch poczekaz ostateczn decyzj . My , e wyje aj c z Afryki sprawi em pe-wien zawód moim konfratrom. Zapytajmy jeszcze o rado ci i trudno ci. Co w czasie tych 30 latmisyjnej pos ugi sprawi o ksi dzu szczególn rado ? Ju sam fakt, e pracuj na misjach i realizuj swoje powo anie,sprawia mi du rado . Rzeczywi cie, czu em si na swoim miejscu. 23
  • 30. Przy tym nigdy nie uwa em, e robi co nadzwyczajnego, e np.podejmuj si trudów, których nie znaj inni konfratrzy, np. ci pracu- cy w Europie. Nie uwa em si te za jakiego bohatera, którego ycie pe ne jest najró niejszych trudów i wyrzecze . Niektórzy bli siczy dalsi znajomi w Polsce i w Belgi byli nieraz zawiedzeni, e nie-ch tnie opowiadam o trudno ciach pracy misyjnej i e zwykle mówio normalnej pos udze kap ana, pracuj cego co prawda w innych wa-runkach, ale tak naprawd nie robi cego nic szczególnego. Pami tamtakie jedno spotkanie z siostrami zakonnymi w Polsce (nie powiemz jakiego Zgromadzenia), które czeka y na jakiego „bohatera” i by yniezadowolone, e spotka y zwyk ego ksi dza. Wielk rado ci by o równie to, e uczestniczy em w narodzinachKongijskiej Prowincji Zgromadzenia. Tak si z o, e cho o tymwcale nie my la em, zosta em w czony do tego procesu dos ownie odsamego pocz tku mojej pracy w Kongo. Nie oby o si bez b dów,bólów i zawodów, ale nie pomniejsza o to radosnej wiadomo ci, emam udzia w tworzeniu czego wa nego dla przysz ci Zgromadze-nia i Ko cio a w Kongo. 24
  • 31. A co by o szczególnie trudne? Trudne by o pe nienie odpowiedzialnych funkcji we wspólnocie.Najpierw funkcji formatora w seminarium internum, które przysz o mitworzy od samego pocz tku i nast pnie w seminarium wy szymw Kinszasie. Cho nie czu em si przygotowany do tej pracy, podj - em si jej z pos usze stwa i konieczno ci. Nast pnie funkcji wizyta-tora, szczególnie e w tym czasie zmienia si sk ad personalny Pro-wincji; przez dziesi ciolecia w Kongo pracowali wy cznie misjona-rze zagraniczni, a tu „nagle” zacz li si pojawia nowi, miejscowikonfratrzy. Trzeba by o wypracowywa nowy styl, co wcale nie by otakie proste. Trudno ci przysparza a pogarszaj ca si sytuacja polityczna i spo- eczna w kraju. Ale o tym ju mówi em wcze niej. Teraz po wyje dzie z Konga, interesuje si ksi dz nadal misjami?W czym wyra a si to zainteresowanie? Wyjecha em z Konga, ale nadal pracuj jako misjonarz. Wybra emGrecj , bo tutaj te jest misja, mo e nawet trudniejsza ni w Afryce. Niechodzi mi oczywi cie o warunki ycia, bo przecie Grecja jest w Euro-pie, cho obecnie kraj ten prze ywa niewyobra alne za amanie gospo-darcze. Trudno ci wynikaj st d, e Grecja jest krajem prawos awnymi wszystko co nie jest prawos awne nie jest tu mile widziane. Jako Polaki katolicki ksi dz czuj si tutaj bardziej „obcy” ni w Kongo. Rodzimych katolików jest tutaj nie wi cej jak pó procentawszystkich mieszka ców (ok. 50 tys.). Zapewniam was, e nie majoni atwo, bo na ka dym kroku spotykaj si z niezrozumieniem i ró -nymi szykanami. S tutaj równie katolicy emigranci z najró niej-szych zak tków wiata. Ich liczba ci gle wzrasta i w tej chwili mo eich by ju oko o 400 tys. Nie musz wiele t umaczy , by cie zrozu-mieli, e nie jest prost spraw stworzenie wspólnoty z takiej mie-szanki, gdzie panuj wzajemne uprzedzenia, a przede wszystkim niewszyscy pos uguj si tym samym j zykiem. Katolicki Ko ciów Grecji, poza kilkoma wyspami oraz Atenami, posiada bardzoskromne struktury ko cielne. Na pó nocy kraju, tam gdzie pracujmisjonarze, Apostolski Wikariat Salonik (czyli nawet nie diecezja), 25
  • 32. który obejmuje ponad 40% terytorium Grecji, posiada tylko trzy para-fie (w tym dwie ze sta ym proboszczem) i trzy kaplice filialne. Katoli-ków jest pewnie kilkana cie tysi cy, ale wi kszo yje w rozprosze-niu, w diasporze i trzeba ich cierpliwie, i wytrwale szuka . Gdy chodzi o Kongo oczywi cie interesuj si tym, co tam sidzieje. Jednak w tej chwili nie mam wielu kontaktów z Prowincj . Na pocz tku bardzo du o wysi ku kosztowa o mnie nauczenie si zyka i wej cie w tutejszy styl pracy. Pó tora roku po przyje dzie doSalonik zosta em mianowany proboszczem, by zast pi mojego cho-rego poprzednika. Nie by o atwo i musia em si solidnie natrudzi ,aby podo wyzwaniom. Poniewa Saloniki przynale do Prowincji Paryskiej, czasamigo cimy tutaj konfratrów z Wietnamu, który jeszcze podlega Pary o-wi (cho w lutym zostanie wiceprowincj ), czy z Kamerunu. Przedparoma miesi cami g osi em rekolekcje dla konfratrów w Kamerunie,co da o mi okazj do odwiedzenia Afryki. Mamy te od wrze nia wewspólnocie konfratra Kameru czyka, który mam nadziej , zostanietutaj na d ej ni konfrater z Filipin, który pracowa z nami jedyniedwa lata. 26
  • 33. Na koniec prosimy powiedzie co tym wszystkim, którzy intere-suj si misjami, chcieliby wyjecha jako misjonarze lub pragnwspiera dzie o misyjne pozostaj c w Polsce. Potocznie ksi y i braci naszego Zgromadzenia nazywa si „mi-sjonarzami”. Bo naszym podstawowym dzie em s „misje”, czy mó-wi c inaczej „ewangelizacja”. Nie chodzi tylko o misje zagraniczne –czyli o tzw. „pierwsz ewangelizacj ”, ale równie o misje wewn trz-ne – „nowa ewangelizacja”. Pierwsza ewangelizacja jest nadal ko-nieczna, dlatego ci gle jeszcze potrzeba kap anów i sióstr zakonnych,a tak e katolików wieckich, którzy pos uszni wewn trznemu powo- aniu, opuszcz swój rodzinny kraj, by nie Ewangeli ludziom in-nych kultur, którzy jej jeszcze nie znaj . Je eli czujecie si powo anido tej pos ugi, dzi kujcie za ni Panu Bogu i ochotnie j podejmujcie,tam gdzie Ko ció i Zgromadzenie was skieruje. Jak ka da pos uga,praca misyjna jest bardzo wymagaj ca, ale daje równie bardzo du owewn trznej satysfakcji i rado ci. Wielu wieckich, ale równie ka- anów i sióstr zakonnych, pozostaj c w kraju, czuj si odpowie-dzialni za „misje” i wspieraj duchowo i materialnie misjonarzy.Dzi kuj Wam za to bardzo, i prosz by cie nie ustawali w Waszychwysi kach. Wasze zaanga owanie jest bardzo potrzebne misjonarzom,dos ownie dodaje im skrzyde i si do dalszej pos ugi. Równocze nie nie mo emy zapomina o ewangelizacji u nas,w Polsce i w Europie. W pewnym sensie jest ona trudniejsza niewangelizacja w krajach tradycyjnie nazywanych „misyjnymi”. Na-prawd ka dy mo e i powinien by misjonarzem w swoim otoczeniu.O to Was prosz i tego ycz , ko cz c te moje troch za d ugie i mo enudne wywody. Dzi kujemy serdecznie za g bok refleksj dotycz dzie a mi-syjnego, zakorzenion w osobistym do wiadczeniu. yczymy ksi dzurównie bogatego do wiadczenia i owocnego aposto owania na polu„nowej ewangelizacji” w Europie. 27
  • 34. List Pani Bogus awy Wierzbickiej MOJA MISJA Tu i tam s yszymy: „Nie uda a si Panu Bogu staro ”. Te tak do niedawna my la am, ale ka dy wiek ma swoje rado ci, a przy- najmniej powinien mie . Wszystko zale y od nas, od naszego nastawienia do up ywu czasu, do przemijania. Wa ne, aby dany czas dobrze wykorzysta z po ytkiem dla innych. Prosi am:„Panie Bo e, zrób co , podpowiedz” (syn Pawe , misjonarz w Chinach,powtarza : „Moja Mama zwraca si bezpo rednio do najwy szej instan-cji”). Mam przecie taki s aby wzrok, ledwo widz , jest le. Nagle pew-nego razu za wita a my l: „rozprowadzaj ró ce” (i zaj cie szlachetne,i pomoc biednym). To cudowne uczucie i satysfakcja. Nie unikam przy-kro ci, ludzie ró nie reaguj na propozycje. Nie zra am si . Rozumiem.Ludzie to tylko ludzie, maj ró ne potrzeby. Rozmawiam ze wszystkimii wsz dzie o ró cu. W poci gu, na przystanku, w sklepie itd. 28
  • 35. Marzy mi si , aby polskie dzieci przyst puj ce do Pierwszej Ko-munii wi tej trzyma y w r czkach ró ce z pere chi skich jakoofiara, dar dla potrzebuj cych dzieci chi skich, aby ksi a, szczegól-nie ksi a ze Zgromadzenia w. Wincentego a Paulo, nabywali te ró- ce, b przeze mnie, b bezpo rednio z Chin. Apeluj korzysta- c z okazji: „Wszyscy o czu ych sercach w czcie si do akcji”. Czu- , e Matka Bo a by aby równie bardzo szcz liwa. Dnia 19 wrze nia 2011 r. syn mój Pawe g osi kazanie misyjnew ko ciele wi tego Ducha w Bia ymstoku. W ko ciele tym 16 lattemu odprawi pierwsz Msz w. prymicyjn . Dzi kuj proboszczowiks. Wi niewskiemu i parafianom za bardzo serdeczne przyj cie. Powo-li, ale zdecydowanie przybywa pomocników w rozprowadzaniu ró -ców. Ró aniec jest najlepszym prezentem na ró ne okazje dla ka dego,tak to t umacz . Zamiast wyda du e pieni dze na kwiaty, które wyrzu-ca si potem do mietnika, kup ró aniec. Wiele osób nabywa je zewzgl du na pi kno – kobiety lubi szkie ka, b yskotki. Ró aniec po-czeka na odpowiedni moment a po niego si gn . Wa ne, aby by pod . Wymy li am regu , któr cz sto powtarzam: „Chcesz co do-sta , wyprosi , najpierw daj”. W tej nowej przyjemno ci s aby wzroknie przeszkadza. Dzi kuj bardzo wszystkim, którzy pomagaj w tejnajszlachetniejszej misji: Panu Janowi (zaopatrzy ca du swojrodzin w ró ce), pani Krysi z Sopotu (podobnie jak Pan Jan),p. Marzence, p. Halince z Nowego Jorku i wszystkim innym… Bogus awa Wierzbicka _____________ Poprzez po rednictwo mamy ks. Paw a Wierzbickiego mo nanaby ró ce per owe wykonane w Chinach. Ch tni do nabyciatakich ró ców mog nawi za kontakt z mam ks. Paw a. Adres: Bogus awa Wierzbicka ul. Warszawska 52/20 15-082 Bia ystok tel. 698 489 222 29
  • 36. Drodzy Misjonarze i Przyjaciele Misji Przez po rednictwo „Wiadomo ci Misyjnych”, wszyscy Przyjacie-le Misji poznaj prac misjonarzy, ich rado ci, troski i potrzeby. Pra-gniemy, aby ta znajomo by a odwzajemniona i równie misjonarzeznali tych, dzi ki wsparciu których mog kontynuowa dzie o misyj-ne, realizowa projekty pomocy najbiedniejszym, budowy ko cio ów,formacji katechistów itp. Niech wzajemna znajomo przyczyni si do budowania ducho-wych wi zi pomi dzy tymi, którzy w dziele misyjnym pracuj napierwszej linii i tymi którzy z nimi wspó pracuj . Niech b dzie tak eokazj wyra enia wzajemnej wdzi czno ci, jednym za trud ich po- wi cenia, drugim za duchowe i materialne wsparcie. WszystkichPrzyjació Misji i Misjonarzy informujemy, e w ko ciele seminaryj-nym pw. Nawrócenia wi tego Paw a Aposto a w Krakowie, w któ-rym to ko ciele nasi misjonarze modlili si jako klerycy i przyj li wi cenia kap skie, w ka dy ostatni czwartek miesi ca sprawowanajest Msza wi ta w intencji misjonarzy oraz wszystkich, którzy du-chowo i materialnie wspieraj dzie o misyjne naszego Zgromadzenia. Nasz szczególn wdzi czno ci ogarniamy Przyjació Misji,wspieraj cych naszych misjonarzy w 2011 roku, s nimi:Abucewicz Waldemar, Adamczyk Helena, Alzuszczak Kamila, Bac Lucyna i Czes aw, BanduraAleksander, Barcik Teresa, Bartoszewska Aniela, Berbeka Adam, Biel Jolanta, Bielowicz Irena,Bil Paulina, Bilakiewicz Józef, Bloch Rados aw, Bonin Helena, Borek Maria, Borowiec Czes awi Eugenia, Bresi ska Marzena, Bryk Maria, Brzeski Andrzej, Buczkowska Genowefa, Chodkow-ska Cecylia, Citko Anna, D browa Waleria, Daniel Urszula, Daszczyszak Ma gorzata, DejwórZofia, Dobras Andrzej, Donner Anna, Dudzik Stanis awa, Dul Daniela, Dzieci Pierwszokomu-nijne z Parafii Matki Bo ej Ró cowej w Pabianicach, Dziewulski Pawe, Festiwal PiosenkiReligijnej Vincentiana, Firma „Econenergia” z D bicy, Fr tczak Hanna, Frudzi ska Monika,Fundakowska Zofia, G sior Agnieszka i Jacek, Gawor Tomasz, Gerej Andrzej, Gliniak Ewa,Gniewek Antoni, Gój Maria, Górny Jerzy, Grzyb Andrzej, Grzyb Jerzy, Gurbisz Maria, HoppeMaria, s. Iwona, Jab ski Ryszard Tadeusz, Ja owska Ma gorzata, Jania Maria i Stanis aw,Janu Teresa Maria, Jazienicka Krystyna, Kabula Stanis awa, Kaczmarek Teresa, KaczorowskaJolanta, Kalita Joanna Magdalena, Kasprzyk Jadwiga, Ka mierczak Alina, Klatecka Bo enaZofia, Klein Barbara, Klerycy – Kraków-Stradom, Klima Andrzej, Kluba Kinga, Kol dnicymisyjni – Odporyszów, Ko o Misyjne parafii b . Anieli Salawy w Krakowie, Ko o PrzyjacióMisji parafii w. Stanis awa Kostki – Nowy Jork, Koo Przyjació Misji Wroc aw-Oporów, 30
  • 37. Ko odziej Czes aw, Konferencja Stowarzyszenia w. Wincentego a Paulo – Warszawa-Radna,Konkel Barbara, Konopka Katarzyna, Kowalewska Irena, Kozera Wies awa, Koz owska Urszu-la, Krasny S awomir, Krasny Waldemar, Kraus Zbigniew, Krechowiecki Roman, Krzemie skaTeresa, Kubacka Ewa, Kuba a Stanis awa, Kubanek Halina, Kuchaja Henryk, Kucharski Krzysz-tof, Kulczycka Barbara, Kulczyk Barbara, Kwiatkowska Irena, apczuk Krystyna, Laso Mag-dalena, Lawrenz Norbert, Lepkowski Mary Ann, Leszczy ski Adam, Lisiecka Renata Izabela,Lubelski Tadeusz, Ma kowiak Stefania i Adam, Madrzejewska Genowefa, Magierowski Miro- aw, Markowska Aleksandra, Masalska Zdzis awa, Mas owska Barbara, Maszkowska Barbara,Mech Kazimierz, Mi dlar Helena, Miko ajek Helena, Mirek Janina, Misjonarski O rodek „Vin-centinum” w Krzeszowicach, Misterek Krystyna, Mordal Halina, Murawski Micha , MyrdaBronis aw, Neska Agnieszka, Norkowski Marian, Nowina-Rer Joanna Jolanta, Nurkowski Ma-rian, O dakowski Daniel, Or owski Waldemar, Pacu t W adys awa, Parafia Matki Bo ej Cz sto-chowskiej – S ubice, Parafia Matki Bo ej Nieustaj cej Pomocy – Kraków, Parafia Matki Bo ejRó cowej – Pabianice, Parafia NMP z Lourdes – Kraków, Parafia w. Józefa – Wroc aw, Para-fia w. Micha a Archanio a – Grodków, Parafia w. Miko aja – Skwierzyna, Parafia w. Wincen-tego a Paulo – Bydgoszcz, Parafia w. Wojciecha – Trzciel, Parafia wi tego Krzy a – Warszawa,Parafia wi tej Trójcy – migród, Parafia Zes ania Ducha wi tego – Sopot, Parafia Zmar-twychwstania Pa skiego – Bydgoszcz, Pawlikowski Adam, P dracki Grzegorz, Pilarz Alfreda,Piórkowska Teresa, P oszewski Jan Krzysztof, Popek Lidia, Pop awska Helena, Pruska-ZajdelEwa, Przyby o Ewa, Przyby o Jab ska Alicja, Przyjaciele Misji parafii MB Cz stochowskiej –Wroc aw, Pufelska Teresa, Pyrzanowski Kazimierz, Radtke S awa, Rapacz W adys awa, Roma-nowska Anna, Ró ana Halina, Rupa Bo ena, Rybka Zofia, Sanktuarium Matki Bo ej – Odpory-szów, Sanktuarium MB Objawiaj cej Cudowny Medalik – Zakopane-Olcza, Schreiber Zenon,Simoni Ga uszka Maria, Simoni-Mi dlar Andrzej, Simoni-Mi dlar Zofia, Siostry Mi osierdzia –Che mno, Siostry Mi osierdzia – Przeworsk, Siostry Mi osierdzia – Warszawa-Tamka, Skoczy -ska Marta, Smoli ska Barbara, Sobczyk Stanis aw i Barbara, Sobczy ski Zbigniew i Teresa,Staniszewska Alicja, Starzy scy Janina Mieczys aw, Stasiowski Marcin, Staszewska Angelika,Stepa czuk Stanis awa, Stolarz Anna Aldona, Stowarzyszenie Dzieci Marii – Gozdnica, Stro -ska Barbara, Stro ska Kinga, Suchodolska Barbara, Szawiel Alicja, Szcz ch Jadwiga, Szczepa -ski S awomir Stanis aw, Szko a Podstawowa w Bychlewie, Szko a Podstawowa w Piekarach,Szko a Podstawowa w migrodzie, Szmyt Stefania, lusarczyk Józef, Tatar Krystyna, TomczykBronis aw, Turska Bogumi a, Ulatowska Stanis awa, W cha a Krystyna, Wachowiak Jacek,Walczak Maria, Ward cka Barbara, Wardy ski Stanis aw, Waryan Adela, Wasik Maria, Wasi-lewski Wojciech, Watycha Banach Maria, Weimer Kazimiera, Weso owska Maria, Wi cekDanuta, Wi ckowski Micha , Wierzbia ski Dariusz, Witkowska Stefania, Wituch Krystyna,Wójcik Celina, Wróbel Marcin, Wronczewska Anna Jolanta, Wspólnota Misjonarska – Warsza-wa-Radna, Wspólnota Przyjació Misji – Ignaców, Wypych Ewa Lucyna, Wypych Stanis aw,Wysocka Irena, Zaj c Anna, Zaj c Janina, Zajko Krystyna, Zarzycki Piotr Lech, Ziobro Ma go-rzata, Zmujdzin Bronis awa i Czes aw, Zmy lony Piotr, Zygmuntowicz Bogumi a. 31
  • 38. Papieskie Intencje Misyjne 2012 Styczeñ: Aby zaanga¿owanie chrze cijan na rzecz pokojuby³o okazj¹ do dawania wiadectwa o Chrystusie wszystkimludziom dobrej woli. Luty: Aby Pan wspiera³ wysi³ki pracowników s³u¿by zdrowiaw najubo¿szych regionach, którzy opiekuj¹ siê chorymi i osobamistarszymi. Marzec: Aby Duch wiêty da³ wytrwa³o æ tym, którzyzw³aszcza w Azji s¹ dyskryminowani, prze ladowani i zabijanize wzglêdu na imiê Chrystusa. Kwiecieñ: Aby zmartwychwsta³y Chrystus by³ znakiem nie-zawodnej nadziei dla mieszkañców kontynentu afrykañskiego. Maj: Aby Maryja, Królowa wiata i Gwiazda Ewangelizacji,towarzyszy³a wszystkim misjonarzom g³osz¹cym Jej Syna Jezusa. Czerwiec: Aby chrze cijanie w Europie odkryli na nowoswoj¹ to¿samo æ i z wiêkszym zapa³em uczestniczyli w g³oszeniuEwangelii. Lipiec: Aby chrze cijañscy wolontariusze na terytoriach mi-syjnych potrafili dawaæ wiadectwo mi³o ci Chrystusa. Sierpieñ: Aby ludzie m³odzi, powo³ani do na ladowaniaChrystusa, byli gotowi g³osiæ Ewangeliê i dawaæ jej wiadectwopo krañce ziemi. Wrzesieñ: Aby we wspólnotach chrze cijañskich wzrasta³agotowo æ do ofiarowania misjonarzy, kap³anów i wiernych wieckich, a tak¿e konkretnych zasobów Ko cio³om ubo¿szym. Pa dziernik: Aby obchody wiatowego Dnia Misyjnegoby³y okazj¹ do odnowy zaanga¿owania w dzie³o ewangelizacji. Listopad: Aby Ko ció³ pielgrzymuj¹cy na ziemi by³ pro-miennym wiat³em narodów. Grudzieñ: Aby Chrystus objawi³ siê ca³ej ludzko ci jako wia-t³o, które p³ynie z Betlejem i odbija siê na obliczu Jego Ko cio³a. 32
  • 39. 33
  • 40. 34