Mój pies to merdanie ogonem, wdzięczenie się przy stole, Podchodzenie, by podrapać, choćby przez chwilę. Mój pies to ganianie za kotami, kopanie dziur w ogrodzie, Mój pies to ciągnięcie za smycz, humory, gdy pada deszcz, apatia zimową porą. Mój pies, to ja, w krzywym zwierciadle..
Chester. Tak go nazwaliśmy. Długo przed tym zanim wiedzieliśmy, że będzie nasz. Pomińmy to , że ma tysiące innych imion, typu Krowa, Aniołek, Brukselka, Skunks.
Kocha przede wszystkim jeść. Dla jedzenie zrobi wszytko, wszędzie i zawsze. Jest paskudnym złodziejem, nie tylko jedzenia.. Jest leniem i wariatem w jednym. Nie umie się hamować, jak się cieszy to na całego, aż czasem człowiek ma dość tego nieustającego popiskiwania podczas ubierania butów przed wyjściem na spacer.. Uwielbia śnieg. Ma swoją ulubioną zabawkę, toleruje jeszcze jedną, inne go nie obchodzą. Za to sam wynajduje sobie coraz to nowe - patyk, konewkę, drewniany kołek, podpórkę do samochodu, hula hop. Ma swoich pluszowych przyjaciół, których wszędzie ze sobą nosi. Czasem dostaje potężnej głupawki.
Mimo wszystkich jego wybryków wszyscy go bardzo kochamy.
Na początku wyglądał tak:
A kiedy skończył 6 tygodni..
zamieszkał w naszym domu..
I przewrócił nasze życie do góry nogami.
Zwiedził nowe posiadłości
Szybko się zaklimatyzował..
Zaczął jeść..
Spać..
rozrabiać..
i jeszcze raz spać
A przede wszystkim szybko rosnąć..
Rosnąć..
rosnąć..
i rosnąć.
Doznał tu wielu nowych doświadczeń
Poznał ludzkich,
psich,
i innych ciekawych przyjaciół.
Zaatakował go Mały Głód..
A potem On - Małego Głoda.
Poznał miotłę,
Opalał się.
Smakował
egzotycznych roślin,
I tak w życiu pełnym wrażeń stał się z małej Kici wielką Krową.
A teraz.. Owczarek niemiecki Chester w kilku wydaniach.
0 comments
Post a comment