Filozofia ewolucji (kwantów) 3

1,392 views
1,322 views

Published on

Kosmos, wszechświat, ewolucja, czasoprzestrzeń, czas, przestrzeń, kwant, kwanty, fizyka, atom, foton, komórka, elektron, rozum, człowiek, świat, NIC, COŚ, zmiana, ruch, umysł, kwantologia, kultura, nauka, filozofia, kosmologia, wielki wybuch, osobliwość, czarne dziury, bezkres, nieskończoność, wieczność, promieniowanie, widmo promieniowania, układ okresowy, światło, religia, etyka, polityka, biologia, brzeg, granica, geometria, wielowymiarowość, język, matematyka, logika, zmysły, szósty zmysł, telepatia, obcy, planeta, słońce, gwiazda, obce cywilizacje, kosmici, historia, nauka, zabobon, magia, przesąd, abstrakcje, pojęcia, byt, los, przypadek, statystyka, sfera, pole energii, energia, próżnia, zero, jedynka, nicość, zjawiska, stres, psychologia, świadomość, podświadomość, próg, nieoznaczony, zakres, podprogowy, symetria, analogia, harmonia sfer, cząstka, elementarny, jawa, sen, dusza, materia, przyrząd, obserwator, jednostka, zbiór, mózg, precyzyjne dostrojenie, prędkość, punkt, węzeł, rzeczywistość, ja, państwo, społeczeństwo, naród, kraj, klimat, pogoda, prognoza, ziemia, opoka, powierzchnia, powłoka, warstwa, szybkość, ciężar, siła, grawitacja, niepodzielny, prosta, płaszczyzna, rytm, reguła, wzór, odległość, upiorne oddziaływanie, skończoność, pustka, symetria, oś symetrii, życie, śmierć, zbiór, jednostka, całość, część, masa, koniec, początek, największe, najmniejsze, środek, struktura, konstrukcja, wieloświat, strumień świadomości, zapaść, horyzont, horyzont zdarzeń, zdumienie, uczucie, częstotliwość, drgania, wibracje, dotyk, wzrok, słuch, smak, ciało, prostota, aktualność, czas absolutny, absolut, przestrzeń absolutna, idee, duch, miasto, samoświadomość, dziś, chwila, odczucia, osobowość, starość, zegar, melodia, promieniowanie reliktowe, ciepło, zimno, zagęszczenie, ciężar, wybuch, wewnętrzny, zewnętrzny, skwantowany,

evolution; cosmology; space; quantum; philosophy; energy; logic;atom; radiation; radiation; reason; civilization; cosmos; universe; black holes; gravity; pressure; infinity; the observer; the singularity; speed of light

Published in: Science
0 Comments
0 Likes
Statistics
Notes
  • Be the first to comment

  • Be the first to like this

No Downloads
Views
Total views
1,392
On SlideShare
0
From Embeds
0
Number of Embeds
1
Actions
Shares
0
Downloads
0
Comments
0
Likes
0
Embeds 0
No embeds

No notes for slide

Filozofia ewolucji (kwantów) 3

  1. 1. Janusz ŁozowskiFILOZOFIA EWOLUCJI (KWANTÓW)copyright © 2012 by Janusz Łozowskiwszelkie prawa zastrzeżoneISBN 978-83-932050-9-7ja.lozowski@gmail.com1
  2. 2. człowiek - rozum2
  3. 3. - człowiek- jedność ewolucji- ewolucja człowieka i rozumukosmos – to krok pierwszy i niezbędny, ale wstępny. kolejny etap, opisanie izdefiniowanie czaso-przestrzeni, to już działanie drugiego rzutu, pochodnazrozumienia istnienia zmiennej rzeczywistości. jednak przychodzi taka chwilaw analizie otoczenia, kiedy obywatel świata dostrzega sam siebie i wyróżniaze środowiska swoje istnienie. taka kolejność poznawania nieskończoności tonie przypadek. czy dotyczy to mojego prywatnego definiowania przestrzeni iobiektów w niej się znajdujących, czy zbiorowego działania, poznanie biegnieod zewnętrznego zakresu zjawisk do wnętrza poznającego – od "kosmologii" do"ja". rozum (każdy układ działający w otoczeniu innych bytów) wyróżnia, musiw pierwszej kolejności określić tło, na którym i wobec którego może umieścićsiebie – żeby stwierdzić, że jestem, muszę wiedzieć, że jest "coś" poza mną.to dlatego człowiek, umysł – nauka rozpoczyna analizę od gwiazd, od rozważańo naturze świata, formułuje wnioski "o wszystkim", ponieważ jest to okres, wktórym następuje wyodrębnienie zjawisk regularnych i łatwo dostrzegalnych –i wielkich. nie ma szczegółów, te pojawiają się później. dlaczego? przecieżzdecydowanie łatwiej dojrzeć migającą na ciemnym niebie gwiazdę i pomimo jejpozornego bezruchu ustalić zmianę orbity, natomiast "migotanie" komórki-punktuw czeluści ciała zdecydowanie trudniej, potrzebne są wspomagające struktury(narzędzia i wiedza, że taki "element" może istnieć). żebym mógł opisać stanchwilowy i siebie w procesie zmiany, muszę posiadać punkt odniesienia, a tenznajduję, umiejscawiam na zewnątrz i określam jako "nieruchomy" (i wieczny wujęciu maksymalnym). dopiero następczo, w zwrotnym i późnym już analizowaniuwydarzeń, mogę wyodrębnić siebie w nieustannie odmieniającym się otoczeniu ijako fakt trwały (okresowo trwały). i powiedzieć – jestem.chwila, w której tworzy się moje "ja" (odległa w osobniczej ewolucji od stanupoczątkowego chwila), to czas podziału świata (rzeczywistości) na zakres, któryprzynależny do mnie – i "całą resztę". to wówczas dokonuje się przejście wpoznawaniu od zainteresowań niebem (oraz jego "zawartością") do najbliższegomi środowiska. wyłaniając (wydobywając) się z tła, budując się jako jednostkai osobowość, zakreślam swoim działaniem w otoczeniu kręgi, których stanowięcentrum. to z tego wyróżnionego punktu (jedynego takiego punktu na/w prostejnieskończonej) mogę zdefiniować rzeczywistość. o ile do tego momentu procespoznawania (siebie i świata) zbiegał się "w punkt", w moje "ja" - to od tejchwili następuje odwrócenie kierunku, ewolucja biegnie od punktu "w dal". imoje poznanie oraz definiowanie otoczenia, rozchodząc się ("wybuchając") z/odpunktu, biegnie w nieskończoność. w zakres mojego istnienia zostają włączonecoraz dalsze i głębiej leżące rejony (i warstwy) świata, potencjalnie nawetnieskończono-wieczne. - mówiąc inaczej, następuje wyłanianie się otoczenia zmroku (niewiedzy) - a przez to moje istnienie, cielesno-psychiczny fakt, więcenergetyczna konstrukcja (byt), staje się wyraźnie widoczne. jestem podobnydo świata, jestem jego częścią - a zarazem widzę, postrzegam się jako elementwyróżniony. analogicznie, jak ma to miejsce w przypadku reakcji dziecka, dlaktórego stopniowo z mroku, z mało zróżnicowanego i praktycznie jednolitegotła, wyłaniają się coraz dalsze przedmioty i zjawiska - identycznie, jak tosię dzieje w kosmosie, gdzie w obiektywach przyrządów wyłaniają się "spoza"(horyzontu) coraz dalsze światy, tak dla umysłu (czyli poznającego otoczenieświadomego już siebie układu) wyłaniają się coraz dalej położone struktury,zjawiska, byty. ale, co istotne, zawsze z centralnie w tym procesie zawartymobserwatorem. to przecież ja ("ja") postrzegam i definiuję otoczenie, to mojezdolności (zasób danych oraz zastosowanych narzędzi) wyznaczają obszar objętyanalizą. zaistniałem, wyodrębniłem się z tła – dlatego świat zaczyna wirowaćwokół mnie. wcześniej byłem elementem otoczenia, ale obecnie to otoczenie jestfaktem zewnętrznym - fizycznie nic się nie zmieniło, logicznie wszystko.3
  4. 4. -jest takie piękne powiedzenie, że "człowiek składa się z wody i marzeń" – wtym momencie chcę do niego nawiązać, bo jest zasadnicze i skrótowe, oddajefakt współistnienia w jednym układzie dwu stron ewolucji: energii oraz jejreguły. człowiek rzeczywiście zabudowany jest kwantami w różnej postaci, wtym abstrakcjami. cielesna, fizyczna (materialna) konstrukcja to nośnik pojęć,które realizują się jako kolejny, już maksymalnie wewnętrzny przedział zmianyenergetycznej (są "nałożone", są "dodatkiem" do przekształcającej się bazy).i właśnie to abstrakcje, stosowane na co dzień (i od święta) pojęcia i symboleotaczającego świata stają się w tej chwili centralnym i zasadniczym tematem,to przede wszystkim do nich muszę się odnosić - opisując sam siebie głównie iw pierwszej kolejności odnoszę się do abstrakcji. czyli kodujących w/na sobie"treść" fizycznych stanów energetycznych w mojej głowie – treść, którą swojąaktywnością (i decyzją) przydaję "grudkom" materii, ale która zarazem stanowidla mnie wszystko - przecież owa "treść" to "ja".ewolucja człowieka-rozumu, to część energetyczna (fizyczna, jakoś "namacalna")- i symboliczna, tworząca (się) na podbudowie, fundamencie materialnej orazkoniecznej struktury, jednej bez drugiej nie ma. - dwoistość, dwustronność idwuliniowość ewolucyjna właśnie w tym podwojeniu uzyskuje swoje dopełnienie,jestem takim dwukrotnie podwojonym bytem. ciało dopełnia rozum, konkret, którymogę "pomacać" (i który często boli) - dopełnia "niematerialny", ulotny, bywa żeodrywający się od nośnika "duch", "czysty rozum". ciało jest bardzo ważne, topodpora mojego istnienia (w każdej formie), jednak to, czym jestem, a przedewszystkim za co się uznaję, to zbiór osobniczo i zbiorowo wypracowanych pojęć("znaków") o otaczającym mnie świecie (oraz o sobie). - dlatego w momencie, wpunkcie, w którym opis rzeczywistości dociera do Kosmosu i kiedy dosięga jużmaksymalnego pułapu logicznego (nieskończoności-wieczności), kiedy poziomy izakresy otaczającej mnie czasoprzestrzeni (chwilowej i abstrakcyjnej) w jejjednokierunkowej wszechkierunkowości wyróżniłem (a nawet zdefiniowałem wrazz ich kwantowym rytmem), przychodzi czas żeby spojrzeć w siebie, czyli na/wwielowymiarową konstrukcję-strukturę, która mnie określa. wychodząc "stąd",przechodząc przez "Wszystko", wracam do "tu" (i "teraz") – do siebie. ale tojuż inna "rzeka" i inny ja ("ja").poznanie biegnie od punktu do punktu - i zawsze kwantowo. od nieskończeniemałego punktu (ja) do nieskończenie wielkiego (Kosmos) - i z powrotem. alekażdy krok w tym procesie to abstrakcje. zbiór pojęć, które konstruuję przezcałe życie, to ja. ciało to fundament, który unosi (i wynosi) moje istnieniew zakres nadprogowy, ale "ja" to zawartość mojego umysłu - to moje symbole iabstrakcje tyczące świata i mnie. nie ma świata na zewnątrz, jest wyłącznie izawsze we mnie. kwantowa - i tylko kwantowa zmiana (przemieszczanie się wKosmosie kwantowej jednostki) przekłada się dla mnie w konstrukcje, które wzbiorowej formie postrzegam (w dowolny sposób) jako jedność, fakt – i nazywam,dookreślam. ale to ja i moja zdolność obserwacji i "produkowania" pojęć jestwyznacznikiem istnienia czegokolwiek, poza mną (i moimi abstrakcjami) nie marzeczywistości, tego, co za taki fakt uznaję. świat to ja. tradycyjne i tak"naturalne" pojmowanie otoczenia, że istnieje, że są w nim jakoś całościowodefiniowane byty, to również moja abstrakcja, to konieczny efekt wyodrębnienia(się) z tła energetycznej ewolucji – oraz przypisania sobie i otaczającym mnieelementom odrębności, to skutek zmysłowej niemożności ustalenia powiązań napoziomie najgłębszym, to pochodna mojego zgrubnego (z wysoka) rejestrowaniazmian otoczenia. z tego powodu muszę odwrócić tradycyjny oraz powtarzany nakażdym kroku przez umysł pogląd (ogląd), że świat istnieje poza mną – wręczprzeciwnie, jest we mnie. i tylko we mnie. to ja ten-taki "świat" powołuję wkażdym swoim działaniu do istnienia, to zbiór moich pojęć go wyznacza itworzy jego postać, nadaje cechę odrębności i stałości. - moje abstrakcje tomój świat. abstrakcje - to ja. dlatego ostatni krok w poznaniu (świata) musibyć analizą abstrakcji. moich abstrakcji. niczego poza nimi nie mam.4
  5. 5. - rozum a informacja- umysł a światpytanie na rozgrzewkę: czy, żeby zdefiniować i pojąć Kosmos (nieskończonośćoraz wieczność), muszę być kimś/czymś innym aniżeli jestem? czy te logicznieskrajne "wielkości" opisujące "rzeczywistość" są dostępne dla zawierającegosię w takich "ramach" działającego i poznającego układu? - czy, żeby odebraćnowe, ogromne ilości informacji o otoczeniu, muszę się przebudować, zmienić,skomplikować? czy, na innym poziomie analizy, mam szansę opisać sam siebie(swój umysł) bez generalnej zamiany swojej konstrukcji? czy, mówiąc inaczej,ta wleczona przez milionolecia biologiczna konstrukcja umysłu może sprostaćzadaniu, które stawia przed nim świadomy siebie oraz świata obserwator? czyzbiór abstrakcji, który tworzę na co dzień (a także na potrzeby całego życia),może wspomagać moje działanie niezależnie od miejsca oraz czasu - czy układpowstały jako dopasowanie do środowiska (więc tu i teraz), może wyjść poza niew swoim działaniu i poznać zawsze-i-wszędzie? - czy umysł (rozum) przyszłościmusi być inny od tego, który był lub jest?nie musi. to wynika ze sposobu funkcjonowania umysłu. - nie może być tą samąkonstrukcją, ale jednocześnie nie będzie zasadniczo rożnym układem. taki sam– ale nie ten sam. ewolucja się toczy, przemiany w układzie zachodzą i muszązachodzić, jednak nie przekłada się to na metody (zasady) poznawania świata.pomiędzy mózgiem małpy i człowieka, choć różnice istnieją, przepaści nie ma.przecież fizyczne elementy użyte do budowy w obu przypadkach są takie same,środowisko jest to samo i metody działania analogiczne (odwieczne i zawszeobowiązujące). wszelkie układy posiadające umysł (w dowolnej postaci, chodzi ofunkcję) przynależą do jednego zbioru i nie ma między nimi dramatycznych czywielkich, różnic. - owszem, jest gradacja skomplikowania, są "rozmyte" stanyprzejściowe, ale ostrych barier nie ma. - dlaczego? ponieważ nie ma znaczeniakonkretna budowa układu, to jedność poznającego oraz poznawanego decyduje owspólnocie otrzymanych wyników, i to niezależnie od położenia w czasie czy wprzestrzeni. różnice w technologi powstawania i konstrukcji między umysłemsprzed kilkunastu tysięcy lat (od kiedy można "zdatować" cywilizację), a tymaktualnym, nie mają znaczenia, na tym poziomie analizy jest to ten sam układ.różne jest oczywiście tempo pozyskiwania energii z otoczenia, a także metodytego pozysku, tu dokonała się drastyczna, wręcz "wybuchowa" ewolucja – któratrwa i przybiera na sile i jest efektem kumulacji danych o świecie (energiiw każdej postaci), jednak fizycznie dotyczy to tego samego umysłu. rozpaleniestosu drewna od zapłonu stosu atomowego dzieli ogrom czasu – jednak, to fakt,"rozpalający" jest ten sam. - wniosek, który z tego trzeba wyprowadzić jesttaki, że nie potrzeba zmieniać się albo głęboko przebudowywać, żeby posiąśćnowe umiejętności oraz możliwości działania w świecie. nie trzeba, ponieważnie ma znaczenia forma działającego, ale metoda, którą operuje – tu nie liczysię "prosta" siła, ale "nadpisana" na fizyczny nośnik (materialnie zawsze tensam nośnik) abstrakcja. dlatego mam szansę i możliwość, i to nawet w oparciuo wyprodukowane kiedyś-tam elementy (i z innym przeznaczeniem) dojść poziomuKosmosu – i zrozumieć swoje otoczenie. i siebie przy okazji.więcej – poznanie nieskończoności i wieczności dotyczy każdego umysłu, którypójdzie tą drogą, każdy poznający i działający w środowisku układ dopracujesię takich pojęć. różnica ponownie w szczegółach, w postrzeganiu pośrednichstanów prowadzących do takich "obrazów". prawdę o rzeczywistości zna każdy –choć zarazem każdy kolejny obserwator dokłada do tego zbioru swój kamyczek.dlatego pełna odpowiedź na wyżej postawione pytanie brzmi w ten sposób, że tonie konstrukcja musi się zmienić, żeby można było poznać Kosmos, ale zawartośćjuż istniejącej konstrukcji – nie struktura "techniczna" decyduje o zakresiepoznania (aczkolwiek nie jest to bez znaczenia), tylko wykorzystane do analizyelementy (tu pojęcia). nośnik fizyczny zawsze jest ten sam (materia w trakcieprzeobrażeń) – ale zmienia się jego "zawartość" (abstrakcja).5
  6. 6. - umysł "spóźniony"- prawda czy fałsz?abstrakcje to ja - tylko czy są to abstrakcje adekwatne do świata? niekiedyumysł opisuje się jako "opóźniony", nie nadążający za zmianami środowiska czywręcz za własnymi wytworami. sprzeczność sama w sobie. jak coś, co wytwarzaskutek, może być względem tego skutku "opóźnione"?inaczej, ponieważ zagadnienie jest istotne. czy umysł tworzący dowolny fakt(element, proces, abstrakcję) musi znajdować się na wyższym poziomie budowy iskomplikowania od tego, co wytwarza, czy może powołać do istnienia "coś" wobecsiebie jakościowo różnego? słowem, stary dylemat: jajko czy kura? oczywiścienie odnoszę się tutaj do banalnego zakresu konstrukcji, na/w którym zachodziszybka żonglerka liczbami lub sięganie "spojrzeniem" i za pomocą technicznegoukładu (przyrządu) dalej-głębiej - w takim działaniu rozum nie jest, a nawetnie może być sprawniejszy od byle liczydła. również wobec otoczenia (procesówenergetycznych) zawsze jestem spóźniony, odbieram fakty po ich zaistnieniu –to oczywistość. natomiast odpowiedź na powyższe pytanie jest dość zaskakująca:może i nie może: nie może zbudować – ale może budować.to nie paradoks. jeżeli trzymać się ściśle wprowadzonych pojęć, to zbudowanieukładu nadrzędnego wobec mnie (czyli bardziej skomplikowanego) jest niemożliwa.nie stworzę niczego, co będzie przerastać mnie możliwościami. dlaczego? bo niemam do tego zasobów (składników, technologii, wiedzy). to oczywiste i jasne,przecież w każdym konkretnym momencie mojego działania (i istnienia) dysponujępewnym i zawsze skończonym zasobem elementów. nie zbuduję, więcej, nawet niepomyślę niczego, co byłoby zasobniejsze od tego, co mnie stanowi. ale zarazemto nie oznacza, że nie mogę tego budować. wystarczy się po okolicy rozejrzeć,żeby znaleźć wielorakie przykłady, które bardzo dobitnie zaświadczą, że są ibyły w chwili ich zbudowania bardziej skomplikowane od stanu zastanego, byłybardziej skomplikowane od wiedzy ich budowniczych przed rozpoczęciem samegodziałania. - gdyby nie możliwość budowania układów nowatorskich względem jużistniejących, nie byłoby ani mnie (jako kolejnego "wcielenia" konstrukcyjnychuwarunkowań ewolucji biologicznej), ani moich "produkcji". dlaczego więc mogębudować coś innego od poprzedniego, ale nie mogę zbudować czegoś radykalnieinnego? ponieważ w ewolucji nie mam i być nie może "skoków".każdy proces (fakt), każde i najbardziej z mojego punktu widzenia minimalnenawet działanie, zmienia zabudowanie układu, w którym zachodzi albo na którywpływa. jakiś stan zaistnieje - zmienia się struktura całości. przy czym, cobardzo ważne, zachodzi również proces zwrotny. czyli umysł (a szerzej każdaewolucja) tworząc, konstruując dowolny element, zmienia zarazem siebie. każdymój wytwór dodaje się (jako kwant) do mojego zasobu danych, a przez to i mnieodmienia. nie skoczę swoim działaniem dalej, jak mój aktualny zasób danych (iskładników), mogę zawsze operować tylko w jego ramach. jednak każde w takimzbiorze przeprowadzone (za)działanie zmienia jego kształt - każda moja myśl,to już inny, nowy umysł. - i dlatego mogę w każdym kolejnym kroku (kwantowym)przemieścić się dalej, przesunąć granicę swojego świata "poza" dzisiejszyhoryzont. zgoda, to zawsze jest horyzont, ale inaczej (dalej) umiejscowiony.kiedy działam, zmieniam swoją pozycję w środowisku, zmienia się zasób wiedzyposiadanej i możliwości. nie pobiegnę dalej, jak mój najdalszy punkt wiedzy,ale mogę ten próg przesuwać – nie zbuduję niczego od razu, ale mogę budowaćskutecznie "po kawałku" (i kwantami). fakt tworzenia zmienia stany wewnętrznew bycie tworzonym – ale także w tworzącym, zachodzi równoczesne odmienianiesię obu stron procesu. to dlatego mogę powołać (stworzyć) do istnienia układprzewyższający mnie możliwościami, ponieważ w procesie tworzenia również samsię zmieniam. i znów "przewyższam" stan zastany. zgoda, tylko o krok, jednakbędę z przodu. nowość wytworzona jest lepsza i sprawniejsza od poprzedniegostanu, ale ja na tej drodze także znajduję się już dalej – i nie jestem tym,który był (przed chwilą). a przez to ponownie prowadzę w tym wyścigu.6
  7. 7. -to jednocześnie nie oznacza, a co chcę wyraźnie podkreślić, że zapoczątkowanaw taki sposób przeze mnie ewolucja intelektualnie mnie nie "przegoni" – jaknajbardziej może się to stać. oczywiście chodzi w tym przypadku o rozważanączęsto sprawę "sztucznego umysłu" (o czym przyjdzie się dalej powiedzieć, ito sporo i w różnym kontekście). czy więc nie zachodzi sprzeczność pomiędzywyrażonym przed chwilą stwierdzeniem, że nie mogę zbudować układu "wyższego"i mnie przerastającego a budowaniem "sztucznego rozumu", który będzie, musibyć "wydajniejszy"? nie ma.argument na rzecz takiego stwierdzenia jest banalnie prosty oraz oczywisty:przecież skonstruowana przez mnie struktura, w tym przypadku myśląca, równieżbędzie samouczącą się i samokomplikującą. każdy kwant energii pozyskany ześrodowiska ten układ zmieni, zabuduje go na nowo i przesunie w definiowaniuotoczenia (i jego samego) o krok dalej. i, co ważne, jeżeli będzie to processwoimi reakcjami szybszy od dostępnych mojemu poziomowi, z tego peletonu poprostu odpadnę - jako faktycznie opóźniony (w rozwoju). przy czym, co takżema znaczenie (a w szerszym ujęciu filozofii ewolucji jest oczywistością), odrazu wypadnie zastrzec, że inteligencja "wytworzona" przeze mnie nie będzieani inną inteligencją, ani formą "obcą" (czy jakoś tak, a czym straszą różnepublikacje niskich lotów). zasady działania (reguły ewolucyjne) są jednakiedla wszelkich systemów i w każdym zakątku wszechświata, odmienność pojawiasię na poziomie szybkości, dotyczy zakresu czaso-przestrzeni, która musi sięzrealizować pomiędzy zaistnieniem sygnału (bodźca), a reakcją na niego. - oile mój centralny organ myślowy w ramach zbioru układów inteligentnych jestpowolny (ze względu na nośnik), to oczywiście "produkt", konstrukcja opartachoćby o elektrony (tym bardziej fotony) przegoni mnie z łatwością. jednak,co tu ważne (oraz pocieszające), uzyskany wynik operacji na abstrakcjach wtakim układzie będzie analogiczny, więcej - tożsamy wobec mojego "powolnego"opisywania pojęciami otaczającej rzeczywistości. bowiem świat jest ten sam izastosowana metoda działania ta sama. i nigdy inna. już wspominałem, nie maznaczenia konkretny nośnik i techniczna struktura działającego układu, liczysię "wsad" (treść), zawartość struktury. liczy się funkcja, a nie jednostkowysposób jej wyrażania. jeżeli układ jest zbudowany według reguły (logicznie),jeżeli działa w oparciu o tę regułę, wytworzy adekwatne do świata pojęcia inie pobłądzi. nie może pobłądzić, bo innego świata, innej rzeczywistości niema. w szerokim, logicznym ujęciu nie ma przecież znaczenia, czy abstrakcjabuduje się w biologicznym i kształtowanym milionoleciami mózgu (i w oparciuo elementy "pod ręką"), czy "puszce", którą składam na obraz i podobieństwo(swoje), wynik operacji logicznych zawsze jest (i będzie) ten sam, taki sam.różnica zachodzi tylko w tempie prowadzonych operacji, ilości możliwych do"przepuszczenia" w jednostce czasu ilości danych. im więcej taki układ może"przerobić" kwantów i im szybciej to się dzieje, tym bliży jest wydarzeniomzachodzącym w "teraz" i tym lepsza jego kontrola nad procesami. to ważne ipotrzebne, wręcz konieczne udogodnienie w istnieniu, ale jest to działanietylko z "nieco" innego piętra możliwości (ewolucyjnych). świat jest jeden –dlatego również "myślenie" posiada jedną postać.wniosek? ten podpunkt można podsumować w sposób taki – że ewolucja materii(nieożywionej) "podprowadziła" ewolucję układów do poziomu skomplikowania wformie struktur biologicznych – w kroku drugim ewolucja zachodząca w kręgubiologicznym podprowadziła proces zmian do struktur rozumnych – ale ewolucjarozumu w kroku trzecim podprowadza zjawiska do poziomu bariery-zapętlenia,kiedy ponownie elementy materii (niebiologiczne) mogą zostać wprzęgnięte wstruktury logiczne (więc rozumne). a w kroku czwartym, już po zapętleniu i po"zakrzywieniu" w osi symetrii (i po "kołowaniu"), proces ewolucyjny znajdujesię na innym poziomie, uzyskuję inny stan (nowość energetyczną) - ale zasadanie zmieniła się w żadnym punkcie. i ewolucja może biec dalej. tak samo – alenigdy tak samo.7
  8. 8. - abstrakcje- działanie umysłuo abstrakcjach i sposobie działania układu rozumnego wcześniej wspominałem,warto jednak do tego wrócić, ponieważ sprawa jest interesująca – zwłaszcza wkontekście budowy "sztucznego" układu logicznego. tworzenie (tworzenie się)abstrakcji, a następnie operowanie nimi, to zagadnienie ważne, które wymagagłębszej refleksji. bo choć nie jest to obszar "nieustającego cudu" (co, mamnadzieję, niezbyt mocno poniektórych zasmuci), to jednocześnie nie oznacza tobanalnie prostego fizycznego procesu (który jest "produktem" mózgu).po pierwsze i najważniejsze w tym toku rozumowania: abstrakcje realizują sięna nośniku fizycznie materialnym i różnorako "namacalnym", jak to powinno wkażdej (przyzwoitej) ewolucji być. i nigdy inaczej.i nie jest to, wbrew pozorom, nic warte (czy banalne) stwierdzenie. to bowiemzaistnienie, wytworzenie się w toku ewolucji fizycznego nośnika, na/w którymjest możliwy dalszy proces oraz "obróbka" danych, to warunek fundamentalniekonieczny. nie ma działania (tu myślenia) w pustce. musi być "coś", co jest ina/w czym może dokonać się zmiana. i to zmiana utrwalona, również fizycznie irealnie – a także do późniejszego odczytania (na żądanie). abstrakcje tworząsię jako konieczność (to nie luksus czy przypadkowa nadmiarowość), są tworem,"produktem" ewolucyjnym, który pozwala przeżyć, a ich składnikiem są substancjezmagazynowane w mózgu (czy adekwatnym układzie). to poziom twardy i absolutnieniezbędny, który musi zaistnieć, żeby kolejne procesy mogły zachodzić. musizaistnieć substancja nośna, energia w fizyczno-chemicznej postaci, która buduje- i w której budują się następnie większe elementy. można to definiować jakopoziom zerowy lub "czystej karty", w/na którym może kształtować się wszystkodalsze, ale on po prostu musi być. musi być fundament, na/w którym coś zbuduję("nagram") - musi być podłoże, na/w którym mogę zakodować dowolny stan albofakt coś dla mnie oznaczający - i który przechowam w swoim "archiwum". zyskosobniczy (i zbiorowy) z takiej archiwizacji danych jest oczywisty: wrócę dozdarzeń i reakcji na nie w dowolnym momencie, oszczędzając czas i energię naposzukiwanie wyjścia. każdy zaistniały fakt mnie zmienia i wzbogaca wiedzę oświecie i ułatwia postępowanie w kolejnych krokach. im więcej wiem, im więcejrozpoznałem mechanizmów w otoczeniu, tym szybciej się w nim przemieszczam (isprawniej), tym dalej i dłużej działam (żyję). coś, co wcześniej było tylkobanalnie "prostym" i fizycznym stanem zorganizowanej energii, po "nadpisaniu"kolejnego poziomu, staje się już nową jakością - zmienia się w fakt fizycznyz "dodatkiem interpretacyjnym" ("instrukcją obsługi"). przy czym ciekawe w tymujęciu jest to, że w takim przypadku "kod" zapisu (tor równoległy do nośnikaw ujęciu logicznym), "usamodzielnia" się. i staje się dla użytkownika takiejewolucji jedynie dostępnym poziomem. nośnik "znika" z obserwacji (i doznań),przejścia (kwantowe) giną "w pomroce" i "duch" swobodnie polatuje nad poziomy(fizyczne). z wszelkimi tego szkodliwymi efektami ("bo fizyka i ciało to cośzłego", "dno świata"). dlatego ponowne i świadome zejście "do hadesu" materiiwymaga od umysłu wielkiego wysiłku, a rozdzielenie w prowadzonych analizachtreści od nośnika dokonuje się dużym kosztem.warto również podkreślić, że ponieważ zachodzi jedność środowiska i układów,które w nim działają, dla wszelkich wydarzeń i uczestników nośnik ewolucjijest ten sam i zasada jego organizacji jest identyczna - ale wynik operacji,czyli "obrabiania" (kodowania) jest każdorazowo jednostkowy i zawsze inny.każda ewolucja, także tworzenie się abstrakcji, to "wypiętrzenie" "w górę"energetycznej struktury, a ilość wchodzących w każde moje doznanie-działaniefaktów jest takiej skali, że nie ma, nie było i nie będzie dwu jednakowych.dlatego również nie ma identycznych ułożeń elementów (kwantów) i nie może byćidentycznych abstrakcji (czy dowolnych ewolucji). każdy stan energetyczny wemnie (czy w Kosmosie) jest zaistnieniem jednostkowym i niepowtarzalnym – w tejformie jestem zbiorem jedynym w nieskończoności. ja to punkt.8
  9. 9. - jak powstają abstrakcje?żeby odpowiedzieć na takie pytanie, nie ma co zajmować się sformułowaniamiogólnymi, tylko warto przeanalizować odczucia dotyczące myślenia, pojmowaniapojęć i abstrakcji - który to poziom jestem zdolny sięgnąć w skierowanym "dowewnątrz" działaniu. a skoro mogę, to powinienem to uczynić.jak więc tworzy się "abstrakcja"? - oto do mojego umysłu płynie ze środowiskaciąg impulsów (kwantów). płyną w uporządkowaniu, w jakimś rytmie (zależnym odmojej aktywności oraz stanu środowiska) i które połączą się (lub połączę jeświadomie) w mojej głowie w jedno i zborne wydarzenie – albo będzie to wieleoddzielnych wydarzeń, także kwantowo istniejących, ale przedzielonych czasemi przestrzenią, które również połączę w jedność (w wyniku długiego uczenia sięi odkrywania powiązań między rejestrowanymi faktami). różnica pomiędzy tymiwydarzeniami jest wyłącznie czaso-przestrzenna, to pochodna moich zdolnościw wyszukiwaniu zależności między odległymi od siebie zjawiskami. o ile bliskiew odbiorze dla mnie fakty łączę (klasyfikuję) wręcz "mechanicznie" i prosto,o tyle zdarzenia przedzielone dniami (czy latami) mogę powiązać ze sobą tylkoi wyłącznie jako efekt refleksji (i jako skutek uczenia się takich związków).to, co mam "przed nosem", widzę doskonale, zjawiska zaszłe za horyzont "widzę"tylko "oczami duszy". dlatego żeby zebrać zapisane w umyśle "odbicia" i żebypołączyć rozproszone dane, trzeba się natrudzić - dotyczy to jednostek, aledotyczy także zbiorowości. naukowe, filozoficzne wyszukiwanie związków międzyelementami otaczającego świata, to proces idący przez wieki i tysiąclecia, aleniewątpliwie popłacający. co zrozumiałe, im większa ilość informacji o świeciei zdarzeniach w nim zachodzących, tym budowanie abstrakcji łatwiejsze.jednak w tym momencie muszę podkreślić jeden zasadniczy fakt, który głębokowiąże się z tworzeniem (się) abstrakcji: ich konieczną, nierozerwalną łącznośćczaso-przestrzenną. a to znaczy, że nie mogę operować pojęciami nazbyt sobieodległymi, na których odszukanie w bibliotece (książkach czy w mojej głowie)zmarnuję wiele chwil. po prostu, zanim znajdę potrzebne dane, rozpadnie się,przestanie istnieć związek między elementami tak tworzącej się ewolucji (tutajewolucji myślenia) - przecież nie zbuduję stabilnego, więc łącznego procesu zfaktów w zakresie już rozproszonym (rwanym). - mówiąc inaczej, zanim poznam,"dokopię" się do potrzebnych informacji, to albo ta informacja się rozpadnie(książka lub pojęcie w mojej głowie), albo moja cielesna konstrukcja w prochsię obróci. to nie przypadek, że w ramach zbioru, grupy pojęć lub grupy ludzi,ale stłoczonych w niewielkim zakresie (acz nie może to być nadmierne upchanieelementów, ponieważ wówczas więzienia byłyby najlepszym miejscem dla analizświata /co się historycznie potwierdza/), że w takiej skumulowanej przestrzenidochodzi do wytworzenia się nowości – dochodzi do łączenia się faktów, któresą od siebie odległe. ewolucja może-musi przebiegać w pewnym zakresie "ścisku"(a także swobody), żeby mogła się wewnętrznie zabudować. "postęp w granicachprawa" – oto przepis na zbudowanie stabilnej struktury. operując pojęciami wumyśle nigdy nie sięgnę do całego zasobu (archiwum), zawsze istnieją strefy"zakurzone", do których docieram z trudem (lub wyjątkowo), one są praktyczniestracone do analizy. żeby zbudować coś nowego, muszę posiadać "w zasięgu ręki"potrzebne informacje (one muszą "kołować" po sąsiednich "orbitach", żeby wejśćw relacje). to musi być wewnętrzny i bliski sobie proces w ramach "mgławicy"(galaktyki) pojęć, gdzie z "pyłu kwantowego" może zbudować się oraz zabłysnąć"supernova" (pomysł), jednak nie może być w zdarzeniu przewagi pustki, ponieważłączność się zerwie. im więcej połączeń i wykorzystanych elementów, tym więcejnowości i wniosków tyczących świata. nie ma znaczenia, co tworzę, nową potrawęczy system filozoficzny - zasada tego procesu jest ta sama i nośnik ten sam.to w ramach (w zbiorze) elementów dostępnych, które stanowią aktualne "jądro"ewolucji, może się wytworzyć nowość - która albo połączy ze sobą dane zmysłowe("abstrakcja fizyczna"), albo połączy na kolejnym już poziomie działań umysłuuogólnienia (abstrakcje logiczne).9
  10. 10. - abstrakcje- teraz od strony odczuciawarto te ogólne rozważania podbudować poznaniem, które jest dostępne dla mniepoprzez "wczucie" się, to również ciekawe ujęcie (i doświadczenie). - oto mamjakieś pojęcie, abstrakcję, którą operuję, ale nie wiem w tej chwili (jest topoza moim zasięgiem badawczym), jak ona powstała. czyli wykorzystuję słowo,symbol czegoś, o którym wiem jedynie to, że jest mi dostępny - i z tego faktukorzystam. każde słowo (a szerzej dowolne doznanie) jest abstrakcją powstałąna podbudowie wielu informacji, które "zbieram" (nieświadomie lub świadomie)przez całe życie – to w abstrakcjach zakodowane jest moje istnienie, i to naróżnorakich poziomach, stąd ich znaczenie.ot, biorę na przykładu słowo "widok", dobre jak każde. dowolna abstrakcja, czyto w języku potocznym, czy tak zwane "wyrażenia naukowe" (jak np. abstrakcjematematyczne, które uchodzą, niesłusznie, za coś odrębnego), to wynik długiegoprocesu budowania się - właśnie zbierania danych i energii, które następniepodlegają "ociosywaniu" (różnemu obrabianiu). abstrakcje, niezależnie od ichprzynależności, są na konkretnej podbudowie, powstają i zawsze zmieniają siętak samo (wymusza to jedność świata). jeżeli w sposób szczególny w tym miejscupodkreślam (i w nawiązaniu do "wczucia" się w abstrakcje), że fakt wyróżnieniapojęć matematycznych (jako innych) jest błędny, to z tego powodu, że ich rolaw poznaniu rzeczywistości jest znaczna. nie ma matematyki i jej "symboli" woderwaniu od materialnego poziomu, przecież nie ma oraz być nie może logikipustki. - i nie chodzi mi nawet o to, że matematyczne pojęcia odnoszą się dorealnych przedmiotów lub zjawisk (np. dziesięciu palców), a także że za każdąmatematyczną abstrakcją coś-gdzieś-kiedyś się znajduje i trzeba jedynie to wczeluściach świata odszukać - ale nawiązuje tu do tego, że "obrabiana" przezmatematyka w jego głowie treść to nic innego, jak "namacalne" jedynki i zera,bryły, figury i przekształcenia jakoś realne. - mogę myśleć o Kosmosie, czylinieskończoności, wieczności, "e = mc2", o dowolnym bycie - ale w zwojach mózguowe pojęcia są "namacalne", posiadają swoją fizyczną postać, coś "niesie" w/nasobie taką dla mnie ogromną treść. w każdym działaniu reprezentowane w umyślebyty są konkretne, fizycznie zajmują czas i przestrzeń. - abstrakcja może byćwielkiej, nawet maksymalnej skali, ale w konkretnej głowie ma swoje lokalniezakodowane upostaciowanie i jest to namacalne, realne ciało. więcej: poza tak"zbryloną" energią nie istnieje. moje "odczuwanie", a następnie wykorzystanieabstrakcji dlatego jest możliwe, że "treść" jest "nadpisana" na materialnymnośniku, który może wejść w "reakcje" (i rzeczywiście już reakcje, np. jakochemiczne czy elektryczne) z kolejną, znajdującą się obok abstrakcją.pytanie: co czuję, co postrzegam, kiedy operuję abstrakcją-stanem "widok" czy"kosmos"? nic nie czuję oraz niczego nie widzę. to najpełniejsze i najkrótszeoddanie tego, co towarzyszy operacjom abstrakcyjnym w umyśle. poziom działańpojęciowych, choć zakotwiczony i wpisany w poziom fizyczny rozumu, dla mnie,jako korzystającego z niego, usamodzielnia się, odrywa od nośnika. autonomiaw odczuwaniu jest pełna, aż do pomijania zakresu materialnego. - owszem, mogę"odczuć" "zawartość" abstrakcji, "poczuć" treść pojęcia, jednak nie "doznam"fizycznego nośnika. to jest dla mnie zakres na zawsze ciemny i znajduje sięponiżej rejestracji. mogę wywnioskować jego (za)istnienie, dojść w logicznejanalizie tego, że poszczególne abstrakcje muszą się ze sobą jakoś "namacalnie"komunikować, że musi być przepływ energii między elementami procesu, że musząsię abstrakcje wzajemnie "doznawać" i "czuć", ale ja tego poziomu nie doznaję,to jest poziom reakcji konieczny, ale niedostępny w doznaniu. ja "doznaję" i"czuję" świat i siebie "wyżej", tylko i wyłącznie na poziomie abstrakcyjnym.doznania fizyczne są przypisane do elementów umysłu (komórek), ale dla mniedostępnym pozostaje jedynie poziom wyższorzędowy - abstrakcyjny. wszystkiemoje doznania są pochodne "doznaniom" neuronów (i zawierają się w nich), alelokują się w innym zakresie. i są jedynymi mi dostępnymi.10
  11. 11. -więcej - w trakcie stosowania rozbudowanej już abstrakcji, niech będzie ten"kosmos", na tym poziomie nie ciągnie się za nią nic. nic w sensie "treści"czy "obrazu", czy "doznania". takie pojęcie w "pierwszym odczuciu" nie ma"przyczepionych" do siebie żadnych doświadczeń czy symboli. owszem, mogę (wrazie potrzeby) dobudować, nawet w moim postrzeganiu nagle, całą głębię tegosłowa ("głębię", którą jako konkretny osobnik dysponuję), ale to nie jest danew chwili operacji tym pojęciem. taki cały zbiór informacji, którym koduję w"archiwum" abstrakcję "kosmos" (i jest w zakresie podprogowym do niej), to stanchwilowo zbędny – to szczyt góry (pojęciowej), jednak fizycznie, w tu i teraz,może być pomijany (dla sprawności działania). - ważne w tym jest to, że choćwywołanie danych przebiega w odczuwaniu dla mnie "szybko", zawsze jest i byćprzecież musi działaniem w postaci "kwerendy" z całego dostępnego mi zbiorudanych (życiorysu), jest przeglądem, który biegnie daleko i głęboko w zasóbinformacyjny. obejmuje ten proces poziom danych zmysłowych, jako fundament i"korzenie" mojego myślenia (np. gorące to coś przykrego, kiedyś dotknąłem ibolało), obejmuje poziom abstrakcji "prostych" (np. szkolnych) – i każdy innypoziom. w logicznym ujęciu każde obrabiane przez mnie słowo "wpisuje" się,"sprzęga", jest zawarte w całej mojej życiowej (i "zarchiwizowanej") drodze.- oczywiście fizycznie i w każdej chwili operacji w umyśle sięganie do tychzasobów nie jest ani możliwe, ani też potrzebne – choć potencjalnie dostępne(o ile dane są zachowane i jest czas na ich przegląd). realnie może processchodzić w takich powiązaniach głęboko - ale nie musi (dla sprawności swojegodziałania). nie ma sensu w konkretnej ewolucji (tu wyobrażania sobie stanu"kosmosu") wywoływać wszelkich z tym powiązanych abstrakcji. one tam są, mogąbyć przywołane – są "fundamentem" tego pojęcia, ale jako taki nie musi być onciągle odkrywany. wystarczy w analizie "pobliski" (na podpoziom rozciągnięty)zakres przywołań, żeby można było skutecznie operować pojęciem. i budować zniego (z nich) kolejny – tworzyć abstrakcje następnego rzutu.dla badających (podglądających) rozum było sporym zaskoczeniem, że umysł "wie"szybciej od osobnika, co ten zrobi, co powie i co pomyśli w kolejnym kroku.czyżby "coś" nim sterowało, podpowiadało "z boku" ("z głębin"), co biedak mazrobić w następnej sekundzie? - doprawdy, dlaczego jest to tak zaskakujące,nie mogę tego racjonalnie wyjaśnić. przecież, żeby fizyczne elementy w głowiezgromadzone (oraz każdorazowo składające się na moje myśli) połączyły się (wmyśli mądre czy głupie), żeby nastąpił (najkrótszy nawet) "przeskok" danychw mózgu, musi zaistnieć zdarzenie w czasie i przestrzeni. - poziom fizycznychreakcji (ich "zbierania" się "w kupę", wszak "w kupie siła") musi wyprzedzaćpoziom "uświadomienia" sobie faktu – bo jest właśnie dnem, fundamentem tegoprocesu. fundamentem, który "zbiera" się w jedność poprzez różne i wszelkiepoziomy (mojej i świata) rzeczywistości - w tym przypadku poprzez strukturyumysłu. musi się zrealizować cała piramida procesów, abym mógł "na szczycie",więc już na/w "strefie świadomej", o takiej produkcji (skutkach tej ewolucji)jakoś się dowiedzieć. i tak w następnym kroku pracą "bazy" pokierować, takiestworzyć "filtry", żeby proces mógł biec dalej, a nadbudowa mogła "główkować".abstrakcja – i "strumień myśli", to proces budujący się "w górę", do poziomu"świadomości", więc te niższe zakresy są szybsze - i muszą być szybsze. "ja"to szczyt piramidy, ale nie istniejący bez głębi niższych procesów. dla mniezakresem nadprogowym i jedynie dostępnym jest to, co określam jako moje "ja","świadomość" - tylko że jest to poziom podbudowany (także obudowany z każdegokierunku, wszechkierunkowo) zjawiskami leżącymi poniżej. rejestruję, doznaję- dla mnie wszystkim jest to, co "widzę oczyma duszy", ponieważ abstrakcje sąmną - jednak ten poziom jest wpisany w zakres dla mnie ciemny, niedostępny,nieoznaczony. i konieczny. - każda moja abstrakcja posiada na/w podpoziomieliczne "korzenie", jest zanurzona w "morzu" informacji, danych zmysłowych lubabstrakcji kolejnych rzutów, ale "doznaję" ją jako "fakt punktowy". "ja" toabstrakcja – ale na "podglebiu" fizyki.11
  12. 12. - abstrakcje- czy można operować tylko samymi abstrakcjami?pytanie: czy może istnieć mózg ("układ rozumny" w dowolnej postaci), który wswoich reakcjach będzie odnosił się, pracował wyłącznie na samych pojęciach,abstrakcjach? czy może powstać byt operujący tylko w zakresie abstrakcyjnym?a jeżeli może, to jak będzie działać, i co z tego wyniknie?sprana jest ciekawa - i ważna. i to nawet na kilku poziomach analizy. przedewszystkim od razu wypadałoby powiedzieć, w nawiązaniu do wcześniej i wyżejzapisanego, że nie może. że zawsze musi być fizyczny fundament, na/w którymprocesy mogą się toczyć (bytu "myślącego" poza fizycznym nośnikiem przecieżnie ma). jednak w tej chwili już tego zakresu nie podnoszę, to jest oczywistaoczywistość. - po drugie, co także wynika z powyższego opisu tworzenia sięabstrakcji, nie ma niczego innego, jak abstrakcje. każda w moim umyśle (czyszerzej: ciele) struktura, jest w tym ujęciu "abstrakcją". bo powstała jako"wyłanianie" się, budowanie konstrukcji z elementów "w górę". komórka ciałajest kolejną formą energetycznej zmiany – myśl również. każdy, dowolny elementświata, który pojawia się na (jakoś definiowanym poziomie) jest w stosunku dopodpoziomu "abstrakcją", sumą i uogólnieniem zjawisk leżących niżej. i o tymnie należy zapominać.co więcej, co również wiąże się z początkowym pytaniem, pojawia się dylemat,czy taki układ (tylko działający na abstrakcjach), będzie doznawał, odczuwałi reagował? jeżeli stwierdzam, że abstrakcji nie odbiera (czuje) się inaczej,jak właśnie abstrakcyjnie, to przecież jest to prawda, ale nie do końca. samejabstrakcji nie czuję, fizycznej i głębokiej zawartości abstrakcji nie doznaję,kiedy ją stosuję (i tak na pewno będzie w przypadku tu analizowanego układu),ale przecież będąc cielesną konstrukcją czuję, kiedy komórki umysłu się międzysobą komunikują. w analizie logicznej poziomu fizycznego nie sięgam, jednakróżne "dreszcze" ciało przebiegają, mrówki po plecach drepczą, a umysł aż sięiskrzy, kiedy dostarczyć mu doznań (dowolnego rodzaju). dlatego najpewniej ipodobny do mnie (i każdy inny) układ musi doznawać owych "dreszczy" emocji,kiedy składniki ciała się komunikują i wzajemnie doznają. to przecież dlategomyślenie, wszak czynność pozornie czysta (logiczna i abstrakcyjna), dostarczatylu doznań ("odlotów") i jest przyjemna (czasami bywa przyjemna).obecnie jednak pytanie tyczy innego ważnego zagadnienia. mianowicie, czy byt,układ rozumny musi przebyć drogę analogiczną do mnie, czyli od poznawania (idoznawania zmysłami) świata, do kolejnych uogólnień danych tak zebranych – czymożna to pominąć i przeskoczyć poziom fizycznych doznań, więc od razu operowaćabstrakcjami (pozyskanymi czy "zaprogramowanymi")? wyrażając to inaczej, czy"sztuczna inteligencja" (przecież o to tu chodzi) może "wystartować" od razui momentalnie po wpakowaniu w "skrzynkę" encyklopedii (wraz z suplementami),czy musi przejść drogę "uczenia" się?odpowiedź, która nasuwa się w pierwszej kolejności jest taka, że bazując naschemacie komend i abstrakcji wpisanych w układ (pozyskanym, danym jako "stanzastany") można działać – ale to nie wykroczy poza "rutynowe" reakcje. wszak"programy" biologiczne, nawet te pozornie najprostsze, są mniej lub więcej,ale otwarte - a stosujące je układy uczą się reakcji na fakty występujące wśrodowisku. można z tego wyciągnąć wniosek, że poszerzając przedział swobodyreagowania układu, kiedy uczy się on samodzielnie otoczenia (zbiera kwanty),osiąga lepsze rezultaty, że nie wystarczy "czysty" zapis abstrakcyjny, tylkopotrzebny jest jeszcze dodatek do wytworzonej abstrakcji w postaci fizycznegodoznania. czyn sprawczy konstruktora (pierwsza przyczyna), musi doprowadzićdo układu myślącego, jednak pomimo że zmieni się nośnik, zajdzie koniecznośćpowtórzenia drogi, którą przechodził sam konstruktor. i nie zdoła (s)twórcaani uprościć, ani przyspieszyć tego procesu, ponieważ każdy sam (i na własnąrękę) musi "kantów" środowiska doświadczyć. ale że "konstruktor" tak czy owakpierwszego rozumnego "sztucznego" krzyku doczeka, to pewne.12
  13. 13. - ewolucja abstrakcji- proces myślenia- relacja między nośnikiem fizycznym abstrakcji a treścią abstrakcji(zależność obustronna)zanim dalej o wykorzystaniu ewolucji abstrakcji do opisywania i do budowania"sztucznej inteligencji", wypada zatrzymać się, zwłaszcza w tym miejscu, nanajważniejszym zagadnieniu, które się z mózgiem (układem logicznym) wiąże - zmyśleniem. powstała paradoksalna sytuacja (ale tylko nieco paradoksalna), żemimo wielokrotnie oraz na różne sposoby odmienianego słowa "myślenie", do tejpory praktycznie tego zakresu nie omawiałem. to, co opisywałem, czyli procesewolucji (w tym ewolucję abstrakcji), było poprawne i dobrze obrazuje zmianyenergetyczne (w tym te zachodzące w umyśle), dobrze oddaje proces formowaniasię dowolnej "abstrakcji" (co by pod tym pojęciem nie rozumieć) - ale jednaknie oddaje w pełni najważniejszego z mojego punktu widzenia procesu, właśniemyślenia. ewolucja ewolucją, ale dla mnie najważniejsze znaczenie ma to, żemogę taki proces doznawać. a nawet, w miarę możliwości, opisywać. dlatego niema rady, trzeba mu się głębiej przyjrzeć. warto wiedzieć, czym jestem.procesy ewolucyjne, które opisywałem do tego momentu, nawet jeżeli zawieraływ sobie ciąg zdarzeń, były pojmowane "punktowo" (liniowo, punktowo i przedewszystkim następczo). a przecież myślenie to proces nie tylko wielowymiarowy(i wielopoziomowy), ale przede wszystkim wielo-punktowy – i posiada to swojeznaczenie. nie jedna myśl, nawet najgenialniejsza, stanowi o myśleniu, tylkoich ciąg, strumień (a najlepiej, żeby to była "rzeka"). punktu (kwantu), jakwielokrotnie podkreślałem, opisać nie można - tylko "jest", żeby zdefiniowaćmyślenie, żeby opisać działanie rozumu, muszę operować dużym zbiorem faktów(najmniej dwoma stanami). jednostka jest ważna (składa się w miliony i masy)– ale w relacji do innych jednostek.powodem, który bezpośrednio skłonił mnie do zajęcia się myśleniem (w sensielogicznej analizy), było przekonanie, że istnieje, musi istnieć zależność (ito zasadnicza) między tym, co zawiera abstrakcja (treścią, znakiem), a tym, cojest nośnikiem tejże abstrakcji (energią w postaci fizycznego nośnika) – że,mówiąc inaczej, zachodzi ścisły związek między kodem a substancją kodowaną.co więcej, że jest to związek zasadniczy i że nie ma tu dowolności (nośnikiemnie może być przypadkowa grudka materii, ale musi się, jako fundament procesu,poddawać wielowymiarowo kodowaniu). to był punkt początkowy analizy, który dodalszych ustaleń prowadził - a w rezultacie zaszła potrzeba ujęcia ewolucjipojęć i abstrakcji jako procesu wielowymiarowego. ponieważ abstrakcja budujesię zawsze jako piramida procesów, jako wielopoziomowe zdarzenie energetyczne– więc nie można go opisać ani prosto, ani punktowo, ani następczo.myśl - dlaczego? jak?już pobieżna nawet analiza piramidy kwantowej, tworzenia się abstrakcji jakowydarzenia na/w kolejnych poziomach i w punktach węzłowych, już to podpowiadaistotne wnioski. fakt powstawania takiej piramidy nie ulega wątpliwości, todotyczy procesów zawsze-i-wszędzie, ale, co łatwo wykazać, zjawisko nie możebiec w ten sposób, że za każdym razem, kiedy w moim umyśle pojawia się jakaśabstrakcja (np. "drzewo", "kosmos"), że buduje się ona od podstaw i narastaod jakiś "pierwocin", które związane są dla mnie z tym pojęciem (od poziomuzmysłowego - od widoku drzewa, odczucie kory itp.). nie jest to ani możliwe,ani potrzebne. nie jest możliwe z tego powodu, że brakuje mi w takim momenciewszelkich abstrakcji cząstkowych, brak także elementów, wydarzeń kwantowychtę abstrakcję tworzącą - czyli brak mi w tej konkretnej chwili całego mojegożyciorysu, który się składał na to, żeby powstała taka a nie inna, tylko mojawłasna abstrakcja "drzewo". owszem, jest podobna do innych, w innych umysłachpowstających pojęć, to efekt wspólnego istnienia w jednym otoczeniu, ale żejest moja i tylko moja, to oczywiste, ponieważ tylko jednostkowy tor wydarzeńsię na taką postać pojęcia ("obrazu") składa. to mój i tylko mój świat.13
  14. 14. -co więcej - tworzenie takiej rozbudowanej abstrakcji nie jest potrzebne, toluksus, na który mogę sobie kiedyś pozwolić, ale w konkretnej sytuacji możeto być wręcz utrudnieniem. już nawet nie chodzi o to, że kiedy myślę o tym"drzewie" (czy dowolnie innym), to zajmuje to nieco chwil (choć dla mnie, wmoim odczuciu, abstrakcja pojawia się "od razu", "na zawołanie", bowiem nie"widzę", nie doznaję przerw, jest "wyspa" i zbiór wysp, ale nie ruch międzynimi) - to nie jest możliwe z tego powodu, że gdyby zachodził proces budowaniasię całej piramidy (ewolucji z wszelkimi "kontekstami" i skojarzeniami), tozwyczajnie nie nadążał bym reakcjami za procesami środowiska. coś pomyślę -ale wyniku nie doczekam, ponieważ jakiś głodny stwór w tym czasie skonsumujeprodukty mojego myślenia i mnie przy okazji. umysł nie ma po prostu możliwości,żeby odwołać się do całości zgromadzonych w toku istnienia danych i operowaćnimi, bo świat pędzi. a kto nie biegnie, cofa się – i odpada z gry.więcej - nie ma nawet takiej możliwości. nie muszę za każdym razem przywoływaćdo budowania konkretnej abstrakcji posiadanego zbioru danych, bo mogę, właśniedla sprawności operacji - działać na "symbolu", który koduje w sobie wielkąklasę "poniżej" leżących faktów. kolejne poziomy kwantowe w ewolucji energiito umożliwiają oraz wymuszają, pojawienie się następnego poziomu, "wymiaru"rzeczywistości (czy umysłu) buduje się "automatycznie" i jako konieczność.nagromadzenie danych o czymś, zbiór faktów fizycznych tyczących zdarzenia, tomusi się uogólnić w abstrakcję tego faktu, bo elementy dotyczące tego faktuwejdą, muszą wejść we wzajemne relacje - i wyprodukują abstrakcję zjawiska.czy umysł (dowolny układ) tego chce czy nie chce, wie o tym mechanizmie, czyjest to dla niego "cudowny" objaw, to nie ma żadnego znaczenia. uogólnienie,abstrakcja procesu się pojawi. i oddziała na dalsze procesy. wystarczy mi dooperowania sama nazwa, jednoelementowe uogólnienie (ewolucyjnie podwojone),żebym skutecznie nim się posługiwał. owszem i fakt, w razie konieczności mogętaki zbiór przeglądać, analizować, szukać głębokich zależności, ale jest toreakcja do tworzenia się konkretnej abstrakcji "uboczna". czyli mogę operować"symbolem", a i tak "w podpoziomie" (w "lochach" umysłu) posiadam powiązaniaz całym labiryntem informacji. moje "drzewo", które teraz oglądam (dotykam,wyobrażam sobie), jest zakorzenione w moim umyśle oraz połączone z wszelkimidrzewami, które oglądałem, dotykałem lub tylko wyobrażałem sobie. i to na/wwielu poziomach obserwacji, a także analizy jednocześnie (poprzez wielozmysłowekanały). przy tym konkretnym drzewie mogę (i najczęściej tak jest) zupełniesobie tego związku nie uświadamiać - ale to, że je sobie właśnie akuratnie ikonkretnie uświadamiam, jest pochodną tego głęboko leżącego zbioru danych.to, że kiedyś-gdzieś dotykałem pierwszy raz kory drzewa (i to się utrwaliłow moim umyśle), to dlatego mogę dziś poczuć to samo. a nawet zrozumieć, że tojest to samo kiedyśniejsze drzewo (bowiem od tego czasu doszły inne doznaniai "labirynt" w moim umyśle znacząco się rozbudował).to mechanizmy ewolucji kwantowej, jej reguła wymusza samoistne budowanie (się)kolejnych poziomów abstrakcji. po zapełnieniu, po "wypełnieniu" się poziomu,jeżeli dopływ energii do układu nie ustaje, musi pojawić się w ramach zbioru"uogólnienie", "wyprodukowanie" kwantu (abstrakcji) ten zbiór danych w sobiezawierający. wzejście na kolejny poziom (pułap) jest koniecznością, musi zajśćpo przekroczeniu "masy krytycznej". jednak tak zaistniała nowość odnosi się,odwołuje się do tego, co ją wyniosło "w górę", jest "ufundowana" na zbiorzeleżącym poniżej - i bez niego nie istnieje (i może być, w razie konieczności,przywołana). - nawet jeżeli nic nie wiem o tym, że można wybudować kolejneabstrakcje (czy dowolną ewolucję), zupełnie nie znając mechanizmów tworzącychpojęcia, będę produkował symbole, bo mechanizmy ewolucyjne i tak poprowadząmnie do kolejnych uogólnień. jeżeli będę gromadził informacje (energię), anastępnie je w rozsądnym czasie i ograniczonej przestrzeni obrabiał (choćby"czysto mechanicznie", ciosając kawałek krzemienia), to coś nowego uzyskam,abstrakcję jakoś użyteczną. - kwant do kwantu zbuduje kwant.14
  15. 15. - abstrakcje- aktualne i historyczneanaliza przeprowadzona wyżej sygnalizuje - a nawet wymusza stwierdzenie, żeabstrakcje muszą powstawać zarazem historycznie i aktualnie. to nie możebyć proces "tu i teraz" (nagły i bez podstaw), tylko musi rozciągać się na/wdużym dystansie przestrzeni i czasu. - co więcej, odnosi się to do powstawaniaabstrakcji (dowolnej ewolucji) jako faktu dla mnie zbornego (jakoś całego, zktórego widzę początek i koniec, i jednocześnie wobec mnie "aktualnego"), alerównież dotyczy to struktur rozwleczonych po życiorysie. mój dzień dzisiejszyjest niewątpliwie jeden i jedyny (i skończony), ale przecież jest dodatkiemdo wszystkich poprzednich, które przeżyłem - oraz fundamentem do tych, które(mam taką nadzieję) są jeszcze przede mną. każde wydarzenie, najmniejsze nawetdla mnie w odczuciu czy analizie, posiada swoją historię (a także energetycznągłębię). jest aktualne w odczuciu, jednak buduje się z wielu (bardzo wielu)poziomów i faktów - jest procesem tu-i-teraz, odbieram je jako jedność, aleprzecież w pogłębionej (i poszerzonej) analizie ustalam, że to zbiór, któryskłada się z mnogości procesów cząstkowych. - każda moja myśl czy reakcja napoziomie komórkowym, to zjawisko, które "zakorzenione" jest w najbardziejfundamentalnych przemianach wszechświata, zawieram w sobie, realizują się wemnie wszelkie możliwe procesy, a ja jestem ich "zgrubnym" i rozciągniętym wczasie-przestrzeni chwilowym "uogólnieniem". każdy element mojego (czy teżdowolnego istnienia), to "fakt" zaistniały w czasie i przestrzeni, to procesdziejący się jednocześnie aktualnie oraz historycznie. - podkreślam, każdaewolucja, każda abstrakcja jest aktualną i historyczną jednocześnie. sfera,powierzchnia aktualna, którą doznaję jako swoje myślenie (istnienie w ujęciuszerszym), ma swoje zakotwiczenie w całej mojej historii, i nie tylko mojej.przecież jestem "abstrakcją" (chwilą i warstwą aktualną) dla społeczeństwa,ale również dla wszechświata. moja myśl jest "szczytem" oraz puntem "teraz"dla świata, ale posiada swoje fundamenty w procesach, które realizowały sięmiliardy lat temu. - jeżeli o tym zapominam, to, po pierwsze, sam siebie zcałości wyróżniam i nie widzę związku z tą całością (wraz z wszelkimi tego,raczej smutnymi konsekwencjami, zwłaszcza dla wszelkich rozumnych czy mniejrozumnych sąsiadów), a po drugie, "wiążę" swoje istnienie z "czymś" cudownym- i przez to odległym od postrzeganego świata. co w skutkach wzmacnia punktpierwszy i powoduje moje zagubienie w rzeczywistości.co trzeba zrobić? trzeba rozdzielić te dwa procesy, dla zrozumienia zjawiskmuszę je analizować oddzielnie – pomimo że logicznie (jako spełniana funkcja)są to zjawiska tożsame, to nie są identyczne. są tym samym procesem, bowiemna jego końcu zawsze powstaje "abstrakcja" - jednak są różne, dotyczą innychzakresów czasu i przestrzeni. analiza musi uwzględnić te dwa szeregi jako odsiebie zależne, ale odmienne, inaczej powstaje zsumowanie się wydarzeń i brakprecyzji (widzę powierzchnię bez świadomości, że poniżej jest głębia). - tedwa procesy, historyczny i aktualny, są jednym procesem ewolucyjnym, ale żebygo zrozumieć, muszę go logicznie podzielić, rozbić na etapy i warstwy zmiany.co to w praktyce oznacza? to, że muszę ustalić, jak działa umysł i jak twarzykolejne abstrakcje – oraz, co istotne, jak może dochodzić między tymi znakamido łączności (czyli np. nie następuje rozerwanie toku wypowiedzi)? - jak wgąszczu abstrakcji dochodzi do odszukania informacji (tej właściwej) i jak towpływa na rytm wypowiadanego? i jak to się dzieje w ujęciu aktualnym, a jakw historycznym - co z jednego ciągu zjawisk wpływa na drugi (i odwrotnie)?pytania są zasadnicze, dotyczą tego, jak ten ogólnie wcześniej analizowanyproces energetycznej ewolucji, proces, który pilnuje sam siebie, ująć w tejspecyficznej abstrakcji – specyficznej, bo już ostatniej (ostatniej, na którąumysł może się zdobyć). czyli opis przez siebie samego tworzenia własnych imnie oznaczających abstrakcji. analiza tworzenia się siebie samego to koniecpoznawania przez umysł - poznawszy nieskończoność wracam do/w siebie.15
  16. 16. - proces myślenia- ważne założenie wstępneaby opisać myślenie, muszę przyjąć założenie początkowe – mianowicie uznać,że w umyśle istnieje już pewien stan, rozprzestrzeniona i wielka strukturaenergetyczna, która składa się na dany układ działający, a także na konkretnąjuż abstrakcję. mówiąc inaczej, muszę analizę rozpocząć od tego, że mam danąchwilę obecną, w której w umyśle istnieje cała ewolucja - czyli zbudowałasię struktura piramidy kwantowej i jest cała historyczno-aktualna abstrakcjaz jej różnymi postaciami na poziomach. w swoim ujęciu nie wychodzę w opisieod samego początku (co by tym początkiem nie uznawać) i od "stanu zerowego"w ewolucji abstrakcji, a opisuję zakres aktualny i konkretny, jako już wynikdługiego procesu (życiorysu).dlaczego tak? z tej przyczyny, że rozum (świadomy siebie obserwator), kiedypoznaje własne działanie, kiedy może wreszcie zabrać się za analizę własnegoreagowania i istnienia, ma już w sobie sporą ilość zgromadzonych doświadczeń- tak o świecie, tak o sobie samym. przecież z chwilą opisywania siebie niezaczynam od stanu pustki, wyróżnienie oraz wyodrębnienie własnego istnieniajest wręcz ostatnim krokiem na tej drodze. pojawiając się na/w tym świeciemam już dziedzicznie "obciążone" i "zabazgrane" konto (kwantowo i genowo), inie jestem żadną tam "czysta kartą". tym bardziej po "iks" latach osobistychwędrówek po tym padole łez nie mogę mówić o czystej (ewolucyjnie) kartotece.zadanie obecnie polega na tym, żeby wyjaśnić, jak jest możliwe, że w trakciemyślenia, działania ewolucji, której ostatnim punktem jest (samo)świadomość,następuje łączny proces - jak on się toczy? pytanie dotyczy tego, jak zaczynasię i efektywnie biegnie proces powstawania abstrakcji i jak kończy (a nawetto, jak się kończy, jest tu zagadnieniem ważniejszym)?mam oto w polu operacyjnym abstrakcję, pewien potencjał energetyczny, którypowstał w wyniku przeobrażeń ewolucyjnych (jako skutek rozbudowanej piramidykwantowej). w tej chwili nie jest ważne, czym jest ten potencjał, nie jestważne, jak powstał - najważniejsza jest próba wyjaśnienia, jak oraz dlaczegonastępuje dalszy ciąg procesów. ważne i ciekawe jest to, że myślenie, procesenergetycznej wielopoziomowej przemiany, nie kończy się na tym jednostkowymzaistnieniu, że powstaje jedna i konkretna myśl - i kolejne. z opisu, któryujmuje myślenie jako proces piramidy, tak by mogło to wyglądać: buduje sięabstrakcja - i na tym koniec. rzeczywistość jest zasadniczo inna. myśl gonimyśl, a co najważniejsze, mogą one być ze sobą w logiczny sposób powiązane(zachodzi między nimi związek). zasadnicze pytanie brzmi: dlaczego proces sięnie kończy? a jako pomocnicze, choć jednocześnie nie mniej ważne: dlaczego wprocesie myślenia (np. wypowiedzi) następuje "załapanie wątku" – dlaczego nienastępuje rozerwanie kwantowego procesu? z ilości pytań widać, że zadanie jestnajważniejsze w opisie działania rozumu - a przynajmniej tak podstawowe dlazrozumienia rozumu, jak w przypadku ewolucji analiza jej wielopoziomowości.bez rozeznania we własnym umyśle i jego mechanizmach nie mam nawet co marzyćo zbudowaniu "sztucznego inteligenta".powtarzam - posiadam w polu operacyjnym abstrakcję, wielkość energii o pewnymilościowym i jakościowym stanie, która coś symbolizuje, i teraz pytanie: codalej? do zanalizowania mam generalnie dwa kierunki dalszych wydarzeń. - toznaczy, następuje ponowne, jednak przesunięte w czasie, późniejsze pojawieniesię tej samej abstrakcji (następuje wytworzenie się pojęcia w takiej samejformie i na tej samej zasadzie) - albo drugi przypadek, kiedy w polu pojawiasię nowa już abstrakcja (choć jakoś powiązana z poprzednią). - może jeszczezajść trzeci typ zdarzeń, kiedy pojawi się nowa ewolucja, ale nie związana zpoprzednią, tę możliwość w tej chwili pomijam, ponieważ jest rozwinięciem dwuwspomnianych. z oczywistych względów, najważniejsze dla mnie jest ciągłe, aco więcej powiązane "tematycznie" zachodzenie procesu - punktowość ewolucji,choć sprawa ważna, nie robi wrażenia.16
  17. 17. -pierwszy przypadek ewolucji abstrakcji - ponownie ta sama. czyli w moim poluoperacyjnym ponownie buduje się abstrakcja, pojęcie już wcześniej istniejące,jak do tego dochodzi? odpowiedź na to pytanie jest właściwie banalna: trzebapowtórzyć działanie, które do powstania pierwszej abstrakcji doprowadziło. -ba, tylko co się dzieje, że ten "banalny" proces się powtarza, że następujepowstanie "sprzężenia zwrotnego" w ewolucji energii? co, oraz jak, kierujeponownie skwantowaną energię - a zawłaszcza, skąd się ta (nowa-kolejna) energiabierze? zaistnienie sprzężenia zwrotnego, ponownego zamknięcia się wydarzeń wpętli jest procesem, który musi zajść, żebym otrzymał ten sam wynik, tylko żepytanie zasadnicze przybiera postać: co i jak steruje procesem, jak dochodzido odszukania w zbiorze i spożytkowania abstrakcji już w nowym miejscu?drugi przypadek - powstaje nowa abstrakcja. ale, co tu istotne, powiązana zestanem poprzednim. pytanie znów jest zasadnicze: jak tę nową abstrakcję umysłwypracowuje? co i jak kieruje energią, skąd ta energia w układzie się pojawiai jak jest "obrabiana" (filtrowana)?w tym miejscu wypada odwołać się do najważniejszego wniosku, który określaewolucję - wszelką ewolucję: to zawsze jest proces, która realizuje się jakosamodzielny, samoograniczający się i samoformujący. w głębokim powiązaniu zotoczeniem i według jednej zasady - ale "samodzielnie". samodzielnie w takimrozumieniu, że nic poza nim (a tym bardziej "nikt") go nie kształtuje i nimnie kieruje - nie ma żadnego "zewnętrznego sterowania", niczego, co by byłokierującym układem w stosunku do tego procesu. proces sam siebie kontrolujeoraz na siebie wpływa (zmienia). - ewolucja (wszech)świata jest samodzielna,ale w jej ramach ewolucja umysłu również jest tylko do tego, więc konkretnegozakresu ograniczona (jak również ewolucja poszczególnej już abstrakcji w jegoobrębie). umysł jest integralną częścią świata, jednak zarazem indywidualnymfaktem - i nic poza regułą procesu nim nie steruje. umysł jest "objawem"reguły, ale jednocześnie reguła objawia się w postaci umysłu. do zaistnieniaukładu (dowolnego procesu) potrzebuję materii (coś) - oraz reguły zmiany tego"coś". która to reguła realizuje się poprzez ów fizyczny, realny nośnik. całareszta jest pochodną. - dlatego, kiedy przy opisie wydarzeń w mózgu pytam o"kierujący" element (szerzej: proces) w poszukiwaniu albo w tworzeniu nowychabstrakcji, nie pytam o nadrzędny do umysłu układ (byt), ale pytam, jak takiproces się toczy w tej konkretnej strukturze? nic mniej - nic więcej.mówiąc inaczej, nawet jeżeli nie będę odwoływał się do mechanizmów ewolucji,skończoności poziomów regulacyjnych można dowodzić logicznie, przecież musibyć kres komplikacji układu. nie zbuduję, więcej, nawet nie pomyślę idącegow nieskończoność ciągu decyzyjnego i kontrolującego - musi w takim działaniunastąpić brzeg. i to nie dlatego, że zabraknie elementów (czyli energii dlakolejnych poziomów kontrolnych), ale z takiej przyczyny, że w tak budowanymukładzie poziom komplikacji będzie ogromny i uniemożliwiający reakcje. niemożna powtarzać w nieskończoność poziomu "nadzorcy", ponieważ wówczas proces,skutkiem skończonej prędkości reagowania (światła), nie zaistnieje – zanimwystąpi zmiana na poziomie nadrzędnym, podpoziom już radykalnie się zmieni (wskrajnym przypadku rozpadnie). - fizycznie i logicznie musi istnieć kres wbudowaniu kolejnych poziomów regulacyjnych, żeby cała struktura mogła istnieć.gdybym zakładał, że do świadomości, która jest ostatnim stanem ewolucji orazjednością - że do świadomości występuje wyższy element kierujący, to musiałbymtaki proces przedłużać o dalsze poziomy. musiałaby istnieć nad-świadomość,jakiś nad-mózg, itd. - i nie byłoby końca pytaniom, jak ten kolejny nadrzędnyukład jest sterowany. dlatego jedynie możliwy wniosek, który jest pochodnąopisu ewolucyjnego, ma postać: muszę w samym procesie zmiany szukać tego, cosprawia, że zachodzi sterownie nim i jego kształtowanie - a nie poza. to samproces, przebiegający kwantowo, steruje sobą oraz odpowiada za rezultaty (tumyślenie). nie nieskończony ciąg układów nadzorujących, ale sam proces jestkierującym i kierowanym jednocześnie. ewolucja sama się buduje-kształtuje.17
  18. 18. - "układ kierujący"co jest układem kierującym, co może być układem sterującym w ewolucji? że samproces, zgoda – tylko co jest tym procesem i gdzie on się odbywa? jeżeli mamwyprowadzić logiczny wniosek z ustalenia, że proces biegnie według reguły,a reguła tworzy się wraz z procesem - to w ewolucji myślenia występuje tylkojeden element, który może i musi być regulatorem, który odpowiada za to, żenastępuje pojawianie się nowych abstrakcji. co jest "regulatorem"? to chwilaaktualna procesu. jakoś zaistniały stan energetyczny.mówiąc inaczej, elementem, strukturą kierującą myśleniem jest samo myślenie,jego aktualna postać.podkreślam, to nie jest banalne ani tautologiczne stwierdzenie, ale wniosekzasadniczy, i o daleko idących konsekwencjach. nie gdzieś czy kiedyś, ale tui teraz biegnie strumień moich myśli (czy inny proces ewolucyjny) – tu i terazbudują się abstrakcje. a to, co już się wybuduje i jakoś zaistnieje w mojejgłowie i w fizycznej postaci, "zdeformuje", "sformatuje", korygująco wpłyniena to, co powstanie w kolejnym kroku (kwantowym). stan wcześniejszy modyfikujeto, co tworzy się aktualnie - ponieważ tworząca się nowa struktura (jakość)nigdy, nigdy nie dzieje się w pustce, zawsze ma tło, które jest dopełnieniemi warunkuje tworzenie. czy pojmuję środowisko do tak tworzącej się ewolucjijako zakres atomów (elektronów, fotonów), czy jako komórki nerwowe, neuronymózgu - czy jako wcześniejsze abstrakcje (fizyczne lub logiczne), to zawszejest zakres, przestrzeń, obszar "zapchany" energią. i w/na nim kształtuje siękolejny poziom zjawisk. zaistniałe modyfikuje (kształtuje) to, co powstaje,łańcuch ewolucji może biec według ustanowionego wstępnie "założenia" oraz wjego ramach. tworzy się "genetyka" procesu, jedyne, konkretne, zawsze fizycznierealne zdarzenie. i póki nie ma w nim przerw, dopóki jest dopływ i przepływenergii, może biec.to, co myślę sobie "teraz", wpływa na to, co będę myślał dalej, jakie pojawiąsię abstrakcje - ten ciąg przekształceń to jest ewolucja, która dopuszcza doistnienia następne fakty, ale one muszą być do niej zgodne (muszą być pochodne,a przede wszystkim powstałe według tej samej reguły). albo je odrzuca, jakoniezgodne ("błędne" i "zdeformowane"), kiedy nie odpowiadają temu kryterium.to sam proces myślenia tworzy myślenie i nim kieruje.powtarzam, to nie jest banalne stwierdzenie, zawiera się w nim odpowiedź napytanie o "czynnik sprawczy" ewolucji, w tym przypadku myślenia. jeżeli nieodwołam się do samego procesu w jego (samo)tworzeniu się, muszę wprowadzićniezależny oraz leżący poza nim "fakt" (proces/coś/kogoś), który "pokieruje"zmianami. ale jeżeli reguła energetycznej zmiany jest jedynym pewnym elementemwystępującym w ramach nieskończoności-wieczności, to zmiana musi realizowaćsię według tej reguły zawsze, wszędzie - i jednako. a co ważniejsze, to procestworzy regułę, a reguła kształtuje proces. sama zmiana buduje elementy zmiany- i nic poza tym nie ma. coś, co zaistniało (nie ma tu znaczenia, dlaczego ijak), staje się przez sam fakt zaistnienia "filtrem" dla kolejnego budującegosię elementu. następny krok można-trzeba wykonywać w już zakreślonych ramach(granicach), a nowość musi "przeciskać" się przez istniejące "sito" środowiska(w tym przypadku środowiskiem jest poprzednia myśl). abstrakcja właśnie siętworząca musi odnosić się do uprzedniej - i to zarazem w skali najbliższej(sprzed chwili), i również w skali lat (życiorysu). i jeżeli nowość dopasujesię, spełnia warunki "zgodności" - zaistnieje. w innym przypadku, jako faktdo świata (tu umysłu) niezharmonizowany, zostanie odrzucony (sprzeczność zaktualnością jest "karana" zanikiem). może kiedyś będą warunki do zaistnienia(lub już były), ale nie w tej chwili. (przy ważnym zastrzeżeniu, że ponieważw procesie energetycznym nie ma czasu innego jak teraźniejszy, co tu i teraznie powstaje - nie powstanie nigdy. może wytworzyć się struktura spełniającalogicznie zależności, jednak nie ta konkretna, fizycznie jednostkowa. co niezaistniało, na wieczność pozostaje stanem potencjalnym.)18
  19. 19. -zasadnicze pytanie, które muszę postawić na obecnym etapie, brzmi: jak to się"technicznie" dzieje, jak proces się realizuje na bazie konkretnych wydarzeńi fizycznych nośników, a nie tylko w ogólnym opisie? i ponownie muszę pominąć(chwilowo) szczegóły, nie pytać, jak przebiega oddziaływanie świadomości nakolejne abstrakcje, bo nie to jest teraz najważniejsze. istotne jest pytanie- co umożliwia stan definiowany jako "świadomość", skąd się bierze skwantowanaenergia do działania w tej konkretnej chwili (a która oznacza moją aktualnośći świadome przeżywanie)?trzeba wyjść od tego, że warunkiem istnienia dowolnej ewolucji jest napływenergii, ciągłe dostarczenia zasobów (szeroko pojmowanego "pożywienia"). bez"zaplecza" w postaci bezprzerwowego dopływu energii, bez fizycznego fundamentuw postaci kolejnych "porcji" (kwantów i warstw kwantowych), nie byłoby żadnejewolucji, a myślenia przede wszystkim. to na podbudowie ciała, jego funkcjifizycznych i chemicznych, ciała pojętego jako dostarczyciela, źródła energiiw "czystej" postaci, dopiero na/w takiej konstrukcji jest możliwe operowaniepojęciami i budowanie obrazu świata.kolejny raz muszę napisać, że to nie jest to banał. tu nawet nie chodzi o to,że trzeba się odżywiać (a składniki przechodzą na poziom mózgu), ponieważ tooczywistość (fizyczna struktura musi się odnawiać, a naturalne ubytki musząbyć "zasypywane", dopełniane kolejnymi warstwami kwantowymi "od dołu"). chodzio to, że proces napływu i przepływu energii, kolejne warstwy kwantowe tworząewolucję i ją po prostu stanowią - że w pustce nie ma żadnej ewolucji, a tymbardziej myślenia. mówiąc inaczej, żebym mógł prowadzić dowolne działania naabstrakcjach, musi wytworzyć się "pole operacyjne", struktura energetyczna (wprzepływie) i o rozbudowanej postaci. po prostu, docierają do umysłu kolejnefale kwantów, tworzą zagęszczoną i wielowarstwową konstrukcję, a w jej ramach,jako przejaw ewolucji następnego (wyższego) rzutu, może-i-musi się wytworzyćelement, nowa abstrakcja. "ścisk" (i nacisk) fizycznych jednostek wytwarza,buduje "w swoim wnętrzu" kolejną fizyczną jednostkę, jednak która stanowi jużnową jakość wobec stanu poprzedniego. - tak powstały fakt, np. abstrakcja doprocesów w otoczeniu się odnosząca, jest efektem takiego naciskania na siebiejednostek (myślenia) i ich wzajemnego dociskania się do siebie (wszak w tłokułatwiej i szybciej się zapoznać z sąsiadem aniżeli w środowisku rozrzedzonym),jest budowana sprawniej. przy czym ten opis dotyczy każdego poziomu zdarzeń,czy to fizycznego fundamentu, czy abstrakcyjnego. pokarm dostarcza na poziomfizyczny składników do budowy, ale na poziomie abstrakcyjnym odpowiednikiempokarmu są dopływające ze środowiska abstrakcje. ze środowiska pojętego jakostan na zewnątrz całej jednostki lub na zewnątrz aktualnego stanu myślenia (wtakim przypadku zasoby umysłu są środowiskiem zewnętrznym do bieżących myśli).- jak wygląda ta energia i z jakiego punktu w mózgu wypływa, to obecnie niema większego znaczenia (że dzieje się to wszechkierunkowo, oczywiste), chodzio zasadę zjawiska. żeby ewolucja istniała, musi dopływ być stabilny i ciągły- kwantowo ciągły. i być "w stanie czystym". na poziomie zerowym procesu jeststan "energii czystej" i nie uformowanej inaczej, jak w postać pierwotną (dlaumysłu będą to cząstki chemiczne, elektrony itp. elementy w ich fizycznej, wcałym wszechświecie jednakiej postaci) - dopiero na tej podstawie następujedalsze ewoluowanie. każda ewolucja, każdy poziom energetycznej zmiany posiadaswój kwant logiczny go tworzący. fizycznie i konkretnie to może i nawet musibyć rozbudowana jednostka, zbiór elementów, natomiast logicznie jest to zawszekwant, czyli najmniejsza struktura budująca tę ewolucję, już do niczego nieredukowalna (kwant logiczny). i właśnie taka energia, o takiej "konstrukcji"dopływa do umysłu, zakładam, że bezprzerwowo (co oczywiście może podlegać wróżnych sytuacjach odmianie) i że następuje formowanie takiej energii – i, conajważniejsze, ukierunkowywanie. przecież nie tyle kształtowanie jest ważne,co zarazem i formowanie, i kierowanie strumienia energii, obie składowe tegoprocesu jednocześnie odpowiadają za efekt końcowy.19
  20. 20. - co jest procesem kierującym?- świadomośćco się dzieje z energią, która wpływa "oddolnie" do umysłu? jak energia, wpostaci strumienia "czystej energii", jest sterowana, jak trafia w potrzebny"kanał", który jest zaistniałą już abstrakcją, jednak która zarazem dalej sięnieustannie buduje - jak w ogóle wygląda ten strumień? jak działa kierowanieenergią na tym podstawowym poziomie?teoretycznie, gdyby nie przebieg samosterujący, gdyby nie samoograniczanie sięewolucji, musiałbym rozpatrywać aż dwie formy procesu przepływu energii. toznaczy, musiałbym zastanowić się, czy energia dopływająca porusza wszystkieabstrakcje, wpływa "od dołu" oraz trafia we wszystkie pojęcia zgromadzone wzasobach, a dopiero świadomość je selekcjonuje - czy też istnieje "strumieńwodzący" i on jest odkształcany i kierowany (czyli że zmiana dokonuje się napodobieństwo strumienia elektronów w lampie kineskopowej, który padając na/wpodłoże i reagując z nim, tworzy fakt)? ewolucja jest procesem rozrzutnym, toprawda - ale nie na tyle, aby musiała poruszać wszystkie możliwe kanały. gdybymoje myślenie, na gruncie czysto praktycznym to analizując, miało realizowaćsię jako aktywizacja wszystkich zasobów (abstrakcji), którymi umysł dysponuje,myślenia by po prostu nie było. - więcej, taki typ pracy mózgu wręcz trudnosobie wyobrazić, ponieważ wówczas cały układ byłby czynny i pobudzony, a każdyelement w stanie czuwania - rozrzutność maksymalna. takie zobrazowanie trzebaciąć brzytwą, bo to zbędna nadmiarowość. że tak nie jest oraz nie może być zpowodów fizycznych (ograniczona pojemność i zasobność energii), tego nie muszępodkreślać. dlatego ten wariant zjawisk można pominąć i skoncentrować się naprzepływie energii przez istniejącą "abstrakcję", przez kanał lokalnie sięwytwarzający, "kanał-abstrakcję" w tu i teraz.co jest procesem (faktem-stanem) kierującym i regulującym w umyśle? najkrótszaodpowiedź jest taka, że to chwila aktualna, stan energetyczny dziejący się w"teraz" (co by za "teraz" nie definiować, w niektórych abstrakcjach to możebyć przecież znaczny przedział czasoprzestrzeni). to poziom, warstwa aktualnaprocesu ewolucji w ramach mózgu kształtuje i kieruje (steruje) samo-tworzeniemsię kolejnych abstrakcji. chwila aktualna, czyli świadomość. - to świadomośćjest najbardziej aktualnym, teraz się dziejącym przedziałem ewolucji umysłu,w którym dokonuje się moje myślenie. poziom operacyjny, poziom, na/w którymistnieją abstrakcje w postaci "słownej" (lub adekwatne dla innych zmysłów -czyli symbole stanów środowiska), jest podpoziomem w stosunku do wydarzeń napoziomie świadomości (jaźni, duszy, jakby go nie nazywać), "pole operacyjne"jest tym poziomem, na/w którym mogę odczuwać i operować abstrakcjami, je zesobą zestawiać. to tutaj budują się kolejne abstrakcje, a ja to postrzegam idoznaję jako "strumień świadomości" - moje "ja". ważne w tym ujęciu jest to,że poziom świadomości (poziom zrozumienia wyniku operacji na abstrakcjach),jest tylko dany. to poziom ostatni. chwilowy, w postaci wypadkowej piramidyewolucji jej szczyt - to ostatni punkt, na/w którym zdarzenie uzyskuje pełnąpostać i staje się jednością. o ile z tego poziomu mogę kierować leżącyminiżej wydarzeniami (wywoływać dane lub je odsyłać do "archiwum"), o tyle natakim poziomie nie ma już wyższorzędowego sterowania, jest tylko-i-wyłącznieuczestniczenie, a zaistniały fakt jest zjawiskiem "punktowym". i który swoimzaistnieniem, w ramach poziomu (więc już tylko "poziomo"), wpływa na to, copowstanie w kolejnym kroku. na/w poziomie świadomości nie ma ewolucji idącej"wyżej", bo tego wyżej już nie ma - jest proces liniowo następczy, właśniepoziomy i brzegowy. każdy fakt zaistniały na/w tym zakresie jest szczytowy,punktowy, maksymalny. nie przeszłość (tym bardziej nie przyszłość /są takie"pomysły"/), nie żaden fizyczny układ (narząd) - tylko sam proces, aktualnytok ewolucji, to chwila obecna ewolucji wyznacza, jak dalej przemiana będziesię toczyć. w tym przypadku oznacza to, że treść myślenia aktualnego wyznaczato, co pojawi się za chwilę, jak może i musi przebiegać łańcuch zdarzeń.20
  21. 21. - zależność treści abstrakcji od nośnika (i odwrotnie)- dlaczego między abstrakcjami występują różnice?dlaczego występują różnice między abstrakcjami w ilości użytej energii (czyszerzej: ewolucjami), z czego to wynika? odpowiedź: z czasu przepływu energiii jego wielkości (potencjału). czasu, który musi upłynąć, żeby efekty takiegoprzepływu zaznaczyły się na/w poziomie operacyjnym umysłu (czyli w przedzialechwilowym, aktualnym). im dłużej trwający przepływ, a strumień większy – tymefekty zmiany (tutaj myślenia) znaczniejsze.wyjaśnienie - nie analizuję tutaj budowy biologicznej mózgu (lub konstrukcjifizyczno-chemicznej jakiejś ewolucji), to w tym miejscu nie jest ważne. i toz kliku powodów. głównie dlatego, że konkretna struktura przenosząca nie maznaczenia, przecież zasada jest ta sama w każdym przypadku, każda ewolucja izawsze powtarza ten sam rytm. po drugie, co ważniejsze, interesuje mnie przedewszystkim reguła procesu, a nie jego wcielenie - rozpatruję logikę fizycznegozjawiska, a konkretne i cielesne upostaciowanie pozostawiam fachowcom.oczywiste jest, że jeżeli w umyśle (w ewolucji) zbuduję "prosty", krótki, awięc niewielki w czasie i przestrzeni fakt (zbuduję energetyczny kanał) - toprzepływ przez niego dowolnie pojętej energii (czy fizycznie, czy jako symbol,abstrakcja) jest szybki i bez większych skutków dla takiego "kanału", a takżedla środowiska, w którym się znajduje. przez krótki i "prosty" kanał, przezto, czym jest taki niewielki fakt powstały w zakresie osobniczej historii (lubkonkretnej abstrakcji), przez taki "tunel" ewolucyjny energia przepływa szybkoi uzyskuje w tym procesie mniej indywidualnych cech. mówiąc inaczej, nic jejspecjalnie nie hamuje oraz nie kształtuje. to nie jest przepływ zupełnie bezskutków, takie zawsze powstają (nie ma obojętnego przejścia energii), ale zpunktu widzenia całości układu jest to "zdarzenie brzegowe" i marginalne. -naturalnie, co ważne, "prostota" kanału przechodzącego przez wszystkie warstwyżycia osobniczego (czy zbioru, społeczeństwa) jest znacząco inna od "prostoty"kanału-struktury powstałego tuż co (jako konkretna myśl, czy element myśli).nie muszę chyba podkreślać, że zasada w obu przypadkach jest jednak ta sama:skutki przechodzenia kwantów energii przez taki kanał są analogiczne: tworzysię małe odkształcenie strumienia energii. i w rezultacie, co oczywiste, małeskutki dla całego układu i dla budującej się tak ewolucji (której elementemjest ten konkretny stan energetyczny).dlaczego wspominam o "kanale", przepływie energii i deformacji w trakcie tegoprzepływu? tutaj nie będę, co zrozumiałe, ponownie i w szczegółach powtarzałopisów ewolucji - czasoprzestrzennego i wielowymiarowego jej przebiegania. okwantach, polu kwantowym, warstwach energii itd. - o tym wszystkim mówiłemszeroko wcześniej, tutaj do tego nawiązuję. umysł jest skrajnym (brzegowym)wcieleniem zasad ewolucji - ale jest właśnie tych zasad realizacją. i nigdynie jest w jakimkolwiek rozumieniu poza zmianą ewolucyjną. dochodzi w nim (jakw każdym zjawisku) do przepływania energii, tworzenia się poziomów i warstw(ewolucja "nawarstwia" się i "odkłada" jak słoje w drzewie), a jednocześniedo "kanałowania", czyli przechodzenia z jednego poziomu na/w drugi w sposób"uporządkowany" (i poprzez zaistniały fakt-kanał, a nie dowolnie). kiedy cośpowstaje, oznacza to, że nastąpiło "zbrylenie" kwantów energii i wyróżnieniew jednolitym tle konkretnego zjawiska (czy ciała). i tak zaistniały fakt nietylko "cechuje" przestrzeń (nadaje jej znak, wyróżnia), ale umożliwia dalszewydarzenia (dalszą kondensację i tworzenie się powiązań wokół i do niego).im bardziej zagęszczona czaso-przestrzeń, tym więcej energii "odkłada" się iuczestniczy w procesie - tym dalej sięga w środowisko i tym więcej powiązańsię tworzy. to nie przypadek, że fizyczny obraz (struktura) mózgu przypominawielopoziomową i daleko w otoczenie sięgającą sieć (w ramach mózgu namacalnąsieć połączeń komórek – a poza mózgiem jako wytwory rozumu, dzieła, poglądy,wszelkie czyny aktualne i historyczne). przecież to jest "zakrzepła" i ciągle"krzepnąca" w kolejnych krokach-myślach ewolucja.21
  22. 22. - fizyczne budowanie się abstrakcjizasada jest prosta, a rezultat "banalny": to efekt w postaci wytworzenia sięabstrakcji (dowolnie pojętej, odnoszącej się do zmysłów, albo jako rezultatoperacji na elementach logicznych oraz symbolach - po prostu "coś" musi sięzbudować), ten stan uruchamia proces, a w kolejnych krokach odkształca tok,stan aktualnie toczącej się ewolucji i wpływa na jej dalszy przebieg. czylifakt zaistnienia przepływu energii przez kanał na/w poziomie operacyjnym, pod"ciśnieniem" (i dosłownie pod ciśnieniem) energetycznych warstw kwantowych,które ciągle docierają do analizowanego poziomu - to wymusi zbudowanie (się)abstrakcji, w tym przypadku wytworzy jej stan początkowy. i nie ma tu żadnegoproblemu z jakoś pojętym "faktem pierwszym", ponieważ - przypominam – zawszecoś już jest w takim układzie (i w tym miejscu układu). albo stan "czysty",nośnik materialny, np. komórki neuronowe, albo jakaś wcześniejsza abstrakcja(noworodek rodzi się ze "znacznym" zasobem abstrakcji, np. dźwiękowych). jakwspomniałem wcześniej, nie rozpatruję stanu pustki w umyśle, zakładam, że jużjest jakiś uformowany fakt energetyczny i jakaś "abstrakcja" - i to ten stanwpływa, warunkuje to, co się dzieje dalej. a ponieważ w rzeczywistym procesietworzenia się umysłu nigdy nie wyznaczę stanu pustki, zawsze doszukam się wbadanym układzie jakiegoś "zagęszczenia", które będzie "abstrakcją" powstałąjako uogólnienie docierających do tak tworzącego się układu (bytu) danych ześrodowiska, takie założenie jest nie wyłącznie uproszczeniem sobie zadania wanalizie, tylko po prostu stwierdzeniem faktu: nie ma w trakcie osobniczegoistnienia stanu "zero abstrakcji". ponieważ albo już jest jakiś fakt i zapisczegoś w takim formującym się umyśle (dowolnej ewolucji) - albo nie ma tegoukładu, nie ma jeszcze takiej struktury. w ewolucji nie ma pustki - w umyślerównież. fizyczna postać, konkretny i namacalny kształt energetyczny wpływa- formuje i filtruje "przez siebie" to, co przedziera się, przechodzi przezewolucję. w trakcie przemieszczania się energii przez zaistniałą strukturę(filtr), zachodzi dopasowania się strumienia do "kształtu" filtra, zaistniałewpływa na tworzące się. ale także stan istniejący "dopasowuje" się, odkształcapod działaniem nowości, przepływ "dokłada" (odkłada) się swoimi elementami wjuż istniejącym (coś się zmienia w zaistniałym przez sam fakt przepływu, cośsię "odłoży" w strukturze jako najświeższa warstwa, "osad"). - jeżeli losowymrozkładem dany układ (tutaj osobnik) dysponuje np. lepszym od innych zmysłemsłuchu (rejestruje szerszy zakres odbieranych częstotliwości), to w oparciu otaki fizyczny fundament będzie szybko, a w kolejnych krokach sprawniej tworzyćsię poziom "abstrakcji dźwiękowych". im intensywniej i dłużej będzie toczyćsię proces, tym efekty znaczniejsze, a wychodząca z/od "punktu" ewolucja dalejsięgnie i powiąże liczniejsze lokalne fakty (w tym przypadku będą dominowaćskojarzenia "dźwiękowe").warto wyciągnąć z tego opisu kształtowania się abstrakcji bodaj najważniejszywniosek: nie ma dwu jednakowych ewolucji, dwu identycznych pojęć w umyśle. toznaczy, każdy tak kreślony w mózgu przebieg (lub w dowolnym zdarzeniu), jestniepowtarzalny i jedyny. lokalne "zawirowania", fakty losowo przychodzące zotoczenia, uświadamiane oraz poniżej progu świadomości - wszystko to formujejedyny w dziejach konstrukt, jednostkę. dla każdego procesu i elementu zasadajest ta sama i jedyna, jednak jej efektem jest jednostkowy i jedyny rozkład(układ) zdarzeń. każda tworząca się struktura, skutkiem ogromu różnych faktówskładowych, ma swoje "linie papilarne", osobniczy kod. początkowo w różnychewolucjach może i musi zostać wykorzystany ten sam nośnik, jednak na skutekindywidualnego "filtrowania" wytworzy się niepowtarzalna i zawsze konkretnaabstrakcja. "kanał ewolucyjny" w postaci abstrakcji jest faktem jednostkowym,składają się na niego elementy z życiorysu osobnika (i społeczeństwa), ale ielementy tej aktualnej, teraz się tworzącej abstrakcji. kiedy przepuszczaćprzez niego energię, musi to się odbić na przechodzącym strumieniu. jedność(i jedyność) zasady przekłada się na nieskończoność konkretnych form.22
  23. 23. - abstrakcje chwilowe i historycznebez żadnej przesady mogę powiedzieć, że każda ewolucja to "przeciskanie" sięprzez otoczenie - i uzyskiwanie w takim przejściu niepowtarzalnego kształtu.ja naciskam swoim istnieniem na środowisko, ale zarazem podlegam ciśnieniuzjawisk znajdujących się "na zewnątrz" mnie. moja struktura, ciało, które ztła jakoś wyróżniam, to dynamiczna, nigdy dokładnie wyznaczalna strefa-zakreszjawisk, to wypadkowa nacisku idącego "z głębin" mnie i nacisku środowiska.przepływ energii przez moje istnienie (przez moje ciało-kanał) buduje mnie -jestem "abstrakcją", chwilowym "unieruchomieniem" tego przepływu. - w umyślepodobnie, czas, który upływa pomiędzy początkiem formowania się abstrakcji ajej zaistnieniem i zrozumieniem, czyli uformowaniem się w pełnej postaci napoziomie świadomości, to czas przepływu energii przez "kanał", ale i zarazemczas jej tworzenia. im fakt-kanał bardziej różnokierunkowo rozbudowany (także"pokręcony"), tym proces trwa dłużej, tym trudniej energia się przez niego"przeciska" i tym większe przestrzenie "porusza". jeżeli kanał jest "wyraźny",szeroki i często używany (czyli połączenia nie muszą się długo "zestawiać"),zachodzi szybki przepływ i abstrakcja formuje się łatwo, im reakcja bardziejwyuczona i automatyczna, tym bodziec szybciej się przenosi. - ważne w takimujęciu jest zrozumienie, że tworząca się abstrakcja posiada swoją historię("wypiętrza" się), ale jej zakończeniem i szczytem jest zawsze stan aktualny,warstwa aktualna, która kończy się tu i teraz. chwila aktualna zawsze kończyproces, jest to najwyższy punkt w dziejach ewolucji - ale z możliwością, cozrozumiałe, dołożenia się w kolejnym akcie myślenia jako nowość do poziomu -albo nawet prowadzi do przemodelowania struktury. to w każdym przypadku jestwarstwa w zbiorze podobnych - chwilowa, aktualna, jako szczyt piramidy.w ujęciu najszerszym, umieszczając się w ramach wszechświata (także Kosmosu),cała piramida zdarzeń ewolucyjnych składa się na moje działanie - oraz pracęumysłu. wszystko, co sobie w obecnej chwili przemyśliwam, to efekt niebywalerozbudowanej, idącej przez całe moje życie, ale także przez istnienie światawydarzenie. przecież każda powstająca w mózgu myśl dzieje się na/w fizycznymnośniku - na kształtującej się od najmniejszych "porcji" energii (o realnejstrukturze), aż po komórki biologiczne. historia (wszech)świata obleczona w(moje) ciało musi się zbudować, żebym mógł ze swoim myśleniem wystartować - ito musi być poziom wstępnie dany, żebym mógł prowadzić analizy. przy czym,co warto podkreślić, kolejny rzut tego procesu, czyli działanie już w obrębieabstrakcji (więc konkretne myślenie), to także buduje, powtarza całą piramidęzdarzeń - od najprostszych i "elementarnych" składników, aż po maksymalnierozbudowaną strukturę. przecież to nie przypadek, że w umyśle ilość elementówprzypomina zawartość wszechświata, a skala połączeń pomiędzy nimi jest nawet"kosmiczna". żeby powstała jedna (nawet głupia) myśl, wszelkie przebiegi takzarysowanej struktury muszą się w jedność "sprzęgnąć", bowiem fundament każdejmojej myśli znajduje się w nieskończoności-wieczności. - przy czym każda mojateraźniejsza myśl jest ostatnią, najnowszą warstwą, która składa się na mójżyciorys, jak "słoje" w drzewie (czy ostatni "wypływ" lawy), odłożyła się wemnie – przy okazji mnie zmieniając. już nigdy nie będę takim, jak przed jejzaistnieniem, przemieściłem się o krok dalej. każdy zaistniały fakt odmieniamnie nieodwołalnie, ponieważ proces, który fizycznie biegnie wszechkierunkowo,logicznie buduje się jednokierunkowo - i zawsze "do przodu". a ja się starzeję.każde nowe zaistnienie dodaje się "namacalnie", jako fizycznie konkretny stanw moim ciele (tu umyśle) - i zapełnia, dosłownie zapełnia układ. a struktura"kostnieje" (z wszelkimi tego konsekwencjami, raczej mało dla mnie radosnymi).po myśleniu zostaje ślad, białkowy w rozumie (lub dowolny, kiedy chodzi o innytyp ewolucji) - pozostaje "notatka", protokół z przebiegu wydarzeń. elementpo elemencie następuje odkładanie się "cegiełek" myślenia, powstaje historiaabstrakcji budowana ze stanów chwilowych. bo myślenie (rozumowanie) to proceszawsze historyczny z zakończeniem w chwili aktualnej.23

×